
Nie należę tutaj
Rozdział 2
Charlotte
Zaparkowałam na swoim zwykłym miejscu, które wybrałam, bo było blisko sklepu.
Kiedy wysiadłam z samochodu, przeszedł mnie dreszcz. Jesienna bryza była chłodna i szybko poczułam, że przyda mi się ładna kurtka leżąca na fotelu pasażera.
Jedną z rzeczy, które najbardziej lubiłam w Columbus, były cztery pory roku.
Zima była biała i bardzo mroźna. Wiosna pachniała świeżością, a kwiaty były piękne. Lato było długie i ciepłe. Jesień była kolorowa i przepiękna.
Przetarłam oczy prawą ręką, po czym sięgnęłam po różową torebkę, która również leżała na fotelu pasażera.
Nie byłam zmęczona, ale soczewki kontaktowe czasami powodowały swędzenie oczu. Myślałam o tym, żeby częściej nosić okulary, ale czułam, że wyglądam ładniej bez nich.
Zamknęłam samochód i poszłam do wypożyczalni DVD. Drugi pracownik przywitał się ze mną miło, po czym wyszedł, a ja przejęłam zmianę. Usiadłam, położyłam dużą torebkę za ladą i rozejrzałam się po sklepie.
Jak zwykle był pusty. Jedyną rzeczą, którą lubiłam w mojej pracy, było to, że miałam dużo czasu na czytanie. W dzisiejszych czasach, przy tylu innych możliwościach, niewiele osób wypożyczało już DVD.
Wyjęłam książkę z torebki i zaczęłam czytać. To była powieść fantasy z odważną bohaterką i często marzyłam, żeby być taką jak ona – żyć pełnią życia i zakochać się.
Wszyscy w moich książkach mieli tak ekscytujące życie, a ja czytałam o nich podczas mojego nudnego.
Często czytałam w pracy, bo kierownik nigdy tu nie przychodził, żeby na mnie nakrzyczeć, a klientów prawie nie było. Nie mogłam oprzeć się wrażeniu, że to miejsce wkrótce zostanie zamknięte.
Jeśli ktoś wszedłby do sklepu, dzwonek by zadzwonił, żeby mnie powiadomić, i od razu odłożyłabym książkę, żeby móc mu pomóc.
Wiele osób przechodziło korytarzami centrum handlowego. Większość przychodziła tu tylko w weekendy na zakupy. Słyszałam, jak rozmawiali, mijając wypożyczalnię DVD.
Skupiłam się na czytaniu zamiast na tym, co działo się wokół mnie, i byłam tak pochłonięta lekturą, że ledwo zauważyłam trzech chłopaków stojących po drugiej stronie sklepu. Jednym z nich był wysoki chłopak z ciemnymi, kręconymi włosami.
Dimitri
. . . . . . „Na co się gapisz?” – zapytał Josh, mój niższy kumpel.
Przejechałem ręką po włosach i nic nie odpowiedziałem. Patrzyłem na ładną blondynkę, która czytała książkę. Wyglądała, jakby była całkowicie pochłonięta lekturą, a ja chciałem wiedzieć, o czym myśli.
Martin spojrzał w tym samym kierunku co ja. „Jest poza twoim zasięgiem.”
„Wcale nie.” – Zabrzmiałem pewniej, niż się czułem.
Miała na sobie fajną kurtkę, czarną skórzaną, która dobrze leżała na jej sylwetce i podkreślała wąską talię. To sprawiło, że pomyślałem, że jest z wyższej półki. Siedziała za ladą, więc nie widziałem, jakie ma buty ani spodnie.
„Udowodnij” – powiedział Josh.
„Dobra” – odparłem.
W środku wiedziałem, że jestem zdenerwowany. Nie byłem beznadziejny z dziewczynami, wcale nie, ale ta dziewczyna była inna – była naprawdę, ale to naprawdę piękna. Miałem nadzieję, że Martin się myli i że nie jest poza moim zasięgiem.
Zostawiłem kumplów w korytarzu i wszedłem do wypożyczalni DVD. Nie miałem pojęcia, jak do niej zagadać, i sam nie wiem, kiedy znalazłem się przy półkach z płytami.
Dzwonek przy drzwiach zabrzęczał, gdy wszedłem, a ładna blondynka podniosła wzrok znad książki.
Charlotte
Przyszedł do sklepu przystojny chłopak. Miał ładne rysy twarzy i mocną szczękę, która dobrze pasowała do wysokich kości policzkowych. Nie nosił brody i pomyślałam, że pewnie jeszcze chodzi do szkoły.
