Cover image for Tajemny Anioł

Tajemny Anioł

Rozdział 3: Ratunek

CADEN

Zaczynam się odwracać, ale puszczam oczko do małego chłopca, bo jest taki słodki. Wracam na ganek Jacka i siadam.
– Wygląda na to, że wpisała twój numer. Myślisz, że do ciebie napisze? – pyta Jack.
– Nie wiem, ale mam nadzieję – odpowiadam, widząc jak wstaje. Unoszę piwo w jego stronę.
Naprawdę liczę, że się odezwie, bo jest piękna i nie zasługuje na takie traktowanie. Gawędzę jeszcze przez jakieś pół godziny, aż widzę, jak pojawia się jej okropny chłopak.
Żegnam się z chłopakami, mówiąc im, żeby poczekali około godziny i zobaczyli, czy napisze. Parkujemy na końcu ulicy i czekamy.
– Szefie, myślisz, że zadzwoni? – pyta Tank.
– Nie mam pojęcia, Tank, ale zobaczymy. Wątpię, żeby była zadowolona ze swojej sytuacji.
Siedzimy w ciszy, aż dzwoni mój telefon i widzę imię Jacka.
– O nie, on na nią krzyczy i słyszę, jak ją bije – mówi Jack. Słyszę, jak przestaje i robi się cicho.
– Jack, co się dzieje?
– Nie wiem, ale słyszę, jak dziecko płacze.
– Lepiej, żeby nie tknął tego dzieciaka palcem, bo będzie miał kłopoty.
Podczas rozmowy z nim czuję, jak mój telefon wibruje i patrzę na ekran. Widzę to, na co czekałem: 911
– Jack, jadę. Napisała.
Szybko się rozłączam i uśmiecham.
– Jedziemy, chłopcy, czas! Jej anioł stróż nadchodzi!
Pędzimy do domu i parkujemy na podjeździe, bo mam to gdzieś. Wyskakuję, biegnę do drzwi i zaczynam w nie walić.
Słyszę „Kim jesteś?”, gdy przygotowuję broń i celuję mu w głowę.
– Twoim najgorszym koszmarem!
Ten drań powoli cofa się z uniesionymi rękami. Mówię chłopakom, żeby przywiązali go do krzesła. Łapią go, gdy ja pędzę na górę i widzę kobietę leżącą na podłodze. Mocno ją poturbował. Delikatnie pomagam jej usiąść, a ona patrzy na mnie ze łzami w oczach.
– Moje dziecko. Zabrał moje dziecko – szepcze.
– Gdzie je zabrał?
– Gdzieś na dół...
Szybko chowam broń, podnoszę ją i niosę na dół. Kładę ją na kanapie, całuję w czoło, a ona patrzy na mnie zdezorientowana.
– Jesteś bezpieczna. Odpocznij – mówię łagodnie.
Podchodzę do Scotta, który jest związany, wyciągam broń i znowu celuję mu w głowę.
– Gdzie jest dziecko? – warczę.
On tylko się gapi i milczy. Więc przyciskam broń do jego głowy, żeby pokazać, kto tu rządzi.
– Gdzie jest to cholerne dziecko! – krzyczę, widząc jak mój mały podskakuje na kanapie.
– W schowku – mamrocze w końcu.
Patrzę za siebie i widzę drzwi prowadzące pod schody. Podchodzę i otwieram je.
– Hej, mały, jesteś tu? To Anioł.
Słyszę płacz, a potem przestraszone dziecko powoli wychodzi. Klękam i wyciągam ramiona, a on wpełza mi na kolana. Wstaję, trzymając go, i zanoszę do jego mamy.
Mówię Tankowi, żeby zawrócił samochód i podjechał tyłem do ganku. Zajmiemy się tym draniem. Frankie zdejmuje Scotta z krzesła i wiąże go ponownie, gdy Tank wraca, by zabrać go do bagażnika.
Siadam z Evą i Nate'em i czekam, aż się uspokoją.
– Jedliście już kolację? – pytam łagodnie.
– Nie, nie jedliśmy – odpowiada cicho Eva.
– Dobrze, chodźmy coś przekąsić.
Dzwonię do mojej restauracji i proszę o prywatny stolik oraz organizuję, żebyśmy weszli tylnym wejściem. Rozłączam się. Gdy wstaję, Eva próbuje wstać z Nate'em, ale jest zbyt słaba.
– Chodź tu, mały. Poniosę cię, podczas gdy twoja mama oprze się o mnie, gdy będziemy iść – mówię, wyciągając ręce.
