Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Nie ma czegoś takiego

Nie ma czegoś takiego

Autorzy
Tiff
Lektury
18,4K
Rozdziały
66
Autorzy
Tiff
Lektury
18,4K
Rozdziały
66
👩‍❤️‍💋‍👨 Young Adult👱🏽‍♀️Nastolatki😈Romanse z dręczycielami👩🏽‍🎓Studenci🏙️Współczesne🤨Randkowanie na niby

– Wsiadaj do furgonetki, Skylar. I tak, uśmiecha się z tym wyższością, jakby już wygrał.

James Ryan ma w sobie ten rodzaj pewności siebie, przez który masz ochotę oblać go drinkiem. Co jest... kłopotliwe, bo chłopak ciągle się zjawia, oferując podwózkę, rzucając nowymi ksywkami i dotykając jej o sekundę za długo.

Zanim James wpadł z hukiem w jej życie, Skylar po prostu próbowała przetrwać chaos ostatniej klasy z przyjaciółkami u boku i wiecznie zapracowaną mamą. Wtedy James uznał, że są „prawdziwymi przyjaciółmi”, zaczął parkować tak, jakby szkoła należała do niego, i obejmować ją na korytarzach, jakby ogłaszał to całemu światu. Skylar powinna go nienawidzić – i nienawidzi – dopóki chłopak nie kupuje jej lodów o smaku ciasteczkowym i nie patrzy na nią, jakby była jedyną osobą w pokoju. A kiedy zazdrosna była dziewczyna zaczyna nagrywać upokarzające filmiki, James może i nie zachowuje się jak święty... ale wkracza do akcji, głośno i na oczach wszystkich. Znacie to uczucie, kiedy obiekt waszych westchnień staje się waszym największym problemem? No właśnie.

Więc kiedy Skylar w końcu zgadza się udawać jego dziewczynę „dla pozorów”, James całuje ją w czubek głowy i z premedytacją nazywa „małą”. Drzwi do klasy otwierają się z hukiem.

