
Nieskończoność 2
Autorzy
Mikayla S
Lektury
3,1M
Rozdziały
38
Śmierć jest wszędzie wokół mnie. On mnie wzywa. Moja dusza odpowiada... Skosztowałam go. Czuję, kiedy jest blisko. Teraz znam jego imię... Soren... Mój partner. On mnie pochłania. Żyje w każdej mojej myśli. W każdej mojej świadomej potrzebie. W moich snach. Należę do niego... Jego Lux. On należy do mnie. Od dnia do nocy, on jest tam. W każdej emocji i każdym dotyku. Umarłabym za niego. Teraz, zabiję dla niego...
Myślenie z Portalami
Soren
„Ojciec będzie wściekły” - mówi Craven z nutą strachu w głosie.
Wszyscy wybuchamy śmiechem na jego zmartwienie.
„Nie martw się, nie pozwolę mu cię skrzywdzić” - uspokajam go, wymieniając porozumiewawcze spojrzenia z Zennenem i Devlinem.
Doskonale wiemy, że wstęp do pokoju Lucyfera jest surowo wzbroniony.
Ale dziś łamiemy tę zasadę.
Pomieszczenie tonie w głębokiej czerwieni - kolorze wybranym przez naszą matkę przed jej odejściem.
Na myśl o niej ogarnia nas smutek.
Od jej śmierci ojciec pogrążył się w samotnym żalu.
Uczynił swój pokój sanktuarium jej pamięci.
Biorę głęboki wdech, zastanawiając się nad celem naszej wizyty.
Podchodzę do czegoś, co na pierwszy rzut oka wygląda jak zwykła szafa.
Ale my, rodzeństwo, wiemy, że to coś więcej.
Ostrożnie otwieramy drzwi.
Wnętrze szafy jest puste, z wyjątkiem dużego lustra.
„Co zamierzasz, Devlin?” - pytam. „Ojciec wpadnie w szał, jeśli dowie się, że używaliśmy magicznego lustra”.
„To jedyny sposób, żeby się dowiedzieć” - odpowiada Devlin.
Z bijącym sercem dotykam ramy. Lustro ożywa pod moimi palcami.
Twarz w lustrze uśmiecha się, rozpoznając nasze intencje. Kiwa głową, dając mi znak do zadania pytania.
„Pokaż mi Zaylę King, partnerkę Sorena, towarzyszkę Jeźdźca Śmierci”.
Mój głos jest spokojny, ale wewnątrz czuję niepokój.
Kobieta w lustrze posyła nam ostatni uśmiech, zanim znika.
Pojawia się Zayla.
Oniemiałam, widząc ją zwijającą się z bólu i krzyczącą.
„Musimy jej pomóc!” - wołam przerażona.
Craven już tworzy przejście do Zayli. Tuż przed tym, jak mamy przez nie przejść, dobiega nas dźwięk z lustra.
Odwracamy się i widzimy, jak jej ciało się rozluźnia, a ból ustępuje.
Zennen i ja spoglądamy to na lustro, to na przejście do Zayli, po czym Zennen odzywa się:
„Craven, zamknij to przejście, szybko”.
Gdy zaczyna je zamykać, z lustra dobiegają bolesne jęki. Z przerażeniem obserwujemy, jak przejście znika, a ciało Zayli zaczyna drżeć, jakby ogarnięte płomieniami.
„Devlin, musimy coś zrobić!” - woła Craven.
Tym razem ja tworzę przejście do niej.
Obserwuję w lustrze, jak jej cierpienie powoli ustępuje. Zamykam przejście, by to sprawdzić, i ból powraca ze zdwojoną siłą.
„Nie możemy utrzymywać otwartego przejścia, to nas wyczerpie. Tylko żniwiarze byliby w stanie to zrobić, ale są zajęci”.
Zennen wzdycha, pocierając kark.
Wymieniamy spojrzenia, próbując znaleźć rozwiązanie.
„Mam pomysł, ale potrzebuję, żeby jeden z was utrzymał dla mnie otwarte przejście” - mówię.
„Ja to zrobię, ale będziesz miała tylko godzinę, zanim opadnę z sił. Wystarczy?” - pyta Zennen.
„Tak, powinno wystarczyć” - odpowiadam, zamykając swoje przejście, gdy tylko Zennen otwiera swoje.