Przenoszę Nate'a na jedno ramię i wyciągam drugie, by Eva mogła się złapać. Trzyma się mnie, gdy powoli idziemy do samochodu. Frankie otwiera tylne drzwi, podczas gdy Tank zamyka dom.
Eva powoli wsiada, a ja siadam obok niej z Nate'em. Sadzam go między nami i mówię chłopakom, żeby jechali do restauracji. Gdy odjeżdżamy, Eva cicho płacze.
Nie mogę sobie wyobrazić, jak się teraz czuje. Tak przerażona i musi zaufać obcemu, którego właśnie poznała.
Nate patrzy na mnie ze łzami w oczach. – Dziękuję, panie Aniele, za pomoc.
– Hej, mały, nie martw się! Mam nadzieję, że jesteś głodny. Jedziemy do specjalnej restauracji, a kucharz przygotuje ci wszystko, co zechcesz – odpowiadam z uśmiechem.
– Tank, wysadź nas przy restauracji i zajmij się tym draniem. Niech Tony i Niko przywiozą drugi samochód, żeby byli tu, gdy skończymy – instruuję.
– Jasne, szefie! – odpowiada Tank.
– Nazywasz się „szef”? – pyta zaciekawiony Nate.
– Nie, kolego, nazywam się Caden, ale jestem ich szefem, więc mówią do mnie „szefie” – wyjaśniam.
Nate tylko kiwa głową i siedzimy cicho przez resztę drogi. Eva się uspokoiła i patrzy na mnie. Patrzę na moją piękną kobietę, myśląc, jaka jest śliczna.
Bezgłośnie mówi „dziękuję”, gdy się uśmiecham i całuję ją w czoło. Ona odwzajemnia uśmiech i całuje syna w głowę, opierając się razem z nim o mnie. Obejmuję ją ramieniem, delikatnie głaszcząc jej ramię.
Powoli wjeżdżamy na parking i podjeżdżamy tyłem do drzwi, gdzie czeka kelner. Wysiadam pierwszy, potem Nate zsuwa się do mnie, a ja stawiam go obok siebie.
Eva powoli przesuwa się w moją stronę i wyciąga ramiona. Podnoszę ją, trzymając przy sobie jednym ramieniem, i powoli opuszczam. Gdy się prostuję, uśmiecha się do mnie, a ja pochylam się, by znowu pocałować ją w głowę.
Powoli idziemy wokół samochodu w kierunku kelnera.
– Dobry wieczór, panie Maxwell. Pański stolik jest gotowy – wita nas kelner.
Kiwam głową i pozwalam Nate'owi iść pierwszemu. Trzyma mnie za rękę, gdy idziemy. Kładę drugą dłoń na dolnej części pleców Evy, gdy powoli przechodzimy przez kuchnię do prywatnego stolika. Odsuwam krzesło Evy i pomagam jej usiąść.
Nate czeka, by zobaczyć, gdzie usiądę, a gdy już siedzę, wspina się na moje kolana. Eva próbuje powiedzieć nie, ale mówię jej, że wszystko w porządku.
Zaczynamy kolorować na kartkach z zadaniami, które przyniesiono, by go zająć. Zamawiamy jedzenie i pozwalam Nate'owi siedzieć na moich kolanach, gdy czekamy. Zamawiam whisky dla siebie i wino dla Evy, żeby pomóc jej się zrelaksować.
– Evo, kochanie, mogę zabrać cię w bezpieczne miejsce, jeśli masz rodzinę lub miejsce, do którego możesz pójść, albo możesz wrócić ze mną do domu. Wiem, że dopiero co się poznaliśmy, ale chcę, żebyś podjęła dobrą decyzję – mówię łagodnie.
– Nie jestem niebezpieczny i nie prowadzę niebezpiecznego życia, ale mam wrogów. To naraża mnie na niebezpieczeństwo, dlatego mam ochronę. Jeśli chcesz zostać ze mną, nie będę niczego oczekiwał, ale będę cię chronił ze wszystkich sił.
Eva po prostu patrzy na mnie, gdy łzy spływają po jej twarzy. – Nie mam rodziny. To tylko ja i Nate. Jeśli masz miejsce... Nie chcę ci przeszkadzać. To wydaje się jak sen.
– Nie znam cię, ale przyszedłeś nam pomóc. Teraz chcesz, żebym poszła do twojego domu. Powinnam się bać, ale z jakiegoś powodu się nie boję – dodaje cicho.
