
Savanah: Historia królowej lykanów
Autorzy
L. S. Patel
Lektury
243K
Rozdziały
10
Rozdział 1
# Aarya.
Kurwa.
Bedi.
Noc, kiedy wkroczyła w moje życie, była nocą, kiedy wszystko się posypało.
Nocą, kiedy straciłam miłość mojego życia. Mojego króla. Mojego Adonisa.
Byłam zakochana w królu lykaninów przez lata, zanim ona w ogóle zwróciła na niego uwagę.
Zrobiłabym wszystko, żeby być na jej miejscu, partnerką samego króla…
Ale zamiast tego mówili, że jestem jakąś złą osobą.
No to pierdolę to!
Czyż nie nadszedł czas, żebym opowiedziała swoją wersję tej historii?
***
SZEŚĆ MIESIĘCY TEMU
Savanah
nigdy nie zgadniesz.
Zayla
omg co?
Savanah
mój wujek jedzie dziś do króla
Savanah
…i powiedział, że mogę pojechać. jesteśmy już w samochodzie!
Zayla
nie
Zayla
kurwa
Zayla
mać
Zayla
!!!!!!!!
Savanah
tak jest. będzie on, ja i mój wujek cały dzień.
Zayla
szczęściaraaaa
Zayla
wiesz, że on też nie znalazł swojej partnerki
Savanah
zay, nie…
Zayla
tylko mówię 😉
Czułam, jak rośnie we mnie ekscytacja, czytając wiadomość od mojej najlepszej przyjaciółki. Zayla wiedziała o mojej miłości do króla lykaninów, Adonisa Dimitriego Greya. On mnie nie kochał.
Dawno przestałam wierzyć, że jesteśmy partnerami. Ale Zayla nie przestała mieć nadziei.
„Ile jeszcze?” zapytałam mojego wujka, Marka, który prowadził. Nie odpowiedział mi, jak zwykle.
Zawsze go wkurzałam wszystkim, co robiłam. Dziś było to dlatego, że zbyt długo wybierałam, co ubrać na wizytę u króla.
Wiem, wiem. Zachowuję się tak, jak wszyscy oczekują. Ale powiedział mi zaledwie kilka minut przed wyjazdem, że chce, żebym z nim pojechała.
Musiałam przymierzyć każdą sukienkę w mojej szafie, zanim w końcu wybrałam gładką czarną, która ładnie opinała moją sylwetkę. Warto było zdenerwować wujka.
Powinnam ci o sobie opowiedzieć. Nazywam się Savanah Willows. Mam dwadzieścia lat. I jak pewnie się domyśliłaś, jestem lykaninem.
Zanim zapytasz, nie jestem jednym z tych lykaninów, którzy dostali swoje moce, bo znaleźli partnera, który był lykaninem i powoli zmienili się z wilkołaka.
Jak mówiłam, jeszcze nie znalazłam swojego partnera. Nawet nie pocałowałam jeszcze chłopaka.
Nie, jestem tym nudnym typem, który urodził się z formą lykana. To po stronie mojego wujka. Jest członkiem Rady alfy. Tak właśnie poznałam króla.
W momencie, gdy spojrzałam w jego jasnobrązowe oczy, zakochałam się. Ale wiedziałam, że nie jesteśmy partnerami. Ta prawda była jak kawałek potłuczonego szkła w moim sercu za każdym razem, gdy o tym myślałam.
Mówią, że wiesz, kiedy znajdziesz swojego partnera. Nigdy nie poczułam tego mrowienia, o którym ludzie mówią. A on nigdy nic do mnie nie czuł.
W tych kilku razach, kiedy udało mi się spotkać go osobiście, miałam szczęście, jeśli choć raz na mnie spojrzał.
Wciąż nie znalazł swojej partnerki. A ja nie znalazłam swojego.
Kłamałabym, gdybym powiedziała, że o tym nie myślałam. Co by się stało, gdybym się myliła? A jeśli on jest moim partnerem? Ale wiedziałam, że to głupie marzenie.
Moją jedyną nadzieją było, że żadne z nas nigdy nie znajdzie swoich partnerów. To było możliwe. Wilki umierały, zanim mogły spotkać swoich partnerów przez cały czas. To była po prostu smutna część życia jako zmiennokształtny.
Już przestałam wierzyć, że mój gdzieś tam jest. Większość wilków spotykała swoich partnerów, kiedy miała osiemnaście lat. To było dwa lata temu i nic.
