
Wstrzemięźliwość
Autorzy
Karrie
Lektury
312K
Rozdziały
25
Wszystko, czego Temperance pragnęła, to normalne ludzkie życie, ale gdy otaczają cię nadopiekuńczy rodzice i stado, które już dawno zdecydowało za ciebie, „normalność” jest trudna do osiągnięcia. Sytuacja staje się jeszcze gorsza, gdy poznaje swojego partnera – nieobliczalnego wilka, którego rodzinne sekrety i ogromna sieć kłamstw zagrażają zniszczeniem wszystkiego, co jest dla niej ważne. Czy zdoła znaleźć sposób, by żyć po swojemu, czy może jej los został już dawno przesądzony?
ROZDZIAŁ 1: Praca
„Dziękuję!” – krzyczę, gdy drzwi zamykają się za mną. „Do jutra!”
Zaciągam mocniej szalik wokół ust, chroniąc się przed zimnym wiatrem. Wpycham ręce głęboko do kieszeni. Powinnam była założyć rękawiczki.
Dźwięk moich obcasów uderzających o posypany solą chodnik rozlega się w cichej nocy. Świeży śnieg lśni w świetle latarni.
Jest dziesiąta wieczorem w środku tygodnia, a ja jestem na tyle rozbudzona, że zauważam wszystko wokół siebie.
Gdy już siedzę w samochodzie z dala od zimna, zdejmuję kolejne warstwy – szalik, płaszcz i kurtkę. Potem wyjeżdżam z firmowego parkingu i kieruję się do domu.
Wjeżdżam na podjazd tuż po jedenastej. Światło na ganku jest zapalone, jak zawsze. Mama nie może zasnąć, dopóki nie wrócę do domu, mimo że mam już prawie dwadzieścia trzy lata.
„Jestem w domu!” – wołam. Zamykam drzwi, odcinając się od wiatru, który sprawia, że się trzęsę. Mama wychodzi z salonu, żeby mnie przywitać.
„Temperance, obiecałaś, że koniec z nocnymi powrotami!” – mówi, gdy wieszam płaszcz i szalik.
„Mamo, przepraszam, ale potrzebowali, żeby praca była gotowa na jutrzejszą kontrolę.” – Wypuszczam powietrze. „Im więcej pracuję, tym większe mam szanse na awans za kilka tygodni.”
Mama przewraca szarymi oczami i mnie przytula. Jej dłonie są ciepłe na mojej cienkiej białej koszuli.
„Twój ojciec wyjechał na polowanie z chłopakami. Nie wróci wcześniej niż w sobotę wieczorem.”
„Rozumiem.” – Kiwam głową, gdy idziemy do kuchni, gdzie już czeka na mnie kubek gorącej czekolady.
Odkąd moi dwaj młodsi bracia, Liam i Chase, skończyli szesnaście lat, ojciec zabiera ich co tydzień na polowanie w góry za naszym domem.
„Wiesz, są tylko dwa lata młodsi, ale wychodzą o wiele częściej niż ja.” – Śmieję się. „To pewnie przez tę wilczą sprawę, prawda?”
Tak jest. Moi bracia są wilkołakami, podobnie jak mój ojciec. Moja matka, jego partnerka, jest człowiekiem, a ja odziedziczyłam ludzkie geny. Nie mam z tego powodu żalu.
Dorastając w stadzie pełnym ludzi zmagających się ze swoimi emocjami i wilkami, cieszę się, że jestem człowiekiem. Mniej się tym martwię.
„Och, Temperance, ty też wychodzisz.” – Mama patrzy na mnie pustym wzrokiem, jakby próbowała sobie przypomnieć, kiedy ostatnio naprawdę spotkałam się ze znajomymi albo poszłam na randkę.
Pracuję od szesnastego roku życia. Nasza rodzina nie jest najbogatsza w stadzie, więc musiałam pomagać w opłacaniu rachunków, podczas gdy rodzice robili, co mogli, żeby wychować mnie i braci.
