
Tajemny Anioł
Autorzy
Melanie Gomez
Lektury
1,6M
Rozdziały
69
"Cami, jeśli chcesz się wydostać, mogę ci pomóc!"
Jest wykorzystywana przez rodziców alkoholików i narkomanów. Po prostu patrzy na mnie, próbując zrozumieć, co ja z tego będę miał. Ale w końcu wyciąga telefon i pozwala mi zapisać swój numer.
Jestem Jace. Mam potężną mafijną rodzinę, która mnie wspiera. I uważam, że Cami jest moją boginią. Muszę ją uratować.
Rozdział 1: Samotne życie
CADEN
Jakie życie prowadzisz, gdy jesteś bogaty i nie możesz znaleźć dobrej dziewczyny? Bardzo samotne, jak sądzę. Jestem wysoki i postawny, mam 198 cm wzrostu i ważę 113 kg.
Kiedy wychodzę, dziewczyny lgną do mnie jak pszczoły do miodu. Są w porządku, ale to nie są te właściwe. Ubierają się wyzywająco. Interesują się mną tylko ze względu na mój status. Mam opaloną skórę, czarne włosy, niebieskie oczy, wyrazistą szczękę i... żadnej dziewczyny.
Cóż, miałem jedną, a przynajmniej tak mi się wydawało. Pozwól, że opowiem ci, co się wydarzyło. Zabrałem moją dziewczynę, Natalię, z którą byłem od pięciu miesięcy, na miłą randkę. Była dobrą dziewczyną i nigdy nie sprawiała kłopotów.
Poszliśmy na kolację, a potem wróciliśmy do mnie. Robiliśmy to wiele razy wcześniej bez żadnych problemów... aż do zeszłej nocy.
Zeszłej nocy sprawy szybko nabrały tempa. Wkrótce uprawialiśmy namiętny seks. Głośno jęczała i wyraźnie czerpała z tego przyjemność. Ja też wydawałem głośne dźwięki, aż... wykrzyknęła imię innego mężczyzny.
Tak, dobrze słyszysz. Krzyknęła „Rick”. Natychmiast przestałem. Wyglądała na kompletnie zaskoczoną. Szybko się ubrałem i rzuciłem jej ubrania.
Podczas gdy się ubierała, wziąłem jej telefon i sprawdziłem jej kontakty. Był tam „Rick”. Więc do niego zadzwoniłem.
Odebrał, pytając, czy tęskni za jego męskością. Ona krzyczy, żebym się rozłączył, podczas gdy on chce wiedzieć, co się dzieje. Powiedziałem najgrzeczniejszą rzecz, jaką mogłem...
– Twoja niewierna dziewczyna idzie do ciebie na Piątą Aleję. Możesz ją sobie zatrzymać!
Szybko się rozłączyłem i rzuciłem w nią telefonem. Kazałem jej wyjść i nigdy więcej się do mnie nie odzywać. Próbowała się tłumaczyć, mówiąc, że chce być ze mną, a nie z nim, i tak dalej.
– Jak długo sypiałaś z Rickiem?
Spojrzała na mnie i milczała.
– Jak długo sypiałaś z nim?
– Rok.
– Co? Byłaś już w związku? Dlaczego w ogóle się ze mną umawiałaś?
– Cóż, on nie ma pieniędzy, ale ty masz, więc przestanę się z nim widywać, obiecuję!
– Myślisz, że to rozwiąże problem? Pomyśl jeszcze raz... Musisz wyjść... NATYCHMIAST!
Więc kazałem jej wyjść, a odebrał ją – zgadłeś – Rick. Teraz siedzę w moim biurze, które znajduje się pod moim mieszkaniem. Jestem właścicielem i mieszkam w budynku Maxwell Industries na Piątej Alei.
Nasz budynek nie jest przesadnie wysoki, ma tylko trzydzieści pięter, ale ja zajmuję dwa najwyższe piętra. Ma sześć sypialni, siedem łazienek, pokój gier, pokój rozrywkowy i siłownię.
Mam wielu ochroniarzy, którzy cały czas tu przebywają. Większość zostaje w dużej posiadłości poza miastem. Zwykle jeżdżę tam tylko w weekendy, gdy potrzebuję oderwać się od pracy.
Siedzę tu, patrząc przez okno i myśląc o tym, że mam teraz dwadzieścia osiem lat i znów jestem singlem. Zastanawiam się, co robić dalej, gdy przerywa mi moja sekretarka, Connie.
– Panie Maxwell, dzwoni pan Canton.
– Dobrze, dzięki, Connie.
– Jack, przyjacielu, co słychać? Nie gadaliśmy od miesięcy! Jak leci?
– Dobrze, stary. A u ciebie?
– Och, wiesz. Stara bieda.
– Nadal jesteś z tą Natalią?
– Nie ma mowy, stary, to już przeszłość!
– Stary, przykro mi! Czemu nie wpadniesz później, możemy się zrelaksować przy piwku na moim tarasie? Jak za dawnych czasów!
– Jasne, stary! Wiesz, że jestem za!
– Świetnie! Do zobaczenia później!
Odłożyłem słuchawkę i nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć Jacka! Zawsze siedzimy i gadamy godzinami. Zwykle kończymy w środku, oglądając mecz. Próbuję skupić się na pracy, gdy wychodzę do biurka Connie.
– Czy wszystko w porządku, proszę pana? Czy telefony znowu szwankują?
– Nie, nie, wszystko gra. Czy mamy przypadkiem jakieś puste wizytówki? Takie bez nadruku?