Pochylam się, całując ją w głowę. – Evo, nie będziesz mi przeszkadzać. Teraz, skoro to ustalone, muszę wiedzieć, jaki nosisz rozmiar ubrań i co lubi Nate.
Mówi mi, a ja używam telefonu, by poinformować moją asystentkę. Gdy się rozłączam, patrzę na Nate'a i Evę i myślę, że mógłbym się do tego przyzwyczaić. Nie obchodzi mnie, że to nie mój syn. Opiekowałbym się nim, jakby był mój.
Gdy przynoszą nasze jedzenie, pozwalam Nate'owi siedzieć na moich kolanach i jeść. Podczas rozmowy widzę, jak Eva powoli się relaksuje. Mogę sobie tylko wyobrazić, kiedy ostatnio czuła się na tyle bezpiecznie, by to zrobić.
Gdy kończymy, dzwoni mój telefon z imieniem Niko. Mówi, że czekają z tyłu.
Powoli stawiam Nate'a, żebym mógł pomóc Evie wstać. Podnosi się powoli, cierpiąc. Powoli prostuje się i mocno mnie przytula.
Odwzajemniam uścisk i głaszczę ją po plecach. Pochylam się, całując ją w głowę, i patrzę w bok. – Chodź, Nate, dołącz do naszego uścisku!
Biegnie do nas i wpada w nasze nogi, przytulając się. Eva i ja śmiejemy się, gdy też go przytulamy. Powoli wychodzimy do samochodu i wsiadamy, by wrócić do apartamentu.
Zabieram ją najpierw do mojego domu, bo nie ma tam wielu ludzi, więc będzie mogła się zrelaksować. Podczas jazdy dzwonię do mojego lekarza, by spotkał się z nami w apartamencie.
Gdy się rozłączam, dostaję wiadomość od asystentki, że wszystko jest gotowe. Uśmiecham się - ten mały facet będzie zaskoczony, gdy dojedziemy do domu.
Gdy parkujemy pod budynkiem, widzę czekających Tanka i Frankiego. Wysiadam i odwracam się, by wziąć Nate'a. Gdy go stawiam, staje obok mnie, trzymając się mojej nogi.
Ci wszyscy wielcy mężczyźni stojący wokół... mogą wydawać się straszni, ale wkrótce wszyscy będą przyjaciółmi. Powoli pomagam Evie wysiąść, gdy uśmiecha się do mnie.
– Chodźmy na górę, dobrze? Czeka tam lekarz, który zbada twoje obrażenia. Potem wszyscy się urządzimy – mówię łagodnie.
Idziemy do windy, a Frankie i Tank idą za nami. W windzie wciskam numer dwadzieścia dziewięć. Gdy jedziemy w górę, Nate trzyma się mojej nogi, więc głaszczę go po plecach. Eva trzyma mnie za rękę, opierając się o moje ramię.
Pochylam się i całuję ją w czubek głowy, a ona ściska moją dłoń. Nate łapie mnie za rękę, gdy drzwi się otwierają, i powoli idziemy z Evą.
Wchodzimy do głównego pomieszczenia, a Nate i Eva zatrzymują się i patrzą z szeroko otwartymi oczami. Odwracam się do Evy, a ona po prostu patrzy na mnie zszokowana. Powoli robię krok do przodu i obejmuję ją w talii.
– Mówiłem, że się wami zaopiekuję. Moje pełne imię to Caden Maxwell i jestem właścicielem Maxwell Industries. To mój dom, gdy jestem w mieście. W weekendy będziemy jeździć do dużego domu za miastem. Teraz chodźmy do salonu, żeby zobaczyć się z lekarzem – wyjaśniam spokojnie.
Kiwa głową, a po tym, jak pomagam jej usiąść, Nate i ja czekamy. Gdy jest już w porządku, powoli wstaje i podchodzi do mnie i Nate'a.
– Hej, Nate, chcesz zobaczyć, który pokój będzie twój? Potem zobaczymy pokój twojej mamy – proponuję z uśmiechem.
Łapie mnie za rękę i zaczyna ciągnąć, ale szybko zdaje sobie sprawę, że nie wie, dokąd iść. Prowadzę, gdy idziemy na górę i zatrzymujemy się przy drzwiach. Patrzy na mnie, otwiera drzwi i jego szczęka opada.
Eva zaczyna chwytać mnie za ramię i płakać, zakrywając usta w szoku. Jego pokój jest teraz pokojem wyścigowym. Marzenie każdego małego chłopca. Wbiega do swojego pokoju, oglądając wszystko, więc zabieram Evę do następnego pokoju.
