
Odrzucony wojownik
Nieprzygotowany
ALPHA CANNON
Kiedy dostałem telefon, poczułem ogromny smutek. Po prostu patrzyłem na biurko i ukryłem twarz w dłoniach. Jak ktoś mógł jej odmówić, nawet jej nie znając? Nawet nie próbowali jej poznać! Po prostu wyrzucili ją jak śmiecia.
Jak mogliśmy przygotować ją na każdy aspekt życia w stadzie i zapomnieć o tym, że ktoś może ją odrzucić? Łączę się myślami z jej mamą i braćmi, czekam, aż zejdą ze swoich biur. Wszyscy wchodzą, czekając, aż powiem im, dlaczego ich wezwałem.
„Cora została dziś odrzucona przez swojego partnera, alfę Sterna.”
W ciągu kilku sekund jej bracia warczą i wybiegają wściekli, a jej mama Callie chowa twarz w dłoniach, płacząc. Nasze biedne dziecko. Wiedzieliśmy, że znalezienie partnera będzie trudne i mieliśmy nadzieję, że skoro gdzieś w sobie może mieć wilka, nadal go dostanie.
Nigdy nie przemieniła się w wieku osiemnastu lat, ale teraz wiemy, że wilk w niej jest, bo miała partnera. Partnera, który jej nie chciał. Partnerzy są stworzeni tylko dla siebie nawzajem, a on odrzucił nasze dziecko.
„Jest w pracy, a Seth chce, żebyśmy po nią pojechali, żeby nie wracała sama do domu.”
Pozwoliłem jej mieszkać we własnym mieszkaniu, za które sama płaci. Chciała być niezależna po studiach i chociaż wolałbym, żeby była tutaj, wiedziałem, że to jej ludzka strona.
Więc pozwoliłem jej wynająć własne mieszkanie i znaleźć pracę, a ona świetnie sobie radzi i sprawia, że jestem z niej dumny. Nadal wraca w weekendy na treningi, ale dałem jej wolny weekend z powodu wydarzenia dla partnerów. Będzie tego potrzebować. Może uda jej się znaleźć lepszego partnera, do cholery.
Wstaję zza biurka i chwytam jej mamę za rękę.
„Chodźmy po naszą dziewczynkę i zabierzmy ją do domu.”
Wychodzimy z mojego biura trzymając się za ręce i czuję smutek i ból płynący od jej mamy. Sama myśl o tym, jak bardzo ona cierpi, to coś, czego żaden ojciec nigdy nie chce widzieć, zwłaszcza u swojej jedynej córki.
Moi synowie wszyscy znaleźli swoje partnerki i kochają je tak, jak ja kocham ich matkę. Nauczono nas, że kiedy je znajdziemy, kochamy je i troszczymy się o nie. Chyba niektóre stada działają inaczej i tego nie uczą.
Idziemy do naszego SUV-a i bierzemy kilku strażników ze sobą. Zach i Jackson wsiadają z przodu, a my wsiadamy z tyłu. Gdy silnik odpala i ruszamy, chłopacy wyczuwają, że coś jest nie tak.
„Jeśli można zapytać, alfo, co się dzieje? Dokąd jedziemy?” – Jackson odwrócił się z fotela pasażera.
„Jedziemy do pracy Cory, żeby ją odebrać. Właśnie została odrzucona przez swojego partnera.”
Widzę, jak Jackson odwraca się i chowa twarz w dłoniach, bo wyraźnie jest zdenerwowany. Wiem, że Jackson ma uczucia do Cory, ale nigdy na nie nie zareagował, bo jest moją córką, a on czeka na swoją partnerkę.
Słyszałem plotkę, że oboje złożyli sobie obietnicę, że jeśli do dwudziestego piątego roku życia nie znajdą swoich partnerów, wybiorą się nawzajem. Choć jestem za prawdziwymi partnerami, nie powiedziałbym nie na to, zwłaszcza jeśli do tego czasu by go nie znalazła.
