
To nie jest kolejny romans biurowy
Autorzy
Aly
Lektury
2,0M
Rozdziały
39
Kliszé
EMERALD
Miałam zwykłe zauroczenie szefem. Przez to codziennie czułam się nieswojo w pracy.
Mój szef był niezwykle przystojny, a ja byłam jego niezastąpioną asystentką. Beze mnie miałby kłopot z dobrym wykonywaniem swoich obowiązków.
Brzmi jak typowa biurowa historia miłosna, prawda?
Mogę to jeszcze bardziej ubarwić!
Tate King nie był zwykłym szefem. W pracy był nieprzyjemny dla wszystkich, szczególnie dla mnie. Ale po godzinach pan King stawał się po prostu Tate'em.
To ten facet, który wysyła mi SMS-a o północy z życzeniami urodzinowymi, wyprzedzając nawet moją mamę. I to nawet gdy to nie są moje urodziny. Ale pozwalam mu tak myśleć.
To ten facet, który wysłał swojego kierowcę, by przywiózł mi lekarstwa, gdy byłam chora.
To ten facet, który sam poszedł do sklepu kupić mi podpaski, tampony i świeże ubrania, gdy dostałam okres wcześniej i nie byłam przygotowana.
Na początku, gdy zaczęłam dla niego pracować, tak nie było.
Przez prawie dwa miesiące był bardzo nieprzyjemny, zanim zaczął wysyłać mi dziwaczne wiadomości z pytaniami typu: gdyby na płonącym drzewie był szczeniak i kotek, a ty mogłabyś uratować tylko jedno, które byś wybrała?
Nie mogłam powstrzymać śmiechu, gdy to przeczytałam. Kto myśli o takich rzeczach o 2:12 nad ranem?
Emerald
Oczywiście, uratowałabym kotka.
Tate
I pozwoliłabyś szczeniakowi umrzeć? Jesteś taka okrutna!
Emerald
Po pierwsze, szczeniaki nie potrafią się wspinać, więc jak znalazł się na drzewie? To albo ptak udający psa, albo zły pies z piekła rodem. W obu przypadkach to przerażające, więc wybieram kotka.
Zaśmiałam się wysyłając wiadomość.
Przetarłam zaspane oczy i ziewnęłam, przeciągając się i przewracając na drugi bok, wygodnie się układając, gdy mój telefon zasygnalizował nową wiadomość.
Tate
To, że myślisz o ptasich detektywach i złych psach, jest tym, co mnie niepokoi.
Emerald
Hej. Gołębie są straszne, okej? Ich małe oczka i dziwne ruchy głową są przerażające, ale potem musisz się zastanowić...
Emerald
Jak udaje im się tak często namawiać starsze panie do karmienia ich w parkach?
Wtuliłam twarz w poduszkę i westchnęłam. Tak, naprawdę lubiłam mojego szefa.
Tate
Wow. To niepokojące. Przekonałaś mnie, Emerald. Gołębie próbują przejąć władzę nad światem.
Emerald
Ciii! Ty wariacje! Nie pozwól im się dowiedzieć, że wiemy! Teraz twój luksusowy samochód będzie na celowniku.
Tate
Po prostu każę ci go wyczyścić.
Emerald
O nie, nie możesz znieść ptasich kup na swoim samochodzie, siedząc na drogiej włoskiej skórze, podgrzewanych fotelach.
Emerald
Przysięgam, twój tyłek ma lepiej niż ja żyję. Chyba poproszę o podwyżkę.
Tate
Nie wiedziałem, że tak bardzo dbasz o komfort mojego tyłka. Teraz muszę ci dać więcej pieniędzy.
Emerald
Cicho bądź i idź spać, Tate. Musisz wstać za trzy i pół godziny i masz ważne spotkanie za pięć.
Emerald
Jeśli się nie wyśpisz, twój rozpieszczony tyłek będzie cały dzień obijał się o ziemię.
Emerald
Choć brzmi to zabawnie, jesteś dość marudny, gdy jesteś niewyspany.
Zachichotałam na ten obraz w mojej głowie. Chociaż to naprawdę był ładny tyłek.
