
Jeźdźcy piekieł
Rozdział 3.
MIA
”Czy możesz uwierzyć, że jestem z Calebem już rok, Lexi?” Uśmiechnęłam się do lustra. Miałam na sobie czerwoną koronkową sukienkę do kolan i czarne baleriny. Zakręciłam włosy i nałożyłam delikatny makijaż.
Lexi stała w drzwiach łazienki. „Och, tak, to super. Cieszę się, że jesteś szczęśliwa, Mia. Przyjedzie tu po ciebie?”
Wiedziałam, że Lexi nie przepadała za Calebem, ale starała się go polubić ze względu na mnie. „Nie. Idę do niego, żeby zrobić mu niespodziankę i przygotować jego ulubione danie.” Uśmiechnęłam się na myśl o tym, jak zaskoczony będzie, gdy wróci do domu i poczuje zapach pysznego jedzenia. Lubiłam się nim opiekować w ten sposób - tak jak moja mama opiekowała się moim tatą.
”On nie ma nic przeciwko temu, że jesteś u niego, gdy go nie ma?” zapytała z troską Lexi.
”Dał mi klucz. Muszę już lecieć, Lex. Do zobaczenia później.” Wyszłam za drzwi, podekscytowana na myśl o ponownym spotkaniu z nim.
To jest ta noc, pomyślałam, gdy moje serce biło jak szalone i czułam ciepło w środku.
Caleb i ja byliśmy razem od czasu, gdy wpadliśmy na siebie w Starbucksie, a czas minął jak z bicza strzelił. Nigdy nie zmuszał mnie do niczego, czego nie chciałam, ale dziś wieczorem to miało się zmienić.
Kiedy dotarłam do budynku Caleba, zdziwiłam się widząc jego ciężarówkę na parkingu. Myślałam, że powinien być w pracy. Zaniepokojona, że mogło mu się coś stać, pognałam po schodach.
Użyłam klucza, by otworzyć drzwi wejściowe i zobaczyłam ubrania rozrzucone na prawo i lewo. Schyliłam się, żeby je podnieść, próbując pomóc w sprzątaniu. Przyjrzałam się ubraniom ponownie. Bluzka. Spódnica. To nie były moje ciuchy.
”Podoba ci się? O tak, weź mojego twardego kutasa.”
Usłyszałam głos Caleba i zakręciło mi się w głowie. Upuściłam obce ubrania i poszłam korytarzem do jego pokoju.
”Tak, kochanie! Mocniej, wbijaj we mnie tego kutasa!”
To był inny głos, który wydawał mi się znajomy.
Uchyliłam drzwi jego pokoju, mając nadzieję, że to nie jest to, o czym myślałam. Ale było jeszcze gorzej. Caleb był za swoją przyjaciółką Melissą, trzymając ją za biodra i wbijając się w nią raz za razem.
Krzyczała z rozkoszy, wołając jego imię i prosząc, żeby robił to mocniej. Szybciej. Żołądek podszedł mi do gardła i myślałam, że zaraz zwymiotuję. Nawet nie zauważyli, że tam stoję.
”Wszystkiego najlepszego z okazji rocznicy” - powiedziałam, wystarczająco głośno, żeby usłyszeli.
Nasze oczy spotkały się, gdy Caleb się odsunął. Nie czekałam, żeby usłyszeć, co powie, tylko odwróciłam się na pięcie i wybiegłam z pokoju. Słyszałam, jak woła moje imię, ale nie zatrzymałam się. Pobiegłam do domu, zalewając się łzami.
Gdy dotarłam na miejsce, zobaczyłam Lexi, która właśnie wychodziła.
”Mia, co się stało? Wszystko gra?” Lexi zobaczyła moje łzy i poszła za mną do domu.
Pobiegłam prosto do swojego pokoju. Nie mogłam przestać płakać. Nie mieściło mi się w głowie, dlaczego mnie zdradził. Myślałam, że byliśmy szczęśliwi.
Wstałam z łóżka i zaczęłam zbierać wszystkie jego rzeczy z szafy i podłogi. Potem zdjęłam wszystkie nasze zdjęcia. Właśnie skończyłam wkładać je do pudełka, gdy usłyszałam wrzaski.
”Mia, otwórz te drzwi natychmiast!” Caleb darł się wniebogłosy, waląc w drzwi wejściowe.
Lexi nawrzeszczała na niego. „Co ty jej do cholery zrobiłeś, Caleb?”
”To nie twój cholerny interes. Zejdź mi z drogi!”
”Cokolwiek, Caleb! Jeśli dowiem się, że ją skrzywdziłeś, nie będę dla ciebie miła” - krzyknęła Lexi, zatrzaskując drzwi wejściowe.
