
Usterka
Autorzy
Nella Thorn
Lektury
18,9K
Rozdziały
58
Zaryzykuj
Bardzo starałam się nie poślizgnąć na oblodzonym chodniku w butach na wysokim obcasie, które kazała mi założyć Catherine, kiedy mój telefon zadzwonił i sprawił, że się potknęłam.
„Cholera, cholera, cholera”, syknęła Cat, chwytając mnie za ramię i pomagając mi złapać równowagę. „Powiedz mi, kto dzwoni, a skręcę mu kark”.
„Ciii”, syknęłam w odpowiedzi i wyciszyłam telefon, zerkając przelotnie na imię Bena na ekranie. „Jeśli moi rodzice mnie zobaczą, domyślą się, że wcale nie idę do ciebie na noc”.
„Co takiego?” Odsunęła długą, brązową grzywkę z twarzy. „Powiem im, że przeniosłam swoją sypialnię do Old Joe's”.
„Koniec gadania. Idziemy”. Ruszyłam w stronę ulicy, zostawiając dom w tyle.
Catherine poszła za mną i we dwie dumnie kroczyłyśmy środkiem ulicy, gdzie sól chroniła asfalt przed zamarznięciem. Śnieg i lód pokrywały całe Esterford w stanie Michigan.
Kolorowe, aż przesadne lampki choinkowe dodawały miastu iście bajkowego charakteru, a ja mogłam tylko pomarzyć o tym, jak to wszystko wygląda z wnętrza domu, gdzie nie było tak cholernie zimno. Kiedy ostatnio sprawdzałam, było tylko czternaście stopni Fahrenheita. Moja kurtka nie wystarczała, bym przestała szczękać zębami, zwłaszcza że Catherine namówiła mnie na założenie sukienki. Wigilia, powiedziała, to czas na radość.
Rynek miejski ożył tłumem ludzi, którzy zaczęli zbierać się przed kościołem St. Paul’s na pasterkę, chociaż do północy było jeszcze bardzo daleko. Wszyscy zjawiali się wcześnie, by świętować narodziny Chrystusa i usłyszeć najświeższe plotki.
„Nie wierzę, że idę do Old Joe's w Wigilię”. Naciągnęłam puszysty kaptur na głowę, mniej martwiąc się o fryzurę, a bardziej o to, że ktoś mnie rozpozna i doniesie moim rodzicom.
„Lila, już o tym rozmawiałyśmy”. Cat radziła sobie na obcasach o wiele lepiej, a ja marzyłam, by mieć taką samą pewność siebie. „Robisz wszystko, co ci każą. Kurczę, w tym roku nie poszłaś ze mną na żadną imprezę! I wiem, że to pewnie dlatego, że twoja mama uważa mnie za dziwkę…”
„Cat”, mruknęłam. „To nieprawda. Zresztą wiesz, że w tym roku nie mogę za dużo imprezować. I tak ledwo się wysypiam, zwłaszcza teraz, gdy dołączyłam do szkolnego koła debat”.
„Tak, bo twoi rodzice chcą, żebyś poszła na Princeton”, powiedziała. „Bo twój tata tam studiował”.
Zaśmiałam się. „Okej, rozumiem. Wyszłyśmy z domu, prawda? Nawet okłamałam rodziców. Jesteś z siebie dumna?”
Cat uniosła jedną, idealnie wydepilowaną brew. „Jesteś pewna, że twoja mama nie boi się, że zrobię z ciebie małą puszczalską?”
„O mój Boże, ona wcale tak nie myśli”.
„Ona tak myśli”. Cat chwyciła mnie za ramię. „I wcale się tak bardzo nie myli”.
Pół minuty później wyłonił się przed nami szyld Old Joe's.
„Emma by mnie zabiła, gdyby wiedziała, że tu z tobą przyszłam”, powiedziałam. „Zresztą Ben też”.
„To on wcześniej dzwonił, prawda? Mam nadzieję, że to jedyny powód, dla którego siedzi ci w głowie”.
„Siedzi mi w głowie, bo dzwoni do mnie codziennie od trzech tygodni”. Zatrzymałam się przed trzema schodkami prowadzącymi do wejścia do Old Joe's, skąd dobiegał stłumiony dźwięk muzyki.
„Szczerze mówiąc, to tylko potwierdza moją tezę: byłaś z nim tylko dlatego, że twoi rodzice go lubili”. Cat chwyciła za klamkę. „Tak przy okazji, gdzież to podziewa się Emma w ten piękny wieczór?”