Tate
Nie jestem marudny i przestań myśleć o moim nagim tyłku. Bardzo nieprofesjonalne.
Emerald
Nigdy nie powiedziałam, że jest nagi. Nawet gdybym powiedziała, nie mogę cię sobie wyobrazić w czymkolwiek mniejszym niż jeden z tych bardzo drogich garniturów, które wypełniają twoją szafę.
Emerald
Poza tym, zbyt mi zależy na komforcie twojego tyłka, żeby pozwolić mu się zranić na drodze, pamiętasz?
Tate
Zawsze bohaterka, Emerald. Mój tyłek dziękuje ci za troskę.
Przewróciłam oczami i odłożyłam telefon z powrotem na stolik, żeby móc się przespać kilka godzin, zanim będę musiała wstać i zmierzyć się z drugą osobowością Tate'a, panem Kingiem.
Byłam zakochana w moim najlepszym przyjacielu w nocy i moim wrednym szefie w ciągu dnia. Tak. Życie było wspaniałe.
***
– Dzień dobry, panno Wells – portier w budynku pana Kinga przywitał mnie, otwierając mi drzwi.
– Dzień dobry, Yuri – uśmiechnęłam się, wchodząc do środka z kawą w jednej ręce i praniem chemicznym w drugiej. – Czy mógłbyś zadzwonić do Dale'a? Nie widziałam go w korku na zewnątrz.
– Oczywiście – uśmiechnął się, gdy czekałam na windę. – Może warto zrobić poranną kawę mocniejszą. Wrócił późno w nocy.
– Tak myślałam, więc wzięłam potrójną. Dziś mamy pracowity dzień, a wolę, żeby mój szef nie był marudny. Ma tendencję do wyładowywania swojego złego humoru na mnie, co sprawia, że myślę o dodaniu leków poprawiających nastrój do jego napoju w środku poranka.
Yuri zaśmiał się, gdy wchodziłam do windy, a on dzwonił do Dale'a, kierowcy pana Kinga.
Pojechałam na najwyższe piętro do apartamentu i sprawdziłam harmonogram pod kątem problemów, na przykład czy duże spotkanie się nie przedłuża, bo wtedy musiałabym zmienić inne terminy.
Teraz byłam bardzo dobra w robieniu wielu rzeczy naraz. Potrafiłam robić cztery rzeczy dwiema rękami i próbowałam dodać piątą do moich umiejętności. Wpisz to do CV, co?
Zdjęłam torebkę i położyłam ją na stoliku obok drzwi windy, po czym przeszłam przez błyszczące kamienne podłogi, które miały miękkie dywany w salonie i wszystkich trzech sypialniach.
To było ładne miejsce. Wszystko białe i szare, z błyszczącym metalem w kuchni. Marmurowe blaty, prysznic, o którym marzyłam, i wanna, na którą nie śmiałam patrzeć, żeby nie zagubić się w marzeniach o niej.
Ale czuło się tak...
Pusto.
Zapukałam szybko do drzwi głównej sypialni, zanim je otworzyłam, nie czekając na odpowiedź, i włączyłam światła.
– Dzień dobry, panie King – powiedziałam, stawiając kawę na stoliku nocnym i wchodząc do jego garderoby z praniem chemicznym.
– Ma pan spotkanie z panem Hyattem za godzinę, a potem duże spotkanie. Jest zaplanowane do południa, więc zamówiłam dla pana lunch. Ma pan spotkanie o pierwszej z grupą Fremont i rozmowę telefoniczną o drugiej trzydzieści z Maxem Billingsem. Pana zwykłe spotkanie z panną Royce jest o trzeciej, a zaplanowałam grupową rozmowę telefoniczną z kampanią Moore'a na trzecią piętnaście, więc nie ma pan dużo wolnego czasu po wyjściu panny Royce.
– Mówiłem ci w zeszłym miesiącu, żebyś to odwołała – mruknął pan King, gdy przeglądałam jego garnitury i wybierałam coś dla niego do ubrania.
– Zrobiłam to, ale potem groził mi pan zwolnieniem, gdy się zdenerwowała, więc pomyślałam, że chce pan je wznowić, gdy wróciła z wakacji – powiedziałam.