Jedziemy godzinę i gdy zbliżamy się do firmy, widzimy Setha stojącego na zewnątrz z Sarą i naszą dziewczynką. Zanim Zach zdąży zaparkować, jej mama wyskakuje z samochodu, a Cora biegnie do niej pełną prędkością. Powoli wysiadam, podchodząc do Setha i wyciągając rękę na powitanie.
„Kto był jej partnerem, który ją odrzucił?”
„Alfa Stern. Miałem dziś z nim spotkanie i w samym środku zapytał o jej imię i ją odrzucił. Potem zostawił ją płaczącą, wychodząc, jakby to była normalna rzecz” – odpowiedział.
„Serce mi pękało za nią. Widzieć, jak tak łatwo ją odrzuca, po prostu mnie zaskoczyło. Dowiedziałem się od personelu, gdy wychodził, że ma wybraną partnerkę, którą wziąłby każdego dnia zamiast człowieka. Chase, nawet nie dał jej szansy. A co, jeśli ona faktycznie jest wilkiem, a on po prostu jej odmówił?”
„Wiem, po prostu tego nie rozumiem! Pozwól, że zabiorę ją do domu, żeby mogła odpocząć.”
Szybko odwracam się, żeby zobaczyć ją płaczącą w ramionach mamy, siedzącą w samochodzie. Wskakuję z powrotem i jedziemy w stronę jej mieszkania, żeby ją podrzucić.
Widzę, jak Jackson patrzy do tyłu, gdy jedzie, i wiem, że on też cierpi z jej powodu. Zach jedzie jej samochodem, żeby później mogła się dostać tam, gdzie będzie musiała. Wreszcie znaleźć swojego partnera i zostać odrzuconym, jakby się było nikim, zraniłoby każdego wilka.
Gdy zatrzymujemy się, patrzy na mnie i mówi, że będzie dobrze, po prostu chce wejść do środka i spać. Wcale się jej nie dziwię, że chce po prostu być sama.
Wysiadam i stoję, patrząc, jak powoli wysiada, i daję jej mocnego przytulasa. Uśmiecha się do mnie, odwraca się i idzie do przodu, przytulając też Jacksona.
Patrzyłem, jak po prostu ją trzymał, gdy jego łzy spadały, całując ją w głowę. Wiem, że jeśli nic się nie wydarzy, będzie dla niej wspaniałym partnerem.
***
TRICORA
Zostawiam rodziców i Jacksona, biorę klucze od Zacha i wchodzę do swojego mieszkania. Nie jest duże, ale mi w zupełności wystarcza.
Gdy tylko wchodzę, zamykam za sobą drzwi na klucz i rzucam klucze do małej miseczki na stoliku przy drzwiach. Po lewej stronie mam niewielką kanapę z telewizorem na stoliku, a po prawej mały stolik i aneks kuchenny.
Idę krótkim korytarzem w głąb mieszkania i wchodzę do sypialni, szybko ściągam ubranie, żeby wskoczyć pod prysznic.
Mam łazienkę połączoną z sypialnią, co jest dla mnie wygodne, ale kiedy przychodzą znajomi, muszą przejść przez moją sypialnię, żeby z niej skorzystać. Nie mam często gości, ale kiedy już ktoś przychodzi, to albo moja przyjaciółka Tara ze stada, albo jacyś strażnicy na pogaduszki.
Po prysznicu zawiązuję włosy w kucyk i zakładam szorty i podkoszulek. Chcę się teraz po prostu poczuć wygodnie.
Wracam do kuchni, idę do zamrażarki, biorę lody i koc, po czym idę na kanapę. Po prostu tam leżę, oglądając telewizję, kiedy dostaję SMS-a od Martina, żebym jutro nie przychodziła do pracy.