„Wrócimy najszybciej, jak to możliwe” - rzucam, wybiegając z pokoju.
„Dokąd idziemy?” - pyta Craven, biegnąc za mną po schodach.
„Do otchłani”.
Craven zatrzymuje się na moment, zanim przyspiesza, by mnie dogonić.
„Czego stamtąd potrzebujemy?”
„Złamanych dusz” - odpowiadam.
Otchłań budzi grozę.
Dusze wszelkiego rodzaju ludzi czekają tam, aż wskażemy im drogę.
Niektórych karamy, zostawiając ich tutaj. Powoli tracą zmysły, pragnąc ruszyć dalej.
Moi bracia pomagają mi opiekować się duszami, ale to ja decyduję o ich losie.
Gdy wchodzimy do pomieszczenia, panuje głucha cisza.
Dusze są rozrzucone po całym pokoju, nieruchome.
Zwykle się poruszają, ale teraz stoją w bezruchu.
Idąc głębiej w pomieszczenie, przeglądam wszystkie dusze w poszukiwaniu konkretnej osoby... Geralda Burtiniego.
Przeglądając dusze, widzę wszystko, co każda z nich zrobiła w swoim życiu.
Od zwykłych, szczęśliwych żyć i rodzin po morderców i złoczyńców, wszyscy są tu razem, czekając na informację o swoim przeznaczeniu.
Wszyscy chcą wiedzieć, kiedy będą mogli ruszyć dalej.
Zatrzymuję się, gdy widzę duszę, która wydaje mi się znajoma.
Jej imię i twarz budzą we mnie wspomnienia, ale nie jestem pewna.
Diamond King.
Gdy poznaję jej życie, zdaję sobie sprawę, że ta dusza należy do babci Zayli.
Jej dusza jest popękana od trudnych doświadczeń, ale dobra. Patrzę na jej duszę i pozwalam jej odejść.
„Twoje serce jest czyste, możesz ruszyć dalej. Będę czuwać nad twoją rodziną, gdy będzie dorastać. Ciesz się Niebem. Twój partner czeka tam na ciebie”.
Uśmiecha się do mnie z wdzięcznością, zanim jej dusza znika w delikatnym białym świetle.
„Co my tu robimy?” - pyta Craven.
Krzyżuje ramiona, wyglądając na zirytowanego.
W pośpiechu zapomniałam powiedzieć mu o planie.
„Potrzebujemy Geralda Burtiniego” - wzdycham.
Początkowo wygląda na niepewnego, ale nie drąży tematu.
Kontynuujemy poszukiwania.
Gdy Craven woła mnie, brzmi niespokojnie.
„Znalazłem go, ale... nie wiem, co planujesz z nim zrobić. Może potrzebujemy innej duszy”.
Zdezorientowana, podążam za jego głosem, aż go znajduję.
Przykuty do ściany jest Gerald Burtini.
Jego dusza nosi ślady, które zostawiłam na jego ludzkiej postaci, gdy byłam wściekła.
Tu w otchłani jego dusza wygląda na całą i prawie żywą. Ale gdybym go uwolniła, Gerald rozpadłby się na wiele kawałków, tak jak go zostawiłam.
„Jest idealny, dokładnie tak jak myślałam” - mówię z zadowoleniem, sięgając i odpinając jego łańcuch od ściany.
Podnoszę go, zmuszając Geralda do stanięcia.
Kładę ręce na jego ramionach, poznając jego życie.
Śmierć była dla niego zbyt łaskawa.
„Za zło, które wyrządziłeś zarówno ludziom, jak i istotom nadprzyrodzonym, musisz pozostać w tym miejscu, dopóki nie zdecydujemy inaczej. Inne dusze stąd odejdą, ale ty zostaniesz”.
Odwracam się i kiwam głową do Cravena. Podchodzi i staje obok mnie, krzyżując swoją lewą rękę z moją, i oboje trzymamy ramiona Geralda w ten sam sposób.
Craven i ja zaczynamy wypowiadać specjalne słowa po łacinie, które tworzą żniwiarza.
Gdy wypowiadamy ostatnie słowo, nasze oczy stają się mlecznobiałe, a ciała sztywnieją. Dajemy tej duszy życie, które nigdy się nie kończy.