Drżącymi rękami zaniosłam pudełko z jego rzeczami do salonu. Caleb czekał z tym swoim zwykłym uśmieszkiem. Zachowywał się, jakbym właśnie nie przyłapała go na zdradzie.
Moja mama zawsze uczyła mnie, żebym walczyła o siebie. „Nigdy nie pozwól, żeby twój mężczyzna uprawiał seks z kimś innym niż ty” - mówiła mi, i nie zamierzałam tego tak zostawić. Moje serce pękało, ale nie zamierzałam mu tego pokazać.~
”Oto twoje rzeczy. Nie chcę ich więcej w moim domu” - powiedziałam, upuszczając pudełko u jego stóp.
”Mia, daj spokój, nie odejdziesz. Oboje wiemy, że nigdy nie znajdziesz nikogo lepszego. Pieprzyłem Melissę, no i co z tego? To nic nie znaczy.” Uśmiechnął się złośliwie i odepchnął pudełko stopą.
”Nie, Caleb, nie zrobię tego sobie. Zasługuję na coś lepszego. Teraz wyjdź z mojego domu. Żegnaj, Caleb.” Łzy zamazywały mi wzrok, gdy odwróciłam się od niego, by wrócić do swojego pokoju. Zanim zrobiłam dwa kroki, coś uderzyło mnie w plecy, popychając do przodu. Upadłam i uderzyłam głową o ścianę.
Czując zawroty głowy, dotknęłam głowy. Gdy odsunęłam rękę, na palcach była krew. Jęknęłam i powoli wstałam. Więcej krwi kapało na czerwoną koronkową sukienkę, którą wybrałam specjalnie dla niego.
”Spójrz, co mnie zmusiłaś zrobić. Słuchaj, kochanie, nie odejdziesz ode mnie, chyba że chcesz, żeby coś takiego się powtórzyło.”
Caleb zaśmiał się zimno, podtrzymując mnie w taki sposób, jak zrobił to pierwszego dnia, gdy się spotkaliśmy. „Będę robił, co mi się żywnie podoba. To obejmuje pieprzenie Melissy lub każdej innej dziewczyny, na którą mam ochotę. Jeśli ci się to nie podoba, cóż, jesteś mądrą dziewczyną. Sama to sobie przemyśl.”
Caleb pocałował mnie w usta, a ja byłam zbyt zszokowana, żeby nawet próbować się odsunąć.
Byliśmy razem rok, a nigdy nie widziałam tej strony jego osobowości. To nie był mężczyzna, którego kochałam. A może był? Moja mama ostrzegała mnie przed takimi mężczyznami. „W końcu pokażą swoje prawdziwe oblicze.”
Caleb zaczynał mi je pokazywać. Nie wiedziałam, że mój koszmar dopiero się zaczął.
***
Cztery dni później w końcu mogłam wrócić do domu. Dr Taylor powiedział mi, żebym uważała na rękę, bo będę potrzebowała operacji. Mimo to odkryłam, że mogę sobie poradzić, jeśli poruszam się powoli.
Poszłam do łazienki, żeby się przebrać w niektóre ciuchy mojego taty. Zdjęłam szpitalną koszulę i spojrzałam na siebie w lustrze. Moje blond włosy były potargane i brudne. Ciemne siniaki pokrywały moją twarz. Co gorsza, miałam długą linię szwów na klatce piersiowej.
„Nikt cię teraz nie zechce.” Okrutny głos Caleba odbijał się echem w mojej głowie.
Trzęsłam się od cichego płaczu. Miał rację. Cięcie, które zrobił na mojej klatce piersiowej, zostawi dużą bliznę. Nikt mnie nie zechce.
„Księżniczko, jesteś gotowa?” Mój tata zapukał do drzwi, przerywając moje myśli.
„Tak, chwileczkę. Już idę, tatusiu.” Założyłam spodnie dresowe i ostrożnie naciągnęłam bluzę przez głowę, żeby zakryć klatkę piersiową, uważając, by nie urazić zranionej ręki.
Otworzyłam drzwi łazienki i zobaczyłam, jak mój tata bierze swoją torbę.
„Chodź, księżniczko, wracajmy do domu. Chłopaki i dziewczyny nie mogą się doczekać, żeby cię zobaczyć” - powiedział mój tata, prowadząc mnie do wyjścia.
Tak, wracałam do Kalifornii.
Zarówno mój tata, jak i wujek Mason kłócili się ze mną, że nie jest bezpiecznie, żebym została sama w Oregonie. Poza tym chcieli być ze mną, gdybym potrzebowała operacji.