Nie obwiniam rodziny za to, jak potoczyło się moje życie. Jestem zadowolona z pracy i życia osobistego.
Ale ostatnio wszystko się zmieniło. Okazało się, że partnerka Chase'a, Serena, jest córką alfy.
Odkąd się o tym dowiedzieliśmy, przeprowadziliśmy się z biednej dzielnicy do domu tuż obok domu stada.
Rodzice nie muszą już pracować, a mój drugi brat Liam zacznie szkolenie na wojownika.
„Mamo, chciałam z tobą o czymś porozmawiać, póki jesteśmy same.” – Odkładam pusty kubek po gorącej czekoladzie i biorę matkę za ręce. Są małe i miękkie w porównaniu z szorstkimi dłońmi ojca.
„Skoro chłopcy, ty i tata będziecie mieli zapewnioną opiekę, myślałam o...”
„Wiem, kochanie.” – Oczy mamy wypełniają się łzami, ale się uśmiecha. „Widziałam katalogi mieszkań na twoim biurku, kiedy wcześniej sprzątałam.”
„Och, mamo...” – Nie mogę powstrzymać łez.
Moja rodzina zawsze była moim światem. Bracia zawsze wpadali w kłopoty, a ojciec zawsze był tam, żeby mnie chronić.
Ale mama była moją najbliższą przyjaciółką przez ostatnie dwadzieścia dwa lata mojego życia.
„Moja mała dziewczynka dorosła i jest gotowa opuścić dom.” – Ociera swoje łzy, potem moje i ściska moje dłonie.
„Temperance, wiedziałam, że życie w stadzie nie jest dla ciebie, w momencie gdy dowiedzieliśmy się, że nie masz genu wilka.”
„Jako twoja matka nie byłoby właściwe, gdybym powstrzymywała cię przed tą decyzją. Ale twój ojciec będzie bardzo zdenerwowany. I twoi bracia też.”
„To dziwne, jak się zachowują. Jestem starsza, ale traktują mnie jak ich młodsze rodzeństwo.”
Zdejmuję czapkę i przesuwam palcami przez włosy. Czuję się teraz bardzo zmęczona.
„Pracujesz jutro?” – Mama bierze mój kubek i wkłada go do zlewu.
„Tak.” – Mówię. „Ale tylko od ósmej do dziesiątej. Dwudziestogodzinna zmiana, którą dzisiaj przepracowałam, zadowoliła szefową.”
„To powinnaś iść na górę.” – Mama całuje mnie w czoło. „I musimy wkrótce wybrać strój na sobotę.”
„Muszę iść do domu stada i pomóc Serenie z dekoracjami. Nie wrócę wcześniej niż około szóstej jutro.”
„Ach, to.” – Krzywię się, przypominając sobie, że ceremonia naznaczenia mojego brata odbędzie się w sobotę, kiedy wróci do domu z tatą i Liamem.
„To wilcza sprawa, kochanie.” – Mama wzrusza ramionami. „Twój ojciec i ja mieliśmy to samo. Ale łączenie się w parę było...”
„Ach! Okej! Dobranoc, mamo!”
Słyszę śmiech mamy, gdy wchodzę po schodach i idę spać.
***
„Tom, potrzebuję te papiery posortowane najpóźniej do piątku, okej?” – Mój współpracownik kiwa głową i spieszy z mojego biura do swojego.
Masuję skronie i odgarniają włosy do tyłu. Jest tuż po południu, ponad dwie godziny od momentu, kiedy powinnam była wyjść. Moja szefowa nie wyszła ze swojego biura, odkąd zaczęła się kontrola, a ja mam za dużo jej papierkowej roboty do zrobienia.
„Potrzebuję latte.” – Mówię cicho, opierając głowę na biurku. Plecy bolą mnie od zbyt długiego siedzenia i stania.
„Latte” – woła jakiś głos. Podnoszę wzrok znad włosów i widzę moją najlepszą przyjaciółkę, Talię, która stoi tam, trzymając dla mnie ekstra duże gorące latte z białą czekoladą.