Powoli otwiera drzwi, a moja asystentka zdecydowanie zasługuje na podwyżkę. Idzie do swojej łazienki, która ma wszystkie te ładnie pachnące rzeczy, które kobiety lubią.
Otwiera szafę, a ta jest pełna ubrań: od strojów do ćwiczeń po eleganckie sukienki. Podchodzę i pochylam się do jej ucha.
– Chodzę na wiele publicznych wydarzeń i będę potrzebował osoby towarzyszącej – szepczę.
Odwraca się i uśmiecha, przytulając mnie. Odwzajemniam uścisk i opieram brodę na jej głowie. Powoli patrzy na mnie. Spoglądam na nią i całuję w czoło.
Znowu na nią patrzę, gdy kładzie dłonie na mojej twarzy i całuje mnie mocno. Zaskakuje mnie i po chwili odwzajemniam pocałunek z całymi uczuciami. Przyciągam ją blisko i po pewnym czasie powoli się odsuwam.
– Mówiłem ci, że niczego nie oczekuję w zamian. Nie chcę, żebyś czuła presję. Będę w swoim pokoju obok, jeśli będziesz czegoś potrzebować. Moje biuro jest na piętrze niżej i możesz przyjść w każdej chwili – mówię łagodnie.
– Sprowadzę nauczycieli dla Nate'a do szkoły. Chcę tylko, żebyś się zrelaksowała. Idę się wykąpać, a potem położymy Nate'a spać.
Powoli wychodzę, idę do swojego pokoju i biorę prysznic. Po wytarciu się zakładam spodnie od piżamy. Patrząc w lustro, widzę swoje tatuaże i myślę, że powinienem dodać więcej na plecach. Zrobię to później.
Gdy wychodzę, widzę Nate'a na korytarzu. On widzi mnie, biegnie i skacze mi w ramiona.
– Caden, mój pokój jest taki fajny! Pobawisz się ze mną? – pyta podekscytowany.
– Oczywiście, mały. Chodźmy – odpowiadam z uśmiechem.
Idę z Nate'em do jego pokoju i siadamy na podłodze, gdy opieram się o jego łóżko. Pokazuje mi swoje samochodziki i turlamy je po podłodze. Śmiejemy się i ścigamy autka, gdy słyszę hałas od strony drzwi.
On też musiał to usłyszeć. Obaj patrzymy w tamtą stronę i tam jest moja piękna kobieta. Wygląda niesamowicie w jedwabnej piżamie, gdy siada między moimi nogami. Opiera się o moją pierś, a ja zaczynam głaskać ją po plecach.
Nate i ja dalej się bawimy. Czas mija i on ziewa szeroko.
– Hej, mały, wszyscy musimy spać. Może w tym tygodniu zrobimy coś fajnego. Co powiesz na zoo? – proponuję.
– Naprawdę? Zoo? Mamo, możemy iść z Cadenem do zoo? – pyta podekscytowany Nate.
– Jeśli on tak mówi – odpowiada Eva z uśmiechem.
Nate zaczyna skakać, zanim wchodzi do łóżka. Pochylam się, całuję go w głowę i mówię dobranoc, zanim wyjdę. Czekam na korytarzu, podczas gdy Eva mówi dobranoc.
Wychodzi na korytarz, a ja całuję ją w głowę, mówiąc dobranoc. Idę do swojego pokoju, gdzie kładę się do łóżka i od razu zasypiam.
Około pierwszej w nocy słyszę, jak moje drzwi powoli się otwierają. Otwieram oczy i szybko biegnę, gdy widzę tam Evę.
– Evo, kochanie, co się stało? Wszystko w porządku? – pytam zaniepokojony.
– Miałam zły sen. Mogę tu zostać? – pyta cicho.
– Oczywiście, kochanie! – odpowiadam, przyciągając ją do siebie.
Wracam do łóżka, a ona powoli wchodzi, wtulając się w moje ramiona. Słyszę, jak jej oddech zwalnia, gdy zasypia, a ja po prostu na nią patrzę. Mam już zasnąć, gdy znowu słyszę, jak otwierają się moje drzwi.
Patrzę i widzę Nate'a, więc daję mu znak, żeby podszedł.
– Miałem zły sen – mówi cicho.
– W porządku, kolego. Chodź, wchodź tutaj – odpowiadam, robiąc mu miejsce.
Wspina się po mnie i wtula się między mnie a Evę, i wszyscy śpimy przez resztę nocy.
Continue to the next chapter of Tajemny Anioł