Dotyk - Okładka książki

Dotyk

Anna R. Bennet

Rozdział szósty

Emily

Wizyta Nicole i Alexa ostatniej nocy była najlepszą rzeczą, jaka mogła się zdarzyć. Naprawdę mam najlepszych przyjaciół. Trzymali mój umysł z dala od Liama przez większość czasu.

Cieszę się, że nie wspomniano o moim epizodzie z tyłkiem na ziemi po seksie.

Nicole zerkała na mnie co jakiś czas, dając do zrozumienia, że jej zdaniem Alex powinien o tym wiedzieć. Alex czasem wlepiał we mnie wzrok, jakby czekał, aż coś powiem.

Zapytałam go o Amelię. Wiedziałam, że nie należała do osób, które lubi.

Kiedyś zagroził, że zabroni jej wstępu do klubu, kiedy słownie atakowała każdą kobietę, która się do niego odzywała, w tym Nic i mnie.

I wiem na pewno, że nie jest typem dziewczyny, z którą od czasu do czasu się umawia.

– Cóż, stało się – to wszystko, co powiedział, nie odrywając wzroku od telewizora.

Obudziłam się przed budzikiem i wstałam z łóżka, po tym, jak w głowie ułożyłam sobie wszystkie obowiązki na ten dzień.

Zasadniczo, płacą mi za bycie trzecim kołem u wozu dla pary i omówienie z nimi interesów mojego szefa... czy to nie jest zabawne?

Zdecydowałam się zostawić rozpuszczone włosy, mimo że wiedziałam, że na jachcie może być wietrznie.

Mam miłosno-nienawistną relację z moimi lokami. Pogodziłam się z tym, że nie będą już ładniejsze i w żaden sposób nie uda mi się ich okiełznać, więc po co poświęcać absurdalną ilość czasu na ukrywanie tego, czym są naturalnie?

Założyłam odpowiednią granatową spódnicę, luźny biały T-shirt i buty na płaskim obcasie.

Jeśli jest jedna rzecz, którą kocham w mojej pracy, to fakt, że mój szef nie dba o to, jak się ubieram, o ile nie wygląda to rozwiązłe, a praca jest dobrze wykonana – jego słowa, nie moje.

Postanowiłam sama wsiąść do czarnego Chevroleta Silverado HD pana Torresa. Robię to zwykle, gdy zabieram parę na wycieczkę, chyba że wyraźnie proszą o limuzynę.

W takim przypadku muszę poprosić Elliotta, aby poszedł ze mną, ponieważ nie siadam za jej kierownicą.

Gdy tylko docieram do willi Pascoal, wita mnie Anne, gospodyni. Anne jest najsłodszą, najbardziej pracowitą sześćdziesięciolatką, jaką kiedykolwiek spotkasz.

Daje mi buziaka w policzek i mówi mi, że goście właśnie opuszczają dom.

– Jakie to niespodziewane! Pan Torres powinien częściej robić nam, paniom, takie niespodzianki, prawda? – mówi żartobliwie.

Nie do końca rozumiem, o co jej chodzi, ale myślę sobie, że to pewnie jeden z tych komentarzy na temat lokatorów, które zrozumiem dopiero po ich poznaniu.

Słyszę, jak otwierają się drzwi wejściowe i szczęka opada mi do podłogi, gdy w stronę samochodu idzie świeżo wyglądający młody mężczyzna. Jego orzechowe oczy spotykają się z moimi, a ten uśmiech wymazuje wszelkie wątpliwości, jakie mogłam mieć co do tego, kim jest.

– Kurwa – szepczę.

– Całkiem niezła uczta dla oczu, prawda, Emily? – mówi Anne z ręką na moim ramieniu.

Mój umysł aż kipi od pytań. To jest pan Harding? Gdzie jest jego żona? Czy była w klubie w zeszły piątek? Czy ją zignorowałam? Czy mnie rozpozna?

– Chciałabym być znowu w twoim wieku! – Anne udaje rozpacz, gdy wraca do domu.

W tej chwili panikuję i mam nadzieję, że Ryan mnie nie pozna. Czując się dość nieswojo, mogę tylko patrzeć na jego stopy, które przesuwają się w moim kierunku.

Wtedy dostrzegam kolejną parę butów żeglarskich. Co? Moje oczy wędrują w górę. Brązowe szorty. Niebieska koszulka. Przyjazny uśmiech. Brązowe oczy. ~Czy to przypadkiem nie Ethan?~

Lekko trąca ramię Ryana swoim, gdy się do mnie zbliżają.

Jesusie Panie Wszechmogący! Oni są parą?

– Pan Harding? – pytam Ryana, wciąż mając nadzieję, że mnie nie poznaje.

– To chyba ja, ale możesz mówić mi Ryan – uśmiech rozciąga się na całej jego twarzy, a ja robię wszystko, co w mojej mocy, aby udawać, że to wcale nie jest niezręczne.