„Dzięki.” – Uśmiecham się słabo i podnoszę. Gdy sprzątam swoje rzeczy, Talia siada na krześle naprzeciwko mojego biurka, popijając własną kawę.
„Dziewczyno, nie wiem, jak ty to robisz.” – Bierze kolejny łyk. „Nora powinna to robić, nie ty.”
„Talia, jak ci już mówiłam, potrzebuję tego...”
„Awansu, żeby mieć własne mieszkanie, wiem.” – Talia przewraca oczami na moją odpowiedź, którą powtarzałam wiele razy i wypuszcza powietrze. „Już ci mówiłam, że możesz się do mnie wprowadzić. Walker nie będzie miał nic przeciwko.”
„Talia, kocham cię, ale już mieszkam z trzema wilkami – jeden z nich to mój napalony, niesparowany brat. Nie wyobrażam sobie mieszkania ze sparowaną parą, która nie jest moimi rodzicami.”
Biorę łyk latte, delektując się smakiem kawy, zanim wrócę do pracy.
„Oferta stoi, kochana.” – Talia wstaje, wygładzając spódnicę. „Lepiej zabiorę się do pracy. Te zamówienia na tkaniny same się nie napiszą.”
Firma, dla której pracuję, zajmuje się modą, współpracuje z modelkami i wysyła tkaniny do lokalnych sklepów. Talia pracuje w dziale zamówień, a ja jestem asystentką naszej szefowej.
Moim wielkim celem jest zostać projektantką mody. Do tego się uczę, ale przy obecnym tempie mogę skończyć w dziale sprzedaży.
To ten wielki awans, którego wszyscy w firmie chcą.
Talia właściwie dostała tę pracę przede mną. Ja dostałam posadę asystentki przez przypadek, kiedy odwiedziłam ją podczas przerwy na lunch. Moja szefowa, Nora, rzuciła na mnie jedno spojrzenie i od razu mnie zatrudniła.
Z całej firmy liczącej ponad tysiąc pracowników jestem jedynym człowiekiem.
„Temperance.” – Nora uśmiecha się szeroko, gdy wchodzi przez szklane drzwi. „Kontrola poszła bardzo dobrze! Doskonała robota, jak zawsze!”
„Dziękuję, Nora.” – Kiwam głową. „Twoja papierkowa robota jest prawie skończona, a pranie chemiczne odbierze twoja niania, gdy będzie na mieście z Lily.”
„Same dobre wieści!” – Nora patrzy na moje biurko i stuka palcem. „Twój strój i cały wygląd są dzisiaj wspaniałe.”
Spoglądam w dół. Dzisiaj mam na sobie prostą białą koszulę, jasnoczerwona spódnicę do kolan i piętnastocentymetrowe szpilki. Włosy mam skręcone z warkoczem z boku.
„Jesteś zbyt miła, Nora.” – Mówię, czerwieniąc się. „Zawsze mówisz, żeby reprezentować firmę, więc staram się jak mogę.”
„Tak...” – Nora przygląda mi się ponownie, zanim się uśmiecha. „Jak długo dla mnie pracujesz, Temperance?”
Nora siada na moim biurku, krzyżując nogi i odsuwając papiery na bok. „Każę komuś innemu to dla ciebie dokończyć.”
„Mogę to sama skończyć, Nora. Ale żeby odpowiedzieć na twoje pytanie, trochę ponad trzy lata.” – Odpowiadam ostrożnie. Kiedy Nora siada na moim biurku w ten sposób, zwykle oznacza to, że zaraz zapyta o moje życie osobiste.
„Mhm... a z tych trzech lat, ile czasu spędziłyśmy razem?” – Pochyla się bliżej.
„Dużo, Nora.”
„Ale nie wystarczająco, kochanie!” – Nora zeskakuje z mojego biurka i obraca się płynnie. „Musisz przyjść do mojego domu w ten weekend na kolację! Mój partner i ja podamy tobie i twojej rodzinie miłą świąteczną kolację!”
