Cover image for Poszukiwanie ciebie

Poszukiwanie ciebie

Rozdział 3.

MOLLY

„Jest tu drużyna koszykarska!” szepnęła podekscytowana Giselle, mijając mnie w pośpiechu w garderobie.
– Drużyna koszykarska? – Spojrzałam na nią zdumiona. Kończyłam właśnie makijaż i poprawiałam ramiączka luźnej sukienki.
– Tak! NBA! Kasa się sypie, kochana! – Zaśmiała się. Giselle pracowała tu najdłużej ze wszystkich dziewczyn. Wysoka blondynka o niebieskich oczach, mocno opalona. Miała sztuczny biust, który mężczyźni uwielbiali. Niektóre kobiety zresztą też.
– Oby! – Zaśmiałam się, rozbawiona jej entuzjazmem.
Byłam jej wdzięczna. Pomogła mi, gdy zaczynałam tu pracę i nauczyła, jak sobie radzić. Każdego wieczoru ułatwiała mi to wszystko i nie mogłam jej za to wystarczająco podziękować.
Usłyszałam, jak DJ zapowiada tancerki na ten wieczór i wiedziałam, że nadchodzi moja kolej. Zawsze wychodziłam pierwsza, a potem wracałam później. W międzyczasie pracowałam na sali.
Poprawiłam strój i zacisnęłam kucyk, czekając na zapowiedź. Usłyszałam, jak zaczyna grać moja muzyka.
Zawsze wybierałam utwory z mocnym basem. Chyba po to, by zagłuszyć własne myśli. Złe uczucia, smutek, zmartwienia, wszystkie emocje, których wolałam nie czuć.
Wszystko to przykrywał głośny beat w moich uszach, gdy tańczyłam.
Przez te kilka minut, gdy byłam na scenie jako Gianna, wszystkie moje codzienne problemy znikały i stawałam się kimś innym. To było silne uczucie, które niektórymi wieczorami nie trwało wystarczająco długo.
Kiedy wyszłam na scenę, byłam zaskoczona. Zwykle widziałam starszych mężczyzn, facetów w średnim wieku i czasami grupy kobiet, ale nie tym razem.
Scenę otaczało to, co uznałam za drużynę koszykarską, o której wspomniała Giselle – sami młodzi, przystojni mężczyźni, stojący przy krawędzi sceny i obserwujący.
Nagle poczułam się, jakby to był mój pierwszy wieczór. Zaschło mi w ustach i serce zaczęło bić szybciej. Zdenerwowanie narastało i musiałam się uspokoić.
W końcu złapałam rytm i zaczęłam się poruszać, a potem dotarłam do rurki, której obsługi coraz lepiej się uczyłam.
Po skończonym tańcu wzięłam szklankę wody i usiadłam na chwilę przy toaletce. Nie wiedziałam, co we mnie wstąpiło.
Ci faceci mogli nie być naszymi zwykłymi klientami, ale nagłe zdenerwowanie nie wróżyło dobrze. Nie mogłam ryzykować utraty tej pracy i pieniędzy.
Na szczęście, opanowałam się i dokończyłam taniec bez wpadki, a faceci sypnęli groszem. Teraz musiałam się przygotować do wyjścia na salę i rozmów z ludźmi, i znowu czułam się zdenerwowana.
– Zaraz wychodzę. Idź cieszyć się tymi zawodnikami. Rozdają kasę na prawo i lewo! – Giselle zachichotała, poprawiając swój strój.
– Jest tam jeden, który nie mógł oderwać od ciebie wzroku. Ciemne włosy, najpiękniejsze niebieskie oczy – zrobiła pauzę, mrugając do mnie. – Widziałam też trochę tatuaży na jego bardzo opalonej skórze.
– Powodzenia – zażartowałam, kręcąc głową, podciągając pończochy i poprawiając biust w topie.
Ostatnie spojrzenie w lustro i byłam gotowa. Biorąc głęboki oddech, odsunęłam zasłonę prowadzącą na salę, akurat gdy Giselle, znana też jako Yvonne, wchodziła na scenę.
Najpierw podeszłam do stałych klientów, wiedząc, gdzie zawsze siedzą, robiąc swoje przyjazne obchody. Robiąc to, czułam na sobie czyjeś spojrzenie, i choć byłam do tego przyzwyczajona, tym razem było inaczej.
Za każdym razem, gdy próbowałam się odwrócić, żeby zobaczyć, skąd to pochodzi, któryś z klientów chcących mojej uwagi sprawiał, że musiałam znów na niego spojrzeć.
W końcu uwolniłam się od stałych bywalców i podeszłam do koszykarzy. Musiałam wziąć głęboki oddech i udawać pewność siebie, uspokajając nerwy, gdy podchodziłam do stolika z rudowłosym.
– Dobry wieczór – powiedziałam miękkim głosem. – Mogę panom w czymś pomóc? – Uśmiechnęłam się.
Zwykle potrafiłam dobrze udawać, ale tego wieczoru nie szło mi najlepiej.
Ci faceci kompletnie mnie rozproszyli, sprawiając, że wątpiłam, czy dobrze wykonuję swoją pracę, i nie miałam pojęcia dlaczego, dopóki nie odwróciłam się i nie zobaczyłam najpiękniejszych niebieskich oczu, jakie kiedykolwiek widziałam.
Serce zaczęło mi walić jak młotem, i jestem prawie pewna, że na chwilę opadła mi szczęka, gdy patrzyłam w oczy najprzystojniejszego mężczyzny, jakiego kiedykolwiek widziałam.
