
Jej cudowny nałóg
Autorzy
E. R. Knight
Lektury
1,2M
Rozdziały
59
Lata temu Theo pocałował Nevę na imprezie—nocy, której nigdy nie mógł zapomnieć, ale którą ona zdaje się zapomniała. Ukrywając prawdę, postanawia ją zdobyć, tylko by dowiedzieć się, że była maltretowana przez byłego partnera. Przysięga sprawić, by znów poczuła się bezpiecznie, ale jeśli ma odnieść sukces, będzie musiał powiedzieć jej prawdę o ich przeszłości...
Kategoria wiekowa: 18+.
Rozdział 1.
Theo spoglądał przez duże okno w swoim biurze w centrum miasta.
Słońce zaszło już trzy godziny temu, ale on wciąż siedział w wygodnym skórzanym fotelu. Nie miał ochoty wracać do domu.
Wiedział, że w końcu będzie musiał. To będzie krótkie, ale nieprzyjemne.
Alex pewnie już był w domu. Prawie skończył studia biznesowe. Dogadywali się.
Ale nie byli już tak szczęśliwi jak kiedyś.
Alex i Theo byli kiedyś blisko, ale nagła śmierć ojca z powodu problemów z sercem oddaliła ich od siebie.
Theo próbował naprawić sytuację, ale nic nie przynosiło efektów.
Czuł się winny, że wybrał łatwiejszą drogę.
Gdy ojciec odszedł, Theo musiał przerwać własne studia, by przejąć rodzinny interes.
Firma była oczkiem w głowie ich ojca. Zbudował ją od podstaw i ciężko pracował, by ją rozwinąć.
Ale przez to nie poświęcał zbyt wiele czasu rodzinie.
Z biegiem czasu ich matka coraz bardziej się od nich oddalała. Często popadała w przygnębienie, ale leki pomagały.
Sześć miesięcy później odeszła.
Przez krótki czas spotykała się z innym mężczyzną i uznała, że zasługuje na szczęście, którego ich ojciec nie mógł jej dać.
Theo przestał roztrząsać te bolesne wspomnienia.
Wstał, poprawił rękawy i narzucił płaszcz.
Musiał stawić czoła problemom. Nie było innego wyjścia.
Pożegnał się z sekretarką Belindą i ruszył do windy.
Przed budynkiem zamienił kilka słów z Jasonem, nocnym strażnikiem, zanim wsiadł do samochodu.
Kilka minut później zaparkował w garażu ich domu.
Siedział w aucie przez chwilę, próbując się zrelaksować przed wejściem do środka. Dawno temu nauczył się oddzielać pracę od domu.
I życie miłosne, którego właściwie nie miał. Czasem uprawiał seks, ale to był tylko seks, nic więcej.
Przyzwyczaił się, że ludzi bardziej interesują jego pieniądze niż on sam i już go to nie dziwiło.
Na początku nie wierzył, że kobiety sypiają z nim tylko dla korzyści. Skrzywił się do swojego odbicia w szybie samochodu.
Był głupi i naiwny.
Już nie.
Wysiadł z auta i chwycił teczkę z przedniego siedzenia. Nagle dobiegła go głośna muzyka.
Co u licha?
Był zdezorientowany. Czyżby Alex urządził imprezę?
Kiedy wszedł do środka przez drzwi garażowe, stanął jak wryty na widok salonu. Był pełen ludzi.
Grupka młodych kobiet stała przy drzwiach, trzymając plastikowe kubki i śmiejąc się z czegoś, co powiedział stojący z nimi facet.
Przestały się śmiać, gdy jedna z dziewczyn zauważyła Theo.
Usłyszał jak mówi „O rany”, zanim szturchnęła koleżankę obok, która też się odwróciła, by na niego spojrzeć.
Starał się nie przewracać oczami.
Wkrótce siedem osób się na niego gapiło. Stał tam przez chwilę, lustrując wzrokiem tłum młodych mężczyzn i kobiet.
Prawdopodobnie świętowali wcześniejsze zakończenie studiów. Westchnął.
Liczył na spokojny wieczór. Ale nie zawsze dostaje się to, czego się pragnie. Jeśli to uszczęśliwiało Alexa, mógł to znieść.
Przełożył teczkę, żeby nikogo nie potrącić i obszedł grupę, mówiąc uprzejmie: „Panie”.
„Hej, Theo!”
Spojrzał w górę i zobaczył Alexa machającego do niego z drugiego końca pokoju.
Theo spróbował się uśmiechnąć, mając nadzieję, że wygląda to szczerze.
„Cześć, Alex”.
Alex podszedł i poklepał go po ramieniu, po czym przedstawił kilku swoich kolegów z roku.
