
Nocna operatorka
Rozdział 2.
[Asher's POV]
„Noah, nie możesz mi ufać” – usłyszałem, jak mój brat mówi przez telefon.
Miałem to gdzieś.
Nieodpowiedzialny, niewdzięczny, niedojrzały – to tylko niektóre z określeń, jakimi mój ojciec i starszy brat obrzucali mnie przez lata.
Miałem dwadzieścia osiem lat na karku, a oni wciąż traktowali mnie jak dzieciaka.
Fakt, nie zawsze trzymałem się zasad, ale wszystkie te złe rzeczy, które o mnie mówili, dotyczyły tylko rodzinnego interesu.
Nigdy nie chciałem być biznesmenem. Nie żebym nie potrafił – potrafiłem.
Ale ojciec był zawiedziony, bo nie paliłem się do pracy w dobrze prosperującej firmie, którą zbudował od podstaw.
Kręciły mnie inne rzeczy niż te, których ode mnie oczekiwali. Kochałem muzykę i robienie zdjęć, a choć w muzyce byłem przeciętny, to w fotografii naprawdę miałem smykałkę.
Nie chciałem się przechwalać, ale wiedziałem, że jestem w tym dobry, nawet jeśli inni tego nie widzieli.
„Zawsze możesz mnie wylać, Noah. I tak nigdy nie chciałem tej roboty” – powiedziałem spokojnie.
„Uwierz mi, Ash” – warknął Noah. „Gdyby tata nie był taki uparty, już dawno bym cię wyrzucił.
„Albo może dałbym ci robotę w call center. Do niczego innego się nie nadajesz.”
„O tym właśnie mówię.” Udałem podekscytowanie. „Czemu nie powiesz tacie, żeby dał mi niższe stanowisko? Byłoby lepiej dla wszystkich.”
I dalibyście mi wreszcie święty spokój, chciałem dodać, ale ugryzłem się w język.
„Myślisz, że nie próbowałem, baranie? On nie słucha. Uważa, że danie ci tego, czego chcesz, spowoduje problemy.
„Dlatego dał ci tę robotę, którą masz teraz, ale i tak wszystko spieprzyłeś.”
„Taki już jestem.” Wzruszyłem ramionami, choć Noah nie mógł tego zobaczyć.
„Weź się w garść, Ash. Za miesiąc zostajesz CEO w naszym głównym biurze, więc się przygotuj.”
Po rozmowie z Noahem przeczesałem włosy ręką, czując frustrację. Powinienem był dać nogę, kiedy rzuciłem studia.
Gdybym nie był takim tchórzem, moje życie wyglądałoby teraz zupełwie inaczej.
Ale chciałem uszczęśliwić mamę. Była ciężko chora na raka i poprosiła mnie, żebym został i spróbował być „dobrym” synem dla taty.
Obiecała, że jeśli zrobię tę małą rzecz, wszystko będzie dobrze i później będę mógł robić to, co lubię, nawet jako hobby.
Mówiła, że bez pomocy ojca trudno byłoby mi wybić się na swoje.
Ale potem odeszła i nic nie poszło zgodnie z planem. Dałem się złapać w pułapkę i żałowałem, że złożyłem tę obietnicę.
„Chodź tu, mała” – poklepałem się po kolanach, przywołując psa. „Oboje potrzebujemy się przewietrzyć.”
Długo spacerowaliśmy po parku, a ja rozglądałem się, chcąc zapamiętać miejsce, które musiałem opuścić za miesiąc.
Polubiłem to miasto. Było jednocześnie tętniące życiem i spokojne. Nie chciałem wyjeżdżać tak szybko.
Po powrocie do domu usiadłem przy komputerze, żeby popracować nad zdjęciami, które zrobiłem wcześniej w tym tygodniu.
Bez względu na to, jak byłem zajęty, zawsze znajdowałem czas na robienie zdjęć, a ostatnio wyszły mi naprawdę niezłe.
Ale kiedy przenosiłem je na komputer, ten przestał działać. To był jeden z komputerów naszej firmy.
Byłoby głupie, gdybyśmy używali sprzętu innych firm, ale chciałem to zrobić tylko po to, żeby wkurzyć ojca i Noaha.
Postanowiłem w końcu wypróbować dział pomocy technicznej firmy mojego ojca.
Byli czynni całą dobę w głównym biurze, gdzie miałem zostać nowym szefem, więc czas nie był problemem.
Zadzwoniłem na numer pomocy technicznej i czekałem, aż skończy się wstęp, żebym mógł porozmawiać z kimś, kto mógłby mi pomóc.
Poszło szybciej niż myślałem i wkrótce gadałem z dziewczyną, której imienia nie dosłyszałem wyraźnie.
Opisałem jej problem, a ona po kilku sekundach zaczęła dawać mi instrukcje.