Weź dzień wolny – pisze. Ugh, ale po co? Praca odwróciłaby moją uwagę od tego dupka, ale z drugiej strony przypominałaby mi o tym, co się stało. Kiedy tak myślę, kłócąc się sama ze sobą, dzwoni mój telefon. To Tara.
„Dziewczyno! O mój Boże, słyszałam, co się stało! Jadę do ciebie! Odwrócimy twoją uwagę od niego, bo w tę sobotę pomagasz mi przy imprezie dla partnerów” – wrzasnęła przez telefon. „Znajdziemy ci lepszego partnera niż ten idiota!”
Zawsze potrafiła sprawić, żebym poczuła się lepiej, i wkrótce używa swojego klucza, żeby się wpuścić.
Wchodzi z mnóstwem słodyczy i kolejnymi lodami. Moja najlepsza przyjaciółka przyniosła mi ciasteczkowe ciasto, bo zna mnie jak nikt inny. Obie siedzimy i śmiejemy się, płaczemy i krzyczmy, żeby wyrzucić z siebie wszystko.
Przyniosła ze sobą torbę, w której, jak się później okazało, miała ubrania, bo robimy sobie nocowanie do soboty. Potem pójdę z nią na imprezę dla partnerów i, miejmy nadzieję, kogoś znajdę.
***
ALPHA STERN
Nie mogłem wystarczająco szybko wydostać się z tego budynku po tym, jak luna na mnie nakrzyczała. Pieprzyć ją – nic nie wie! Moi ludzie wciąż powtarzają, że jestem idiotą, ale mam to w nosie. Nie wezmę sobie człowieka na partnerkę.
Siedzimy w samochodzie, wracając na moje terytorium, kiedy mój beta pokazuje mi swój telefon.
„Widzisz, wiedziałem, że znam to nazwisko skądś! Tricora Cannon jest adoptowaną córką alfy Cannona!” powiedział. „Ludzie mówią, że jest też wojownikiem!”
„Jak dobra możesz być, jeśli jesteś człowiekiem! Nie obchodzi mnie to, nie chcę jej! Mam swoją wybraną partnerkę, Briannę! To ona będzie moją partnerką i to ona będzie waszą luną!”
Tylko spojrzeli po sobie i oparli się o siedzenia. Wiem, że uważają, że podjąłem głupią decyzję, ale mam to gdzieś! To był mój wybór, a teraz nawet Kyro do mnie nie odzywa się.
Kiedy podjeżdżamy pod nasz dom stada, widzę moją Briannę czekającą na mnie. Wyskakuję, biegnę do niej i zabieramy ją do środka, bo potrzebuję jej przy sobie. Muszę sobie przypomnieć, dlaczego odrzuciłem tego człowieka i dlaczego potrzebuję wilkołaka na partnerkę.
„Jak poszło spotkanie? Udało ci się sfinalizować umowę?” zapytała.
„Nie, wyrzucili mnie z budynku. Nic z tego nie będzie.”
„Dlaczego cię wyrzucili?” Spojrzała na mnie zdezorientowana. „Myślałam, że to już pewne i musisz tylko dokończyć papiery i podpisać. Co teraz zrobimy? Kończy nam się pieniądze.”
„Wydarzyło się jakieś gówno i nic z tego nie będzie, coś wymyślimy.”
Przez moich rodziców pieniądze, których potrzebujemy do życia, wyssały niemal wszystkie fundusze stada. Ledwo wiążemy koniec z końcem, a ta umowa zaczęłaby przynosić nam trochę pieniędzy, żebyśmy mogli naprawić sytuację.
Ale myślę, że wieści o tym, co się dzisiaj wydarzyło, już się rozeszły, bo widzę, jak członkowie stada rzucają mi wrogie spojrzenia. Wiem, że nie lubią Brianny, ale będzie ich luną po tym weekendzie, więc lepiej niech się z tym pogodzą!
Continue to the next chapter of Odrzucony wojownik