Więc może król zda sobie sprawę, że jego partnerka nie żyje i zdecyduje się zamiast tego stworzyć więź drugiej szansy ze mną. Wiem, że to brzmi trochę szalenie, ale kochałam go.
W tym momencie to była moja jedyna nadzieja. Trzymałam się jej kurczowo.
***
„Savanah, obudź się!” Szorstki głos mojego wujka obudził mnie i usiadłam, mrugając. Pierwszą rzeczą, którą zobaczyłam, było to, że moja czarna sukienka się pogniotła, kiedy spałam. Wspaniale.
Patrząc przez okno, zobaczyłam, że jesteśmy na podjeździe ogromnego królewskiego pałacu. Wysokie wieże wznosiły się ze wszystkich stron, a zewnętrzny mur stał przede mną.
Poczułam gęsią skórkę na ramieniu, kiedy wysiadłam z samochodu i cicho poprawiłam sukienkę i włosy. Za chwilę zobaczę moją miłość!
Wujek rzucił mi podejrzliwe spojrzenie, kiedy wysiadał z samochodu.
„Co knujesz, Savanah?” zapytał złośliwie. Przewróciłam oczami.
Wujek traktował mnie jak śmieć od moich osiemnastych urodzin, kiedy nie znalazłam swojego partnera. Ponieważ nie miałam partnera, wydawało mu się, że nic nie jestem warta.
Poczułam, jak jego ręka chwyta moje ramię i spojrzałam na niego, nagle zdenerwowana. Dlaczego tak na mnie patrzy?
„Nie jesteś ciekawa, dlaczego zaprosiłem cię do pałacu?” powiedział złośliwym głosem i poczułam, jak serce mi opada.
Głupio było myśleć, że zaprosił mnie z dobroci serca. Mój wujek zawsze coś planował i teraz wiedziałam, że jestem częścią jego planów.
„C-co planujesz?” zapytałam, starając się utrzymać głos stabilny. Nie chciałam denerwować wujka.
Zbliżył się do mnie i szepnął mi do ucha.
„Dziś na Radę przyjeżdża wielu wpływowych mężczyzn. Wiesz, co ich wszystkich łączy?”
Potrząsnęłam głową, czując mrowienie nerwów.
„Ich partnerki wszystkie umarły. I wszyscy są bardzo wpływowi. Dziś stworzymy nową więź dla naszej rodziny. Rozumiesz?”
Żołądek mi opadł. Wiedziałam, co mówi.
Zamierzał zmusić mnie do małżeństwa z jednym z ludzi z rady króla Dimitriego, żeby stworzyć jakąś nową przyjaźń między naszymi rodzinami. Nie pozwoli mi czekać na samego króla.
„Ja—ja… A jeśli mój partner gdzieś tam jest?” zapytałam słabo, próbując zyskać na czasie.
„Ładna próba” powiedział wujek gniewnym głosem. „Oboje wiemy, że twój partner prawdopodobnie gdzieś nie żyje.”
„Teraz przywitasz się z ludźmi z rady króla. I nie będziesz robić tego obrzydliwego flirtowania, które robisz z Dimitrim za każdym razem, kiedy go widzisz.”
„On nie jest zainteresowany dziwkami takimi jak ty i lepiej się do tego przyzwyczaj.”
Spuściłam głowę, kiedy wujek ciągnął mnie w stronę pałacu, śmiejąc się cicho. Nic nie sprawiało mu większej przyjemności niż karanie mnie.
Kiedy weszłam w cień pałacu, poczułam, jak moje ostatnie nadzieje na Dimitriego odchodzą i zaakceptowałam, że stanę się wymuszoną partnerką któregokolwiek radnego, który może przynieść mojemu wujkowi najwięcej pieniędzy.
***
Nigdy więcej nie chciałam widzieć radnego.
Minęło kilka godzin i przez ostatnie cztery godziny chodziłam jak jakieś dziwne cyrkowe zwierzę. Wujek ciągnął mnie od potencjalnego męża do potencjalnego męża, jakbym była najlepszym koniem na sprzedaży.
Wszyscy mężczyźni, którym mnie pokazywał, byli pomarszczeni i brzydcy. Większość z nich to wilkołaki, które wyglądały na sześćdziesiąt lub siedemdziesiąt lat. To prawdopodobnie oznaczało, że mają w rzeczywistości setki lat.