Wyglądał na zmieszanego, a może zdezorientowanego. Nie mogłam stwierdzić, ale ciągle na mnie patrzył. Przeczesując ręką swoje ciemne włosy, przysięgam, że przeklinał pod nosem.
Byłam tak rozproszona tym bardzo przystojnym mężczyzną, że prawie nie zauważyłam faceta za mną, ciągnącego za moje majtki. Odwróciłam się i najuprzejmiej jak mogłam powiedziałam mu „nie”.
Wiedziałam, że lepiej nie być niemiłą dla klienta. Nie tylko oznaczałoby to brak napiwków, ale też zostałabym zwyzywana przez właściciela klubu, Randalla. Ponieważ ci faceci musieli być ważnymi klientami, wiedziałam, że muszę być bardzo ostrożna.
– Och, daj spokój, kochanie. Wiesz, że za odpowiednią cenę mogę zerwać te majtki z twojej ciasnej cipki – powiedział facet bełkotliwym głosem.
Miał jasne blond włosy, brązowe oczy i bardzo pospolite rysy. Był wyraźnie bardzo pijany.
– Przepraszam, kochanie, ale trzymaj ręce przy sobie. Nie jestem dostępna za żadną cenę do niczego poza tańcem – powiedziałam drżącym głosem, starając się zachować spokój.
Kontynuowałam przechodzenie między ich stolikami, ale musiałam się kilka razy zatrzymać, żeby odepchnąć ręce wyciągające się w moim kierunku. To było normalne, ale zwykle nie tak wiele naraz.
Ciągle zerkałam na niebieskiego mężczyznę, który wydawał się mnie obserwować.
– Chcę taniec, suko – usłyszałam, jak blondyn krzyczy do mnie. Poczułam się zdenerwowana, wiedząc, że nie ułatwi mi nocy. Westchnęłam ciężko i odwróciłam się w jego stronę.
Gdybym nie wiedziała lepiej, pomyślałabym, że mój niebieskooki wielbiciel zaciska szczękę na swojego przyjaciela.
Podeszłam do chamskiego faceta i założyłam fałszywy uśmiech. – Z przyjemnością dam ci taniec, ale będzie cię to kosztować, i nie możesz mnie nazywać suką.
Jego rozbiegane oczy spojrzały na mnie ze złośliwym uśmiechem, i zanim zdążyłam się zorientować, co się dzieje, złapał przód moich majtek i zerwał je ze mnie.
Pociągnął tak mocno, że czułam pieczenie na nogach i straciłam równowagę, upadając na niego. Zaśmiał się bardzo głośno, podczas gdy ja starałam się nie płakać i nie uderzyć go.
Wtedy zdałam sobie sprawę, że hałas zwrócił uwagę innych ludzi. Taniec Giselle się skończył, a DJ przypominał wszystkim o zasadach zachowania w klubie.
Odepchnęłam się od faceta, próbując się zasłonić. Wiem, że niektórzy myślą, że skoro rozbieranie się za pieniądze to moja praca, to bycie nagą przed tymi ludźmi nie powinno mi przeszkadzać.
Ale przeszkadza. Wciąż jestem kobietą z uczuciami, a to było za dużo. Zanim zdążyłam cokolwiek zrobić, Pan Niebieskie Oczy był obok mnie, owijając swoją marynarkę wokół mojej talii.
– Wszystko w porządku? – Pochylił się, pytając do mojego ucha. Mogłam tylko skinąć głową, czując tak wiele emocji naraz.
– Hunter, jesteś pieprzonym dupkiem. Przeproś, a potem wychodzimy – powiedział ze złością do swojego przyjaciela, jego usta wykrzywiły się w grymasie. Chamski facet, którego teraz znałam jako Huntera, uniósł podarte majtki i uśmiechnął się.
– To dziwka. Nie przeszkadza jej to, prawda, kochanie? – powiedział bełkotliwym głosem.
Zaczęłam odchodzić, gdy podchodził Wes, ale zanim nawet on zdążył cokolwiek zrobić, zobaczyłam pięść uderzającą w twarz Huntera, który upadł do tyłu z krwawiącym nosem.
Spojrzałam zszokowana, gdy Pan Niebieskie Oczy właśnie uderzył tego, kogo uważałam za jego przyjaciela, prosto w nos.
Odwrócił się do mnie i bezgłośnie powiedział Przepraszam, gdy Wes złapał mnie za ramię i szybko zaprowadził z powrotem do garderoby, zanim wrócił zająć się hałaśliwymi facetami.
Usiadłam na kanapie, w końcu pozwalając kilku łzom spłynąć, akurat gdy wpadła Giselle.
– Wszystko w porządku, kochanie?! Co za dupek. Ci młodzi idioci myślą, że skoro mają pieniądze, to mogą robić, co chcą.
– Chyba w porządku. – Odsunęłam marynarkę z talii i zobaczyłam, że już pojawiły się czerwone ślady, a nawet lekkie siniaki.
Wstałam, podchodząc do mojej torby, i wyjęłam parę dresów, szybko je zakładając. – Ta marynarka należy do jednego z facetów na sali. – Uniosłam ją, pokazując jej.
– Kurwa, zatrzymaj ją. Na to zasłużyli – przewróciła oczami.
Pokręciłam głową i wróciłam na salę. Zobaczyłam Wesa i kilku innych ochroniarzy podnoszących stoliki i kilka krzeseł. Koszykarze już wyszli.
– Tak mi przykro, chłopaki – powiedziałam smutno, podchodząc do nich.
Continue to the next chapter of Poszukiwanie ciebie