
Miłość w Dystrykcie Tom 1
Autorzy
Sofia Jade
Lektury
15,2K
Rozdziały
32
ROZDZIAŁ 1
HANNAH
„Oto idzie panna młoda!” – zaśpiewał Baylor wysokim głosem, gdy wyszłam z przymierzalni salonu sukien ślubnych Urban Glamour Bridal Boutique w centrum Los Angeles.
Uśmiechnęłam się. „To dzieje się naprawdę, prawda?”
„Zdecydowanie tak. Ale naprawdę radzę ci wybrać krój syrenki. Twoje krągłości zasługują na to, by je pokazać” – odpowiedział, podchodząc do kolejnego wieszaka z sukniami ślubnymi i przeglądając sukienki wybrane przez konsultantkę, która pomagała nam w przymiarkach.
„Proszę, ta odsłoni twoje wyrzeźbione plecy i podkreśli pewne atuty.”
„Spróbuję.” Spojrzałam w dół na piękną sukienkę, którą podał mi Baylor.
Odsunęłam białą lnianą zasłonę i wślizgnęłam się z powrotem do przymierzalni, zdejmując suknię w kształcie litery A i zakładając tę w stylu syrenki.
Gorset pokrywała delikatna koronka, z przodu suknia miała odważnie głęboki dekolt, a bardzo wycięty tył odsłaniał więcej ciała, niż sama kiedykolwiek bym dla siebie wybrała. Suknia opinała mnie blisko bioder, rozszerzając się ku dołowi, co podkreślało moją krągłą sylwetkę i sprawiało, że wyglądałam zupełnie jak urocza syrena.
Czy Edwinowi się to spodoba? A może pomyśli, że to zbyt krzykliwe?
Mój narzeczony zawsze był facetem ceniącym prostotę i klasykę. Myślał w kategoriach prostych linii i klinicznych cięć, co miało sens, biorąc pod uwagę, że był jednym z najlepszych chirurgów w całym LA.
Wyszłam z przymierzalni i zrobiłam wielki obrót dla Baylora. „Co myślisz?”
„O. Mój. Boże. Wyglądasz niesamowicie” – krzyknął, radośnie klaszcząc w dłonie. „Nawet jeśli nie wybierzesz tej sukni, powinnaś trzymać się kroju syrenki. To najbardziej pochlebny fason, jaki dziś mierzyłaś.”
„Ale czy myślisz, że Edwinowi się spodoba? Mam wrażenie, że on woli raczej literę A albo styl księżniczki.”
Baylor przewrócił oczami. „Cóż, to przecież nie on ma teraz na sobie tę sukienkę, prawda? To także twój ślub. Musisz wybrać coś, co wyraża ciebie.”
Skinęłam głową. „Masz rację. Czasami wciąż nie mogę uwierzyć, że wychodzę za mąż.” Przycisnęłam dłonie do policzków i poczułam, że się czerwienię.
„Ja po prostu nie mogę uwierzyć, że zamierzasz się do niego wprowadzić i mnie porzucić. To, że bierzesz z nim ślub, nie oznacza, że musisz z nim mieszkać” – żartował, mrugając do mnie z uśmiechem. „Co ja zrobię, nie mieszkając z tobą po raz drugi w moim życiu?”
Zaśmiałam się cicho. Pomyślałam o tych wszystkich latach i wspólnych wspomnieniach.
Baylor i ja byliśmy nierozłączni od najmłodszych lat. Wychowaliśmy się razem w tej samej rodzinie zastępczej w Waszyngtonie.
Baylor znalazł tam swoje miejsce w wieku czterech lat, po trudnym starcie w swoje wczesne życie. Rok później pojawiłam się ja, gdy zabrała mnie opieka społeczna, ponieważ moi rodzice zostawili mnie samą w mieszkaniu na trzy tygodnie, by pojechać na Florydę załatwić trochę narkotyków.
Zanim władze po mnie przyszły, moja przybrana mama mówiła, że ledwo przypominałam dziecko. Na szczęście nie mam żadnych wspomnień z tych trzech tygodni, kiedy byłam zdana na siebie, z trudem próbując przetrwać.