Następnie uśmiecham się do Ethana, który wydaje się cieszyć z tej sytuacji. Patrzy na Ryana, a potem z powrotem na mnie.

– Emily, prawda? Poznaliśmy się w zeszły piątek!

Czuję, jak moja twarz rozgrzewa się i jestem prawie pewna, że jestem tak czerwona jak znak stopu.

– Tak, Emily Rhodes. Ty jesteś Ethan, prawda?

Uśmiecha się czarująco i kiwa głową, a jego prawa brew idzie w górę, kiedy rzuca mi spojrzenie, jakby oczekiwał, że coś powiem.

Cholera, okej, po prostu powiedz to, co zawsze mówisz, kiedy spotykasz się z lokatorami.

– Mam nadzieję, że do tej pory oboje cieszycie się swoim czasem. Willa Pascoal jest szczególnie romantyczna o tej porze roku i jestem pewna, że nie będziecie żałować pobytu. A teraz, idziemy?

Patrzą na siebie i wybuchają śmiechem. Ethan kładzie rękę na ramieniu Ryana i obaj wydają się ze mnie nabijać.

– Myślisz, że jesteśmy parą! – rzuca Ethan między salwami śmiechu.

– Cóż, nie jesteście? Pan Torres powiedział mi, że w willi zatrzymała się młoda para – słowa wypływają z moich ust z zakłopotaniem.

W tej chwili chcę, żeby to była para gejów, żeby nie wyglądało na to, że nie mam pojęcia o wykonywaniu pracy hostessy.

– Pan Torres podał Ci prawidłowe informacje – mówi Ryan, a jego wyraz twarzy staje się surowy – planowałem przyjechać tu z moją narzeczoną. Okazało się, że ona wolała pieprzyć się z jednym z moich pracowników. I tak jesteśmy tutaj.

Jego szczerość i pozorna prostolinijność są zarówno zaskakujące, jak i łamiące serce. Jego słowa są pełne bólu i gniewu.

– Tak mi przykro – to wszystko, co potrafię powiedzieć.

– Mnie również – Ryan obdarza mnie fałszywym uśmiechem i wzrusza ramionami. Jest jasne, że nadal cierpi z powodu świeżej rany.

Ethan, który wciąż ma ramię wokół Ryana, drugą ręką wymierza przyjacielowi lekki cios w klatkę piersiową.

– Tak jest lepiej, stary – mówi, jakby to był najlepszy pocieszający komentarz, jaki może usłyszeć jakikolwiek mężczyzna.

Kiedy mam zamiar otworzyć dla nich drzwi pasażera, słyszę trzask drzwi wejściowych do domu.

Oczywiście, wszechświat nie może dać mi pieprzonej przerwy.

– To będzie interesujący dzień – mówi z uśmiechem Ethan, gdy wsiada na tylne siedzenie samochodu. Ryan podąża za nim, zaraz po tym, jak delikatnie pieszczotliwie gładzi mnie po ramieniu.

– Nie ma co do tego wątpliwości. Teraz przesuń się dalej – mówi Ethan.

A ja po prostu stoję tam, patrząc jak maszyna do moczenia majtek idzie w moją stronę.

Co. Do. Zapomnianej. Przez Boga. Kurwy.

Liam.

Jego chód zwalnia i widzę, jak jego klatka piersiowa unosi się i opada z nienaturalną prędkością. Dorównywałaby mojej, gdybym mogła teraz oddychać.

Jest tak cholernie dobrze zbudowany. Nie mogę. Czy istnieją T-shirty szyte na miarę? Czy jest coś takiego? Poza tym, ma na sobie szorty w kolorze khaki, co mogłoby kogoś do niego zniechęcić, ale jakoś do niego idealnie pasują.

Przebiega ręką po swoich i tak już rozczochranych włosach. O matko, te przetarte ręcznikiem włosy, sprawiają, że chce umrzeć.

– Cześć – mówi powoli. Jego ochrypły ton sprawia, że cała się rozpływam i drżę.

Czuję jak moje podrapane ramiona zaczynają swędzieć, jak gęsia skórka wędruje na plecy, co z kolei przypomina mi o tym, jak wielkim jest dupkiem.

Jego oczy wędrują po moim ciele z góry na dół i z powrotem w górę, aż spotykają się z moimi oczami. Wkłada ręce do przednich kieszeni i bierze głęboki oddech.

– Możemy porozmawiać?

Teraz się zabrało skurwielowi na rozmowę!

Odwracam się do niego plecami i wsiadam do samochodu, włączając silnik.

Następny rozdział
Ocena 4.4 na 5 w App Store
82.5K Ratings
Galatea logo

Nielimitowane książki, wciągające doświadczenia.

Facebook GalateaInstagram GalateaTikTok Galatea