
Uciec przed przeznaczeniem
Bezpieczny
AVA
Budzę się następnego dnia rano. Całe ciało mnie boli, ale słońce przebija się przez cienkie, szare zasłony. Po raz pierwszy w życiu leżę owinięta w kołdry.
Obracam głowę, nie ruszając się spod kołder, i rozglądam się po pokoju. Po chwili dociera do mnie, że jestem w łóżku Abela. Moje ubrania leżą starannie złożone w koszu przy drzwiach.
Powoli zsuwam z siebie ciężkie, ciepłe, szare kołdry. Mam na sobie inne ciuchy, a nogi są czyste. Abel musiał mnie umyć i przebrać...
Pewnie wydałam mu się obrzydliwa.
– Ava, przestań! On cię uratował! – odzywa się Lyra.
– Lyra, wszystko z tobą w porządku? – pytam, wciąż zdziwiona, że mam na sobie czyjeś ubrania. Jego duża, czarna koszulka wisi na mnie jak sukienka, a na nogach mam czarne skarpetki sięgające prawie do kolan. Nagle uderza mnie pewna myśl.
– Lyra, on widział mnie bez ubrania! Przebrał mnie. Musiał zobaczyć wszystkie nasze blizny. – Chowam się z powrotem pod kołdry, próbując powstrzymać łzy.
– Ava, był delikatny. Czuję, jak się o ciebie troszczył, starając się cię nie obudzić. Nie chciał cię przestraszyć. Byłyśmy poważnie ranne. Oczyścił twoje rany, żeby się nie zakaziły.
Czuję, jak moja twarz się rumieni. Nikt nigdy się o nas tak nie troszczył. Kładę się z powrotem, głowa na małej poduszce, i obracam się, by spojrzeć przez okno. Potrzebuję chwili, żeby to wszystko przetrawić.
Po około 20 minutach wstaję i podchodzę do okna, patrząc na miasto. Ludzie biegną, inni idą do szkoły w mundurkach. Sądząc po położeniu słońca, musi być około szóstej rano.
Jestem tak zafascynowana tym, co widzę, że siadam na podłodze, podciągając kolana. Opieram głowę na stole obok okna i znowu zasypiam.
Kiedy budzę się kilka godzin później, kołdra leży na moich ramionach. Abel musiał wejść i mnie przykryć.
Wstaję i zaczynam swój zwykły poranny rytuał. Omiatam kurz z łóżka, zanim je pościelę. Biorę szmatkę ze stołu obok łóżka i czyszczę okno oraz obszar wokół niego, zanim znowu siadam na podłodze.
Po około godzinie mój brzuch zaczyna boleć, a gardło się zaciska. Alpha Black wziął sobie kochankę. Mój wilk zaczyna głośno wyć, podczas gdy ja trzymam się za brzuch.
Zaczynam jęczeć i płakać na drewnianej podłodze. Moje pazury zaczynają się wysuwać, i jestem bliska tego, by się pociąć, kiedy drzwi gwałtownie się otwierają.
– Ava, co się stało! – Jego oczy, teraz złote, biegną do mnie, a on chwyta moje pazury, ciągnąc mnie na swoje kolana.
Opadam na niego, płacząc, ból jest tak silny, że nie mogę mówić. Głowa boli tak bardzo, że zaczynam czuć się oszołomiona. Jestem cała spocona.
Abel głaszcze mnie po włosach, próbując mnie uspokoić, żebym się nie zraniła. Chwytam jego koszulkę i wciskam w nią twarz, wdychając jego zapach. Udaje mi się odsłonić kawałek jego szyi i klatki piersiowej.
Patrzę na niego, a on wygląda na zmartwionego. Jego oczy wciąż są złote, bo ja krwawię. Kładzie rękę na mojej twarzy, wycierając łzy.
Przysuwam się bliżej, kładąc twarz pod jego brodą, czoło na jego szyi, a usta dotykają jego szczęki.
Słyszę, jak jego serce bije szybciej, a jego zapach staje się intensywniejszy. Jest pobudzony tym, co robię. Mój wilk zaczyna się uspokajać, gdy układam ciało między jego nogami, moja pierś na jego. Tak trwamy przez chwilę. Abel milczy, po prostu mnie pociesza.
Trę głową o jego szyję, żeby powiedzieć dziękuję, a on wydaje głębokie westchnienie, potem sztywnieje pode mną.
Mój wilk zaczyna czuć się szczęśliwy po raz pierwszy od lat. ”Lubię go. Troszczy się o nas. Lubi nasz dotyk.”
Uśmiecham się i wydaję z siebie cichy śmiech, zanim siadam na kolanach Abela. Patrzę na niego, radosny śmiech wydobywa się z moich ust, gdy Lyra podskakuje wesoło.
– Co cię tak bawi? – pyta, jego oczy wracają do zwykłego czerwonego koloru, a policzki różowieją. Kosmyk ciemnoniebieskich włosów opada mu na czoło.
Przeczesuje włosy ręką, próbując je odgarnąć. Wyciągam rękę i robię to za niego, moje palce lekko muskają jego mocny policzek.
