Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Seria To tylko… 4: To tylko kolejna zdobycz

Seria To tylko… 4: To tylko kolejna zdobycz

Autorzy
Vesper Nadine
Lektury
310K
Rozdziały
26
Autorzy
Vesper Nadine
Lektury
310K
Rozdziały
26
💕Romantyczne💰Miliarderzy💍Zaaranżowane małżeństwo🎭Dramatyczne😌Druga szansa🏙️Współczesne😊Niewinne

Próbuje pogrzebać swoje uczucia, ale jej serce nie pozwala o nim zapomnieć. Los, oczywiście, ma okrutne poczucie humoru i rzuca ją z powrotem w jego świat. Zmuszeni do współpracy, nie potrafią stłumić dawnej iskry, ale niebezpieczeństwo czyha tuż obok. Jego rodzina nie tylko stoi im na drodze – oni knują w cieniu, pociągając za sznurki z okrutną precyzją. Co gorsza, nad ich głowami wisi wymuszony ślub, którego żadne z nich nie może znieść. Więc knują, spiskują i walczą, goniąc za przyszłością, której oboje pragną. Ale gdy zmarli powstają, maski opadają, a wszystkie sekrety wychodzą na jaw – czy ich miłość okaże się silniejsza niż ciemność, która na nich poluje? Czy los znów im ją odbierze?

