
Kuszona przez szefa Książka 2
Autorzy
Lektury
146K
Rozdziały
17
Rozdział 1
HAILEY
Hailey siedziała za biurkiem w swoim gabinecie. Spojrzała na tabliczkę ze swoim imieniem i uśmiechnęła się. Widok jej imienia na drzwiach zawsze napełniał ją ciepłem.
Czasami trudno jej było uwierzyć, że ma własny, duży i ładnie urządzony gabinet.
Nawet po roku to uczucie nie minęło. Wciąż czuła w sobie tę samą dumę i radość.
Tę samą radość czuła, gdy jej zespół witał ją z szacunkiem. Niektórzy z nich mówili, że chcą osiągnąć taki sam sukces jak ona.
Każdego dnia budziła się z jasnym celem. To wszystko wydawało się snem, dopóki nie przyjeżdżał jej szofer i nie otwierał przed nią drzwi samochodu. Wsiadała na tylne siedzenie i przez całą drogę patrzyła przez okno.
Czasami wpatrywała się we własny podpis. Dziwiła się, jak wielkie ma on znaczenie. Była zdumiona, że jest potrzebny przy tak ważnych transakcjach.
Jej sukcesy z ostatniego roku zdawały się mnożyć. Była wdzięczna, że podjęła ryzyko i zbudowała coś własnego. W przeciwnym razie mogłaby być teraz w zupełnie innym miejscu.
Może żałowałaby, że przegapiła taką szansę.
Odetchnęła z ulgą. Nie musiała do końca życia zastanawiać się, co by było gdyby. Była młoda i podjęła dla siebie najlepszą decyzję.
Ludzie często pytali, czy czegoś żałuje. Jej odpowiedź zawsze była taka sama: niczego nie żałowała.
W życiu dostaje się tylko jedną szansę. Ona wykorzystała swoją i nie pozwoliła jej uciec.
Rozumiała, że aby coś w życiu osiągnąć, trzeba się poświęcać. Rezygnacja z pewnych rzeczy to niska cena za bezpieczniejszą przyszłość. Wiedziała o tym i nie było już odwrotu.
Nigdy nie zrezygnowała ze swoich ambicji. Nauczyła się już, by zawsze patrzeć w przód. Czekała na większe i lepsze rzeczy, które miały dopiero nadejść.
Była prezesem firmy, którą pomogła zbudować od podstaw.
Na samą myśl o szybkim rozwoju AH Corporations na jej twarzy pojawiał się uśmiech. Była młoda i odniosła sukces.
Jej myśli przerwało pukanie do drzwi.
„Proszę wejść”.
Bethel weszła do pokoju. „Proszę pani, duża stacja medialna chce przeprowadzić z panią wywiad na temat pani sukcesu”.
„Już ci mówiłam, że nie udzielam wywiadów”.
„Ale dlaczego? To wielka szansa”.
„Żadnego ale. Powiedz im, że nie”.
Bethel wyszła z pokoju bez słowa. Rzecz, której Hailey chciała uniknąć, znów do niej wracała. Odmawiała wywiadów, ponieważ nie chciała, by ktoś konkretny ją odnalazł. Po tak długim czasie nie była gotowa się z nim zmierzyć.
Odepchnęła te myśli i wróciła do pracy. Wiedziała, że nie może sobie pozwolić na marzenia. Ta praca od początku była wymagająca. Dawała jednak mnóstwo satysfakcji.
Bethel ponownie weszła do jej gabinetu. „Wybrała pani sukienkę na dzisiejszy wieczór?”
„Na dzisiejszy wieczór? A co się dzieje?”
„To aukcja Lecrow dla bardzo bogatych ludzi. To świetne miejsce na znalezienie potencjalnych klientów”.
„Nie możesz pójść za mnie, Bethel?”
„Obawiam się, że nie”.
„Gdzie ja znajdę sukienkę w tak krótkim czasie?”
„Na szczęście ma pani troskliwą i niezawodną sekretarkę”.
„Jestem ci dłużna, Bethel”.
„Proszę o tym pamiętać”.
Bethel wyszła i wróciła kilka minut później z długim pokrowcem.
„Proszę bardzo. Niech pani idzie się przebrać”. Wręczyła Hailey pokrowiec.
„W porządku”.
Hailey wstała i pospieszyła do łazienki. Szybko zdjęła ubranie robocze i przebrała się w suknię z pokrowca.
Musiała przyznać, że Bethel spisała się na medal. Założyła suknię i rozpuściła włosy.
Poprawiła delikatnie makijaż, a kiedy była zadowolona ze swojego wyglądu, wyszła z biura.
„Cóż, wyglądasz oszałamiająco”.
„Zaraz, co ty tu robisz?”
„Jestem twoją osobą towarzyszącą na dzisiejszy wieczór”.
***
HAILEY
Hailey odwróciła się i zobaczyła Alexa, który podawał jej kwiaty na nadgarstek.
„Nie musiałeś tego robić” – powiedziała.
„Chciałem, Hailey”. Delikatnie założył je na jej nadgarstek.