Miał gęste, kręcone włosy, które kręciły się z tyłu na karku. Był ode mnie dużo wyższy i ubrany w wygodne spodnie oraz koszulkę.
Chłopak w ogóle na mnie nie patrzył. Zamiast tego podszedł do filmów i czytał ich tytuły. Raz spojrzał w górę i posłał mi niewielki uśmiech, po czym wrócił do przeglądania płyt.
Serce zaczęło mi bić trochę szybciej, gdy zrozumiałam, że to właśnie tego chłopaka babcia zobaczyła w mojej filiżance. Nie mogłam się powstrzymać – chciałam z nim porozmawiać, ale co miałabym powiedzieć?
Pracowałam tutaj i często rozmawiałam z klientami. To nie było takie trudne. Nie było.
Wstałam z miejsca i ruszyłam w jego stronę, ale nogi lekko mi drżały. Nigdy nie byłam odważna ani niczym w rodzaju bohaterek z moich książek.
„Cześć” – powiedziałam i spojrzałam w jego czekoladowobrązowe oczy. „Jestem Charlotte. Pracuję tutaj. Mogę ci w czymś pomóc?” – wypaliłam szybko. Mówiłam tak szybko... Czy w ogóle mnie zrozumiał?
„Cześć, Charlotte” – odparł, a ja poczułam ulgę. „Szukam jakiegoś dobrego filmu do obejrzenia. Masz coś do polecenia?”
„Oczywiście.” – Szybko sięgnęłam po film z półki i podałam mu go. „To jeden z moich ulubionych.”
Chłopak wyglądał na zdezorientowanego. „The Notebook?”
Poczułam zakłopotanie, gdy zrozumiałam, że dałam mu moją ulubioną historię miłosną. Oczywiście nie interesował się romansami. Powinnam była dać mu film akcji albo jakiś thriller.
„Przepraszam.” – Sięgnęłam po film, ale zanim zdążyłam go zabrać, cofnął rękę.
„Nie ma sprawy” – powiedział. „Obejrzę go.”
„Okej” – odparłam słabym głosem i wróciłam w stronę lady, zanim mogłam powiedzieć coś jeszcze głupszego. Poszedł za mną, ale nic nie mówił, i zastanawiałam się, czy nie sprawiłam, że poczuł się niezręcznie.
„Mogę jeszcze w czymś pomóc?” – Nie patrzyłam mu w oczy.
„To wszystko” – powiedział i zapłacił za film. „Dziękuję.”
Patrzyłam, jak wychodzi, a on się nie obejrzał. Wiedziałam, że zepsułam tę chwilę.
Widziałam, jak podchodzi do swoich znajomych w holu, gdzie stali naprzeciwko sklepu z płytami. Śmiali się z niego.
Dimitri
„Oberwałeś?” zapytał mnie Josh.
„Nie,” odpowiedziałem. „Ale wy dwaj oglądacie dziś wieczorem The Notebook.”
„Nie ma mowy,” zaprotestował Martin. „Tylko dziewczyny lubią takie smutne filmy o miłości.”
„Jeśli chcesz, żeby dziewczyna cię polubiła, musisz interesować się tym, co jest dla niej ważne” – powiedziałem. Przyznaję, że nie wyglądało to na film, który by mi się podobał, ale gdyby miało to sprawić, że Charlotte będzie o mnie dobrze myśleć, obejrzałbym go bez mrugnięcia okiem.
Czułem się jak ostatni idiota, że nie poprosiłem o jej numer telefonu ani nawet nie podałem swojego imienia. Wszedłem tam tylko po to, żeby stanąć jak wryty i nie wiedzieć, co dalej. Jak miałem to naprawić?
„Nieważne” – rzucił Josh. „Może pójdziemy kupić lody?”
Charlotte
Nie mogłam usłyszeć, o czym rozmawiali. Patrzyłam, jak odchodzili, nawet się na mnie nie obejrzeli. Serce ścisnęło mi się z żalu i nie sięgnęłam już po książkę. Przez chwilę po prostu siedziałam i gapiłam się w przestrzeń.
Kiedy dzwonek znów zadzwonił, spojrzałam w stronę drzwi. Ze zdziwieniem zobaczyłam, że chłopak z kręconymi włosami wrócił. W ręku trzymał tabliczkę mlecznej czekolady i notes.
„Cześć jeszcze raz” – powiedziałam, gdy podszedł do mnie. „Co to takiego?”
„Myślę, że jesteś bardzo piękna” – powiedział.