Jego oczy są migdałowe, z rzęsami długimi jak na mężczyznę. Usta ma miękkie, różowe, prawie jak rumieniec, a nos lekko krzywy, pewnie po jakiejś bójce. Twarz ma gładką, ale szczękę mocną i kwadratową.
Wygląda bardzo przystojnie.
”Ava, musisz zerwać więź z mate'em!” – odzywa się głos Lyry w mojej głowie.
– Sprawiłeś, że mój wilk jest szczęśliwy. Dobrze się przy tobie czuje – mówię mu, moje palce w jego włosach, a druga ręka na jego ramieniu.
Patrzy na mnie zdziwiony. – Co masz na myśli? Jak to?
– Nie oceniasz nas – wyjaśniam, bawiąc się jego włosami. – Jest szczęśliwa, że postanowiłeś mnie chronić, nawet jeśli to nie na zawsze.
Przyciskam się bliżej do niego. – Jest najszczęśliwsza, jak kiedykolwiek była. Nawet kiedy spotkałam swojego mate'a, nie zachowywała się tak.
– Nie jestem tu po to, żeby cię oceniać, Ava. Cieszę się, że mogłem pomóc. – Ręka Abela spoczywa na moich dolnych plecach, a ja biorę głęboki wdech, sprawiając, że jego szczęka się napina. Przesuwam palcem wzdłuż jej linii.
– Dziękuję za wszystko – mówię cicho, kładąc twarz na jego szyi. – Ale nie mogę tu dłużej zostać. Wyruszam dzisiaj.
– Nie możesz jeszcze odejść. Nie chcę brzmieć, jakbyś była moją własnością, ale wciąż się leczysz i nie masz dokąd pójść. Dopiero co się obudziłaś i prawie się zraniłaś.
– Co się stało? – Jego głos brzmi zatroskanie, a słyszę, jak jego serce bije szybko.
– Mój mate wybrał kogoś innego. To nie jest nic niezwykłego. Chociaż powiedziałam mu nie, wciąż wszystko czuję. Nasza więź nie została zerwana.
– To oznacza jedno z dwóch – albo on nie zaakceptował, że powiedziałam nie, albo mój wilk nadal ma nadzieję, że może nas zechcieć.
– Jeśli jego bycie z kimś innym może spowodować, że się zranisz... Czy on nie może zerwać więzi?
Jego głos staje się głośniejszy, sprawiając, że sztywnieję, ale szybko orientuje się, że mnie przestraszył i przyciąga mnie z powrotem w objęcia, delikatnie głaszcząc po włosach.
– Jedyny sposób, by ją zerwał – szepczę – to jeśli powie mi nie lub wybierze innego mate'a. Może to zająć lata, zanim wilki znajdą drugiego mate'a. Niektórzy mają szczęście i znajdują ich od razu.
– Czy twój wilk całkowicie go odrzucił? – Jego głos brzmi smutno, jakby martwił się, że może ja wciąż chcę swojego mate'a.
– Powiedziała, że zrywa naszą więź, kiedy on był ze swoją kochanką, więc myślę, że się trzymała. Ale kiedy poczuła ciebie, przestała mówić nie. Lubi cię, jak już mówiłam. – Znowu na niego patrzę.
– Czy to normalne? Żeby wilk lubił wampira? Nigdy o czymś takim nie słyszałam. Widziałam ich uprawiających seks w złości, ale nigdy w związku z miłości...
– To nie znaczy, że mi na tobie nie zależy. Po prostu martwię się, że pewnego dnia możesz zaatakować jak inne wilki. – Spuszcza wzrok, jakby się mnie bał.
– Nie jestem taka jak inne wilki. Całe życie nie przepadałam za swoim gatunkiem, więc wcześnie zrozumiałam, że nie ma znaczenia, do jakiego gatunku ktoś należy – wszyscy mają swoje wady. Niektórzy więcej niż inni, ale nie można oceniać, nie znając.
– Co masz na myśli, mówiąc, że jesteś inna? – Jego oczy wyglądają na zdezorientowane.
– Zrozumiesz, kiedy się przemienię. Jestem mała. Większość z nas nie przeżywa narodzin, ale ja przeżyłam. Mój wilk nie jest taki jak moja ludzka postać – jest mały i cichy. Nigdy nie pragnęłam uwagi ani dotyku jak większość wilków.
– Nigdy nie chciałam mate'a. I wiedziałam, że nigdy nie powinnam mieć dzieci – zostałyby zabite z mojej winy. Dlatego powiedziałam nie Alpha Black, kiedy go spotkałam.
– Jego postawa też nie pomogła – dodaję z nutką sarkazmu. – Moje życie to ciągła walka o przetrwanie, ale nie umrę, bo mój mate nie potrafi się kontrolować!
– Wszystko, czego mój wilk i ja pragniemy, to ktoś, kto może nas kochać i akceptować takimi, jakie jesteśmy – mówię, a łzy napływają mi do oczu.
