
Głupie gry
Autorzy
Shala Mungroo
Lektury
42,6K
Rozdziały
26
Rozdział 1
Jessie pojechała na uczelnię ze swoją nową przyjaciółką, Ericą, ponieważ jej tata zabrał samochód, którym zazwyczaj jeździła. Spojrzała na Ericę i po prostu się uśmiechnęła.
Erica była bogata – i to tak obrzydliwie bogata – ale nie zadzierała nosa jak większość dzianych dzieciaków z ich uczelni. Było to dość zaskakujące, bo przecież ciągle się z nimi trzymała.
Ale Erica wyjaśniła, że chodzi tylko o wizerunek. Bardzo zależało jej na popularności i zawsze powtarzała, że jeśli chcesz być popularna, musisz otaczać się popularnymi ludźmi. I właśnie to robiła. Jessie po prostu jej towarzyszyła.
Co z tego, że większość tych popularnych dzieciaków to skończone snoby? Taka była cena za popularność, prawda? Jessie tylko pokręciła głową i powiedziała: „Wszystko mi jedno”. Naprawdę jej to nie obchodziło. Zostanie gwiazdą uczelni zdecydowanie nie było na jej liście celów.
„Więc Jessie, tak się zastanawiałam. Masz chłopaka?” – zapytała Erica, przywracając ją do rzeczywistości.
„Cóż, nie. Spotykałam się z takim Joshem przez kilka miesięcy, ale musieliśmy ze sobą zerwać, kiedy się tu przeprowadziłam” – powiedziała Jessie nieobecnym głosem. – „Oboje wiedzieliśmy, że związek na odległość nie wypali, więc to skończyliśmy. Szczerze mówiąc, trochę się z tego cieszę”.
„Dlaczego? Nie podobał ci się?” – zapytała Erica, wjeżdżając na szkolny parking.
„Tak, ale tylko na początku. Był naprawdę miły i kochany, ale potem stał się bardzo zaborczy” – wyjaśniła Jessie. – „Nie pozwalał mi nigdzie wychodzić ze znajomymi ani robić tego, na co miałam ochotę. Nie mogłam już tego znieść”.
„To dlaczego nie rzuciłaś tego dupka?” – zapytała Erica, zatrzymując samochód i odwracając się, by na nią spojrzeć.
„Ja... ja nie mogłam” – wyjąkała Jessie. – „Josh jest bardzo wybuchowy, a czasami traci nad sobą kontrolę...”
„O mój boże! Jessie, nie mów mi, że ten skurwiel cię bił!” Głos Eriki był pełen szoku.
„Cóż, tylko kilka razy...”
„W ogóle nie powinien był cię uderzyć!”
„Erica, to już przeszłość. Chcę po prostu o tym zapomnieć, okej?” – powiedziała Jessie. – „Obiecaj mi, że nikomu nie powiesz o tym, co przed chwilą usłyszałaś”.
„Ale Jessie...”
„Proszę, po prostu obiecaj, że nic nie powiesz” – błagała Jessie.
„Dobrze, obiecuję”. Erica zamilkła na chwilę. „Ale nie odpowiedziałaś na moje pytanie. Dlaczego od niego nie odeszłaś?”
„Ponieważ groził, że mnie zabije, jeśli to zrobię”. Jessie wysiadła z samochodu, a Erica wiedziała, że to koniec rozmowy.
„Jessie!”
Jessie odwróciła się gwałtownie, gdy usłyszała swoje imię.
„O nie” – jęknęła, gdy zobaczyła, kto to był. W jej stronę szedł Nick.
„Cześć Jessie, cześć Erica!” – powiedział, zauważając, że Erica stoi obok niej.
„Cześć Nick!” – odpowiedziała Erica.
Erica znała Nicka od około dwóch lat, więc dobrze wiedziała, jakim był człowiekiem. Bardzo go lubiła – byli świetnymi przyjaciółmi i pewnie nawet by się z nim umówiła, gdyby nie miała już chłopaka. Poza tym po prostu nic do niego nie czuła. Był dla niej jak brat.
Kiedy poznała Jessie, od razu pomyślała, że byliby idealną parą, dlatego ich sobie przedstawiła, choć Jessie była temu bardzo niechętna. Nick zaprosił ją na randkę tego samego dnia, ale Jessie odmówiła.
Erica nie wiedziała wtedy, dlaczego Jessie nie polubiła Nicka. Ale to wcale nie było tak, że go nie lubiła – po prostu nie chciała wchodzić w kolejny związek, który mógłby skończyć się tak samo jak poprzedni.