Czy dobrze usłyszałam? Udało mi się wykrztusić:
„Dziękuję.”
„Mam nadzieję, że jeszcze się zobaczymy.” – Podał mi czekoladę i notes. Moja dłoń dotknęła jego większej, cieplejszej i mocniejszej ręki, co wywołało we mnie przyjemne mrowienie i dreszcz podniecenia.
Po tych słowach puścił do mnie oko i wyszedł. Notes był piękny – zielony, ze srebrnym, wijącym się wzorem na okładce. Otworzyłam go i zobaczyłam, że na pierwszej stronie napisał swój numer telefonu i imię – Dimitri.
Dimitri
Pierwotny plan zakładał, że Josh i ja przenocujemy u Martina. Najbardziej lubiliśmy jego dom, bo miał duży basen, a jego mama zawsze robiła nam dobre jedzenie.
Rodzice Martina nie byli surowi. Pozwalali nam jeść przed telewizorem zamiast przy stole. Rozmawialiśmy, a ojciec Martina czasami opowiadał dowcipy.
Jedli z nami, ale po kolacji zostawiali nas samych.
Skończyłem jeść i zaniosłem talerz do zlewu. Kiedy wróciłem, matka Martina zadała pytanie, które sprawiło, że wszyscy zamilkli:
„Dimitri, jak się miewa twój brat?”
Spięłem się i starałem nie zmieniać wyrazu twarzy. Nie znosiłem rozmawiać o moim ośmioletnim bracie, Ethanie.
Trzy miesiące temu Ethan zaczął narzekać na ból pleców i nóg. Nasza matka, Dina, powiedziała mu, że to bóle wzrostowe. Po pierwszym miesiącu zrobiło się gorzej.
Mówił, że bolą go biodra i głowa. Przestał chcieć jeść i zaczął szybko tracić na wadze. Był cały czas spragniony i zmęczony.
Zabrałem go do szpitala, gdzie stwierdzono u niego szpiczaka mnogiego. To rodzaj raka, który lekarze mogą leczyć, ale nie mogą wyleczyć.
Badanie krwi wykazało, że jego nerki zaczynają odmawiać posłuszeństwa. Oznaczało to, że traciły zdolność do wydalania nadmiaru soli i odpadów. Z tego powodu Ethan osłabł.
Musiał przestać chodzić do szkoły i teraz zostawał w domu.
„Tak dobrze, jak może” – powiedziałem szczerze.
„Co robi w domu przez cały dzień? Nie nudzi mu się?” – zapytała matka Martina.
„Nie ma zbyt wiele energii” – powiedziałem jej. To było takie dziwne widzieć go tak zmęczonego, kiedy kiedyś biegał i śmiał się cały czas. „Większość czasu leży.”
„Tak nam przykro” – powiedział ojciec Martina. „Jeśli możemy coś zrobić, żeby pomóc, po prostu daj nam znać.”
„Dziękuję” – powiedziałem tak miło, jak potrafiłem.
Nie mogli nic zrobić, żeby pomóc. Nawet lekarze nie mogli pomóc. Mój brat umrze. Chemioterapia tylko przedłużała jego życie.
W tym momencie zadzwonił mój telefon.
„Halo, Ethan.”
„Znowu się kłócą” – powiedział Ethan cichym głosem.
W tle słyszałem głośne głosy i wiedziałem, że to moja matka i ojczym. Nie mogłem usłyszeć, o co się kłócą.
Pomyślałem, że o pieniądze albo George znowu mówił, że Dina go zdradza. Nie zdziwiłbym się, gdyby moja matka miała romans. Ciągle wychodziła i wracała pijana do domu.
Śmierć mojego ojca bardzo ją zraniła, ale uważałem, że ma obowiązek być silna dla nas. Zawalała swoje małżeństwo i swoich synów.
Dina rzuciła pracę i powiedziała wszystkim, że zrobiła to, żeby zostać w domu i opiekować się Ethanem.
Ale to ja byłem jedynym, który się nim opiekował. Dina spędzała większość czasu poza domem, opowiadając przyjaciołom, jak bardzo kocha swoje dzieci.
„Mam wrócić do domu?” – zapytałem.
„Ale jesteś u przyjaciół.” – Ethan brzmiał smutno. Znałem go wystarczająco dobrze, żeby wiedzieć, kiedy mnie potrzebuje. „Nie chcę ci psuć wieczoru.”
„Spędzanie czasu z tobą nigdy nie może mi zepsuć wieczoru” – powiedziałem.