– Więc... twój wilk mnie lubi? Cóż, uważa, że jestem wystarczająco fajny, żeby pozwolić mi na to? – Uśmiecha się do mnie, kładąc rękę za moją głową i delikatnie przyciągając mnie bliżej siebie.
Jego pocałunek jest inny niż wszystko, co kiedykolwiek czułam. Jego usta są miękkie na moich, jakby bał się, że mogę się rozpaść. Wtulam się w niego, pogłębiając pocałunek, a on przesuwa ręce w dół moich pleców, obejmując moje pośladki.
Wplatam palce w jego włosy, podczas gdy moja druga ręka wędruje w dół jego klatki piersiowej. Moje nogi są rozłożone na jego kolanach, moje ciało spoczywa na jego.
Wydaje z siebie cichy dźwięk, a ja zaczynam delikatnie poruszać się na jego szortach, czując, jak się podnieca pode mną. Nie przerywając naszego pocałunku, podnosi mnie i niesie do łóżka.
Kładzie się na mnie, opierając swój ciężar na rękach, i patrzy na mnie oczami pełnymi pożądania, podczas gdy ja nadal przyciskam swoje ciało do jego podniecenia. Posyłam mu uwodzicielski uśmiech, po czym chwytam go i przewracam na plecy.
Znów mając kontrolę, całuję wzdłuż jego szczęki, dotykając jego podniecenia przez szorty. Całuję w dół jego ciała, sprawiając, że jęczy z przyjemności.
Zatrzymuję się z pocałunkami tuż nad jego paskiem i spoglądam w górę, żeby upewnić się, że tego właśnie chce. Jego oczy są pełne pożądania.
– Jesteś pewna? – pyta, ujmując moją twarz i przyciągając ją z powrotem do swojej. – Nie musimy, jeśli nie jesteś gotowa. Mogę się zatrzymać.
– Jestem pewna. Chcę tego. Nie musimy iść na całość – pozwól mi tylko sprawić ci przyjemność, Abel. Nie posunę się za daleko... dzisiaj – odpowiadam, a mój głos brzmi zmysłowo.
Abel odchyla głowę i jęczy, gdy zaczynam od nowa. Całuję jego szyję, a jego ręce zaczynają błądzić po moim ciele, zatrzymując się na piersiach.
Podciąga moją koszulkę nad głowę i używa zębów na moich sutkach. Jęczę głośno, gdy jego kły delikatnie drapią moją skórę. Nigdy nikogo tak nie pragnęłam, jak jego w tej chwili.
Siada, moja pierś wciąż w jego ustach, a ja wykorzystuję tę okazję, żeby wyciągnąć jego męskość z szortów i przycisnąć moją wilgotną okolicę do niej przez pożyczone majtki.
Głowa Abela opada do tyłu, gdy moje krocze staje się coraz bardziej wilgotne. Zaczynam jęczeć, poruszając się na nim. Jego ręce trzymają moją talię, przyciskając moje ciało do jego. Poruszam się szybciej i nachylam się, żeby pocałować jego ramię, moje kły całkowicie wysunięte.
Fala przyjemności przechodzi przez moje ciało, gdy moje krocze się zaciska, a ja osiągam szczyt na jego kolanach.
Jego oddech staje się ciężki. – Cholera, Ava, zaraz dojdę – ostrzega, jego głos głęboki z pożądania.
Poruszam się szybciej i odsuwam bokserki na bok, żeby nic nie stało między nami. Moja wilgotna okolica ociera się o jego męskość, nigdy nie pozwalając mu wejść we mnie, tylko między moje fałdy.
Jego jęki stają się głośniejsze, gdy poruszam się szybciej i mocniej. Trzyma moje pośladki, utrzymując mnie w miejscu, gdy osiąga szczyt na moim kroczu.
Całuję go głęboko, schodząc z mojego uniesienia.
– Ava... Boże, to było niesamowite – szepcze Abel do mojego ucha. Moje policzki się rumienią, gdy dociera do mnie, co właśnie się wydarzyło.
Patrzę na Abela i oplatam ramionami jego szyję. – Jeszcze z tobą nie skończyłam – mówię, mój głos pełen pożądania.
– Ja też chcę więcej, ale musisz odpocząć. To ci nie pomoże.
Przygwożdżam go do łóżka i znowu całuję. Ignorując jego słowa, że muszę odpocząć, zdejmuję pożyczone bokserki.
– Powiedziałam, że chcę, żebyś czuł się dobrze, i wiem, że to było za mało. Będę w porządku. Nie złamię się, sprawiając ci przyjemność – mówię, uśmiechając się lekko.
– Ava, ja też cię pragnę, ale możemy iść powoli. Nie chcę cię przemęczać. – Obserwuje mnie, gdy całuję jego brzuch.
– Będę mogła odpocząć później, ale teraz cię pragnę. Ale jeśli powiesz nie, przestanę – obiecuję, moje nogi wciąż po obu stronach jego ciała.
– Cholera. – Przeczesuje włosy ręką, potem podnosi mnie i kładzie na łóżku.
Continue to the next chapter of Uciec przed przeznaczeniem