„Więc Nick, dokąd się wybierasz?” – zapytała Erica, zmuszając go do odwrócenia wzroku od Jessie, ale jego oczy szybko do niej wróciły.
„Mam zajęcia za około dziesięć minut, ale zobaczyłem Jessie i zastanawiałem się, czy nie zmieniła zdania w sprawie naszej randki”. Nick spojrzał na nią uważnie, czekając na odpowiedź.
Jessie przestąpiła niezręcznie z nogi na nogę. Cholera! Dlaczego on musi być taki uparty? Czy on nie wie, co znaczy słowo „nie”?
„Nie sądzę, Nick” – powiedziała Jessie. Erica szturchnęła ją w ramię, ale Jessie to zignorowała.
„Dlaczego nie?” – zapytał Nick, marszcząc brwi.
„Ponieważ... ponieważ... mam chłopaka!” – powiedziała szybko Jessie.
Erica spojrzała na nią jak na wariatkę, ale nic nie powiedziała.
„Och”. Głos Nicka był cichy. „Trzeba było mi to powiedzieć wcześniej”. Odszedł, nie oglądając się za siebie. Nie był facetem, który pcha się na cudze terytorium.
Erica uderzyła ją w ramię. „Dlaczego to zrobiłaś?”
„Ał!” – krzyknęła Jessie, masując ramię. – „Erica, dobrze wiesz dlaczego! Mówiłam ci o Joshu!”
„Uwierz mi, Jessie. Nick w ogóle nie jest jak Josh!” – stwierdziła Erica.
„Nie obchodzi mnie to. W tej chwili nie jestem gotowa na kolejny związek, okej?” – powiedziała Jessie.
„W porządku. Ale odpuszczasz coś naprawdę dobrego”.
Jessie patrzyła, jak odchodzi, i coś w niej trochę pękło. Może Erica miała rację. Może traciła coś dobrego.
Ale to, co dobre, nie zawsze wystarczało, prawda? Czasami to, co dobre, było po prostu wygodne. Czasami oznaczało zadowolenie się czymś mniejszym, niż naprawdę pragnęło serce.
Jessie pokręciła głową i odwróciła się.
***
Kiedy po zajęciach wróciła do domu ojca, korytarz wydawał się dłuższy niż zwykle, a każdy krok odbijał się od ścian głośnym echem niczym przypomnienie o tym, co właśnie odrzuciła.
W środku rzuciła klucze na blat i wpatrywała się w swoje odbicie w drzwiczkach mikrofalówki. Jej włosy były w nieładzie; tusz do rzęs rozmazał się od wcześniejszych łez, choć nawet nie zorientowała się, że płakała.
Co ja robię?
To pytanie uderzyło w nią mocniej, niż się spodziewała. Bo szczerze? Sama już nie wiedziała. Myślała, że wie, czego chce, ale stojąc w pustej kuchni, zaczęła się zastanawiać, czy przez ten cały czas nie okłamywała samej siebie.
Jej telefon zawibrował na blacie. Przez ułamek sekundy jej serce zabiło szybciej na myśl, że to może on. Ale to było tylko powiadomienie z jakiejś aplikacji, której nigdy nie używała.
Opadła na kanapę i położyła małą poduszkę na kolanach. Cisza była ogłuszająca. Właśnie to wybrała – ten spokój, tę przestrzeń, tę wolność, by samej wszystko sobie poukładać.
Dlaczego więc czuła się, jakby się poddała?
***
„O nie! NIE DOŁĄCZĘ do żadnego bractwa!” – krzyknęła Jessie, gdy Erica złapała ją za ramię i pociągnęła w stronę najpopularniejszego domu żeńskiego bractwa na kampusie.
„Ależ oczywiście, że tak! Daj spokój! To wyjdzie ci na dobre!” – zawołała Erica.
„Wcale nie!” – zaprotestowała Jessie, próbując zaprzeć się nogami o chodnik.
„Owszem, że tak. Poza tym ja dołączam i byłoby super, gdybyś zrobiła to ze mną” – powiedziała Erica, zaciskając dłoń na ramieniu Jessie.
„O nie. Nie sądzę, Erica”.
„Proszę?” – Erica wydęła usta, zatrzymując się tuż przed domem. – „Zrobisz to dla mnie? Naprawdę nie chcę tego robić sama. Z przyjaciółką jest o wiele fajniej. Poza tym to dodaje nutkę rywalizacji!”
„Sama nie wiem...”
„Proszę? Proszę? Proszę? Wiesz, że nie przestanę, dopóki się nie zgodzisz, prawda?”