To nie tak, że nie chciałam wracać do domu - chciałam. Po prostu kochałam być w Oregonie. Ostatecznie wygrali tę kłótnię, więc oto byłam, wracając do domu po pięciu latach nieobecności.
„Tatusiu, możemy się zatrzymać w moim mieszkaniu? Chcę zabrać trochę moich rzeczy, zanim ruszymy w drogę” - zapytałam, gdy wsiadłam do ciężarówki. Chyba wujek Mason zostawił ją dla niego.
„Jasne, nie ma sprawy, księżniczko. Albo ja, albo wujek Mason wejdziemy z tobą do środka. Nie chcę, żebyś pakowała się sama” - powiedział mój tata, uruchamiając ciężarówkę.
Po dziesięciu minutach jazdy dotarliśmy do mojego mieszkania.
Byłam strasznie zdenerwowana. Nie chciałam widzieć zniszczeń z tamtej nocy. Zaczęłam czuć, jak pocą mi się ręce i ściska mnie w żołądku. Miałam nadzieję, że Caleb nie będzie tam na mnie czekał.
„Wszystko w porządku, księżniczko?” zapytał mój tata, przerywając moje myśli.
„Och, tak, wszystko gra, tatusiu. Proszę, zostań tutaj” - powiedziałam, szybko wysiadając z ciężarówki, zanim zdążył odpowiedzieć.
Powoli szłam w kierunku drzwi, czując mdłości. Starałam się o niczym nie myśleć. Otworzyłam drzwi i oniemiałam na widok rzeczy porozrzucanych i połamanych wszędzie.
Cieszyłam się, że mój tata został w ciężarówce. Byłby bardzo zdenerwowany, gdyby to zobaczył. Chciałby wiedzieć, co się stało, a ja wciąż nie byłam gotowa mu powiedzieć. Nie wiedziałam, czy kiedykolwiek będę. Byłby tak rozczarowany mną.
„Księżniczko, twój tata kazał mi przyjść i ci pomóc.”
Wujek Mason wszedł do domu za mną. Ja wciąż się nie ruszyłam.
„Co tu do cholery się stało?” krzyknął wujek Mason.
Podskoczyłam. Dźwięk krzyczącego mężczyzny będzie mnie przerażał jeszcze przez długi czas. Starałam się zachować spokój.
„Nie wiem” - skłamałam znowu.
„Ktokolwiek to zrobił, ma przechlapane. Chodźmy spakować twoje rzeczy. Gdzie jest twój pokój?”
Wujek Mason poszedł w kierunku, który wskazałam.
Zaczęłam iść za nim, ale coś przykuło mój wzrok. Duża plama krwi na ścianie. Mojej krwi.
Chciałam upaść na widok tego, ale zamiast tego podbiegłam, żeby jak najbardziej zakryć plamę. Wujek Mason byłby bardzo zdenerwowany, gdyby to zobaczył i wiedział, że kłamałam. Użyłam poduszki, żeby to ukryć, a potem poszłam do swojego pokoju.
„Wyglądasz tak bardzo jak ona. Moja mała siostrzyczka byłaby z ciebie taka dumna, księżniczko.” Odwrócił się, żeby na mnie spojrzeć, podając mi ostatnie zdjęcie mnie i mojej mamy zrobione razem.
Jej długie blond włosy, w tym samym kolorze co moje, były upięte w kok, a ona trzymała mnie blisko, gdy pokazywałyśmy nasze łyżki z ciastem. Obie po prostu uśmiechałyśmy się i dobrze się bawiłyśmy.
„Tęsknię za nią każdego dnia” - wyszeptałam.
„Ja też, księżniczko. Chodź, spakujmy twoje rzeczy. Nie chcemy, żeby twój tata czekał dłużej” - powiedział wujek Mason, biorąc moje ubrania.
Zajęło nam tylko trzydzieści minut, żeby spakować wszystkie moje rzeczy do trzech worków na śmieci. Niewiele do pokazania po pięciu latach. Na parkingu włożyliśmy je do tyłu ciężarówki. Odwróciłam się, żeby spojrzeć na miejsce, które przez pięć lat nazywałam domem.
Cieszyłam się, że już tu nie wrócę. Zbyt wiele złych wspomnień było w miejscu, które miało mnie uszczęśliwić. Będę tęsknić za Oregonem, ale może pewnego dnia tata i ja wrócimy tu i pokażę mu wszystko.
„Chodź, księżniczko, wracajmy do domu” - powiedział mój tata, obejmując mnie ramieniem.
„Do domu” - powiedziałam cicho z lekkim uśmiechem.
Byłam gotowa zostawić Caleba i całą resztę za sobą.
Continue to the next chapter of Jeźdźcy piekieł