
Klatka pantery
Rozdział 4
KATE
Obudziłam się następnego ranka z paskudnym bólem głowy. Jęknęłam głośno i wytoczyłam się z łóżka. Oblizałam suche wargi i byłam pewna, że wciąż czuję smak Tylera.
Jego usta na moich nie dawały mi spokoju przez całą noc. Pamiętałam też, jak przyciskał swoje ciało do mojego i mocno mnie obejmował. Znowu jęknęłam. Musiałam wyrzucić go z głowy.
Myślałam, że zapomnę o tym pocałunku, gdy wytrzeźwieję. Myślałam, że nie był tak dobry, jak mi się wydawało poprzedniej nocy. Ale się myliłam.
Zaczęłam parzyć kawę. Wtedy rozległ się dzwonek. Nacisnęłam przycisk, żeby porozmawiać z portierem. „Panno Martin, jest tu Piper Bellencourt, która chce panią zobaczyć”.
„Dobrze. Niech wjedzie. Dziękuję”.
Właśnie skończyłam robić kawę, gdy otworzyły się drzwi windy. Weszła Piper. Miała na sobie uśmiech, dżinsy i bluzę z NYU.
Podskoczyła, żeby usiąść na wyspie kuchennej. Szybko wdrapałam się na blat naprzeciwko niej. „Dzień dobry” – powiedziałam ochrypłym głosem.
„Dzień dobry?” – zapytała. „Kate, jest druga po południu”.
Szybko odwróciłam głowę, żeby zobaczyć godzinę na kuchence. Wow. Nie spałam tak długo od bardzo dawna. „No to dlatego mnie budzisz”. – Roześmiałam się.
„Właściwie to muszę przejrzeć twoją szafę. Rodzice zmuszają mnie, żebym poszła dziś wieczorem na galę charytatywną i potrzebuję sukienki”.
Piłam kawę i patrzyłam na nią. „Wszystkie moje ładne sukienki są jeszcze w Paryżu. Muszę je spakować i odesłać tutaj. Ale pójdę z tobą na zakupy”.
Przejechała ręką po włosach. „Gdybym miała pieniądze na kupienie seksownej sukienki na galę, nie sądzisz, że to byłby mój pierwszy wybór?”
Machnęłam na nią ręką. „Chodź. Zabiorę cię na zakupy”. – Szybko dopiłam kawę. „Tylko daj mi się najpierw wykąpać”.
Poszła za mną do pokoju i kłóciła się ze mną. Nie chciała, żebym wydawała na nią pieniądze, ale ja ją ignorowałam. Nie zamierzałam przyjąć odmowy. Piper była moją najlepszą przyjaciółką.
Gorące krople wody spływały po moim ciele. Odchyliłam głowę do tyłu i pozwoliłam, żeby chlapały mi na twarz. Przekręciłam pokrętło na lodowatą wodę na chwilę, żeby się obudzić. To mnie obudziło za bardzo.
Próbowałam dosięgnąć pokrętła pod bardzo zimną wodą. W końcu przekręciłam je na bardzo gorącą. Drzwi do łazienki się otworzyły.
Piper usiadła na sedesie. „Właśnie zadzwonił twój telefon”.
„Możesz sprawdzić?” – zapytałam. „To pewnie jeden z moich wujków”.
Kiedy nic nie powiedziała, wyjrzałam zza kamiennej ściany prysznica. Nie było zasłony. To był duży otwarty prysznic, ale toaleta była po drugiej stronie pomieszczenia.
Piper pisała coś na moim telefonie. „Już sprawdziłam i odpisałam. Nie ma za co”.
Opuściłam ręce. Ta dziewczyna była nie do wytrzymania. „Kto to był?” – Bałam się, że już znam odpowiedź.
„Twój chłopak” – powiedziała śpiewnym głosem.
„Jezu, Pipe. Co napisałaś?”
Wyłączyłam prysznic. Nie mogłam zostawić jej sam na sam z moim telefonem ani sekundy dłużej. Owinęłam się ręcznikiem, gdy mój telefon znowu zapiszczał.
Szybko podeszłam do niej i wyrwałam go z jej ręki. Zdążyła już odpisać na jego wiadomość.
Tyler
Więc wczorajsza noc…
Kate
Mmm cześć dla ciebie też, seksowny 😉
Tyler
Zostawiłaś mnie w zawieszeniu. Wiem, że ty też chcesz więcej. Kolacja dziś wieczorem?