Każdy z nich wyglądał, jakby rozbierał mnie wzrokiem.
Co gorsza, nawet nie udało mi się zobaczyć króla, nie mówiąc już o rozmowie z nim.
Miałam nadzieję, że jeśli wyjaśnię, co robi mój wujek, może będzie w stanie mi pomóc. Ale nigdzie go nie było.
Chciałam tylko wrócić do domu albo przynajmniej usiąść i napisać do Zayli, jaki to był okropny dzień.
„Chodź tu” powiedział wujek gniewnym głosem, ciągnąc mnie w stronę mężczyzny tak starego, że siedział na wózku inwalidzkim. „Nawet nie myśl, żeby się poddać, leniwa dziewczyno.”
Właśnie wtedy cudowny zapach wypełnił pokój i zatrzymałam się, odwracając się w stronę drzwi.
Wujek nawet nie próbował mnie powstrzymać i wiedziałam dlaczego. On, jak wszyscy inni w pokoju, odwrócił się w stronę frontu sali.
Poczułam, jak twarz mi płonie, kiedy on wszedł do pokoju.
Adonis Dimitri Grey, król lykaninów. Nie miało znaczenia, ile razy go widziałam. Nigdy nie mogłam naprawdę uwierzyć, że jest prawdziwy.
Był zbudowany jak grecki bóg. Większość lykaninów jest umięśniona, ale ten mężczyzna był na innym poziomie.
Jego idealnie ułożone ciemnobrązowe włosy spoczywały na jego głowie lepiej niż jakakolwiek korona. Spod gęstych włosów jasnobrązowe oczy spoglądały na pokój.
Cała sala zamilkła całkowicie, kiedy zrobił krok do przodu. Te piękne oczy spojrzały na radnych, którzy tam byli.
Przez chwilę zatrzymały się na mnie i nie mogłam oddychać. Moje serce biło tak szybko, że myślałam, że zaraz wyskoczy mi z piersi.
Spodziewałam się, że odwróci wzrok, ale dlaczego wciąż na mnie patrzył?
Chwila. Czy on się zbliża?
Pomyślałabym, że sobie wyobrażam, gdybym nie słyszała ciężkiego dźwięku jego kroków, kiedy szedł w moją stronę z poważnym wyrazem twarzy.
Zatrzymał się przede mną i zmusiłam się, żeby patrzeć w ziemię.
Co się, kurwa, dzieje? Nigdy wcześniej nie okazywał mi zainteresowania.
Potem poczułam palec pod brodą i uniósł moją twarz, żebym na niego spojrzała.
Wciągnęłam powietrze, wpatrując się w tę piękną twarz, tę samą twarz, o której marzyłam przez lata.
„Co tu robisz?”
Jego głos był gładki, jak czekolada i karmel i wszystko inne dobre na świecie.
„Królu Ado— to znaczy, Dimitri” wyjąkałam, nagle niezdolna mówić normalnie. Prawie zapomniałam, że tylko najbliżsi przyjaciele króla mogą nazywać go Adonis.
Powoli twarz króla stała się gniewna. Zobaczyłam gniew błyskający w jego oczach.
Potem wyprostował się i odsunął ode mnie.
„Wiem, dlaczego tu jesteś” powiedział, patrząc na mnie z taką nienawiścią, że poczułam to jak fizyczny cios w żołądek.
Król odwrócił się do strażników, których rozmieścił wokół sal.
„Strażnicy, zabierzcie tego łotra” powiedział gniewnym głosem.
Łotra?! Panika wypełniła moje ciało. Król myśli, że jestem łotrem?
Ale zanim mogłam otworzyć usta, żeby wyjaśnić, że jestem siostrzenicą radnego Marka, poczułam metalowy knebel zamykający się na moich ustach, kiedy silne ręce mnie chwyciły.
Odwróciłam błagalne oczy do wujka, ale zobaczyłam w jego spojrzeniu, że nie otrzymam od niego pomocy. Jego spojrzenie było zimne i wyrachowane.
Spojrzałam na króla, mężczyznę, którego kochałam przez lata w tajemnicy i krzyknęłam przez knebel. Ale on tylko odwrócił ode mnie wzrok, kiedy ciągnięto mnie w stronę lochów.
***
Zanim się zorientowałam, zostałam rzucona na twardą ziemię i całe powietrze ze mnie uszło.
