
Hotel Lamia
Autorzy
Jeay S Raven
Lektury
741K
Rozdziały
37
Rozdział 1
„Cholera!” Butelka wina uderza o betonową podłogę i rozbija się na kawałki. Wino rozlewa się i tworzy ciemną plamę na jasnoszarej posadzce. Szybko zbieram zielone odłamki szkła i wycierам rozlane białe wino ścierką. Dzięki Bogu, że to nie była droga butelka.
Biorę butelkę Henri Boillot Montrachet Grand Cru z 2018 roku, po którą tu przyszłam, zanim przypadkowo wpadłam na półkę.
Kto zamawia kieliszek wina za trzysta funtów we wtorek? To więcej pieniędzy, niż ja zarabiam podczas jednej zmiany, nawet z napiwkami w dobry wieczór. Niektórzy ludzie po prostu mają za dużo forsy.
Wychodzę z magazynu i idę korytarzem. Ta część hotelu nie wygląda tak ładnie jak reszta. Biała farba łuszczy się ze ścian, a w powietrzu unosi się zapach starego piwa i potu.
Widzę swoje odbicie w lustrze, gdy idę do baru. Przesuwam palcem pod oczami, ścierając czarną smugę tuszu do rzęs. Zwykle się nie maluję. Moje niebieskie jak niebo oczy wystarczają, żeby goście dawali mi dobre napiwki. Ale bez odrobiny makijażu mój menedżer zawsze narzeka.
Wpycham luźny ciemny lok za ucho.
Wystarczy — mówię do siebie.
Wchodzę do baru i staję za ladą z butelką w ręku i najlepszym uśmiechem obsługi klienta na twarzy.
Ta trudna blondynka, która zamówiła wino, wzdycha. Wyraźnie jest zirytowana.
„Musiałaś najpierw wyhodować winogrona?” mówi zjadliwym tonem.
„Przepraszam panią” odpowiadam. Uśmiech nie schodzi mi z twarzy.
Postanawiam nic nie tłumaczyć, bo wiem, że to i tak nie pomoże. Niektórzy ludzie po prostu chcą narzekać. Nie pozwolę jej zepsuć mi nastroju, nieważne jak bardzo się stara. Biorę dwa kieliszki i ostrożnie nalewam wino.
„Obsługa tutaj jest po prostu okropna!” mówi wściekłym głosem.
Założę się, że próbuje wyłudzić zniżkę przez narzekanie. Przykro mi, Karen. Nie ma mowy.
Przesuwam dwa kieliszki w jej stronę i daję jej kolejny perfekcyjny uśmiech. Chwyta je i wraca do stolika bez słowa.
Zaczynam czyścić czarny marmurowy blat, patrząc na duże pomieszczenie przede mną. Małe, czarne stoliki są rozstawione pod sufitem wysokim na sześć metrów. Duże, lśniące, kryształowe żyrandole sprawiają, że pomieszczenie wydaje się spokojne i drogie.
Za barem jest duże lustro ścienne z półkami na wszystkie drogie butelki alkoholu. Lustro ułatwia obserwowanie sali, gdy mieszam drinki lub przygotowuję ozdoby.
Hotel jest stary, z dziewiętnastego wieku czy coś koło tego, a styl jest taki sam w całym budynku, z wyjątkiem części, których goście nigdy nie widzą. Po co wydawać na to pieniądze?
To miejsce jest bardzo eleganckie. Lubię je, nie zrozum mnie źle, ale niegrzeczni ludzie, których tu przyciąga, psują cały klimat. Nie chodzi o to, że nienawidzę bogatych ludzi. Po prostu tak wielu z nich to kompletni dupki.
Kroję cytryny i podnoszę wzrok na lustro, obserwując gości. Blondynka siedzi na środku sali z rudowłosą, krzywi się i dziko macha rękami.
Dlaczego ludzie z takim szczęściem w życiu spędzają je na byciu tak wredni? Co za strata.