Podniosłam wzrok z telefonu na moją najlepszą przyjaciółkę. Próbowałam zachować gniewną minę, ale jej mały przepraszający uśmiech sprawił, że się roześmiałam. Przeszłam obok niej z powrotem do sypialni.
Chciałam zobaczyć się z Tylerem, ale wiedziałam, że to zły moment.
Kate
Przepraszam. Naprawdę nie mam czasu
Spodziewałam się szybkiej odpowiedzi jak poprzednio, ale nic nie przyszło. Patrzyłam na telefon co trzydzieści sekund jak szalona. W końcu rzuciłam go na łóżko i ubrałam się.
Miałam niewiele do wyboru, ale dżinsy i marynarka musiały wystarczyć. Ignorowałam Piper, kiedy się malowałam, ale ona nie wydawała się tym przejmować.
Leżała na moim łóżku i pisała do Bena ze swojego telefonu.
Szczotkowałam włosy, gdy usłyszałam dźwięk wiadomości. Pobiegłam do sypialni i chwyciłam telefon, zanim mogła to zrobić Piper.
Tyler
Nie masz czasu dziś wieczorem? To jutro.
Chodziłam tam i z powrotem po podłodze sypialni, zastanawiając się, co napisać. Oczy Piper mnie obserwowały, więc powiedziałam jej, co się dzieje.
„Serio, Kate. Daj mu jedną noc. Masz czas na orgazm, przestań być nudna”.
Dalej chodziłam tam i z powrotem. Nie mogłam wyrzucić jego twarzy z głowy. Wiedziałam, że powinnam się z nim spotkać i mieć to za sobą. Nie jest tak, że bym tego nie lubiła. Poza tym nienawidziłam, gdy Piper nazywała mnie nudną, a ona o tym wiedziała.
Nie chciałam stać się bizneswoman, która nie ma czasu na zabawę. „Dobra. Pierdolę to” – powiedziałam.
„Masz rację”. – Piper klasnęła w zagłówek mojego łóżka, a ja napisałam do Tylera, zanim mogłam zmienić zdanie.
Kate
Coś się właśnie zwolniło. Mogę dziś wieczorem.
Odpowiedź przyszła od razu.
Tyler
Nie mogę się doczekać, Kate wspaniała ;)
Tyler i ja umówiliśmy się, że ugotuje kolację w swoim mieszkaniu. Byłabym zadowolona, nawet gdyby to był tylko makaron z pudełka, bo jeśli mam być szczera, za bardzo to lubiłam.
Nie umiałam gotować bez przypalania rzeczy, więc byłam zainteresowana, że on umie. To było zaskakujące, bo nie wyglądał na starszego niż dwadzieścia jeden lat.
Nigdy nie byłam z młodszym facetem. Byłam podekscytowana i zdenerwowana jednocześnie.
Piper była w dobrym nastroju przez całe zakupy. Nie mogła przestać się uśmiechać, a tylko część tego miała związek z tym Benem.
Planowała spotkać się z nim tego wieczoru po gali. Chciała zostać w tej samej sukience na oba spotkania, więc potrzebowała seksownego nowego stroju.
Znalazła jasnoczerwona sukienkę, która była zdecydowanie za krótka na galę, ale idealna do zadowolenia chłopaka na zabawę.
Opinała jej ciało. Miała kształty, którym zazdrościłam. Sukienka wyglądała świetnie na tle jej ciemnych włosów i oczu. Wybrałyśmy parę czarnych szpilek, które sprawiały, że jej nogi wyglądały bardzo dobrze.
„Zapierze mu dech w piersiach” – powiedziałam.
„Nie chcę mu zapierać dechu, chyba że w łóżku”.
Przewróciłam oczami. Byłam zbyt zajęta całowaniem nieznajomego, więc nawet nie przyjrzałam się Benowi. Piper miała dobry gust, więc byłam pewna, że był przynajmniej tak przystojny jak Tyler.
Jej gust był jednak dość przypadkowy. Spała z każdym – mężczyzną, kobietą, nie miało znaczenia. Ale zawsze byli piękni.
Piper i ja rozeszłyśmy się po zakupach. Poszłam do domu przygotować się na wieczór z Tylerem.