Słyszałem przewracanie kartek i zdałem sobie sprawę, że szuka w książce, jak mi pomóc.
Co do licha?
Pracownicy pomocy technicznej mieli być świetnie wyszkoleni, żeby zapewnić klientom najlepszą obsługę.
Ona czytała mi z książki.
„Jesteś pewna, że to właściwy sposób, żeby to naprawić?” – zapytałem, zaczynając się irytować. Będę musiał pogadać z Noahem o szkoleniu pracowników, gdy zostanę szefem.
Drukowane książki? Kto ich jeszcze używa?
„Na podstawie tego, co pan powiedział, to jedyne, co pasuje. Mogę poszukać innych sposobów, jeśli to nie zadziała” – powiedziała uprzejmie.
„Cóż, będziesz musiała znaleźć coś innego, bo to nie działa” – skłamałem gładko.
Nawet nie spróbowałem tego, co powiedziała. Poszedłem zamiast tego po drinka, słysząc w tle, jak szybko przewraca kartki.
Prawdopodobnie nie wiedziała, że słyszę jej ciężki oddech i lekko przestraszony głos, a ja nic nie powiedziałem.
Po prostu piłem jeden kieliszek za drugim, odrzucając każde rozwiązanie, które proponowała.
Stawało się to dziwnie zabawne, zmuszanie jej do szukania dalej. Może to przez to, że byłem lekko wstawiony. A może przez jej miły głos.
I nie chciałem się do tego przyznać, ale słuchanie jej oddechu zaczynało mnie podniecać późno w nocy.
Nagle przypomniałem sobie żarty, które robiłem w liceum.
Ja i moi kumple dzwoniliśmy późno w nocy do obsługi klienta firmy mojego ojca, udając, że zadzwoniliśmy na seks telefon.
Wprawialiśmy pracowników w zakłopotanie, ale byłem tak wściekły na ojca, że mnie to nie obchodziło. I tak nie chciałem nikogo naprawdę skrzywdzić.
Uśmiechnąłem się. Byłem rozluźniony i chciałem znów się pobawić. Nie z gniewu, ale dla przyjemności. A może z obu powodów.
Wypiłem wystarczająco dużo, że w tamtej chwili nie potrafiłem rozróżnić.
„To też nie zadziałało, kochanie” – powiedziałem powoli. „Jak miałaś na imię?”
„Maggie” – odpowiedziała, brzmiąc na zirytowaną. „Nie chcę być niegrzeczna, proszę pana, ale czy wykonał pan wszystkie kroki, które podałam?”
„Zrobiłem, Maggie, ale nie zadziałało. Wasz software nie jest tak dobry, jak twierdzicie.”
„Bardzo przepraszam za kłopot, proszę pana. Nie mam już więcej pomysłów. To się nigdy wcześniej nie zdarzyło.
„Będę musiała poprosić o dodatkową pomoc. Oddzwonimy do pana jak najszybciej-”
„Maggie” – przerwał jej, brzmiąc jakby się uśmiechał.
„Tak?”
„Czy dotykasz się?” – zapytał, prawie się śmiejąc.
„Co?” – powiedziała zaskoczona.
„Czy. Ty. Się. Dotykasz. Maggie?” – powtórzył, wymawiając każde słowo wyraźnie.
Już się dobrze bawił. Prawie widział, jak jej twarz się rumieni. Brzmiała jak ktoś, kto łatwo się czerwieni.
„Proszę pana, to nie ma znaczenia i jest bardzo niestosowne” – powiedziała drżącym głosem.
„Nie zgadzam się, kochanie. Jest późno, a ty szeptałaś do mnie przez ostatnie dwadzieścia minut. Zastanawiam się, jak brzmisz, gdy sprawiasz sobie przyjemność.
„Czy wydajesz dźwięki, czy...?”
„Proszę pana!” – powiedziała głośno. „Jeśli nie potrzebuje pan niczego więcej, muszę zakończyć tę rozmowę.”
„Skoro nie mogłaś naprawić mojego problemu, może mogłabyś zrobić dla mnie coś innego” – zasugerował.
Starał się utrzymać spokojny głos, kończąc drinka. Czekał, aż coś powie, ale milczała.
„Chcę, żebyś włożyła rękę w majtki i się dotknęła.
„Chcę słyszeć, jak się zadowalasz, gdy twoi współpracownicy są obok” – powiedział cicho, zdziwiony, że jeszcze nie rozłączyła.
Połączenie zostało przerwane i roześmiał się.
Zadzwonił ponownie. Jego własne sprośne gadanie go podnieciło i chciał ją jeszcze bardziej podrażnić.
Połączenie natychmiast się nawiązało.
„Pomoc techniczna, mówi Leo. W czym mogę pomóc?”
Rozłączył się, przeklinając.
Cholerna psuja.
Continue to the next chapter of Nocna operatorka