„Twój argument jest bezpodstawny, bo z nim zerwałam”. Przechyliłam głowę. „A Emma jest z Timothym i zabiją mnie, jeśli dowiedzą się, że tu jestem”.
„Ugh”. Cat skrzywiła się, po czym otworzyła drzwi do baru, a muzyka i rozmowy stały się głośniejsze. „Masz szczęście, że jestem twoją przyjaciółką”.
Catherine przeszła przez drewniane drzwi z łatwością, podczas gdy ja musiałam wziąć głęboki oddech. Boże, co mnie podkusiło, żeby pójść do Old Joe's w Wigilię? Nawet okłamałam rodziców, co z pewnością zemści się na mnie prędzej czy później.
I tak weszłam do środka. Drewniane ściany korytarza prowadzącego do baru pochłonęły mnie w ciepłym uścisku, a dźwięki Johnny'ego Casha sprawiły, że zapomniałam, że zamarzam. Poszłam za Cat do samego serca baru, gdzie lokalny zespół grał dość fałszywie.
Skórzane kanapy wypełniały miejsce wokół sceny, a barowe stołki stały rzędem przy barze, gdzie młodszy Joe podawał drinki. Jego ojciec, obecny Old Joe, siedział na stołku obok, paląc cygaro i uważnie obserwując sytuację.
Old Joe's było jedynym miejscem w mieście, w którym serwowano alkohol nieletnim, na zasadzie, że lepiej próbować u siebie niż gdzieś indziej. Poza tym Old Joe był odpowiedzialnym człowiekiem i wyrzucał z lokalu każdego, kto za bardzo się upił.
„Chodź, mamy stolik”. Catherine chwyciła mnie za rękę i pociągnęła za sobą.
Bar nie pękał w szwach, ale było dość tłoczno. Wszystkie miejsca były zajęte, z wyjątkiem jednego stolika z dwoma stołkami barowymi. Znajdował się tuż obok loży, gdzie siedzieli ludzie machający do Cat. Moje serce zamarło. Nie znałam tych osób na tyle dobrze, by się z nimi spoufalać.
„Hej, Cat!”, krzyknęła ruda dziewczyna z niezłą kolekcją kolczyków na twarzy. „Tutaj!”
„Chodź”. Uścisk Cat na moim nadgarstku zacieśnił się.
Kuzynka Cat, Natalie, siedziała w loży ze swoimi znajomymi. Chociaż wyglądali znajomo, nie potrafiłam sobie przypomnieć, kim są. Na szczęście Cat nie zawracała mi głowy przedstawianiem się. Usiadła na stołku bliżej nich, a ja zajęłam miejsce po drugiej stronie.
Podczas gdy ona wdała się w pogawędkę z ekipą, ja rozejrzałam się po okolicy. Znałam wszystkich tych ludzi – z imienia lub z widzenia. W przeciwległym rogu siedziała grupa mężczyzn w średnim wieku, z których jeden był mechanikiem mojego taty. Przełknęłam ślinę, mając nadzieję, że nie kojarzy mojej twarzy.
Największą lożę tuż przy zespole zajmowała grupka dzieciaków z naszego liceum i to oni mieli zdecydowanie najwięcej alkoholu. Zauważyłam też starsze dziewczyny, które skończyły szkołę kilka lat temu i siedziały tak, jakby były tu za karę. Doskonale je rozumiałam, bo ja też znalazłam się tu z poczucia obowiązku.
Było tam kilka osób, które kojarzyłam trochę lepiej: Sophie, cheerleaderka, która przez sekundę spotykała się z moim bratem Kyle'em; jej przyjaciółka, której imienia za Chiny nie mogłam sobie przypomnieć, oraz Upalony Stanley, który ciągle śmiał się z żartów Jake'a Millera.
Moje spojrzenie przeszyło Cat. „A więc po to tu jesteśmy”.
Przerwała rozmowę z Natalie i popatrzyła na mnie. „Co?”
„Jake Miller? Czy ty jeszcze nie skończyłaś za nim ganiać?”
Cat odwróciła się do mnie całkowicie, a jej policzki zalały się rumieńcem. „Ciszej. A odpowiadając na twoje pytanie: w końcu się wydarzy. Wiem o tym”.
Zaśmiałam się głośno. „Czy on nie spotyka się z tą modelką, która rok temu wyjechała do Detroit?”
„Simone Parker”. Cat wypowiedziała jej imię z obrzydzeniem. „Zerwali miesiąc temu”.