Nicolette przeszukiwała szafki w kuchni. Odwróciła się, żeby na mnie spojrzeć ze złością, zanim znowu zajęła się szafkami. „W tym cholernym domu nie ma jedzenia” – powiedziała, nie patrząc na mnie.
„To zamów coś”.
„Za jakie pieniądze?” – powiedziała zjadliwie. „Wiesz, bo ty masz wszystkie”.
Głośno wypuściłam powietrze, mając nadzieję, że usłyszy, że jestem zirytowana. „Nie miałam z tym nic wspólnego, Nicolette”. – Przeszła do lodówki, wciąż na mnie nie patrząc.
Wiedziałam, że skończę na krzyczeniu na nią, jeśli tam zostanę. Musiałam wyjść. „Wychodzę. Masz pieniądze”.
Sięgnęłam do torebki i rzuciłam dziesięć studolarowych banknotów na wyspę kuchenną. Tysiąc dolarów zamknie jej usta przynajmniej na dzień. Potem szybko wyszłam z penthouse'u.
Będę za wcześnie u Tylera, ale w tym momencie było mi wszystko jedno. Miałam nadzieję, że jemu też.
Portier wezwał dla mnie taksówkę, podczas gdy czekałam niecierpliwie. Byłam bardzo zła na Nicolette i nie mogłam z tym nic zrobić.
Podałam taksówkarzowi adres, który Tyler mi przesłał. Oparłam się o siedzenie. Prawie poczułam się źle, że nie przebrałam się przed wyjściem, ale potem pomyślałam o tym pozytywnie.
Nie miałam czasu się wystroić dla Tylera. Jeśli nie spodobają mu się moje dżinsy i nudny T-shirt z dekoltem w serek, to mnie to nie obchodziło. No, może trochę mnie obchodziło.
Taksówka zatrzymała się przed jego budynkiem. W środku był nowoczesny i ładny. Musiał dobrze zarabiać, skoro mieszkał na Upper West Side Manhattanu.
Od razu wiedziałam, że nie chcę rozmawiać z nim o biznesie czy pracy. Mężczyźni mieli zwyczaj dziwnie się zachowywać, gdy ich kobiety zarabiały dużo więcej. Więc nie chciałam mu nic mówić o moim nowym sukcesie.
Portier, Scott, tak głosiła jego plakietka, zaprowadził mnie do windy. Dotknął czapki i nacisnął przycisk na 28. piętro.
Jechałam w górę w ciszy. Miałam gęsią skórkę. Dlaczego jestem zdenerwowana?
Winda otworzyła się na szeroki korytarz z czarną marmurową podłogą. Podeszłam do jego mieszkania i zapukałam w ciemne drewniane drzwi.
Kiedy się otworzyły, weszłam do salonu bez dekoracji. Wyglądało, jakby dopiero się wprowadził. Pudła były porozrzucane po mieszkaniu, a ściany były puste.
Tyler cofnął się o kilka kroków, żeby zrobić mi miejsce. Miał mokre włosy, jakby właśnie wyszedł spod prysznica. Para dżinsów wisiała nisko na biodrach i nie miał koszulki.
Był w idealnej formie, z kolorowymi tatuażami pokrywającymi oba ramiona. Szczegółowe wzory pokrywały też jego brzuch i ramiona. Zastanawiałam się, czy jakakolwiek część jego ciała nie była wytatuowana.
Miałam problem z podniesieniem wzroku na jego twarz. Jego uśmiech tylko się powiększał, gdy patrzył, jak się na niego gapię.
„Jesteś wcześnie” – powiedział, patrząc na wyimaginowany zegarek na nadgarstku.
„Wiem” – powiedziałam. „Przepraszam, pokłóciłam się z kimś i pomyślałam, że po prostu teraz tu przyjdę”. – Jego uśmiech nie znikał. „Mogę wyjść i wrócić, jeśli musisz się… um… przygotować”.
Moje oczy znowu spojrzały na jego brzuch. Jego głos przywrócił mój wzrok do jego oczu. „Właściwie lubię widzieć cię w ten sposób” – powiedział. „Jak tak na mnie patrzysz”.
Roześmiałam się. Policzki mi się zarumieniły ze wstydu. „Nie ślinię się!”
„Może, ale podoba ci się to, co widzisz”.