Theo uśmiechał się uprzejmie, rozmawiając przez kilka minut, starając się nie okazać, że przeszkadza mu ostry zapach piwa.
Ci młodzi ludzie prawdopodobnie chcieli się dziś przespać ze sobą albo zrobić coś naprawdę głupiego.
Rozmawiając, rozglądał się po pomieszczeniu.
Zauważył, że niektóre dziewczyny się na niego gapią i uśmiechnął się uprzejmie, nie chcąc być niegrzecznym wobec znajomych Alexa.
Zauważył, że ich gospodyni, Mary, nie było. Prawdopodobnie poszła spać albo dała młodym wolną rękę, by posprzątali później.
Jedzenie było rozłożone na pobliskim stole, a ciemne czerwone plamy wskazywały miejsca, gdzie rozlały się drinki.
Obok stał okrągły stolik z małym barem, z butelkami już w połowie opróżnionymi.
Theo miał tylko nadzieję, że nie zdemolują domu.
Gdy rozmowa się skończyła, pożegnał się z gośćmi Alexa. Potem uśmiechnął się do Alexa, ciesząc się, że widzi swojego młodszego brata dobrze się bawiącego.
Alex szybko go przytulił, zanim on i jego przyjaciele wrócili do grupy dziewczyn przy drzwiach.
Theo ruszył w stronę schodów prowadzących do sypialni na piętrze.
W swoim pokoju odłożył teczkę obok łóżka, zdjął garnitur i krawat, po czym poszedł wziąć prysznic.
Pozwolił ciepłej wodzie pomóc mu się zrelaksować. Gdy skończył, owinął ręcznik wokół bioder i spojrzał na siebie w lustrze.
Ciemne kręgi pod oczami i lekki zarost były jedynymi oznakami długiego dnia. Poza tym wyglądał nieźle.
Codzienny trening był najlepszą częścią jego dnia. Nie przeszkadzała mu praca i prowadzenie firmy, ale wszystko było pod kontrolą. Alex i jego rodzina zawsze będą mieli wystarczająco dużo pieniędzy.
Jako dziecko chciał zostać piłkarzem, potem chciał pracować w finansach.
Teraz nie był pewien, co by robił, gdyby mógł poświęcić czas na coś innego niż praca.
Westchnął, wycierając wodę z szyi. Potrzebował się zrelaksować i miał dobry pomysł, co mogłoby pomóc.
Założył bluzę i ruszył korytarzem.
Kiedy dotarł do biblioteki, którą zbudował rok po śmierci ojca, był zaskoczony słysząc cichy głos w środku.
Zirytowany, pomyślał, że jeden z przyjaciół Alexa wszedł tam, żeby się z kimś obściskiwać i zaczął się krzywić.
Był gotów ich skarcić, gdy wszedł do środka. Ale to, co zobaczył, sprawiło, że gwałtownie się zatrzymał.
Młoda kobieta siedziała na miękkim dywanie, czytając książkę przed sobą. Obok niej leżały jeszcze dwie książki.
Widział tylko czubek jej głowy, gdy przewracała stronę.
Patrząc na książki, zobaczył egzemplarz „Tysiąca wspaniałych słońc” Khaleda Hosseiniego.
To była jedna z jego ulubionych książek.
Miała na sobie luźną koszulę i czarne spodnie.
Był zaskoczony. Czy to był jej strój na imprezę? Większość dziewczyn na dole, z kilkoma wyjątkami, miała na sobie bardzo mało, pokazując dużo ciała.
Usłyszał, jak coś cicho mówi, jakby do siebie. Z jakiegoś powodu nie chciał jej przeszkadzać.
Wyciągnęła lewą stopę i pociągnęła za spodnie, wciąż wpatrując się w książkę. Czy było jej zimno? Rozejrzał się za płaszczem, ale go nie zobaczył.
Jej włosy miały jasny rudawo-brązowy kolor, a gdy lekko odwróciła głowę, by sprawdzić telefon, który właśnie się zaświecił, zobaczył jej oliwkową cerę.
Theo poczuł dziwną chęć, by stanąć za nią i patrzeć, jak czyta, nie przeszkadzając jej. Ale nie mógł się ruszyć.
Usłyszał jej ciche westchnienie. Potem zamknęła książkę, jakby niechętnie. Zbierała pozostałe dwie książki, gdy zdała sobie sprawę, że ktoś jeszcze tam jest.
Spojrzała na niego, lekko otwierając usta.
Theo nie mógł się ruszyć, gdy zobaczył jej twarz. Jej łagodne brązowe oczy uderzyły go mocno i przez chwilę nie mógł złapać tchu.
Cholera jasna.















































