Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for To, co pozostaje: Historia Johna Bakera

To, co pozostaje: Historia Johna Bakera

Autorzy
Jeannie Sharpe
Lektury
17,4K
Rozdziały
41
Autorzy
Jeannie Sharpe
Lektury
17,4K
Rozdziały
41
🏈Historie sportowe🏃🏿‍♂️Sportowcy😌Druga szansa🎭Dramatyczne💔Zakazany romans💘Pierwsza miłość🏙️Współczesne💪SIlne kobiety👩🏻‍🍼Matki🏈Zawodnicy futbolu amerykańskiego🏡Miasteczka i wsie

Savannah Baker zbudowała swoje życie na lojalności, rutynie i cichym przekonaniu, że miłość – ta prawdziwa – oznacza trwanie. W Nashville, gdzie każda ulica niesie ze sobą wspomnienia, świat Savannah kręci się wokół jej męża, Johna Bakera, oraz ich nastoletnich dzieci, Josepha i Sadie. John jest człowiekiem, któremu ufa się bez pytań: oddanym ojcem, ostoją spokoju, kimś, czyje życie z zewnątrz wydaje się nienaruszalne.

Jednak pozory potrafią skutecznie ukrywać to, co najważniejsze. Gdy wypadek samochodowy sprawia, że John musi walczyć o życie, kruche fundamenty ich świata zaczynają pękać. Podczas gdy on zmaga się z powrotem do zdrowia, cicha przestrzeń między nimi wypełnia się pytaniami, na które żadne z nich nie jest gotowe odpowiedzieć – bo coś zaczęło się psuć na długo przed wypadkiem. Savannah wyczuwa to w sposobie, w jaki John unika jej wzroku. Pojawia się też Claire Whitmore: imię, które nie powinno należeć do ich życia, a jednak w jakiś sposób w nim jest.

Savannah robi to, co zawsze. Zostaje. Dla Josepha i Sadie. Dla rodziny, którą wciąż uważa za wartą ratowania. Wkrótce jednak przekona się, że miłość to nie to samo co zaufanie. John coś ukrywa, a Savannah kończy się czas, by udawać, że o tym nie wie. Gdy przeszłość nie daje się dłużej pogrzebać, kobieta musi zmierzyć się z pytaniem, którego unikała przez całe życie: co zrobić, gdy osoba, którą kochasz najbardziej, staje się kimś, kogo już nie rozpoznajesz?