Rzuciłam torebkę na brązowe pudło i podeszłam bliżej niego. Pozostałam pewna siebie, żeby nie stracić kontroli w rozmowie z nim.
„Podobają mi się twoje tatuaże” – powiedziałam. Potem przeszłam obok niego i upewniłam się, że otarłam piersiami o jego ramię. „Dopiero się wprowadziłeś?” – zapytałam.
„W trakcie” – powiedział.
On też nie był zainteresowany pogawędką, chyba że chodziło o rozbieranie mnie. Jego ręce objęły mnie w pasie od tyłu.
Jego ciepły oddech rozlał się po mojej szyi. Sprawiło to, że całe moje ciało zamrowiło. Odsunęłam się, zanim jego usta mogły dotknąć mojej skóry.
Roześmiał się i poszedł do kuchni. „Co chciałabyś na kolację?”
Kartka papieru leżała na podłodze z narysowanym smokiem. Pomarańczowe i żółte kolory wystrzeliwały z paszczy smoka, pokazując wielką moc.
Dziwnie było, ale widok go jako jakiegoś artysty sprawił, że polubiłam go bardziej. Spojrzałam na niego. „Nie przyszłam tu na kolację, Tyler”.
Uniósł brew i spojrzał na mnie. Jasne światła nad nami dodawały blasku jego opalonej, lekko mokrej skórze. „Ale jesteś głodna”. – Miał na myśli coś innego niż jedzenie.
„Można to tak nazwać” – powiedziałam. Przejechałam ręką po kolejnym kartonowym pudełku.
Podszedł do mnie powoli, nie odrywając wzroku. „Och, wypełnię cię po brzegi”.
Przełknęłam ślinę. Wbrew rozsądkowi wskoczyłam mu w ramiona. Jego ręce ścisnęły moją dupę i przytrzymały mnie mocno przy swoim ciele. Odrzuciłam głowę do tyłu, gdy przesuwał ustami po mojej szyi.
Jęknął mi do ucha. „Wiedziałem, że tego chcesz”.
„Och, zamknij się”.
Przycisnęłam wargi do jego. Przesunął się i przytrzymał mnie przy pustej ścianie. Moje ręce znalazły się w jego lśniących brązowych włosach.
Zaniósł nas do kolejnej pustej ściany. Jego ciemne oczy spojrzały w moje. W końcu dotarliśmy do sypialni, gdzie z łatwością rzucił mnie na łóżko.
Byłam zaskoczona, że były na nim prześcieradła, skoro reszta jego mieszkania była tak pusta.
„Tyler? To jednorazowa sprawa, okej?”
Uśmiechnął się. „Tylko raz…„
Rozpiął dżinsy i ściągnął je razem z bokserkami. Wstrzymałam oddech, gdy zobaczyłam wszystko. Uśmiechnęłam się niedobrze, a on wskoczył na mnie.
Godziny później, bez tchu i kompletnie zmęczona, przewróciłam się na bok i uśmiechnęłam do niego. „Cóż, to było lepsze niż kolacja”.
„Zdecydowanie możemy się co do tego zgodzić” – powiedział, ciężko oddychając.
Milczeliśmy przez kilka minut. Oboje próbowaliśmy pozbierać myśli. Usiadłam, gotowa ubrać się i wyjść z jego mieszkania, ale on się odezwał.
„Z kim się kłóciłaś?” – zapytał. Odwróciłam się. Przesuwał palcami po prześcieradle, patrząc na to, jakie było pomięte.
„Co?”
„Wcześniej” – powiedział. „Mówiłaś, że przyszłaś tu, kiedy przyszłaś, bo się z kimś pokłóciłaś”.
Ostatnią osobą, o której chciałam rozmawiać, była Nicolette. Mogła zepsuć każdemu dobry nastrój. „Z moją siostrą” – powiedziałam. „Zwykły rodzinny dramat”.
Wzruszył ramionami. „Mam dwóch braci. Uwierz mi, wiem, jacy potrafią być rodzeństwo”.
Tyler i ja wchodziliśmy na niebezpieczny teren, rozmawiając o naszych rodzinach. To miała być jednorazowa sprawa. Nie musieliśmy opowiadać sobie o naszych rodzinach.
Pomyślałam, że czuje to samo, gdy przewrócił się na moje ciało.
„Runda czwarta?” – zapytał, uśmiechając się jak głupek.
