
Nowa królowa wilkołaków
Autorzy
B. Chase
Lektury
2,4M
Rozdziały
72
Jako prawowita dziedziczka tronu, Keyara przez całe życie ukrywała swoją tożsamość. Kiedy król Ash przybywa z sąsiedniego królestwa, Keyara nie ma pojęcia, jaką tajemnicę on skrywa. Ale gdy wyjawia jej, kim naprawdę jest i oznajmia, że jest jej przeznaczonym partnerem, Keyara zdaje sobie sprawę, że może wreszcie mieć szansę odzyskać to, co należy do niej.
Kategoria wiekowa: 18+.
Rozdział Pierwszy
KEYARA
Stała na najwyższej wieży zamku Levian, podziwiając wschód słońca i góry na horyzoncie.
To była jej ulubiona pora dnia. Mogła cieszyć się ciszą poranka i oglądać całą krainę rozciągającą się wokół. Królestwo Levii.
Jej królestwo.
Spojrzała na swoje brudne ubranie i westchnęła. „Nikt nie wie, że należy do mnie”, pomyślała.
Jej rodzice, prawowici król i królowa Levii, odeszli zaledwie dwa dni po jej narodzinach.
Po wielu nieudanych ciążach nie powiedzieli nikomu o Keyarze. Nie chcieli zasmucać królestwa kolejną stratą dziedzica.
Tylko garstka zaufanych służących wiedziała o jej istnieniu. Gdy lord Pershing przybył, by przejąć zamek, ci służący uciekli z nią tajnym przejściem.
Anne, pomocnica i bliska przyjaciółka jej matki, wychowała Keyarę w tajemnicy wraz ze swoją córką.
Jenna była zaledwie miesiąc starsza. Wszyscy myśleli, że są bliźniaczkami. Nie wyglądały identycznie, ale były wystarczająco podobne, by uchodzić za siostry.
Anne wychowała je jak siostry i wyjawiła Keyarze i Jennie prawdę dopiero, gdy były na tyle dorosłe, by dochować sekretu. Dla wszystkich innych była po prostu Key, służącą.
Mąż Anne i ojciec Jenny był żołnierzem Levii, który poległ w bitwie wraz z większością innych lojalnych mężczyzn królestwa.
Większość żołnierzy Pershinga również zginęła, osłabiając jego pozycję, ale i tak przejął zamek.
Zastanawiała się, czy królestwo było warte szkód, jakie wyrządziło jego potędze, tracąc tylu ludzi i pieniędzy, by je zdobyć.
Kiedyś był bardzo bogatym i potężnym lordem, jak mówiła Anne, ale chciał więcej; pragnął być królem.
Bitwa była krwawa i zacięta. Każdy, kto przeżył, musiał podporządkować się Pershingowi albo podzielić los starego króla i królowej.
Wielu ludzi w zamku wybrało śmierć. Większość zwykłych ludzi poza murami - nie.
Key nie miała im tego za złe; mieli rodziny do utrzymania i życie do przeżycia. „Dlaczego miałoby ich obchodzić, kto jest królem?”, pomyślała. Ale z tego powodu prawie wszyscy, którzy wiedzieli o jej istnieniu, byli teraz martwi.
Gdy dziewczyny były wystarczająco dorosłe, zaczęły pracować w zamku. Jenna pracowała z matką w kuchni, gdzie czasem pomagała też Key.
Ale głównie Key wykonywała prace, których nikt inny nie chciał, jak podtrzymywanie ognia drewnem, karmienie i sprzątanie po zwierzętach - tych nielicznych, które jeszcze zostały.
Trzymała się na uboczu i jak najwięcej przebywała sama, rzadko rozmawiając z kimkolwiek w zamku poza innymi dziewczętami z kuchni.
Anne nauczyła ją tego od małego, na wypadek gdyby ktoś mógł ją rozpoznać. Anne mówiła, że bardzo przypomina matkę.
Cieszyło ją to, choć nie czuła bliskości z matką. Trudno czuć bliskość z kimś, kogo nigdy się nie znało, a Anne była jej matką pod każdym względem, który się liczył.
Gdy patrzyła na wschód słońca, nagle poczuła coś dziwnego na plecach. Jakby ktoś oddychał jej na kark.
Odwróciła się w momencie, gdy grupa jeźdźców wyłoniła się z lasu.
„Czy to król Ash z Kodii?”, zastanowiła się. Przeszła na drugą stronę wieży, wychylając się przez mur i uważnie przyglądając się ich fladze.
Tak, powiewała flaga Górskiego Królestwa z czerwonym wilkiem na tle czarnej góry.
Wiedziała, że miał przybyć na coroczną wizytę, ale służba nie została uprzedzona, że ma to być dziś, co było dziwne.
Anne zawsze kazała jej trzymać się z dala, gdy przybywali członkowie rodzin królewskich.
Większość innych władców spotkała jej rodziców i Anne obawiała się, że mogliby zauważyć jej podobieństwo do starej królowej, choć nikt nie wiedział, że miała córkę.
Nigdy jednak nie spotkali króla Asha, tylko jego ojca. Był zbyt młody, by pamiętać jej rodziców, jeśli w ogóle ich kiedykolwiek spotkał, w co wątpiła. Został królem swojego kraju pięć lat temu, gdy miał dwadzieścia lat.
Anne, będąc bardzo opiekuńczą, i tak zawsze wysyłała ją gdzieś na czas jego wizyt.
Górskie Królestwo Kodii było nieco tajemnicze. Mimo że graniczyło z Levią, Key wiedziała o nim niewiele.
Było bogatym królestwem, choć leżało na trudnych do życia terenach, wysoko w górach, daleko za granicą, gdzie prawie zawsze leżał śnieg.
Podobno ludzie nie mogli tam nawet uprawiać roli; było zbyt skaliste i zimne. Ale handlowali futrami zwierząt i złotem, mieli też silnych wojowników.
Nikt nigdy nie widział ich zamku, jak słyszała Key od króla Pershinga. To pewnie dlatego nikt nigdy ich nie najechał.
Krążyły też opowieści, że ich bogactwa pochodzą z magii i potworów. Ludzi zamieniających się w wilki.
Keyara uważała, że prawdopodobnie po prostu dobrze zarządzali królestwem i handlem, o czym Pershing z pewnością nie miał pojęcia.
Anne będzie zdenerwowana ich przybyciem; nie będą mieli nic dobrego do przygotowania na królewską wizytę. Zaczęła schodzić po schodach, by pomóc w jakikolwiek sposób, ale jeszcze raz spojrzała na jeźdźców.
Zatrzymali się. Jakie dziwne, pomyślała.
Wpatrywała się w jeźdźca na przedzie, siedzącego wyprostowanego na koniu. „Czy mi się zdaje, czy patrzy prosto na mnie?”, zastanawiała się.
Mimo że byli daleko od siebie, była pewna, że spojrzeli sobie w oczy.
Nagle przez jej ciało przeszło uczucie, od głowy do stóp. Westchnęła. To uczucie ją przestraszyło, ale pod strachem kryło się też coś prawie przyjemnego.
Nie wiedziała, czy sprawia, że chce ponownie zobaczyć tajemniczego króla, czy uciec jak najszybciej.















