Wieszając jego ubrania na drzwiach szafy, poszłam do szuflad w garderobie po zegarek, krawat, skarpetki i bieliznę.
– Jest rozmowa telefoniczna o piątej ze starszym panem Kingiem. Upewniłam się, że wszystko po tym jest wolne i poinformowałam pana Hyatta o planach kolacji w Millford.
– Pozbądź się Royce – mruknął.
– Dobrze – powiedziałam. – Czy chce pan coś specjalnego na śniadanie dziś rano?
– Czy kiedykolwiek chcę? – powiedział, wstając. Prześcieradło opadło, a ja przewróciłam oczami.
– Nie mógł pan poczekać kilku sekund, aż wyjdę? – Odwróciłam się, żeby nie patrzeć na bardzo nagiego mężczyznę przede mną.
– To jakbyś próbował pokazać, że jesteś lepszy od wszystkich innych. Dobry Boże, jesteś jak jaskiniowiec.
Poszłam do kuchni i zrobiłam jego kanapkę na śniadanie, zanim wzięłam swoją torebkę i wróciłam na dół do lobby.
– Wiesz, jeśli wejdzie w szklane drzwi, dam ci sto złotych – powiedziałam, gdy Yuri otworzył mi drzwi.
– Zapamiętam to – uśmiechnął się do mnie. Pomachałam do Dale'a, idąc ulicą, omijając korek, żebym mogła dotrzeć do biura przed panem Kingiem.
Nawet zatrzymując się po drodze, żeby kupić własne śniadanie i kawę, zwykle i tak docierałam tam przed nim.
I zwykle sprawdzałam poranną pocztę głosową i e-maile w drodze do i z apartamentu, co sprawiało, że mój poranek był dość pracowity w normalne dni jak ten.
– Panno Wells, ktoś tu jest, żeby się z panią zobaczyć – powiedziała Gloria, sekretarka w lobby.
– Proszę powiedzieć wszystkim prośbom o spotkanie, żeby dzwonili na telefony – westchnęłam, gdy Mason, drugi sekretarz, podał mi poranną pocztę. – Pracujesz tu wystarczająco długo, żeby to już wiedzieć.
– Ona ma na myśli, że on jest tu dla ciebie, głuptasie – Mason przewrócił oczami i wskazał na krzesła po prawej stronie.
Spojrzałam w tamtą stronę i upuściłam pocztę na ladę, wydając z siebie cichy, radosny dźwięk, po czym podbiegłam i wskoczyłam w ramiona mężczyzny w mundurze Marines, który uśmiechał się do mnie.
– Też za tobą tęskniłem – zaśmiał się.
– Cicho bądź i przytul mnie, głupku – pociągnęłam nosem, moje oczy zrobiły się wilgotne. – Kiedy wróciłeś?
– Wczoraj w nocy – uśmiechnął się i postawił mnie z powrotem na nogi, zanim pocałował mnie w policzek. – Jestem tu na miesiąc, chyba że wcześniej mnie wezwą.
– Naprawdę? – uśmiechnęłam się szeroko.
Ktoś odchrząknął, przerywając szczęśliwy moment, i odwróciłam się, by zobaczyć pana Kinga, wraz ze wszystkimi w lobby, patrzących na nas.
– Muszę wracać do pracy – skrzywiłam się i stanęłam na palcach, żeby pocałować go w policzek. – Idziemy na kolację, prawda?
– Oczywiście – uśmiechnął się. – Muszę jeszcze odwiedzić mamę. Kocham cię.
– Ja ciebie też. Pozdrów ją ode mnie – przytuliłam go jeszcze raz, zanim chwyciłam pocztę i podskakując ruszyłam w stronę windy za panem Kingiem.
Gdy drzwi się zamknęły, zajął się swoim telefonem. Byłam tak szczęśliwa, że ledwo mogłam ustać w miejscu.
Minęły miesiące, odkąd widziałam mojego brata, Lance'a. Nasz tata zmarł, gdy byłam nastolatką, a mama była we wczesnym stadium choroby Alzheimera, więc naprawdę tęskniłam za nim, gdy go nie było.