Przy oknach siedzą stali klienci i rozmawiają. To wielcy biznesmeni i przychodzą tu, żeby się zrelaksować przy mocnym drinku każdego dnia około południa. Dają dobre napiwki i w większości zachowują się przyzwoicie.
Biorę kilka limonek i zaczynam kroić je na ćwiartki. Kiedy znowu patrzę w lustro, mój wzrok szybko znajduje mężczyznę przy stoliku w lewym rogu. Patrzy prosto na mnie.
Szybko spuszczam wzrok, udając, że go nie widziałam. Czuję zimny dreszcz na plecach, a włoski na karku stają mi dęba. Mała elektryczna fala przechodzi przeze mnie, sprawiając, że serce mi zamiera.
Chwytam przypadkową butelkę z półki, używając jej jako pretekstu, żeby spojrzeć ponownie. Nasze oczy spotykają się na ułamek sekundy i czuję, jakby patrzył głęboko we mnie. Wciągam gwałtownie powietrze i wracam do pracy, próbując zachowywać się normalnie.
Ten kontakt wzrokowy jest taki dziwny, jakby właśnie zobaczył mnie nagą. Nigdy w życiu nie czułam się tak obnażona.
Rozglądam się po ladzie, szukając jakiegokolwiek powodu, żeby pójść do kuchni. Zauważam, że taca z brudnymi szklankami jest prawie pełna, więc ją biorę.
„Wracam za pięć!” wołam do drugiego barmana, Pete'a.
„Zrozumiałem!” odpowiada.
W kuchni wkładam tacę do dużej zmywarki i zamykam pokrywę.
Gdy zaczyna hałasować, skupiam się na głębokim oddychaniu, próbując zrozumieć, dlaczego czuję się tak dziwnie. Nie mam problemu z kontaktem wzrokowym. Wcale nie. Jestem pewna siebie i silna. Niewiele może mnie zachwiać. Więc dlaczego czuję się tak obnażona?
Biorę czystą szklankę z półki i wypijam dwie pełne szklanki zimnej wody. Moje ciało szybko się ochładza, sprawiając, że znowu czuję się sobą.
Zmywarka piszczy, gdy kończy. Te rzeczy są niesamowite. Biorę tacę i wracam do baru.
Moje oczy natychmiast patrzą tam, gdzie widziałam mężczyznę, ale go nie ma. Czuję potrzebę dowiedzenia się, kim był. Ale jak? Nie widziałam go przy barze. Może wziął drinka, gdy byłam wcześniej w magazynie. Odwracam się do Pete'a z podstępnym planem.
„Dostałeś niezły napiwek od faceta przy stoliku w rogu?” pytam swobodnym tonem.
To nie jest dziwne pytanie między barmanami, ale on patrzy na mnie zdezorientowany.
„Co? Nikogo nie było przy żadnym ze stolików w rogu” mówi, marszcząc brwi, jakbym była pijana czy coś.
„Hmm. Myślałam, że widziałam tam faceta tuż przed wyjściem do kuchni” mówię, marszcząc brwi. Odwracam się od Pete'a, żeby nie widział mojej reakcji. Mój plan sprawdzenia paragonu nie wypali.
„Były tylko te gospodyni domowe i stali klienci” mówi, czyszcząc swoją część lady.
„Och, to mój błąd” mówię, próbując zachowywać się swobodnie. Wciąż czuję małe wątpliwości w żołądku. Nie jestem pewna, czy to sobie wyobraziłam. To było zbyt realne.
Reszta mojej zmiany jest nudna. Pete ma środkową zmianę, jego godziny pokrywają się z moimi i następnej osoby.
Biorę torbę z szafki i wychodzę zardzewiałymi tylnymi drzwiami. Ma być wczesna wiosna, ale popołudniowe powietrze jest zimne jak zimą. Wpycham ręce do kieszeni i wychodzę z alejki, idąc ulicą w stronę mojego mieszkania.
Wybrałam to miejsce, bo jest blisko hotelu. Pomaga mi to dostać dodatkowe zmiany.