Jessie wypuściła długo wstrzymywane powietrze. „Tak, wiem. W porządku, niech będzie. Zrobię to”.
„Dziękuję!” – powiedziała Erica i rzuciła jej się na szyję.
„Pod jednym warunkiem!” – powiedziała Jessie, sprawiając, że przyjaciółka zamarła w połowie uścisku.
„Jakim?”
„Że nie będziemy musiały tu bywać każdego dnia”.
„Hej! To nie ja ustalam zasady” – powiedziała Erica, gdy wchodziły przez główne drzwi.
***
„Nick, co się z tobą dzieje?” – zapytał jego najlepszy przyjaciel, Brian. Obaj siedzieli na ławce po grze w koszykówkę, a Brian zauważył, że Nick w ogóle nie skupiał się na grze.
„Dlaczego uważasz, że coś jest nie tak?” – zapytał Nick, otwierając butelkę z wodą.
„Z dwóch powodów. Po pierwsze, nie rzuciłeś ani jednego kosza, a jesteśmy tu już od ponad godziny. Po drugie, masz minę, jakby właśnie zdechł ci pies” – stwierdził żartobliwie Brian. – „A teraz powiedz, co cię naprawdę gryzie?”
„Pamiętasz tę dziewczynę, o której ci mówiłem?” – zapytał Nick.
„Umm... tak. Jessie, zgadza się?”
„Tak. Cóż, zaprosiłem ją na randkę i...”
„Czy ona ci nie odmówiła?” – przerwał mu Brian.
„Tak, ale zapytałem ją ponownie, a ona znowu odmówiła. Powiedziała, że ma chłopaka, ale coś mi mówi, że kłamie”. Nick przeczesał dłonią włosy. „Powiedziałaby o tym chłopaku już podczas naszego pierwszego spotkania, ale tego nie zrobiła”.
„Może nie dałeś jej na to czasu” – zasugerował Brian.
„Nie sądzę. Poza tym Erica nie przedstawiłaby nas sobie, gdyby Jessie naprawdę kogoś miała, prawda?”
„Nie wiem. Erica czasami robi dziwne rzeczy. Trudno powiedzieć”.
„Nigdy nie widziałem jej z nikim innym oprócz Eriki” – zauważył ponownie Nick.
„Słuchaj, Nick, daj sobie z tym spokój. Zaprosiłeś ją, a ona powiedziała nie. Naucz się z tym radzić i żyj dalej!” – powiedział Brian, wstając i odwracając się przodem do niego.
„Poza tym, co ty w ogóle wiesz o tej dziewczynie, oprócz tego, co powiedziała ci Erica? Słyszałeś tylko, że jest dla ciebie idealna i nie jest taka jak inne dziewczyny w kampusie. Co to w ogóle ma znaczyć? Ta laska może być psychopatką!”
„Umm... Brian, chyba trochę przesadzasz”.
„Czyżby?”
***
„W porządku, zadzwonimy do was jutro i powiemy każdej z was, co dokładnie musicie zrobić, żeby się dostać. Dziękuję wszystkim za przybycie!” – krzyknęła wysoka szatynka ze środka pokoju. Pomieszczenie powoli pustoszało, a rozmowy nie cichły.
„Nie wierzę, że zmuszasz mnie do robienia takich rzeczy!” – mruknęła Jessie, gdy wychodziły za drzwi.
„Wiedz, że to świetnie wygląda w twoich papierach, okej!” – zaprotestowała Erica.
Jessie zastanowiła się nad tym przez chwilę. Przez całe życie ciężko pracowała i przez całe liceum dostawała same piątki. Planowała równie dobrze radzić sobie na studiach. Była zdeterminowana, aby odnieść sukces i sprawić, by jej ojciec był z niej dumny.
W przeciwieństwie do większości tutejszych dzieciaków, Jessie naprawdę musiała ciężko pracować, aby znaleźć się na szczycie. W tym momencie liczyła się każda najdrobniejsza pomoc.
Jej matka zmarła, gdy Jessie była bardzo mała, więc dorastała tylko z ojcem i robiła to wszystko dla niego. Będzie za nim tęsknić, ale nawet jeśli przeprowadzi się do domu bractwa, wciąż będzie mogła odwiedzać go w niektóre weekendy.
„Okej, może miałaś rację. Może to całe bractwo faktycznie wyjdzie mi na dobre”.












