Wszystko wokół mnie było całkowicie czarne i rozglądałam się dziko, z walącym sercem.
Usłyszałam zgrzyt metalowych krat zamykanych z hukiem i oddalające się kroki.
A potem była cisza.
Zostałam zwinięta na kamiennej ziemi przez bardzo długi czas. Nie wiedziałam, co się stało. Jak przeszłam od gościa na przyjęciu króla do więźnia w jego lochu?
Usiadłam powoli i macałam wokół siebie. Zdałam sobie sprawę, że jestem przy ścianie. Przesunęłam ciało po podłodze, aż mogłam oprzeć się o nią.
Mrugając, zauważyłam, że powoli przyzwyczajam się do braku światła.
Byłam w pomieszczeniu przypominającym jaskinię. W jednej ścianie były wykute drzwi, zablokowane grubymi zardzewiałymi kratami. Reszta pokoju była zbyt ciemna, żeby cokolwiek zobaczyć.
Drżąc, przyciągnęłam nogi bliżej i odkryłam, że podarłam moją piękną sukienkę.
Łza uciekła z mojego oka i poczułam, jak szloch opuszcza moje usta. Odbił się echem od ścian jak jakiś przerażający duch.
„Cicho, mała. Nie płacz.”
Wydałam krzyk. Nie mogłam się powstrzymać. Głos dobiegł z ciemności, zaledwie kilka stóp ode mnie i zdecydowanie z wnętrza mojej celi.
„K-kto tam jest?” powiedziałam przestraszonym głosem, starając się brzmieć silnie, przeciwnie do tego, co czułam.
Właśnie wtedy zobaczyłam, jak coś porusza się w cieniach przede mną.
Wysoka postać wstała, jakby wyłaniając się z czerni.
Zrobił krok do przodu i poczułam dziwne uczucie pełznące po moich ramionach – dziwne mrowienie.
Najpierw myślałam, że to uczucie to moje ciało, które zaraz zemdleje ze strachu, ale potem zaczęłam czuć ciepło rozchodzące się po moich kościach. Im bliżej podchodziła postać, tym cieplej się czułam.
Co się, kurwa, dzieje?
Poczułam zapach sosny, kiedy postać się zbliżyła. To był mężczyzna. Mogłam to stwierdzić po zarysie jego mięśni.
„Co—co się ze mną dzieje?” zapytałam, kiedy ciepło podróżowało w stronę mojego jądra.
Mężczyzna stał teraz bezpośrednio nade mną i mogłam zobaczyć jego umięśnione, ale szczupłe ciało – wszystko oprócz jego twarzy.
Przejechał ręką przez swoje potargane czarne włosy i zaśmiał się.
„Nie wiesz, mała?”
Przykucnął, jego twarz pojawiała się w polu widzenia przede mną.
Wciągnęłam powietrze, widząc okropne ślady pazurów na jego twarzy. Poczułam dziwną chęć zabicia kogokolwiek, kto je tam umieścił.
„Wygląda na to, że się znaleźliśmy” mówił, jego głos gładki i niebezpieczny.
Moje oczy przesunęły się w górę, mijając jego cienkie usta i zeszpecony nos—
A potem moje oczy zatrzymały się na jego jasnozielonych oczach i poczułam, jakby właśnie uderzył we mnie piorun.
Nawet nie musiał mówić następnych słów. Wiedziałam, co to naładowane uczucie musi oznaczać.
Ale usłyszenie tego słowa z jego ust było potężniejsze, niż mogłam sobie wyobrazić.
„Partner” powiedział, jego głos odbijający się w przerażający sposób od ścian.
Zajęło mi kilka sekund, zanim jego słowa w pełni do mnie dotarły.
To nie mogło się dziać.
Miałam cały plan, żeby być drugą szansą króla Ado—Dimitriego.
Żadna część mojego planu nie obejmowała bycia wrzuconą do królewskich lochów przez moją miłość i znalezienia tego dziwnego, śmiertelnie wyglądającego więźnia czekającego, żeby mnie zażądać.
Ale nie mogłam zaprzeczyć uczuciu płynącemu przez moje żyły, gromadzącemu się w mojej cipce.
Nigdy nie czułam tego w stosunku do króla.
Ale nie chciałam tego.
Prawda?














