Rozdział 1: Po błogosławieństwie

Naczynie z zapiekanką było wciąż ciepłe, gdy Claire Whitmore szła przez kościelny parking z miną kobiety niosącej bombę.
Ludzie wylewali się z sali parafialnej wesołymi grupkami; wczesnoporanne wtorkowe studium biblijne kończyło się uściskami dłoni, pożegnaniami i planami na środową próbę chóru. Drzwi samochodów otwierały się, dzieci przemykały między zderzakami, a ktoś roześmiał się zbyt głośno.
Wszystko wyglądało normalnie, dopóki Claire nie ruszyła w jej stronę.
Savannah poprawiła naczynie na biodrze, czując ciepło przenikające przez złożoną ścierkę i folię aluminiową. Zamierzała tylko wstąpić tu w drodze do szkoły, podrzucić pieczone ziti dla grupy wsparcia chorych i wyjść, zanim zadzwoni pierwszy dzwonek.
Claire nie zwalniała tempa. Zerknęła raz w stronę dalszego rzędu samochodów, gdzie trzasnęły drzwi, a odgłos kroków zatrzymał się o sekundę za długo. Potem znów spojrzała na Savannah i szła dalej.
Claire zazwyczaj poruszała się wśród parafian z wypracowanym ciepłem: z gotowym uśmiechem, przygotowanymi komplementami i głosem na tyle cichym, by sprawiał wrażenie intymnego. Dzisiaj nie było uśmiechu. Żadnego machnięcia ręką. Żadnej pogody ducha. Tylko cel.
– Savannah – powiedziała Claire, gdy do niej podeszła. Jej głos był niski i opanowany. – Masz chwilę?
Savannah zachowała uprzejmy wyraz twarzy. – Muszę to dostarczyć grupie od chorych.
– To nie zajmie długo.
Coś w jej tonie – ostrożnym, wyćwiczonym, pozbawionym jakichkolwiek uprzejmości – sprawiło, że Savannah poczuła w żołądku niepokój. Claire podeszła bliżej.
Odeszły kilka kroków na bok, w wąską przestrzeń między dwoma zaparkowanymi SUV-ami. Dość blisko, by widzieć białą iglicę nad linią dachu kościoła. Dość blisko, by czuć się wystawioną na widok publiczny.
Po drugiej stronie parkingu stała pani Talbert z kluczami zawieszonymi na palcu, udając, że się nie gapi.
– Nie chciałam, żebyś dowiedziała się od kogoś innego – powiedziała Claire.
Savannah mrugnęła. – O czym?
Claire spojrzała jej prosto w oczy. – John i ja mamy romans.
Słowa nie wybuchły. One wylądowały. Ciężkie. Precyzyjne. Ostateczne.
Drzwi samochodu w sąsiednim rzędzie zatrzymały się w połowie domykania.
Przez jedną oszołomioną sekundę Savannah myślała, że się przesłyszała. – Słucham? – zapytała tonem na tyle spokojnym, by mógł uchodzić za zdezorientowanie. To był ten sam głos, którego używała, upominając dziecko na korytarzu.
– Spotykamy się – powiedziała Claire. – Od miesięcy.
Od miesięcy.
Parking stał się brutalnie jasny, słońce odbijało się od każdej przedniej szyby.
Ciepło mocniej napierało przez folię. Przez jedną szaloną, żywą sekundę Savannah wyobraziła sobie, jak podnosi naczynie i rzuca nim prosto w wyprasowaną, białą bluzkę Claire. Trzask ceramiki. Ser i sos spływający po jej perłach. Sapanie połowy kongregacji. Ten obraz był tak wyraźny, że prawie sprawił, iż się uśmiechnęła.
Zamiast tego Savannah wkroczyła w przestrzeń Claire, aż żadna z nich nie mogła już udawać, że dystans wciąż istnieje.
– Modliłaś się w mojej kuchni – powiedziała Savannah.
Claire przełknęła ślinę. – Wiem.
Za nimi jakiś maluch piszczał ze śmiechu. Ktoś wołał syna. Radio w ciężarówce zatrzeszczało i zaczęło grać. Świat miał czelność toczyć się dalej.
Savannah czekała na skruchę. Przeprosiny. Cokolwiek. Nic nie nadeszło.
– Powinnam rzucić w ciebie tą zapiekanką – powiedziała Savannah.
Na twarzy Claire pojawiło się pierwsze pęknięcie. – Ale nie jesteś tego warta.
Claire wpatrywała się w nią.
Savannah cofnęła się o krok.
Przez moment Claire wyglądała, jakby chciała powiedzieć coś więcej. Zamiast tego wyprostowała ramiona. – Myślałam, że do tej pory już ci powiedział. – Potem odwróciła się i odeszła.
Nie spieszyła się. Nie oglądała się za siebie. Claire przeszła przez parking z tym samym niespiesznym spokojem, z jakim przyszła, jakby odejście również miała wyćwiczone.
Savannah stała jak sparaliżowana tak długo, że poczuła pulsowanie we własnych dziąsłach.
Uczciwość.
To było słowo, w które Claire próbowała to ubrać. Jakby zdrada stawała się szlachetna, gdy została wypowiedziana na głos na kościelnym parkingu.
Savannah podeszła do samochodu, nie oglądając się za siebie. Zapiekanka była teraz dwa razy cięższa. Odłożyła ją ostrożnie na siedzenie pasażera i zamknęła drzwi.
Wtedy uderzyły nudności. Nie dramatyczne. Nie filmowe. Ostra, upokarzająca fala, która wykrzywiła świat. Chwyciła kierownicę i zaczęła oddychać przez nos.
John nie wiedział, że ona już wie. Ta myśl uderzyła mocniej niż samo wyznanie.
Od miesięcy.
Zobaczyła ich łóżko. Ich wyspę kuchenną, przy której każdego ranka pił kawę. Stół w jadalni, przy którym pochylał głowę i dziękował Bogu za jedzenie, które ugotowała.
Czy ostatnio wyglądał inaczej? Czy przegapiła znaki, które widzieli wszyscy inni? Czy ludzie jej współczuli?
Nudności powróciły.
Zamiast wyjechać, podjechała krzywo w stronę sali parafialnej i zatrzymała się przy bocznym wejściu. Herbert Long wyszedł właśnie przez drzwi, niosąc składany stół.
– Herbercie – zawołała przez otwarte okno.
Poprawił okulary. – Dzień dobry, Savannah.
– Czy mógłbyś wnieść to do środka dla grupy chorych? Niezbyt dobrze się czuję.
Na jego twarzy odmalowała się troska. – Wszystko w porządku?
– Tak – powiedziała automatycznie.
Podniósł naczynie z siedzenia pasażera. Folia zaszeleściła. Zapach ciepłego pieczonego makaronu uniósł się w powietrzu, jakby nic na świecie się nie zmieniło.
– Powiedz pani Henderson, że zadzwonię do niej później.
– Tak zrobię.
Savannah podniosła szybę, zanim zdążył o cokolwiek dopytać. Potem wyjechała na drogę. Jej dłonie spoczywały pewnie na kierownicy mimo drżenia przebiegającego przez jej klatkę piersiową.
Zadzwoni do niego. Zmusi go do odpowiedzi.
Gdy jechała przez miasto, słowa Claire odtwarzały się w jej głowie z idealną kadencją. To nie była wina. Ani żal. To było wyćwiczone.
Zadzwonił telefon. Dźwięk przeciął ciszę w aucie jak szkło. Zamarła, gdy zobaczyła jego imię.
John.
Jego imię świeciło na ekranie wyświetlacza SUV-a. Pozwoliła mu dzwonić. Cisza wypełniła samochód. Potem telefon zadzwonił ponownie.

Odkryj Galateę

PstrykLILAC Sisterhood 4: Hiszpańska pamiątkaOkłam mnie Spin-off: Mów mi kłamstwaSeria Partnerka Kane'a tom 2: Alfa XanderSrebrna Syrena

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 156

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11