Mama wciąż miała więcej dobrych dni niż złych, ale to wciąż było tak nowe; złe dni bolały o wiele bardziej.
Prawie podskoczyłam do mojego biurka, mój uśmiech był tak szeroki, że trochę bolała mnie twarz, ale nie wydawało się to wystarczające, by pokazać, jak szczęśliwa byłam w środku.
– Jesteś w dobrym nastroju dziś rano – powiedział Vince Hyatt, zatrzymując się przed moim biurkiem.
– Lance wrócił – uśmiechnęłam się szeroko. – Na miesiąc.
– To świetnie – odwzajemnił uśmiech. – Zgaduję, że będziecie mieć waszą zwykłą noc powitalną?
– Może nie tak długą jak zwykle, bo to wciąż środek tygodnia, ale tak – wiercił
am się na krześle, bardzo podekscytowana. – Wrócił wczoraj w nocy, więc założę się, że jest zmęczony po podróży.
– To wyjaśnia, dlaczego nagle odwołał wieczór, który mu zaplanowałaś – uśmiechnął się złośliwie.
– Pan King? Może zostać w domu, jeśli chce, ale jestem prawie pewna, że będzie potrzebował kogoś do picia po ostatnim spotkaniu – wzruszyłam ramionami.
– Po prostu upewnij się, że weźmie jakieś leki przeciwbólowe, zanim zaśnie. Jest okropny, gdy ma kaca.
– Jest okropny, kropka – skrzywił się, sprawiając, że się zaśmiałam, gdy podniosłam telefon i powiedziałam panu Kingowi, że jego prawnik przybył.
Byłam zajęta sortowaniem i archiwizowaniem dokumentów, wykonywaniem telefonów, umawianiem spotkań, odpowiadaniem na e-maile i aktualizowaniem harmonogramu na następne dni, tygodnie i miesiące, w miarę potrzeb, aż do pory lunchu.
Jedzenie zostało dostarczone dokładnie w momencie, gdy pan King szybko przeszedł przez korytarz do swojego biura, a Vince podążał za nim z zaniepokojoną miną.
– To nie wygląda dobrze – mruknęłam, gdy podniosłam dzwoniący telefon. – Tu Emma.
– Wiem, że to ty, głuptasie – prychnął Lance do telefonu. – Masz czas na lunch?
– Gdzie? – zapytałam z uśmiechem.
– W barze Tootsie. Oczywiście.
– Daj mi piętnaście minut i będę tam – powiedziałam i rozłączyłam się. Zapukałam do drzwi biura i wewnętrznie jęknęłam na zirytowane „wejść”.
– Ah. Zawsze miło cię widzieć, Emma – Vince uśmiechnął się do mnie złośliwie, dając mi dziwne uczucie, że coś mi umyka.
– Jasne – powiedziałam powoli. – Oto pański lunch, panie King. Wychodzę na chwilę z biura, więc proszę dzwonić na mój telefon, jeśli będzie pan czegoś potrzebował.
– A gdzie mój? – zapytał Vince z grymasem.
– Czeka, aż pan go zamówi, oczywiście – uśmiechnęłam się szeroko. – Płacą mi za opiekę nad panem Kingiem. O ile wiem, jest pan Hyattem, prawda?
– Ranisz mnie – westchnął.
– Jestem pewna, że pańskie wielkie ego sobie poradzi – powiedziałam, odwracając się, by wyjść.
– Spieszysz się, co? – zapytał Vince.
– Spotykam się z Lance'em na lunch – uśmiechnęłam się.
– Ah, tak. Marine wrócił ze służby – skinął głową. – Cóż, nie pozwól nam cię zatrzymywać. Oh, i baw się dobrze na wieczornym spotkaniu.
Spojrzałam na niego podejrzliwie, zanim wzruszyłam ramionami i wyszłam, chwytając torebkę po drodze obok mojego biurka.
Moje usta już się ślinił
y na myśl o burgerze z Tootsie's. Najlepszym na świecie, moim zdaniem.
Boże, jak bardzo tęskniłam za moim bratem!

















