Ranek nadszedł zbyt szybko. Tyler nie dawał mi spać przez większość nocy. Byłam zbyt zmęczona, żeby wyjść, gdy skończyliśmy się poznawać. Ledwo przespaliśmy dwie godziny.
Nie zawracaliśmy sobie głowy pogawędkami poza tą małą o naszym rodzeństwie. Ale wiedziałam o nim wystarczająco dużo, żeby szczegółowo opisać jego ulubione pozycje seksualne.
Poza tym ten chłopak miał energię. To był kolejny znak, że był młodszy ode mnie. Większość mężczyzn, z którymi byłam w przeszłości, była starsza, po trzydziestce, czasem nawet po czterdziestce.
To był normalny wiek kogoś, kto mógł dorównać mi w świecie biznesu. Wydawało się, że zawsze byłam ze starszymi mężczyznami, aż do momentu, gdy bardzo atrakcyjny Tyler podszedł do mnie w tym barze.
Jego telefon wydał głośny dźwięk alarmu. Sięgnęłam do niego, żeby go obudzić. Otworzył oczy, wciąż pełne pożądania.
Pocałował mnie delikatnie w usta, zanim przewrócił się, żeby wziąć telefon. Powiedział coś pod nosem, potem znowu mnie pocałował.
Byłam zaskoczona poranną czułością. Nie byłam pewna, czy powinnam cieszyć się szczęśliwym uczuciem w piersi, czy szybko uciekać.
„Choć bardzo nie chcę wstawać z łóżka z tobą, obowiązek woła”.
Uśmiechnęłam się do niego. Byłam zła na siebie, że nie chcę go zostawiać. Poprzedniej nocy sprawił, że poczułam rzeczy, o których nie myślałam, że kiedykolwiek poczuję. Nawet nie wiedziałam, że taki seks istnieje.
Był szorstki, ale też troskliwy. Wymagający, ale też dający. Wiedziałam tylko, że chcę więcej. Dużo więcej jego.
Spojrzałam na jego telefon, żeby zobaczyć godzinę. Była jedenasta rano. „Cholera!” – Wyskoczyłam z jego łóżka i ubrałam się w ubrania z poprzedniego wieczoru.
„Miałam spotkać się z wujkami pół godziny temu”. – Prawie przewróciłam się, wskakując w dżinsy. Przejechałam ręką po potarganych włosach.
Wbiegłam do jego łazienki i wzięłam kawałek papieru toaletowego, żeby zetrzeć makijaż, który moja noc wspaniałego seksu rozmazała.
Tyler podszedł za mną i odwrócił mnie twarzą do siebie. Jego głowa pochyliła się, żeby mnie pocałować. Wcisnął się w moje ciało, tak samo jak pierwszej nocy, gdy go pocałowałam.
„Cóż, Kate. Mam nadzieję, że będziesz miała niesamowity dzień” – powiedział. Powtarzał tę samą kwestię, która rozpoczęła całą sprawę między nami.
Uśmiechnęłam się i pobiegłam do korytarza. Ledwo pamiętałam, żeby wziąć torebkę po drodze. Tyler poszedł za mną, ubrany tylko w uśmiech. Spojrzałam na jego ciało z góry na dół.
„Dziękuję, Tyler. Za najlepszą noc, jaką miałam od dawna”.
„Kate?” – Jego głos był cichy. Spojrzałam na niego. „Wiem, że powiedzieliśmy tylko raz, ale to się znowu wydarzy, prawda?” – zapytał.
Nie ma mowy. „Obiecuję, że się znowu wydarzy”. – Cholera.
Mrugnął, zanim pozwoliłam drzwiom jego mieszkania zamknąć się za mną.
Wezwałam taksówkę przed jego budynkiem. Mroźne listopadowe powietrze sprawiło, że się trzęsłam. Powiedziałam kierowcy, żeby zawiózł mnie do Garden, gdzie miałam spotkać się z wujkami.
Dostałam wiele wiadomości od nich poprzedniej nocy. Powiedzieli mi godzinę spotkania.
Miałam zostać przedstawiona zawodnikom. Powiedziano im o nagłej śmierci mojego ojca, ale nie byli pewni, co się stanie z jego udziałem w drużynie.
Mogłam go sprzedać wujkom, ale jeśli był jeden biznes mojego ojca, który chciałam zatrzymać, to były New York Blades.