Rozdział 1

Księga 4: Tylko kolejna zdobycz

ANA

Minął niemal rok, odkąd „uciekłam” ze studiów – i od niego. Niemal rok nieustannego cierpienia i niezliczonych, bezsennych nocy przepłakanych w samotności.
Ale nadszedł wreszcie ten dzień. Dzień, w którym postanowiłam odciąć się od bolesnej przeszłości i zacząć żyć chwilą.
Prowadziłam niewielką firmę, której pierwsza reklama miała lada moment zadebiutować w ogólnopolskiej telewizji. Czułam przyjemne mrowienie ekscytacji, nie mogąc się tego doczekać. Oczywiście, widziałam ten materiał wcześniej, ale nigdy na szklanym ekranie, gdzie miały go podziwiać miliony widzów.
Moje najlepsze przyjaciółki zaangażowały się w ten projekt całym sercem. A mówiąc szczerze – stały się integralną częścią mojego biznesu.
Becky została twarzą mojej kampanii. Skoro moja marka oferowała naturalne kosmetyki, któż lepiej by je zaprezentował, jeśli nie była modelka o tak zniewalającej urodzie?
Dalej była Rachel. To ona przejęła stery nad telefonami, papierkową robotą i wszelkimi cyferkami.
I wreszcie Vicky, która wspierała mnie w doborze i zdobywaniu wszystkich niezbędnych składników do moich produktów.
Głos w słuchawce należał do dyrektora stacji telewizyjnej. Dopytywał o jakąś umowę z agencją, rzucał terminami, o których nie miałam bladego pojęcia – cholera, brzmiało to jak bełkot. Ale mój świat zatrzymał się w miejscu dopiero w chwili, gdy uświadomił mi, jakie koszty musimy ponieść, jeśli chcemy działać w pełni legalnie.
„Dwieście pięćdziesiąt tysięcy funtów”.
Zamarłam. Byłam pewna, że się przesłyszałam, ale on powtórzył tę kwotę kilkakrotnie, upewniając się, że dotarła do mojej świadomości. Oczywiście nie rozumiałam prawniczego żargonu, którym mnie zasypał, ale wniosek był jeden i był druzgocący: nasza reklama nie zostanie wyemitowana dziś wieczorem. Ani w najbliższej przyszłości.
Typowe. Całe moje szczęście w pigułce. Ale co mogłam w tej chwili zrobić? Zupełnie nic! Bezsilność ścisnęła mnie za gardło.
Z wciąż zaciśniętą na telefonie dłonią, odblokowałam ekran i drżącym kciukiem wystukałam wiadomość na naszej grupie.
Ana
Dziewczyny. Mamy problem. Spotkanie u mnie. ASAP.
Odpowiedzi spłynęły niemal natychmiast. Trzy potwierdzenia. I jak na prawdziwe przyjaciółki przystało, wszystkie zjawiły się pod moimi drzwiami w niespełna piętnaście minut.
Były najlepszym systemem wsparcia, jaki dziewczyna mogła sobie wymarzyć. Z trudem łapiąc oddech, streściłam im rozmowę telefoniczną. Gdy doszłam do konkretów, zobaczyłam, jak twarz Rachel momentalnie traci kolor.
„Cholera! Ana, tak mi strasznie przykro! To wszystko moja wina. Miałam przygotowaną kompletną listę spraw do załatwienia, ale Rebecka zaczęła właśnie raczkować i… cóż, dorwała się do moich papierów. Mówiąc szczerze, zrobiła z nich kompletną miazgę, zanim zdążyłam zareagować. Tak mi głupio. Proszę, nie gniewaj się. Wynagrodzę ci to, przysięgam”.
Spojrzałam na nią. W jej oczach czaił się autentyczny strach – była przekonana, że wybuchnę, ale przecież to wcale nie była jej wina.
„Uspokój się, Rach. To nie twoja wina. Nawet gdybyś dała mi tę listę wcześniej, niewiele mogłybyśmy zrobić. Facet, z którym rozmawiałam, zaśpiewał ćwierć miliona funtów. Nie mam takich pieniędzy. I nie, nie wezmę ich od ciebie ani od Arona. Mamy tylko jedną szansę. Potrzebuję inwestora. Więc bierzemy się do roboty: wymyślamy nową reklamę, puszczamy ją w media społecznościowe i szukamy kogoś, kto zechce wyłożyć gotówkę na nasz biznes. Zgoda?”
Moje przyjaciółki zgodnie skinęły głowami i natychmiast wzięłyśmy się do pracy. Uwinęłyśmy się z tym w mgnieniu oka. Tekst był krótki, ale przekaz uderzał w sedno.
Poszukujemy inwestora dla rozwijającej się marki kosmetyków naturalnych.
Branżowe know-how nie jest wymagane, choć będzie mile widziane.
Możesz zaangażować się w produkcję lub pozostać cichym wspólnikiem działającym za kulisami.
Warunki współpracy do negocjacji.
Wymagana inwestycja początkowa: minimum 250 000 funtów.
Przeczytałyśmy treść kilkakrotnie, a gdy uznałyśmy, że brzmi idealnie, opublikowałyśmy ogłoszenie. Teraz pozostało nam tylko czekać.
Siedziałyśmy w moim salonie, starając się opanować nerwy i choć trochę rozluźnić. Ale napięcie wisiało w powietrzu, zajmując nasze myśli niezależnie od tego, czym próbowałyśmy zająć ręce.
Nagle ciszę przeciął dźwięk powiadomienia o nowym mailu. Rzuciłam się w stronę laptopa, zanim sygnał zdążył wybrzmieć do końca.
Nie mogłam uwierzyć własnym oczom. Ktoś już zgłosił chęć zainwestowania w nasz biznes.
„Dziewczyny! Mamy ofertę!”, krzyknęłam, wpatrując się w ekran. „I to naprawdę hojną. Oferują nam milion”.
Wszystkie trzy wstrzymały oddech. Szczerze mówiąc, wcale się nie dziwiłam – kto zachowałby zimną krew w takiej chwili?
Rachel pierwsza odzyskała głos.
„Jest napisane, kto to?”, zapytała ostrożnie. „Nie chcemy wpakować się w jakąś pułapkę”.
Pokręciłam głową, zanim w ogóle dokończyła zdanie.
„Nie. Przeczytałam całość i zaraz wam prześlę, żebyście same rzuciły okiem, ale nie widzę tu nic podejrzanego. Poza jednym szczegółem”, zawahałam się. „Chcą naszego podpisu pod umową jeszcze przed spotkaniem, żeby przypieczętować transakcję. To… trochę dziwne”.
Tym razem do rozmowy włączyła się Becky.
„Cóż, może po prostu nie chcą tracić czasu, jeśli nie jesteśmy zdecydowane na współpracę”.
Przejrzałyśmy kontrakt punkt po punkcie, a gdy nie znalazłyśmy haczyków, podpisałyśmy go i odesłałyśmy. Odpowiedź nadeszła w ciągu kilku sekund. Nadawca proponował spotkanie jutro po południu, około szesnastej. Skonsultowałam to szybko z dziewczynami i odpisałam, że stawimy się w wyznaczonym miejscu.
Gdybym tylko wiedziała, że to ogłoszenie przypieczętuje mój los, znalazłabym inny sposób na zdobycie funduszy. Ale klamka zapadła. Na żal było już za późno…

Odkryj Galateę

Jeźdźcy TyruJego ukochana pupilkaSmycz smokaOdrzutek AlfyOstatnia randka

Najnowsze publikacje

Nasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocWrzące żądzeNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 161

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 6

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 61

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33