Cover image for Bezpieczna z moim szefem

Bezpieczna z moim szefem

Praca

Caleb

. . Caleb Jackson siedział zdezorientowany, gdy kobieta z restauracji opuściła salę konferencyjną. Jej śmiałe zachowanie go zaskoczyło.
„Ta dziewczyna nas pozwie” – powiedział pan Hanson, pocierając czoło.
„Hanson, nie pozwie nas. Przestań się martwić” – odparł Caleb, przewracając oczami.
„Kto następny?” – zapytał pan Hanson.
Caleb się zatrzymał, intensywnie myśląc. „Nikt. Wyślij wszystkich do domu. Stanowisko obsadzone.”
„Ale wciąż mamy…„
„Po prostu to zrób, Hanson.” – Caleb wstał i poszedł do swojego biura. Gdy usiadł w fotelu, przyłapał się na myśleniu o tej kobiecie.
Była z nim taka szczera w restauracji. Nikt nigdy tak do niego nie mówił, a on uznał to za dziwnie przyjemne.
A potem dzisiaj, kiedy weszła do sali konferencyjnej, był w szoku. Ta sama dziewczyna z restauracji stała tuż przed nim.
Próbował ją rozzłościć, sprowokować do reakcji, ale ona zachowała spokój. Była twardą małą istotką.
Wstał, wziął marynarkę i opuścił budynek, kierując się do samochodu.
Drzwi zaskrzypiały, gdy wszedł do restauracji. Starsza kelnerka podniosła wzrok, na jej twarzy malowało się zaskoczenie.
Skinął jej głową i znalazł wolny stolik.
Nicole podeszła do niego. „Dzień dobry, proszę pana, czy mogę…” – Podniosła wzrok i ich spojrzenia się spotkały. Ręce powędrowały jej na biodra, gdy się na niego gapiła. „Co pan tu robi?”
„Jestem głodny. Czy to nie jest restauracja?”
Nicole wydała z siebie zirytowany dźwięk. „Co mogę dla pana przynieść?”
„Burgera i krążki cebulowe.”
„Już się robi.” – Przewróciła oczami i odwróciła się, żeby odejść. Zatrzymał ją, gdy miała odchodzić.
„Usiądź ze mną na chwilę.”
„Wolałabym nie.” – Uśmiechnęła się wymuszenie i zaczęła odchodzić.
„Jeśli chcesz tę pracę” – powiedział twardym głosem – „usiądziesz.”
Zobaczył, jak odwraca się do niego z walecznym spojrzeniem. Usiadła naprzeciwko niego. „Dobrze. Czego pan chce, panie Jackson?”
„Mówiłem ci. Masz tę pracę” – powiedział.
„Dał pan jasno do zrozumienia, że mnie pan nie chce.”
Ta dziewczyna zaczynała go denerwować. „Po prostu weź tę cholerną pracę. Wcześniej jej chciałaś, więc co się zmieniło?”
Skrzyżowała ramiona. „Nie wiedziałam, że moim szefem będzie taki palant jak pan.”
Caleb wydał z siebie zirytowany dźwięk, po czym przemówił stanowczym głosem. „Zaczynasz jutro. Bądź tam o ósmej.” – Po tych słowach wyszedł z restauracji, nawet nie jedząc.
„I to masz za próbę bycia miłym” – powiedział cicho do siebie, wsiadając do samochodu. Był zaskoczony tym, jak cierpliwy był.
Nigdy nie był tak cierpliwy wobec kogoś, kto tak bardzo starał się być trudny. Ale musiał przyznać, że jej CV było dobre.
A pierwszy dzień pokaże mu, czy skłamała w sprawie swojego doświadczenia zawodowego.
***
Caleb obudził się następnego ranka podekscytowany nadchodzącym dniem. Nie codziennie miał okazję przetestować nową asystentkę. A ta była bardzo interesująca.
Nie mógł się doczekać, żeby pozbawić pannę Zuchwałą pewności siebie. Już zdecydował, że da jej mnóstwo pracy pierwszego dnia i zobaczy, czy sobie poradzi.
Gdy wszedł do biura o dziewiątej, zobaczył ją przy biurku. „Dzień dobry, panie Jackson” – powiedziała do niego z ciepłym uśmiechem.
Irytujące.
„Panno Winters, proszę do mojego biura” – powiedział chłodno, mijając ją i wchodząc do gabinetu. Poszła za nim i zamknęła drzwi, gdy usiadł przy biurku.
„Przejrzyj te akta na biurku i popraw wszelkie błędy. Nie chcę żadnych pomyłek. Spodziewam się telefonu z Cantrell Group, więc upewnij się, że go nie przegapisz.”
„Tak jest. To wszystko, panie Jackson?” – zapytała, zbierając akta z jego biurka.
„Na razie.” – Machnął ręką, dając jej znak, żeby wyszła, i zabrał się do pracy.
Dwadzieścia minut później rozległo się pukanie do drzwi. „Panie Jackson?” – Podniósł wzrok i zobaczył Nicole trzymającą filiżankę kawy. Weszła i postawiła ją na jego biurku.
W końcu, pomyślał. Upił łyk kawy, na chwilę zapominając o swoim planie, żeby być dla niej surowym.
Szybko podniósł wzrok. „Wracaj do swojego biurka, panno Winters. Dam ci znać, jeśli będę czegoś potrzebował. Nie przerywaj mi więcej.”
Spuściła wzrok. „Zrozumiałam, panie Jackson.”
Wyszła, a on wrócił do pracy, czując małą satysfakcję z postawienia jej na miejscu.
Po chwili zadzwonił jego telefon. „Tak.”
„Cantrell Group na linii pierwszej dla pana, panie Jackson.”
Caleb się rozłączył i nacisnął linię pierwszą. „David!” – Oparł się wygodnie w fotelu. „Jak tam Nowy Jork?”
Godzinę później, po udanej rozmowie, wrócił do pracy, gdy rozległo się pukanie do drzwi.
„Proszę.”
„Panie Jackson…” – Nicole weszła powoli, trzymając w rękach teczkę, i Caleb wiedział, że w końcu nadszedł jego moment.
Spojrzał na nią surowo. „Panno Winters, zdaje mi się, że mówiłem, żeby mi więcej nie przerywać.”
Continue to the next chapter of Bezpieczna z moim szefem