Rozdział 1

SKYLAR

Dawno, dawno temu, w odległej krainie, żyła siedemnastoletnia dziewczyna o długich brązowych włosach i matowych, szarych oczach. Miała dwie najlepsze przyjaciółki i tylko matkę, która się nią opiekowała.
Pewnej burzowej nocy, gdy była mała, mężczyzna, który miał być jej ojcem, odszedł i nigdy nie wrócił. Nie tylko zabrał wszystkie swoje rzeczy, ale zabrał ze sobą także miłość i zaufanie małej dziewczynki, sprawiając, że poczuła się gniewna i bezwartościowa.
Od tamtej pory uznała, że miłość nie istnieje. Co więcej, poprzysięgła nienawidzić wszystkiego, co z miłością związane, do końca swoich dni.
Jej jedyna prawdziwa miłość może znajdować się tuż pod jej nosem, ale ona nawet o tym nie wie, ani tak naprawdę zdaje się tym nie przejmować. Musi nauczyć się ufania i na nowo pokochać; tylko wtedy będzie naprawdę szczęśliwa.
Czy jej się to uda? Oczywiście, że tak, o ile otrzyma pomoc. Kto jej pomoże, możecie zapytać?
Cóż, będziecie musieli przeczytać, by się dowiedzieć. W końcu to opowieść stara jak świat.
Nigdy nie wierzyłam w bajki. Kto by wierzył? Cała ta koncepcja jest całkowicie niedorzeczna.
Kto wierzy w ziejącego ogniem smoka, który pilnuje twojego pozbawionego nadziei ciała w wieży, podczas gdy ty czekasz na swoją jedyną prawdziwą miłość, która przybędzie cię uratować? To doprawdy niepraktyczne.
Jak można kochać kogoś zupełnie obcego, kogo nigdy wcześniej się nie spotkało? A może on jest tu przez cały czas, ukryty tuż przed twoimi oczami.
Tak czy inaczej, nie obchodzi mnie to. Miłość jest mi obca i zamierzam sprawić, by tak pozostało.
To jednak nie jest teraz dla mnie istotne. Ważna jest ostatnia klasa w Rutherford High.
Ten jeden rok, który naprawdę ma znaczenie. Ten jeden rok, który może zadecydować o całej twojej przyszłości.
To ostatni dzień lata i zazwyczaj moje dwie najlepsze przyjaciółki i ja idziemy do Splash Mountain i bez przerwy zjeżdżamy na zjeżdżalniach wodnych, aż bolą nas tyłki. Czasami nawet kupujemy niezliczone ilości balonów z wodą i urządzamy epicką bitwę na moim podwórku.
Dzisiaj jednak jest ostatni dzień lata przed ostatnią klasą i moje przyjaciółki i ja chcemy zrobić coś nieco mniej dziecinnego, a bardziej dorosłego. Jesteśmy więc tutaj, na basenie miejskim, opalając się na leżakach i umierając z nudów.
— Możemy chociaż przejechać obok Splash Mountain? — błaga Elena, trzymając ręcznik na twarzy, by osłonić się przed palącymi promieniami słońca.
— Przestaniesz marudzić? Przecież dobrze się bawimy, prawda? — uśmiecham się nieśmiało, zarabiając w zamian dwa groźne spojrzenia.
— Kogo obchodzi, co robimy? Nikt inny się tym nie przejmuje — wzdycha Elena.
— Przez was obie boli mnie głowa — mówi Abigail.
— To nie przez nas, to to głupie słońce pożera całą naszą energię — odpowiada Elena, posyłając mi kolejne wymowne spojrzenie.
— Wiecie co, w porządku. Chodźmy. — Nagle pochylam się na krześle i chwytam torbę plażową, wrzucając do niej swoje rzeczy przed wstaniem.
— Naprawdę? — Obie uśmiechają się szeroko, siadając prosto.
— Tak, chodźmy, zanim zmienię zdanie. — Uśmiecham się pod nosem, kierując się do wyjścia.
Elena i Abigail nie marnują czasu na zbieranie swoich rzeczy i pędzą do mojego samochodu.
— Zaklepuję przód! — woła Abigail.
— Nie ma mowy, małpo, siedziałaś z przodu w drodze tutaj! — Elena wydyma wargi.
— Trzeba być szybkim, żeby wygrać, skarbie. — Abigail uśmiecha się triumfalnie, otwierając drzwi pasażera i sadowiąc się na przednim siedzeniu.
— Jeszcze ci się odpłacę, nie martw się — mruczy Elena, wywołując mój śmiech.
Przez następne dziesięć minut słucham, jak Elena i Abigail kłócą się o stacje radiowe, aż w końcu wjeżdżamy na parking Splash Mountain, miejskiego parku wodnego.
— Jesteśmy tu tylko na godzinę, jasne? Więc wykorzystajcie to jak najlepiej — instruuję je.
— Godzina? Jesteś drętwa — wzdycha Abigail, wysiadając z samochodu.
Przewracam oczami, ale uśmiecham się do siebie, bo wiem, że i tak zostaniemy tu do końca dnia.
Upinam swoje długie, falowane włosy w kocyk i nakładam więcej kremu z filtrem na twarz i ramiona. Abigail zostawia swoje rude pasma opadające na plecy, podczas gdy Elena wiąże swoje tlenione blond włosy w wysoki kucyk.
Elena Kennedy i Abigail Stone są moimi najlepszymi przyjaciółkami od pierwszej klasy. Mały pomiot piekielny o imieniu James Ryan postanowił wlać mi klej we włosy podczas leżakowania wraz ze swoim najlepszym kumplem Ian Adams. Elena pomogła mi go wypłukać, podczas gdy Abigail udzieliła James i Ian bardzo ważnej lekcji na temat bycia miłym dla innych.
