
Alfa Malik
Autorzy
Midika Crane
Lektury
3,1M
Rozdziały
50
Rozdział pierwszy
Aria
„Wiesz, czego ci potrzeba?” – pyta Alexa stanowczym tonem. „Seksu.”
Gwałtownie podnoszę głowę. Patrzę na przyjaciółkę leżącą na moim łóżku. Trzyma w ręku magazyn. Głowa pochylona do przodu, blond włosy rozsypują się po mojej pościeli.
Alexa. Nasze rodziny przyjaźniły się, zanim my się poznałyśmy. Kiedy byłyśmy małe, trochę mnie przerażała. Miała mnóstwo znajomych i własny basen w domu.
Na początku rodzice zmuszali nas do przyjaźni. Ale pierwszego dnia szkoły wiedziałyśmy, że się potrzebujemy. Od tamtej pory trzymamy się razem.
Choć nadal trochę mnie przeraża. Wydaje mi się idealna. Taka pewna siebie i niesamowita. Ludzie mówili, że jestem łatwa w kontakcie, ale ona była zupełnie inna.
Niektórzy znali mnie tylko jako przyjaciółkę Alexy. Dzięki niej czułam się bezpieczniej wśród innych.
Bardzo się od siebie różniłyśmy. Ale większość ludzi znała nas jako dwie A i tyle.
„Nie potrzebuję...”
„Potrzebujesz” – mówi. „Ten magazyn tak twierdzi.”
Patrzę, jak zsuwa się z łóżka. Zabiera ze sobą pół pościeli i moją poduszkę. Rzuca we mnie magazynem. Kartki i próbki perfum lecą we wszystkie strony.
Na stronie, o której mówiła, był quiz. Prowadził do trzech możliwych odpowiedzi.
„Jak tu patrzysz, to pisze, że dziewczyny, które lubią książki, pieczenie i nie wychodzą w piątkowe wieczory, potrzebują gorącego, ostrego...”
Zamykam magazyn z impetem. Pozwalam błyszczącym kartkom wypaść mi z palców.
„Jesteś szalona. Świat nie kręci się wokół seksu. Chodzi o znalezienie idealnego partnera i zakochanie się...”
„W miłości” – kończy za mnie. Przerywa mi. Dobrze nam to wychodziło. „Tak, tak, rozumiem.”
Wstaję z podłogi, gdzie klęczałam. Próbowałam wyczyścić plamę po winie Alexy. Rzucam magazyn na biurko.
Nie wiem, dlaczego Alexa wierzyła w te bzdury. Ale na pewno nie przepowiedzą mojej przyszłości.
„Jestem gotowa czekać na partnera. Jeśli to oznacza, że nie będę się upijać i ocierać o obcych, to trudno” – mówię zirytowana.
Alexa przewraca oczami. Właśnie włączyła jakiś popularny kawałek, którego jeszcze nie znam. To tylko pogarsza sprawę. To nie pierwsza taka rozmowa między nami.
Zawsze tak było.
„Jesteś po prostu taka... nudna!”
„Nie” – odpowiadam. Odgarniąm włosy i prostuje ramiona. „Jestem ostrożna i przemyślana.”
Znowu przewraca oczami. Potem staje przede mną. Chwyta mnie za ramiona.
Poważne spojrzenie w jej oczach trochę mnie przeraża. Lekko mną potrząsa. Może myśli, że to zmieni mój sposób myślenia. Ale uważam, że myślę całkiem dobrze.
„Musisz zrobić coś szalonego...” – mówi. Unosi brew w przerażający sposób.
Nagle spogląda na moje biurko. Zostawiła tam plecak, kiedy weszła. Patrzę, jak w nim grzebie. Butelki wina, które przyniosła, stukają o siebie.
„Chyba jesteś pijana albo coś” – mówię cicho. Kręcę głową. „Pamiętasz, jak wpuściłam tych obcych do domu na nocleg? A potem po prostu wyjechali i wyszłam na idiotkę?”
To był ten czas, kiedy Alexa próbowała mnie przekonać, że wynajmowanie pokoju w moim domu to dobry pomysł na dodatkowy zarobek. Ale się myliła.
Przez jakiś czas przestała mi doradzać. Do teraz...
„Patrz!” – woła podekscytowana. Macha kartką papieru w powietrzu. „Zgłosisz się do tego!”
Biorę kartkę. Wydrukowane kolorowe zdjęcie alfy Miłości. Wygląda bardzo przystojnie. Ale wszyscy wiedzą, co wyprawia.
Pod spodem jest coś o jakimś konkursie.
„Zrezygnował ze szukania partnerki. Więc organizuje konkurs, żeby wybrać następną lunę! Może być z każdego stada, włącznie z naszym. Może to być ty albo ja!”
Nie czuję ekscytacji. Wręcz przeciwnie, nie podoba mi się to. „Nie, dziękuję.”
„Słuchaj Aria, to alfa. Alfa!” – krzyczy. Policzki ma różowe. „Kiedy w ogóle mamy okazję być w jego pobliżu, nie mówiąc już o jego łóżku?”
„Nigdy” – mówię cicho.
Alexa wydaje głośny, piskliwy dźwięk, który kłuje mnie w uszy. Podkochiwała się w nim, zanim jeszcze został alfą. Dowiedziała się, że jest mniej więcej w naszym wieku. Ja po prostu nie mogłam w to uwierzyć... konkurs na jego miłość?
„Dokładnie. Jeśli jedna z nas się dostanie, to znaczy pieniądze i natychmiastowa sława. I... seksowny alfa...”
Ciągnie dalej. Bez końca o mężczyźnie, którego widzę jako przywódcę, a nie kochanka. Wiem, że sypia z wieloma dziewczynami. Nie podobało mi się to.
Po co miałabym walczyć z dziewczynami, które chcą go tak samo jak Alexa? Ja chcę tylko znaleźć swojego partnera.
„Ale co z moim partnerem? To oznacza rezygnację z wszelkiej nadziei na jego znalezienie” – mówię zmęczonym głosem.
„Trudno! To alfa! Ja zgłosiłam się wczoraj i ty też powinnaś!” – mówi stanowczo. Wciska palec w kartkę.
Przełykam ślinę. Patrzę na drobny druk. Jedna dziewczyna z każdego stada zostanie wybrana. Naprawdę nie ma typu, byle miała waginę, jak rozumiem.
„Dwie z każdego stada” – mówię na głos. „To znaczy, że mamy dosłownie dwie na milion szans na wybór.”
„O to mi chodzi. Szansa, że zostaniesz wybrana, jest tak mała, że faktycznie spędzimy lato w tym stadzie” – mówi Alexa. Trzęsie się z ekscytacji.
Wypuszczam powietrze. Patrzę przez okno sypialni. Śnieg pada spokojnie. Okrywa ulice zimą, która nigdy się nie kończy tam, gdzie mieszkamy.
Lato nigdy nie nadejdzie... i nigdy nie zostanę wybrana do czegoś takiego.
„Jeśli to zrobię, dasz mi spokój?” – pytam.
Alexa klaszcze radośnie. „Milion razy tak!”
„Dobra” – mówię lekkim tonem. „Zrobię to.”














