Kiedy byliśmy młodsi, nie bawiłem się z nim wystarczająco dużo i często denerwowałem się, gdy nie dawał mi spokoju. Kiedy zachorował, przestał ciągle prosić mnie o uwagę, a ja zacząłem za tym tęsknić.
Trudno było myśleć, że pewnego dnia w ogóle nie zostanę poproszony o zabawę.
„Będę tam wkrótce.”
„Dzięki, Dimitri” – powiedział Ethan.
Rozłączyłem się i rozejrzałem po pokoju. Cztery wyrozumiałe twarze patrzyły na mnie ze współczuciem. Nie musiałem nic tłumaczyć moim przyjaciołom. Nikt nie powiedział, że nie powinienem wychodzić, jak zrobiliby to sześć miesięcy temu.
Podziękowałem im za jedzenie i za gościnę. Nie przeprosiłem za wcześniejsze wyjście. Miło byłoby zostać tam na noc, ale bardziej chciałem być z moim bratem.
„Jedź ostrożnie” – powiedział Josh. „O tej porze jest na drodze wielu złych kierowców.”
Pojechałem do domu i zaparkowałem samochód w garażu. Mieszkaliśmy w Canal Winchester w domu mojego ojczyma. Mój ojczym, George Coleman, był odnoszącym sukcesy biznesmenem. Ożenił się z Diną trzy lata temu.
Wszyscy go lubili – był przyjazny, bogaty, zabawny i inteligentny. Prawie nigdy nie miałem z nim żadnych problemów. Nie był moim ojcem i nigdy nie próbował nim być – byłem za to wdzięczny.
Tęskniłem za moim ojcem, który zmarł sześć lat temu na szpiczaka mnogiego – tego samego raka, na którego teraz choruje mój brat. Ethan miał wtedy dwa lata i nie pamiętał zbyt wiele o swoim tacie – Stewarcie Collinsie.
Z tego, co pamiętałem, mój ojciec był tym silniejszym w związku. Był przywódcą i kimś, do kogo można było patrzeć z podziwem.
Kiedy Dina poznała George'a, miałem nadzieję, że pomoże jej poczuć się lepiej. Był kochającym i troskliwym mężczyzną.
Przez pierwszy rok ich małżeństwa wszystko szło dobrze. Lubiłem duży dom, do którego się przeprowadziliśmy. Lubiłem, że mój pokój był większy niż stary, i że George się starał.
Ethan też był szczęśliwy, bo zamek w drzwiach mojego pokoju był zepsuty, co oznaczało, że mógł mnie niepokoić, kiedy tylko chciał. Po trzech latach mieszkania tam nigdy nie naprawiłem zamka.
Byliśmy szczęśliwi, ale potem zaczęły się kłótnie. Ethan i ja nigdy nie byliśmy częścią ich kłótni. Głównie tylko obserwowaliśmy. Często czułem się, jakbym mieszkał w kinie, oglądając w kółko ten sam smutny film.
Nie mogłem winić George'a za złość, bo Dina robiła złe rzeczy. Często nie dbała o swoją rodzinę i zawsze myślała najpierw o sobie.
Dziś wieczorem słyszałem, jak kłócą się w swojej sypialni, kiedy wszedłem do domu. Ethan siedział na kanapie, czekając na mnie. Uśmiechnął się szeroko, kiedy mnie zobaczył, i wyciągnął do mnie ręce.
Podszedłem do niego, pochyliłem się i delikatnie go przytuliłem. Był bardzo chudy i myślałem, że mogę go złamać, jeśli przytulę za mocno.
Tęskniłem za dniami, kiedy wracałem do domu, a mój brat biegł do mnie i próbował przewrócić mnie na ziemię.
„Co robimy dziś wieczorem?” – zapytałem, trzymając DVD z boku.
„Możemy obejrzeć film” – powiedział Ethan.
Włączyłem telewizor, żeby zagłuszyć krzyki Diny i George'a.
„To świetny pomysł. Przyniosłem to do domu.”
Podałem The Notebook mojemu bratu i patrzyłem, jak robi minę.
„To wygląda nudno!”
Przewróciłem oczami. Obejrzę go po tym, jak zaśnie. Powinienem był wiedzieć, że mój brat jest za młody, żeby polubić taki film.
„W takim razie pozwolę ci wybrać” – powiedziałem. Wiedziałem, że mój brat wybierze kreskówkę, którą już oglądaliśmy wiele razy. „Ale najpierw zrobię trochę popcornu.”
To była próba nakłonienia Ethana, żeby coś zjadł. Ważył połowę tego, co powinien, i to powoli łamało mi serce.