Jestem zapisana na dwie zmiany w tygodniu, ale zawsze udaje mi się dostać więcej. Zwłaszcza odkąd menedżer zauważył, jak szybko mogę tam dotrzeć, gdy potrzebuje kogoś w ostatniej chwili. Teraz jestem pierwszą osobą, do której dzwoni, gdy brakuje im pracowników.
Wbiegam po pięciu kondygnacjach schodów do mojego penthouse'u. Nazywam to tak, bo to jedyne mieszkanie na tym piętrze, ale tak naprawdę to tylko stary strych przerobiony na maleńkie, jednopokojowe mieszkanie.
Wszystko jest w jednym pokoju, oprócz łazienki. Bardzo mała kuchnia w jednym rogu, kanapa i stary telewizor w drugim. Podwójne łóżko zajmuje trzeci róg, a czwarty róg to stara łazienka.
Rzucam torbę na podłogę i idę napełnić wannę.
Wciąż jestem trochę zdenerwowana tym, co się stało w pracy. Tym, jak się czułam, gdy na mnie patrzył. Cholera. To denerwujące, delikatnie mówiąc. Nie pamiętam jego twarzy, ale intensywny sposób, w jaki na mnie patrzył, jest wypalony w mojej pamięci.
Ale dlaczego Pete go nie widział? To nie tak, żeby mój mózg zwykle wymyślał takie rzeczy, ale kto wie? Jestem zmęczona i za dużo pracuję. Może mój mózg w końcu się załamał pod presją lat niedbania o siebie.
Zdejmuję białą koszulę z guzikami i rzucam ją na podłogę łazienki.
Życie w samotności jest fajne. Nikt nie narzeka na mój bałagan, a muszę sprzątać tylko po sobie. Po wychowaniu w domu zastępczym pełnym dzieci i dorosłych, którzy ciągle krzyczeli, to jest idealne, nawet jeśli to rudera.
Zbieram długie, czarne włosy w niedbały kok i wchodzę do wanny. Gdy ciepła woda mnie otacza, czuję, jak napięcie opuszcza moje ciało. Jęczę, zamykając oczy.
Słucham dźwięku kapającego kranu, pozwalając umysłowi odpłynąć, umiejętność, której nauczyłam się, mieszkając w tym okropnym domu zastępczym. Oczyszczam umysł, nie myślę o niczym. Zawsze pomaga mi to radzić sobie ze stresem i zmartwieniami życia.
Woda jest jak delikatny dotyk, jakby mnie obejmowała. Porusza się wokół moich piersi, lekko dotykając sutków. Tak miękko i uspokajająco. Porusza się wokół mojego ciała, ogrzewając mnie, budząc każdy nerw.
Fala wody przemieszcza się z mojej klatki piersiowej, przez brzuch, w dół między nogi. Ciepło narasta w moim wnętrzu, sprawiając, że czuję potrzebę. W moim sennym stanie wydaję cichy jęk, ciesząc się dziwnym uczuciem. Woda porusza się delikatnie przy mojej cipce, dotykając łechtaczki, sprawiając, że wstrzymuję oddech. Chwytam krawędź wanny.
Mój umysł jest zamglony, zagubiony w szumie przyjemnego mrowienia. Zaczynam poruszać biodrami, ocierając się o wir, gdy miękki nacisk powoli się wzmaga.
Woda kręci się mocniej wokół moich sutków, sprawiając, że łapię powietrze. Nagle zaczyna pulsować przy łechtaczce i krzyczę z rozkoszy, gdy orgazm uderza we mnie jak wielka fala.
Wracam do rzeczywistości, szybko rozglądając się po małym pomieszczeniu, szukając powodu tego, co się właśnie stało. Gdy widzę, że nic złego się nie dzieje, wyskakuję z wanny, chwytam ręcznik i wybiegam z łazienki.
Co do cholery się właśnie stało?
















































