Cover image for Uprowadzona przez partnera

Uprowadzona przez partnera

Rozdział 4

BELLE

Grayson miał w sobie coś takiego, co sprawiało, że traciłam kontrolę nad sobą, gdy tylko mnie dotykał. Właśnie prawie zabił człowieka, a ja obściskiwałam się z nim w łazience.
Wciągnął moją dolną wargę do ust i ssał. Głośno jęknęłam.
„Grayson” wyjęczałam.
Głośno westchnął. „Tak właśnie wypowiadaj moje imię, kochanie”.
Przyciągnął mój płatek ucha do ust i delikatnie ugryzł, a następnie przesunął usta w dół do mojej szyi i ssał, pozostawiając na niej kilka malinek.
Zetknął swoje biodra z moimi, uderzając mnie we właściwe miejsce, a ja głośno westchnęłam, podczas gdy moja głowa opadła na lustro za mną.
Zobaczyłam gwiazdy – prawdziwe gwiazdy.
„Grayson!” krzyknęłam.
Jak mógł sprawić, że czułam się aż tak dobrze, nie zdejmując ze mnie nawet jednego ubrania? Ten mężczyzna musiał być jakimś bogiem seksu.
Do drzwi dobijali się ludzie, prawdopodobnie zaniepokojeni tym, że zostałam sama z psychopatycznym mężczyzną, który przed chwilą nieomal kogoś zabił…
Ale oboje byliśmy zbyt pochłonięci naszymi euforycznymi uczuciami, by zwracać uwagę na cokolwiek innego.
Jego usta odnalazły miejsce na mojej szyi, które wcześniej całował , a moim ciałem wstrząsnęły konwulsje, gdy je ssał i lizał.
Przycisnęłam się do jego bioder, jakbym była jakimś zwierzęciem w rui–
Aż nagle oślepiający ból przeszył całe moje ciało, gdy jego zęby wbiły się w moją szyję.
Krzyknęłam i próbowałam go od siebie odepchnąć, ale jego ramiona tylko mocniej przytrzymały mnie przy jego torsie. Gdy już myślałam, że zemdleję z bólu, zmienił się on w coś innego.
Ciepła przyjemność przepłynęła przez moje ciało i wydałam z siebie westchnienie ulgi, a następnie jęk.
Wow, to najlepsza rzecz, jaką czułam w całym moim życiu.
Ogarnęła mnie nagła potrzeba, by być bliżej Graysona i nigdy nie pozwolić mu odejść, nawet jeśli jego zęby wciąż tkwiły w mojej szyi.
Przesunęłam dłońmi po jego klatce piersiowej, ramionach, a następnie po szyi.
Przyciągnęłam jego klatkę piersiową do swojej i owinęłam nogi wokół jego bioder. Oparłam czoło na jego ramieniu.
Grayson powoli wysunął zęby z mojej szyi, liżąc ranę, którą właśnie zrobił, i pogładził mnie dłonią po plecach.
Zadrżałam. Jego dotyk był dziesięć razy lepszy niż wcześniej.
Czy to w ogóle możliwe?
Odchyliłam się do tyłu, by na niego spojrzeć. Jego oczy nie były już czarne.
„Ugryzłeś mnie” powiedziałam. Moje powieki opadały, cała energia zaczęła opuszczać moje ciało.
Grayson skinął głową. Miał umęczony wyraz twarzy.
„Tak, przepraszam. Musiałem”.
Kiwnęłam głową, jakbym to rozumiała, ale tak naprawdę nie miałam zielonego pojęcia, co się dzieje. Czułam się pijana.
„W porządku” wymamrotałam, lekko klepiąc go po policzku. „Po prostu nie rób tego więcej, dobrze?”
Uśmiechnął się. „Zgoda”.
Odwzajemniłam uśmiech. Objęłam jego twarz dłońmi, zgniatając jego policzki.
„Wow, jesteś ładny. Ale tak naprawdę ładny…„
Zaśmiał się. Ten dźwięk sprawił, że poczułam się szczęśliwa.
„Dziękuję. Cieszę się, że tak myślisz” powiedział.
Zachichotałam. „Cieszę się, że się cieszysz, że tak myślę, bo naprawdę tak myślę”. Uśmiechnęłam się do niego.
Moja głowa opadła na jego szyję.
Pomyślałam, że chcę go dalej całować. Przycisnęłam usta do jego szyi, próbując poruszać nimi w ten sam sposób, w jaki on to wcześniej robił.
Głośno jęknął.
„Nie, przestań, maleńka. Koniec z całowaniem na dzisiaj”. Odsunął mnie od siebie.
Wydęłam usta jak dziecko. „Dlaczego nie?”
Uśmiechnął się i założył mi kosmyk włosów za ucho, po czym przesunął kciukiem po mojej kości policzkowej. „Uwierz mi, później będzie mnóstwo całowania. Potrzebujesz snu”.
Ziewnęłam na tę myśl. Sen. Sen brzmiał dobrze. Nie tak dobrze jak całowanie, ale prawie. Przytaknęłam i ponownie oparłam głowę o jego ramię.
„Dobrze” powiedziałam, wtulając się w jego szyję. „Możemy się pocałować, kiedy się obudzę?”
Ponownie się roześmiał. „Możemy się całować, ile chcesz, kiedy się obudzisz”.
Ta myśl sprawiła, że poczułam się szczęśliwa i westchnęłam. Dobrze więc.
Objął mnie mocno ramionami i potarł nosem w miejscu, w którym przed chwilą mnie ugryzł. Zadrżałam.
Hm. To było dobre uczucie.
„Idź spać, Belle. Jestem przy tobie”.
Zaczęłam tracić ostrość widzenia, a w mojej głowie pojawiła się przypadkowa mieszanina obrazów.
Potworna siła Graysona.
Jego nieodparty dotyk.
Uczucie jego zębów zatapiających się w mojej szyi.
Jego piękne oczy, które czasami zamieniały się w czarną, bezdenną otchłań.
Myślałam tylko o jednym, gdy ogarnął mnie sen.
W co ja się wpakowałam?
Continue to the next chapter of Uprowadzona przez partnera