„Spóźniłaś się” – powiedział John, prowadząc mnie przez budynek.
Otworzył drzwi do sali konferencyjnej i posadził mnie obok Freda.
Nie byłam zadowolona, gdy wszedł mój kuzyn. Jego rudawe włosy były potargane od wiatru albo może od braku umiejętności stylizacji. To drugie było bardziej prawdopodobne.
„Dawno się nie widzieliśmy” – powiedział Kevin. Jego słowa niosły fałszywe podekscytowanie i odbijały się echem w pokoju.
„Miło cię widzieć, Kev” – skłamałam.
Wszyscy usiedliśmy przy stole. Kevin gadał i gadał o wolnym agencie, którego zdobyliśmy. Przestałam słuchać jego bardzo pewnego siebie głosu. Pozwoliłam myślom odpłynąć do mojej nocy pełnej Tylera.
Nie był normalnym mężczyzną, na którego zwykle szłam. Był pokryty tatuażami i miał niegrzeczne usta, prawdziwy zły chłopak. Był bardzo inny w porównaniu z moimi dawnymi randkami, którzy odbierali telefony, żeby omówić pracę podczas kolacji.
Jeden mężczyzna, z którym się umawiałam, Philippe, wygłosił wściekłą tyradę, gdy jedliśmy naleśniki w moim pokoju hotelowym. Narzekał, że kobiety nie należą do sal konferencyjnych. Powiedział, że okresy sprawiają, że nie możemy podejmować mądrych decyzji.
Wylałam mu wodę w twarz i powiedziałam, gdzie może to sobie wsadzić. To była całkiem mądra decyzja, jeśli mnie pytasz.
Każdy mężczyzna, którego spotkałam w ciągu ostatnich kilku lat, sprawił, że doceniałam szczerość Tylera jeszcze bardziej.
Sposób, w jaki jego ręce i usta poruszały się po każdej części mojego ciała… Podniecałam się tylko o tym myśląc.
„Kate, w ogóle słuchasz?”
Spojrzałam w górę i zobaczyłam Kevina patrzącego na mnie ze złością. „Hm?” – Pokręcił głową z irytacją. „Tak, zgadzam się z tym”. – Zgadywałam.
Nie miałam pojęcia, o czym mówił, ale moja odpowiedź wydawała się działać, bo wszyscy wstali z krzeseł.
Kevin przytył z dobre trzydzieści funtów, odkąd go ostatnio widziałam. Był trochę starszy ode mnie, ale zachowywał się jak cholerny piętnastolatek. I myślał, że jest lepszy od wszystkich.
Położył rękę na moich plecach i wypchnął mnie z pokoju. Wzdrygnęłam się i odsunęłam od niego. Pospieszyłam do przodu, żeby stanąć między wujkami.
John był moim ulubionym. Zawsze miał do mnie słabość. Wujek Fred też mnie kochał, ale był ojcem Kevina. Nie był ślepy na niewypowiedziany problem między moim kuzynem a mną.
Julian czekał na nas przed szatniami. Matowe podwójne szklane drzwi za nim utrudniały zajrzenie do środka. Uśmiechnęłam się na widok dużego NYB i dwóch kijów hokejowych za nim, logo Blades.
Pochyliłam się, żeby pocałować go w policzek. Jego szeroki uśmiech ogrzał mi serce. „Powiedziałem chłopakom, że muszą się dobrze zachowywać, bo ich nowa właścicielka zaraz wejdzie” – powiedział Julian cichym głosem.
„Zawsze mogę na ciebie liczyć” – powiedziałam. Uścisnął dłonie moich wujków i kuzyna.
Julian przytrzymał dla nas drzwi. Weszłam pierwsza, będąc jedyną kobietą. Moje oczy rozejrzały się, żeby przyjąć dużą liczbę mężczyzn siedzących przede mną. Byli w ochraniaczach, gotowi do jazdy.
Wzięłam ostry oddech, który mnie naprawdę przestraszył, gdy spojrzałam na hokeistów. Jeden w szczególności przyciągnął moją uwagę. Ciemne oczy spojrzały w moje, jakby były gotowe polować. Wyglądały na silne, potężne i nieustraszone.
Byłam teraz w niebezpiecznym miejscu.
Continue to the next chapter of Klatka pantery