Ale dodajemy słowa, które pozwalają nam zmienić Geralda z powrotem w zwykłą, złamaną duszę.
Bez tych słów Gerald byłby żniwiarzem na zawsze.
Gdy kończymy, ten podły człowiek stoi tam z szyderczym uśmiechem.
„Nie wiem, czemu się szczerzysz. To nie będzie dla ciebie przyjemne”.
Craven brzmi zirytowany, zanim puszcza Geralda.
Z łatwością podnoszę niskiego mężczyznę.
Co za okropny człowiek...
Nie, to zbyt łagodne. On jest gorszy niż to.
Trzymam go w powietrzu, jego nogi zwisają, a twarz wygląda na przestraszoną, tak jak pamiętam z czasów, gdy go skrzywdziłam. Idę głębiej w otchłań, aż dochodzimy do cel.
To najgorsze miejsce, w jakim dusza może się znaleźć.
Cele są magiczne i sprawiają, że dusze nie mogą robić tego, co chcą, pozostawiając je zamrożone w miejscu.
Ale wiedzą, co się dzieje wokół nich, więc siedzą tam, czasem przez setki lat, niezdolne do ruchu czy jakiegokolwiek działania.
„Cela 27, otwórz się”.
Craven i ja wchodzimy do środka. Pomieszczenie jest puste, z wyjątkiem drewnianego krzesła unoszącego się lekko nad ziemią.
Sadzam Geralda na krześle, które opada na podłogę. Jego ciało natychmiast zamraża się. Jego oczy wyglądają na przerażone, gdy chodzę wokół niego.
„Widzisz, Gerald, nie jest mądrze być dumnym, gdy jest się karanym. Założę się, że czułeś się naprawdę dobrze, mając całą tę moc, gdy zostałeś żniwiarzem”.
Pochylam się za nim i szepczę mu do ucha. Mój głos jest zimny i gniewny.
„Ale mam wobec ciebie plany”.
Chwytam go za kark, który teraz może odczuwać ból, i wbijam paznokcie.
Nie może od tego umrzeć ani krwawić, ale może czuć ból.
Odchylam jego głowę do tyłu, zmuszając go do patrzenia na Cravena, który podchodzi bliżej.
„Otworzysz przejście do domu Zayna Kinga i jego partnerki Skyli. Wiem, że wiesz, kim oni są, więc nie udawaj, że nie wiesz”.
W tej celi musi robić to, co mu każemy. Ale otwarcie przejścia jest trudne, jeśli nie wiesz, dokąd zmierzasz.
Jednak po przejrzeniu jego życia odkryliśmy, że wie dokładnie, gdzie mieszkają Kingowie.
Wie aż za dobrze, i nam się to nie podoba.
Atak na Zaylę był zaplanowany przez tego człowieka.
Dowiedzieliśmy się o tym dopiero po tym, jak jego dusza trafiła tutaj.
Po kilku minutach ciszy, przejście powoli otwiera się w celi.
Zaciskam mocniej uchwyt na jego karku i wydaję ostatni rozkaz.
„Utrzymuj to przejście otwarte, dopóki ja lub Craven nie powiemy ci, żebyś je zamknął. I upewnij się, że pozostanie ukryte”.
Craven i ja obserwujemy, jak przejście zmienia kolor i miejsce, kończąc w czymś, co wygląda jak strych.
Puszczam jego kark i staję przed nim.
„Ciesz się swoim nowym domem. Cela 27 zawsze była moją ulubioną”.
Zanim wyjdziemy, Craven uderza go w brzuch. Jego oczy pokazują ból, ale ciało pozostaje zamrożone.
„To za skrzywdzenie mojej młodszej siostry, ty draniu. Ciesz się samotnością”.
Wychodzimy, każemy celi się zamknąć i pieczętujemy ją krwią. Tylko Craven lub ja możemy ją otworzyć.
Spieszymy z powrotem na górę do pokoju naszego ojca i magicznego lustra.
Właśnie gdy otwieramy drzwi, widzimy Zennena, który jest bliski omdlenia.
Wróciliśmy w samą porę.

















