Rozgląda się przez chwilę. – Tak, oto kilka, ale chce pan je puste?
– Tak, po prostu puste.
Gdy daje mi karty, słyszę za sobą głos Natalie. Powoli odwracam się w jej stronę i od razu robi mi się niedobrze.
– Kochanie, tak mi przykro. Możemy o tym porozmawiać? Nie chciałam tego!
– Nie ma o czym gadać. Powiedziałem ci, żebyś więcej się ze mną nie kontaktowała. Teraz albo wyjdziesz z godnością, albo ochrona cię wyprowadzi.
– Wiesz co, to było...
– Więc ochrona! Connie, proszę wezwać ochronę, żeby ją usunęła.
– Z przyjemnością, proszę pana!
Wkrótce pojawia się ochrona i podchodzi do niej.
– Nie możesz tego zrobić, Caden!
– Właśnie to zrobiłem!
Wracam do mojego biura, trzaskając drzwiami. Ta kobieta ma czelność tu się pokazywać. Co ona sobie myśli? Naprawdę sądzi, że ją przyjmę z powrotem? Człowieku, potrzebuję tego piwa.
Powoli przechodzę przez resztę dnia bez większych problemów. Tuż przed wyjściem idę do łazienki i przebieram się w dżinsy i koszulkę.
Wkładam broń do kabury na biodrach i wychodzę. Moja koszulka dobrze ją zakrywa, więc ludzie nie zauważają.
Biorę telefon, klucze i puste wizytówki. Nie pamiętam, po co w ogóle o nie prosiłem, ale może sobie przypomnę po kilku piwach.
Wychodzę z biura i idę do windy, żeby zjechać do samochodu. Moi przyjaciele, Tank i Frankie, są moimi najlepszymi kumplami od dzieciństwa. Są moimi pomocnikami i wszędzie ze mną jeżdżą.
To wyszkoleni ochroniarze i zawsze noszą broń. Ja zawsze mam przy sobie jedną lub dwie sztuki broni, bo wielu ludzi chce mi zaszkodzić. Dlatego mam ochronę.
Idziemy do mojego SUV-a, ja wsiadam z tyłu, a Tank prowadzi. Dorasta do swojego imienia. Ja jestem duży, ale Tank – on jest jak góra.
Frankie niewiele mu ustępuje i wygląda groźnie ze swoją blizną na twarzy. Siedzi na przednim siedzeniu.
Wyjeżdżamy z mojego budynku i jedziemy do domu Jacka poza miastem. Zajmuje to około trzydziestu minut, a gdy dojeżdżamy, Tank i Frankie wysiadają, żeby sprawdzić teren. Bardzo poważnie podchodzą do swojej pracy i są bardzo dobrze opłacani.
Dbam o nich i ich rodziny, które mieszkają w mojej dużej posiadłości. Nawet przeniosłem ich rodziców na teren posesji i kazałem zbudować dla nich małe domki. Są pod całodobową opieką mojego personelu i uwielbiają swoje domy.
Tank podchodzi i otwiera drzwi, co oznacza, że bezpiecznie mogę wysiąść. Gdy wysiadam z SUV-a, widzę Jacka stojącego na ganku z piwami. Podchodzę i mocno go przytulam. Biorę od niego piwo i siadam na ganku. On daje piwa Frankiemu i Tankowi, a oni stają na schodach, obserwując ulicę.
– Wow, stary, minęło dużo czasu!
– Wiem, stary, za dużo! Jak leci?
– Dobrze, dobrze, jakoś leci.
– Stary, co się stało z Natalią? Muszę zapytać, stary.
– Stary, wykrzyknęła imię innego faceta podczas seksu.
Tank i Frankie jednocześnie wypluwa piwo i patrzą na mnie z niedowierzaniem.
– Tak, to jej chłopak, z którym jest od ponad roku.
– Wow, stary, to kiepsko. To co teraz zamierzasz?
– Nie wiem? Po prostu muszę znaleźć odpowiednią dziewczynę, wiesz. Hej, co się stało z panią Roberts, twoją sąsiadką? Nadal tam jest? Nigdzie nie widzę jej samochodu. Robiła najlepsze ciasteczka!
– Nie, stary, odeszła jakiś czas temu. Jej dzieci wynajęły dom. Teraz mieszka tam para. Ona ma małego chłopca, pięcioletniego, ale to nie jego. Szczerze mówiąc, coś tam jest nie tak.
– Co masz na myśli?
– Na początku byli mili, zawsze się witali... wydawało się, że wszystko jest w porządku. Ona nie ma rodziny i on też nie. To tylko oni i dziecko. Ale od miesięcy on na nią krzyczy. Niezbyt na dziecko, ale na nią.
– Ostatnio wydaje mi się, że ją bije. Ciągle dzwonię na policję, ale ona wciąż kłamie, żeby ich spławić. Nie wiem, stary, coś jest nie tak.
Piję trochę piwa i po prostu patrzę w stronę ulicy, myśląc, człowieku, to smutne. Nie rozumiem, jak ktoś może krzywdzić kobietę.
Mijają minuty i nagle Jack klepie mnie w ramię.
– Stary, tam jest. Chciałbym, żeby miała sposób, żeby uciec od tego złego człowieka.
– Myślę, że wiem, co mogę zrobić... Tank, daj mi długopis!
Biorę puste wizytówki i szybko zapisuję mój numer telefonu.
– Stary, co ty robisz?
– Dzisiaj spotka swojego wybawcę.
















