Powiedzmy tylko, że chłopcy nie zadzierali z nami przez resztę roku. Od tamtej pory nasza trójka jest nierozłączna.
— O cholera. Patrzcie tam! — piszczy Elena, wskazując na dwóch bardzo znajomych chłopców idących w naszym kierunku.
— Dlaczego oni tu są? — Abby natychmiast chwyta ręcznik, by zakryć swoją drobną sylwetkę.
Nie odpowiadam. Po prostu ignoruję dwóch chłopców, gdy zatrzymują się tuż przed nami.
— No proszę, kogo my tu mamy? — Ian uśmiecha się zawadiacko, sadowiąc się na pustym krześle obok mnie.
— Żegnaj, Ian — mówię, nie nawiązując kontaktu wzrokowego.
— Stary, ale ona jest w ciulowym nastroju — marudzi Ian, wstając, by przesiąść się w pobliże Eleny.
— Czego wy dwaj chcecie? — pytam, nie mając nastroju na ich neandertalskie wygłupy.
— Ach, nie udawaj, że nie cieszysz się na mój widok — mówi James, a pewność siebie bije od jego szerokiej i męskiej sylwetki. Zajmuje miejsce obok mnie, które opuścił Ian, i wlepia we mnie wzrok.
— Uwierz mi, niczego nie udaję — mówię, odwracając się, by posłać mu niedowierzające spojrzenie.
— Ian, czy mógłbyś proszę powiedzieć Sky, że musi przestać chować tę urazę z pierwszej klasy i po prostu wyznać mi swoją dozgonną miłość? — James szczerzy zęby w uśmiechu.
— Stary, nie ma mowy, żeby odpuściła. Prędzej wrócisz do Avery — śmieje się Ian, sprawiając, że James dyskretnie posyła mu groźne spojrzenie.
Marszczę nos na wzmiankę o byłej dziewczynie Jamesa, Avery. Avery Stiles. Dziewczyna, która zamieniła moje życie w piekło od szóstej klasy, kiedy to zagięła parol na Jamesa.
James miał być moim partnerem w laboratorium na chemii, ale ona postawiła sobie za punkt honoru, by zgarnąć Jamesa dla siebie. Zdołała zamknąć mnie w łazience przed rozpoczęciem lekcji i powiedziała nauczycielowi, że wagaruję. Nauczyciel przydzielił Jamesa do Avery, a kiedy wróciłam następnego dnia, powitał mnie mój partner laboratoryjny, Thomas Wormwood.
Powiedzmy tylko, że Thomas miał pewien specyficzny zapach, z którym nawet nauczyciel chwilami nie mógł sobie poradzić. Dzieciak nigdy się nie mył, a przynajmniej tak to wyglądało.
Od tamtej pory Avery nie spuszczała Jamesa z oczu, przynajmniej do niedawna, kiedy to zerwał z nią z nieznanych powodów.
— Cóż, skoro skończyliście być uciążliwi, ja i dziewczyny idziemy na zjeżdżalnie — mówię, wstając, a Abby i Lena idą w moje ślady.
— Ooo, nie możemy iść z wami? — Ian wykrzywia usta w podkówkę.
— Dlaczego na litość boską miałybyśmy na to pozwolić? — odpowiada Abby, posyłając Ianowi ostre spojrzenie.
— W sensie, im więcej osób, tym weselej, prawda? — Elena uśmiecha się łagodnie, co sprawia, że Ian puszcza do niej oko.
Elena podkochuje się w Ianie, odkąd przyszedł jej z pomocą w siódmej klasie, kiedy Avery odsunęła jej krzesło, sprawiając, że Elena wylała na siebie całą tacę z obiadem. Ian nakrzyczał na Avery i zaprowadził Elenę do pielęgniarki, by mogła się umyć i przebrać. Zawsze był tym milszym z tej dwójki, z których drugim jest James.
Posyłam Elenie mordercze spojrzenie, ale ona tylko się uśmiecha, gdy Ian idzie za nią w stronę zjeżdżalni. Zaczynam iść obok Abby, ale wkrótce potem James pojawia się po mojej lewej stronie.
— Więc zamierzasz mnie po prostu ignorować? — Dąsa się, a jego głęboki i chropowaty głos sprawia, że w moim wnętrzu coś się przewraca.
— Taki jest plan — wzdycham, próbując przyspieszyć i wyprzedzić go o kilka kroków.
— Daj spokój, Skylar — błaga. — Nie chciałem wlać ci tego kleju we włosy. Naprawdę byłem ciekawy, czy zadziała tak samo jak żel do włosów. — Uśmiecha się nieśmiało, bez trudu dotrzymując mi kroku.
Mam ochotę zemdleć z zachwytu na dźwięk mojego pełnego imienia w jego ustach, ale nie mogę pozwolić, by zauważył moją słabość.
— Już mnie to nie obchodzi — mówię, życząc sobie, by poszedł do Eleny i Iana.
— Więc skąd ta nienawiść?
— Nie nienawidzę cię. Po prostu cię nie lubię. — Uśmiecham się kokieteryjnie.
— Oh, cóż, „nie lubić” to o krok wyżej niż nienawidzić. Biorę to. — Uśmiecha się.
Staram się nie gapić na jego idealnie białe zęby, gdy wszyscy podchodzimy do pierwszej zjeżdżalni. To zjeżdżalnia grupowa, więc oczywiście jestem w przekonaniu, że będę na niej tylko ja, Elena i Abigail.
O rany, jakże się mylę.

Odkryj Galateę

Obsesja Książka 3Skażony przez niewinnośćPRZY TAFLIKumpel od nauki 2Nieodparta miłość

Najnowsze publikacje

To, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate Alfy

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 36

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8