„Dobra” – powiedział Ethan, przeglądając kanały.
Poszedłem do kuchni i po kilku minutach wróciłem z dużą miską popcornu.
„Bon appétit.”
Dina była z Francji i przeprowadziła się do Stanów Zjednoczonych do pracy. Poznała mojego ojca w stanie Ohio, gdzie zakochali się i pobrali.
Ale ani Ethan, ani ja nie mówiliśmy dobrze po francusku. Znaliśmy tylko kilka zwrotów i słów.
Ethan zjadł jeden kawałek popcornu, ale nie wydawał się go lubić. Żuł go powoli i nie sięgnął po drugi. Znalazł kreskówkę, którą chciał obejrzeć, i oparł się o poduszkę.
„Co robiłeś dzisiaj?” – zapytałem.
„Niewiele” – powiedział z oczami wbitymi w telewizor.
„Jadłeś kolację?” – zapytałem.
„Nie.” – Westchnął.
„Dlaczego nie?” – Starałem się ukryć nagły gniew w głosie. Nie chciałem go w żaden sposób denerwować. Poza tym mój gniew nie był skierowany na niego. „Mama nie zrobiła ci nic do jedzenia?”
„Nie było jej dzisiaj w domu.”
To nie było zaskoczeniem. Nie powinienem być zły, ale nie mogłem się powstrzymać. Mój gniew się rozpalił i zastanawiałem się, gdzie poszła Dina. Do przyjaciół? Do centrum handlowego? Do fryzjera?
Co mogło być ważniejsze niż opieka nad jej synem?
„Nie złość się na nią.” – Ethan nie znosił napięcia w tym domu i zrobiłby wszystko, żeby zachować spokój.
„Dobrze” – powiedziałem napięcie – „ale wtedy musisz coś zjeść.”
„Nie jestem głodny” – powiedział Ethan.
„Jak chcesz wyrosnąć na dużego i silnego, jeśli nie jesz?” – powiedziałem i od razu przygryzłem język. Mój brat nie wyrośnie.
Ethan uśmiechnął się, bo był silnym dzieckiem. Rzadko płakał i prawie nigdy nie narzekał. Rzadko użalał się nad sobą, mimo że jego sytuacja była bardzo zła.
„Dobra.” – Włożył pojedynczy kawałek popcornu do ust.
Wstałem i zrobiłem mu tosty z serem. Kiedy wróciłem na kanapę, Ethan zasnął. Miałem nadzieję, że zje chociaż mały kawałek. Poszedłem do pokoju Ethana, który był po lewej stronie schodów.
Ten pokój był gabinetem, kiedy Ethan spał na górze w pokoju obok mojego. Przenieśliśmy jego pokój tutaj, żeby nie musiał wchodzić po schodach.
Włączyłem lampkę nocną i położyłem kanapkę na stoliku nocnym. Miałem nadzieję, że mój brat zje ją w nocy jako przekąskę.
Zamknąłem niebieskie zasłony w gwiazdki i wróciłem na kanapę. Podniosłem brata tak łatwo, jak podniosłbym małego psa, i zaniosłem go do łóżka.
Kiedy go położyłem, jego oczy otworzyły się trochę i zastanawiałem się, czy nie byłem zbyt szorstki.
„Dimitri...”
„Tak?”
„Mam problem ze wchodzeniem po schodach.”
„Nie musisz po nich wchodzić.”
„Ale co, jeśli będę cię potrzebował?”
„Mogę spać na kanapie.” – Nie wiedziałem, do czego mnie będzie potrzebował, ale obiecałem, że będę tam, kiedy będzie. „Wtedy nie będziesz musiał daleko chodzić.”
„Dzięki” – powiedział Ethan i zamknął oczy.
Naciągnąłem na niego prześcieradło i zamknąłem drzwi do połowy. Włożyłem The Notebook do odtwarzacza DVD, a potem poszedłem na kanapę. Zdjąłem buty i położyłem nogi na poduszkach.
Położyłem się, a potem zacząłem się wiercić. Kanapa była ładna, ale twarda, i bez względu na to, jak się układałem, nie mogłem się wygodnie ułożyć. Moje łóżko było duże, ciepłe i zawsze dobrze się w nim spało, ale nie poszedłem na górę. Zostałem tam, gdzie byłem.
Poczułem ostry ból w piersi, słuchając tykania zegara stojącego. Pewnego dnia po prostu przestanie, tak jak przestanie bić serce mojego brata. Im bliżej śmierci był mój młodszy brat, tym bardziej łamało mi się serce.
Continue to the next chapter of Nie należę tutaj