
Poszukiwanie ciebie
Autorzy
C. M. Jines
Lektury
2,8M
Rozdziały
83
Ethan żyje marzeniem jako gwiazda koszykówki. Ale za blaskiem i splendorem kryje się pragnienie czegoś więcej. Tymczasem życie Molly jest znacznie mniej glamourowe. Odłożyła swoje marzenia na bok, by opiekować się chorą matką i robi wszystko, by zarobić trochę pieniędzy, nawet jeśli oznacza to pracę jako striptizerka. Ich światy niespodziewanie się splatają, iskrząc wyjątkową więzią. Czy dadzą szansę miłości, zanim życie stanie im na drodze?
Rozdział 1.
ETHAN
Pędziłem przez boisko niczym strzała. Trybuny szalały. Podałem piłkę do Briggsa i szykowałem się do akcji.
Dostrzegł, że jestem niepilnowany i odrzucił mi piłkę w ostatniej chwili. Zdobyłem punkty tuż przed końcową syreną.
Zlany potem dobiegłem do ławki, gdzie czekała reszta drużyny. Przybijaliśmy piątki i ściskaliśmy się radośnie. Kolejne zwycięstwo w kieszeni.
Zarzuciłem rękę na ramię Briggsa, gdy szliśmy do szatni. Choć starszy ode mnie o kilka lat, był jednym z moich najbliższych kumpli.
– Patrzcie państwo, dziś bez bójek. Cud nad cudami – zażartował.
– Tak, tak – przewróciłem oczami i ruszyłem prosto pod prysznic.
Po odświeżeniu szykowałem się do wyjścia ze stadionu z resztą chłopaków. Briggs miał się niedługo żenić, więc zaplanowaliśmy dla niego wieczór kawalerski.
Najpierw jednak czekała nas rozmowa z dziennikarzami. Siedziałem, obserwując jak koledzy odpowiadają na te same pytania co tydzień.
Nudziło mnie to śmiertelnie. Zależało mi tylko na grze. Reszta to był dla mnie piąty kołek u wozu. Siedziałem jak na szpilkach, nie zauważając, że reporter zwraca się do mnie.
– Co pan o tym sądzi, panie Abbott? – zapytał, podsuwając mi mikrofon. Nie miałem zielonego pojęcia, o czym mówili. Wzruszyłem tylko ramionami.
– Trudno powiedzieć – bąknąłem, starając się brzmieć normalnie. Wyszło średnio. Potarłem twarz, potem poprawiłem czapkę.
– A więc, panie Briggs, ślub tuż-tuż?! – Na szczęście zmienili temat. Odetchnąłem z ulgą i pozwoliłem kolegom przejąć pałeczkę.
Po wieczności spędzonej z reporterami, w końcu byliśmy wolni jak ptaki. Nie wiedziałem, co chłopaki zaplanowali na wieczór kawalerski Briggsa, ale cieszyłem się na myśl o drinku i może poznaniu kogoś nowego.
Nie narzekałem na brak powodzenia u kobiet – żeby nie zabrzmiało to zbyt chełpliwie. Bycie zawodowym koszykarzem też robiło swoje.
Nie zawsze korzystałem z zaproszeń, ale czasem się zdarzało. Życie było teraz zbyt zabiegane na poważne związki. Koszykówka była moją jedyną prawdziwą miłością.
MOLLY
– Mamo, wrócę rano jak zwykle, dobrze? Jeśli będziesz mnie potrzebować, zadzwoń pod numer, który ci zostawiłam, obiecujesz?
Pochyliłam się nad jej łóżkiem i pocałowałam ją w czoło. Moja biedna mama chorowała na raka od pół roku. Rachunki za leczenie sięgały nieba, a ona nie była już w stanie pracować.
Bez stałego dochodu zalegała z opłatami. Musiałam jej pomóc i potrzebowałam pieniędzy na gwałt. Żadne inne wyjście nie wchodziło w grę. Od razu rzuciłam studia, choć zostało mi tylko jedno półrocze, i wróciłam do domu, by się nią opiekować.
Mój jedyny brat, Tyler, służył w wojsku za granicą i nie mógł pomóc. A mój ojciec – cóż, nigdy go nie poznałam.
Zniknął, gdy byłam malutka i już nigdy go nie zobaczyłyśmy. Zadzwonił raz czy dwa, żeby sprawdzić, co u nas, ale jako dziecko nie wiedziałam, co o tym myśleć.
Tyler miał z nim jakiś kontakt, bo był starszy, ale nie miałam pojęcia, jak blisko byli.
Chwyciłam torbę, obejrzałam się jeszcze raz na śpiącą mamę, przypominając sobie, po co to wszystko, i po cichu wyszłam z domu.
Przeszłam chodnikiem do swojego samochodu. Auto ledwo zipało. Przynajmniej dowoziło mnie do klubu i z powrotem każdej nocy. Na razie to mi wystarczało.
Gdy dotarłam do klubu, przywitałam się z Wesem, jednym z ochroniarzy, który wpuścił mnie do środka.
Był to kawał chłopa, o głowę wyższy ode mnie, z ramionami grubszymi niż moje uda. Wyglądał młodo i przystojnie, a dla nas, tancerek, był złotym człowiekiem. Dla innych potrafił być groźny, gdy trzeba było.
Weszłam do klubu, gdy zaczynał się zapełniać na wieczór. Ciemnobrązowa drewniana podłoga skrzypiała, gdy ustawiano stoły i krzesła na kolejną noc pracy.
Teraz światła były jasne, ale gdy zacznie się show, klub pogrąży się w mroku, a tylko scena będzie oświetlona.
Przeszłam między ludźmi szykującymi salę, witając się, zanim udałam się na zaplecze, gdzie przebierają się tancerki. Usiadłam przy swojej toaletce, spojrzałam w lustro i wzięłam głęboki wdech.
Nigdy bym nie pomyślała, że będę się rozbierać za pieniądze, ale nic innego nie dawało mi tyle gotówki, ile zarabiałam tutaj.
Potrzebowałam pieniędzy od razu po powrocie do domu, i choć miałam inne opcje pracy, żadna nie dawała mi swobody, bym mogła pomagać mamie. Musiałam robić to, co musiałam.
Wiedziałam, że mam niezłe ciało i teraz musiałam je wykorzystać, by pomóc mamie. Dasz radę, Molly. Musisz dać radę, Molly, pomyślałam, zaczynając się malować.
– Jak się ma moja ulubienica? – zapytała Giselle, wchodząc do pokoju. Była już ubrana na swój występ. Uśmiechnęłam się do przyjaciółki, nie przerywając makijażu.
– Jakoś leci.
– Wygląda na to, że dziś jest sporo przystojniaków. – Zerknęła przez drzwi. – Może trzeba ci znaleźć chłopaka! – Zagwizdała.
– Nie, dzięki. Nie mam na to czasu, a Randall i tak by na to nie pozwolił. Mam dużo własnych problemów i jest mi z tym dobrze. – Zaśmiałam się.
– Randall – skrzywiła się. Samo wymówienie imienia właściciela klubu psuło nam humor. Poprawiła swój strój, spojrzała w lustro, po czym szybko mnie przytuliła z boku.
– Lecę do roboty. Yvonne nadchodzi! – zaśpiewała. – Do zobaczenia na scenie, Gianna. – Mrugnęła okiem i już jej nie było.















