„Bardzo ci za to dziękuję”.
Alex stał tam i wyglądał niezwykle elegancko w swoim garniturze. Jego blond włosy były starannie zaczesane do tyłu. Jego zielone oczy błyszczały życiem.
„Dziękuję, moja pani” – powiedział.
Zaśmiała się cicho, uświadamiając sobie, jak blisko stała się z Alexem. Zawsze był przy niej i pocieszał ją w trudnych chwilach. Stworzyli razem niezliczone wspomnienia.
„Myślę, że to nasza pierwsza oficjalna randka” – stwierdził Alex.
Spojrzała na niego ze zdziwieniem na twarzy.
„Pamiętasz, jak zaprosiłem cię na randkę? Powiedziałaś, że potrzebujesz roku, żeby uporządkować swoje życie. Dodałaś, że jeśli nadal będziemy się trzymać razem, to pójdziemy na pierwszą randkę”.
Była zaskoczona, że o tym pamiętał. „Rzeczywiście tak powiedziałam, prawda?”
Przypomniała sobie, jak mówiła Alexowi, że potrzebuje roku na uporządkowanie swojego życia. Obiecała, że potem rozważy spotykanie się z nim.
Alex uszanował jej decyzję. Ani razu na nią nie naciskał, co było jedną z rzeczy, które w nim podziwiała. Nigdy nie próbował zmienić jej zdania.
Teraz, rok później, czuła się inaczej. Osiągnęła więcej, niż początkowo planowała.
„Tak, powiedziałaś to”. Alex wyciągnął do niej ramię, a ona je przyjęła. „Swoją drogą, wyglądasz oszałamiająco, Hailey”.
„Dziękuję. Ty też wyglądasz bardzo przystojnie”.
Podeszli do samochodu, a on otworzył przed nią drzwi. Wsiadła do środka, a Alex dołączył do niej. Uwielbiała obserwować światła miasta podczas jazdy.
Jechali przez dłuższą chwilę. Zaczęła się zastanawiać, jak daleko znajduje się ich cel.
Po około godzinie i piętnastu minutach dotarli na miejsce. Przeczytała duży napis przy wejściu: LECROW.
Miejsce było wspaniałe. Patrzyła na nie z zachwytem.
Samochody i ludzie bez przerwy przyjeżdżali i odjeżdżali. Wiedziała, że to jej czas, by zabłysnąć.
Alex wysiadł z samochodu i podał jej dłoń, by pomóc jej wyjść. Przyjęła ją i wysiadła. Chwyciła Alexa pod ramię i weszli do środka.
Miejsce było ogromne. Z sufitu zwisały diamentowe żyrandole.
Kiedy weszli do środka, gospodarz zaprowadził ich na miejsca. Hailey wzięła kieliszek szampana i wzięła łyk. Wkrótce sala zapełniła się bogatymi ludźmi, którzy byli gotowi na aukcję.
Gdy rozpoczęła się aukcja, rozglądała się za potencjalnymi klientami. Zapamiętywała osoby, które podawały najwyższe kwoty. Na aukcji wystawiono obrazy, pamiątki rodzinne i zabytkowe przedmioty.
Po dwóch godzinach licytacji miała listę potencjalnych klientów, do których mogła podejść.
Kiedy licytacja dobiegła końca, zachęcono wszystkich do rozmów i dyskusji o wystawionych przedmiotach.
Ona i Alex wykorzystali tę okazję, by nawiązać kontakty z klientami. Zrobili świetne wrażenie. Rozdawali swoje wizytówki, prawili klientom komplementy i wyjaśniali, dlaczego są najlepszym wyborem.
Kiedy skończyli, postanowili wrócić do domu.
Hailey i Alex wyszli z budynku. Zeszli po schodach na parking, by poczekać na swój samochód. Hailey lekko zadrżała. Alex zdjął marynarkę i okrył nią jej ramiona.
„Dziękuję”. Wsunęła ręce w rękawy marynarki. Cieszyła się zapachem jego wody kolońskiej.
„Proszę bardzo”. Alex objął ją ramionami i przytulił do siebie. Ciepło jego ciała było kojące.
Zauważyła, że ich samochód podjeżdża i zatrzymuje się tuż przed nimi.
„Hailey?” – zawołał jakiś głos.
Odwróciła się lekko i ze zdziwieniem dostrzegła Colhane'a. Stał z grupą mężczyzn. Miała przeczucie, że wśród nich jest ktoś, kogo chciała uniknąć.
Nie spojrzała na pozostałych i szybko odwróciła się z powrotem.
Dlaczego musiał ją rozpoznać i zwrócić na nią uwagę? Czuła, że mężczyźni przestali rozmawiać. Czy wszyscy się na nią gapili?
Na szczęście tamci stali na górze schodów, a ona mogła szybko uciec.
Pospieszyła do samochodu. Alex poszedł w jej ślady i odjechali.
Ale ktoś został w tyle, obserwując, jak odjeżdża.

















