„To będzie moje podziękowanie za całą pomoc, którą mi udzieliłaś przez lata. Moja najmłodsza córka, Lily, oczywiście tam będzie! A moi dwaj inni... Powiedzmy po prostu, że najprawdopodobniej nie.”
Nora jest ode mnie starsza, choć nie wygląda na więcej niż trzydzieści lat. Jest żywą czterdziestopięciolatką z dwunastoletnią córką i bliźniakami w moim wieku.
Jej partner, William, posiada udziały w akcjach stada, co czyni ich jedną z najbogatszych rodzin w stadzie.
„Ale...”
„Sobotni wieczór po ceremonii twojego brata powinien być w sam raz!” – Nora idzie do moich drzwi, rzucając przez ramię: „Za twoją ciężką pracę, proszę, weź wolne od piątku do niedzieli, moja kochana!”
***
„Mamo, jestem w domu!” – wołam, gdy wchodzę przez drzwi.
„Temperance, co się stało z powrotem do domu o jedenastej rano?” – mówi mama, gdy wchodzę do kuchni.
„Wiem, przepraszam. Papierkowa robota się nagromadziła przez kontrolę, którą mieliśmy.” – Padam na krzesło, na którym siedziałam wczoraj wieczorem, masując głowę.
„Wszystko w porządku, kochanie?” – Mama sprawdza moje czoło wierzchem dłoni, trzymając ją tam. „Wydaje się, że masz gorączkę.”
„Nic mi nie jest, mamo” – mówię cicho. „Jestem tylko zmęczona.”
Jest teraz tuż po ósmej wieczorem. Po wczorajszym dwudziestogodzinnym dniu i dzisiejszym dwunastogodzinnym, moje ciało protestuje. Zwykle dobrze znoszę te długie dni – dlaczego teraz się buntuje?
„Chodź, zabiorę cię do łóżka.”
Mama idzie za mną do sypialni. Zdejmuję szpilki i powoli siadam na łóżku. Każdy staw boli, a ból głowy się nasila.
Mama pomaga mi przebrać się w szorty i luźną koszulkę, zanim zwiąże mi włosy i zmyje makijaż. Zdejmuję stanik i rzucam go przez pokój.
„Och, kochanie, palisz się!” – mówi głośno mama po tym, jak wkłada mi termometr do ust. „Jutro bierzesz wolne!”
„Mamo, już mam jutro wolne” – mówię cicho, wczołgując się pod kołdrę. Głośny głos mamy sprawia, że dzwoni mi w uszach.
„Dobrze, bo byłam całkowicie gotowa przykuć cię łańcuchem do tego łóżka, jeśli miałoby to oznaczać trzymanie cię tutaj.”
Patrzę na mamę. Jej jasne szare oczy i jasna skóra czynią ją piękną z jasnymi blond włosami. Obaj moi bracia wyglądają, jakby wyszli prosto z taty.
Ja dostałam ciemnobrązowe włosy taty i burzliwie szare oczy mamy. Ale moja skóra jest niemal upiornie blada. Dorastając, zawsze byłam dziwadłem, wyglądając tak ludzko w porównaniu z innymi dziewczynami w mojej klasie.
Talia była jedyną, która nigdy nie odeszła ode mnie przez wszystkie lata szkolne. Jesteśmy jak dwie krople wody.
Wzięłabym za nią kulę, a ona zrobiłaby to samo dla mnie – choć w jej przypadku nieśmiertelną, odkąd poznała Walkera. Ale uczucie jest wciąż to samo.
„Nic mi nie jest, mamo” – próbuję ją uspokoić.
„Przyjdę cię później sprawdzić, Temperance.”
Mama całuje mnie w czoło, zanim wyłącza światło i delikatnie zamyka za sobą drzwi, zostawiając je lekko uchylone.















