„Dobrze dla ciebie”. Zachichotałam.
„To się wydarzy”. Cat zrzuciła kurtkę. „Sama zobaczysz”.
„Pozwolę ci cieszyć się twoimi złudzeniami”. Zdjęłam kurtkę i powiesiłam na oparciu krzesła, starając się nie czuć zbyt niekomfortowo w swoich ubraniach.
Cat uparła się, żebym założyła sukienkę, więc wybrałam czerwoną, koronkową sukienkę do kolan z długim rękawem, idealną na święta.
Moja najlepsza przyjaciółka zlustrowała mnie wzrokiem. „O nie, powinnaś była wybrać coś bardziej skromnego”, powiedziała z sarkazmem.
Zmrużyłam oczy. „Co? Przecież to podkreśla moją figurę, a tak się składa, że uwielbiam golfy”.
„Ktoś z takimi piersiami jak twoje nigdy nie powinien ich zasłaniać”. Cat wskazała na swój dekolt. „Ja dwoję się i troję, żeby pokazać te małe jagódki, a ty swoje po prostu ukrywasz”.
Cat była dość płaska, ale to do niej pasowało, zwłaszcza że sukienki, które nosiła, na kimś z większym biustem wyglądałyby zdecydowanie zbyt wulgarnie.
„Nieważne, odsłaniam talię, bądź zadowolona”.
„Po prostu próbuję znaleźć ci kogoś innego niż Ben”.
„Nie potrzebuję pomocy w tym temacie, dziękuję”.
„Poważnie w to wątpię”. Cat zmrużyła oczy, a jej złoty cień do powiek zabłysnął w świetle.
Catherine była obłędnie seksowna; wiedziała, jak się zachować, i znała idealny sposób, by tak odrzucić brązowe włosy i trzepotać ciemnymi rzęsami, aby wyglądać zmysłowo, ale nie nachalnie. Wybierała jednak najgorszych chłopaków, na przykład Jake'a Millera, dawną gwiazdę futbolu w liceum Esterford, zanim zniszczył sobie kolano, co stało się dla niego idealną wymówką do porzucenia swoich marzeń i powtarzania jedenastej klasy. Nie żeby wcześniej nie był zwykłym dupkiem.
„Hej”. Cat pochyliła się do przodu, a jej lśniący cień do powiek pięknie komponował się z czekoladowymi oczami. „Powiedz mi, czy Jake na mnie patrzy”.
Przewróciłam oczami i pod wpływem impulsu zerknęłam w stronę Jake'a, ale przyłapałam kogoś innego na gapieniu się prosto na mnie i przyglądaniu się mojej sukience.
Cole Harrison.
Natychmiast odwróciłam wzrok, a ponieważ Cat już sprawdzała swój telefon, też wyciągnęłam swój, z sercem łomoczącym mi w piersi. On nie tylko zerknął w moją stronę – on się na mnie wprost gapił. Znowu uniosłam wzrok i napotkałam jego ciemne oczy. Uśmiechnął się krzywo, a potem odwrócił z powrotem do Jake'a, skupiając się na tym, co opowiadał mu ten były futbolista.
Spuściłam wzrok na telefon, ale byłam wystarczająco blisko, by podglądać go przez kosmyk blond włosów opadających mi na oczy.
Cole Harrison wyglądał jak uosobienie złych decyzji.
Ubrany w dżinsy i białą koszulę z podwiniętymi rękawami, z kilkoma kosmykami ułożonych do tyłu ciemnych włosów opadającymi mu na równie ciemne oczy, był nieziemsko seksowny. Krzywy, wręcz szelmowski uśmiech na jego ustach i krótki zarost na zarysowanej szczęce wskazywały na to, że dzisiaj się nie golił, co sprawiało, że wyglądał tak wyluzowanie i pociągająco.
Poznałam Cole'a dwa lata temu, kiedy wypłakiwałam się szkolnej pedagog, że nie mam wystarczająco dużo wolontariatu w CV, na co ta spróbowała mnie wrobić w korepetycje z chemii właśnie z nim.
Zgodziłam się, z nadzieją, że do końca roku szkolnego zrobię z niego pilnego ucznia, a na pierwszą lekcję odebrał mnie spod mojego domu. Potem obwoził mnie po mieście przez dwadzieścia minut, twierdząc, że musi coś załatwić, zanim dotarło do mnie, że diluje trawką studentom, którzy wrócili do domów na przerwę świąteczną.