Kiedy po raz pierwszy trafiłam do rodziny Smithów, byłam bardzo nieśmiała i płochliwa, ale Baylor od razu wziął mnie pod swoje skrzydła, będąc niczym światło przewodnie; chronił mnie przed strachem i pomagał przejść przez życiowe zawirowania z ogromną dawką humoru.
Pozostał taki przez resztę mojego dzieciństwa, aż do dorosłości. Nie był tylko przyjacielem; był moją rodziną i kimś, kogo miałam za najbliższą mi osobę w obecnych czasach.
Nasz dom zastępczy tętnił życiem, a siedmioro dzieci, z których każde miało własną historię i problemy, nieustannie ciągnęło naszych rodziców w różnych kierunkach. Jednak nawet gdy niektórzy z nas brali śluby i zakładali własne rodziny, więzi pozostawały silne — nasze przybrane rodzeństwo stało się naszą dalszą rodziną, a ich dzieci naszymi ukochanymi siostrzenicami i bratankami.
Nie mogłam się doczekać, żeby zobaczyć niektórych z nich w przyszłym tygodniu, kiedy pojadę z wizytą.
„Więc naprawdę nie wracasz ze mną do Waszyngtonu, żeby obejrzeć sale weselne?” – zapytałam i ciężko westchnęłam.
Rodzina Edwina i większość naszych przyjaciół mieszkała teraz na Zachodnim Wybrzeżu. Ja jednak uparłam się na ślub w Waszyngtonie, gdzie mieszkała moja dalsza rodzina zastępcza. Podróż na zachód byłaby dla nich zbyt droga. Poza tym Waszyngton zawsze będzie moim domem.
Edwin odwiedził ich ze mną tylko raz, a moja dalsza rodzina ledwo miała okazję go poznać, zanim wrócił do pracy na Zachodnie Wybrzeże. To byłaby dla nich szansa, żeby dowiedzieć się o nim czegoś więcej i też się z nim zżyć.
Niestety, ta zmiana lokalizacji w ostatniej chwili oznaczała, że miałam tylko sześć krótkich miesięcy na zarezerwowanie sali i podwykonawców przed naszym październikowym ślubem.
„Przepraszam, ale nie mogę. Mam teraz w pracy zbyt wiele na głowie. Obiecuję jednak, że przyjadę z tobą w czerwcu na twój wieczór panieński. Nie ma szans, żebym to przegapił.”
„To dobrze. Nie mogę ryzykować braku mojego świadka u boku” – powiedziałam z uśmiechem.
„Dobra, myślę, że powinniśmy na dziś skończyć i pójść na lunch. Przynajmniej mamy już ustalony krój” – powiedział, podczas gdy ja weszłam do przymierzalni, by zdjąć sukienkę.
Kilka minut później wróciliśmy na tłoczne ulice Los Angeles. Szliśmy pod rękę, ciesząc się piękną, wiosenną pogodą w Kalifornii.
„Czy opowiesz mi o tych miejscach na ślub, które zamierzasz obejrzeć w przyszłym tygodniu?”
„Ograniczyłam to do trzech najlepszych miejsc: muzeum sztuki, zabytkowego kościoła w samym sercu miasta i rozległej, odnowionej farmy tuż pod centrum Waszyngtonu.”
Baylor uniósł brwi, ale nie skomentował moich wyborów. „Brzmi super. Masz jakiegoś faworyta?”
„Wszystkie są piękne. Staram się mieć otwarty umysł. Mam nadzieję, że poczuję to właściwe miejsce, gdy tylko je zobaczę.”
„Cóż, cokolwiek zdecydujesz, będzie idealnie. Bierzesz ślub w mieście, w którym dorastaliśmy. Nie pozwolę, żeby cokolwiek zepsuło twój wielki dzień.”
Bardzo chciałam, żeby to była prawda.











