Rzecz jasna, odmówiłam udzielania mu dalszych korepetycji. Mimo to skończył szkołę, więc najpewniej znalazł sobie kogoś innego na moje miejsce.
„I jak, patrzy?”, syknęła Cat.
„Od kiedy to on zadaje się z Cole'em Harrisonem?” Przez cały czas wlepiałam wzrok w Cat, aż za dobrze zdając sobie sprawę z obecności Cole'a i obawiając się, że jeśli znowu na niego spojrzę, to weźmie mnie za jakąś wariatkę.
„Odkąd zaczął palić zioło w piwnicy Cole'a”. Cat wzruszyła ramionami. „Wszyscy jego kumple wyprowadzili się zaraz po szkole”.
„Aż nie chce mi się wierzyć, że oni zupełnie nic nie robią ze swoimi życiami”, mruknęłam.
„Hej, nie oceniaj ich tak ostro”. Cat zmarszczyła brwi, a w jej oczach błysnęła prawdziwa złość. „To, że nie poszli do jakiegoś elitarnego koledżu, wcale nie znaczy, że zmarnowali sobie życie”.
„Wiesz, o co mi chodzi”. Przekrzywiłam głowę. „Przecież Jake mógł gdzieś wyjechać i do czegoś dojść”.
„Lila”, upomniała mnie Cat. „Nie każdy ma wystarczająco dużo oleju w głowie czy też chęci, by ciągle kuć”.
Otworzyłam usta, by coś odpowiedzieć, ale to nie był na to ani czas, ani miejsce.
„Powinnam była od razu zgadnąć, że chciałaś tu przyjść przez Jake'a”, powiedziałam zamiast tego, wciąż czując się nieswojo w tym barze.
„I co z tego? Ty przyszłaś tu, bo nie możesz się już kumplować ze znajomymi Bena”. Cat uniosła brew. „Obie mamy swoje powody, więc po prostu cieszmy się tym wieczorem. Przynajmniej nie ma tu nikogo, z kim normalnie się spotykasz. Jesteśmy nietykalne”.
Ten zawoalowany przytyk wcale nie umknął mojej uwadze, ale na dzisiejszy wieczór postanowiłam puścić go mimo uszu. Cat i ja byłyśmy najlepszymi przyjaciółkami od pierwszej klasy, kiedy jeszcze byłyśmy zupełnie ślepe na dzielące nas różnice.
Ja na przykład byłam ślepa na niezadowolenie mojej matki za każdym razem, gdy mówiłam jej, że idę się spotkać z Cat, a z kolei Cat była ślepa na bogactwo moich rodziców w porównaniu do jej własnych. Nie pozwalałyśmy, by to nas poróżniło, ale po cichu bałam się, że kiedyś to w końcu nadejdzie.
„Co ty na to, żebyś poszła po coś do picia, a ja zostanę tu sama, to może on przyjdzie ze mną pogadać?” Cat chwyciła mnie za przedramię, a z moich ust wyrwało się długie westchnienie.
„Niech ci będzie, ale ty stawiasz następną kolejkę”. Zeskoczyłam ze stołka i zgarnęłam telefon, który znowu dzwonił, wyświetlając imię Bena na ekranie.
„O mój Boże, błagam cię, pozwól mi odebrać”. Cat wyciągnęła po niego rękę, ale w porę go zabrałam.
„Nie zamierzam odbierać”, odpowiedziałam ze złością pulsującą w żyłach. „Już chyba z dziesięć razy mówiłam mu, że to koniec. Nie chcę z nim więcej rozmawiać”.
„Bardzo dobrze”.
Nagle przypomniałam sobie o prawdziwym powodzie, dla którego pozwoliłam Cat wyciągnąć się do Old Joe's w sam środek Wigilii. Po prostu nie mogłam znieść już ani minuty gderania mojej matki o moim zerwaniu z Benem, który swoją drogą całował się jak ryba i bez przerwy gadał tylko o dostaniu się na Yale. Potrzebowałam uciec od wszystkich ludzi, którzy koniecznie chcieli dyktować mi, jak mam żyć.
„Idę po te drinki”. Wrzuciłam telefon do torebki.
Jeśli ktokolwiek spróbowałby do mnie zadzwonić tej nocy, następnego ranka wcisnęłabym mu kit, że po prostu zasnęłam.
Tej nocy byłam całkowicie nieuchwytna.












































