
Królowie imperium 1: Zniewolona przez króla
Rozdział 2
SABINA
Krzyk wyrwał mi się z gardła, gdy mężczyzna mocniej chwycił mnie za ramię, zmuszając do uklęknięcia.
Wiedziałam, że nie powinnam patrzeć na króla, więc wbiłam wzrok w miękki czerwony dywan, czekając na jego słowa.
Nie mogłam uwierzyć, że to on. Osiem lat minęło, odkąd widziałam go po raz ostatni, odkąd powiedziałam mu, że nie możemy być już razem.
Wmówiłam sobie, że nigdy więcej go nie zobaczę, ale los pokazał mi, jak bardzo się myliłam, podobnie jak osiem lat temu.
W komnacie zapadła głucha cisza, przerywana jedynie ostrym trzaskiem.
Serce podskoczyło mi do gardła, ale nie drgnęłam. Nawet najmniejszy ruch mógł zostać odebrany jako brak szacunku na królewskim dworze. Przy królu trzeba było stąpać jak po cienkim lodzie.
Nagle poczułam, jak coś ciepłego okrywa moje ramiona. Zaskoczona, uniosłam wzrok i zobaczyłam stojącego obok strażnika o śniadej cerze i czarnym wąsie.
Dotknęłam szala, czując jego miękkość. Strażnik owinął mnie nim, zakrywając moje nagie piersi. To mnie zaskoczyło.
Ale wiedziałam, że strażnik nie zrobił tego z własnej woli - to Aboloft wydał mu polecenie. Nawet jeśli wiedziałam, że był łaskawy, i tak byłam zdziwiona.
Był pierwszym mężczyzną w Quopii od ośmiu lat, który okazał mi odrobinę życzliwości.
– Przyprowadziłiśmy siedem czystych młodych kobiet dla ciebie, Wasza Wysokość – powiedział mężczyzna stojący za mną.
Nie wiedziałam, co Aboloft myśli ani co robi, mój wzrok był wbity w podłogę. Nigdy wcześniej nie znalazłam się w takiej sytuacji, a mimo że kiedyś znałam króla, to było dawno temu.
Ludzie zmieniają się z czasem, więc nie wiedziałam, czy wciąż jest tym miłym mężczyzną, z którym śmiałam się, rzucając kamyki do jeziora, czy kimś zupełnie innym. Czy to ten sam człowiek, z którym dorastałam, czy ktoś, kogo nie znam?
Gdyby był taki sam, nie zacząłby porywać młodych kobiet i trzymać ich jako osobistych niewolnic seksualnych!
Nie, nie. On by mi tego nie zrobił. Nie był taki okrutny. Aboloft był słodki i zabawny. Nigdy by mnie nie skrzywdził, ani żadnej kobiety.
Znał granicę między dobrem a złem. Aboloft nigdy nie zrobiłby ze mnie niewolnicy seksualnej.
Ale wtedy przyszła mi do głowy myśl, która niemal odebrała mi oddech. Minęło osiem lat, odkąd ostatnio widziałam Abolofta. Czy on mnie w ogóle pamiętał?
Nie. Dlaczego miałby mnie pamiętać? Nie byłam już tą samą osobą co osiem lat temu. Zmieniłam się pod każdym względem.
Byłam teraz kobietą, ale ludzie w Quopii nie darzyli mnie szacunkiem.
Więc Aboloft mnie nie znał. Nie rozpoznałby mnie, co oznaczało, że naprawdę zostanę jego niewolnicą seksualną. Potraktuje mnie tak, jak traktował wszystkie inne kobiety - jak zabawki.
O Boże, proszę, pomóż mi!
– Pokaż mi! – rozkazał Aboloft, a jego głos odbił się echem w zamku.
Mężczyzna, który okrył mnie szalem, chwycił mnie za ramię i odsunął na bok, tak że nie stałam już twarzą do króla. Kobieta za mną została wtedy wyprowadzona do przodu.
– Olivia! – powiedział mężczyzna, który ją trzymał. Kobieta miała ciemne, kręcone włosy, jasną cerę i brązowe oczy pełne łez.
Król siedział na swoim wielkim tronie, przyglądając się Olivii. Zapadła cisza, gdy Aboloft studiował nową kobietę. Ale cisza nie trwała długo.
– Harem – krzyknął Aboloft.
– Nie, proszę! Proszę, Wasza Wysokość, błagam! – płakała Olivia, ale nikt jej nie słuchał. Dwóch mężczyzn chwyciło ją za ramiona i wyprowadziło, a jej krzyki odbijały się echem, aż w końcu ucichły.
Gdy tylko Olivia została zabrana, kobieta za nią została wyprowadzona do przodu. Stało się to samo. Mężczyzna, który ją trzymał, powiedział, że ma na imię Aliah, zanim wszyscy zaczekali na decyzję króla.
– Kwatery – powiedział Aboloft, i Aliah została wyprowadzona.
Następna kobieta, która miała zostać wyprowadzona do przodu, zaczęła krzyczeć i próbować wyrwać się mężczyźnie, który ją trzymał.
Czarne włosy wysunęły się z jej niedbałego koka, a jej piwne oczy błyszczały gniewem, gdy próbowała się uwolnić, ale liny na jej nadgarstkach i uścisk mężczyzny na jej ramieniu trzymały ją w miejscu.
Mężczyzna nie zdążył nawet powiedzieć jej imienia, zanim król przemówił.
– Lochy! – Jego głos przeciął powietrze, uciszając kobietę. Po tym już nie walczyła ani nie krzyczała, ale pozwoliła mężczyznom wyprowadzić się w ciszy.
– Kim ona jest? – zapytał Aboloft, gdy tylko kobieta zniknęła.
– Melanie, Wasza Wysokość – odpowiedział mężczyzna, pochylając głowę.
– Ma być zabrana do lochów we wschodnim skrzydle – rozkazał, wpatrując się ciemnymi oczami w mężczyznę przed sobą.
– Tak, Wasza Wysokość. – Z głębokim ukłonem mężczyzna odszedł.
Aboloft nie musiał mówić następnej kobiecie, żeby wyszła do przodu. Jego ludzie wykonywali swoją pracę bez żadnych rozkazów od króla.
To pokazało mi, jakim człowiekiem stał się Aboloft. I bałam się tego człowieka. Bardzo się bałam Króla Quopii.
To nie był mężczyzna, którego znałam. Mężczyzna, którego znałam, nigdy nie kazałby wtrącać niewinnych kobiet do więzienia. A jednak właśnie to teraz robił.
Ostatnie osiem lat zmieniło nie tylko mnie, ale i jego. Aboloft brzmiał, jakby nigdy się już nie uśmiechał.
Nic nie zostało z chłopca, którego zostawiłam. Nic nie zostało z mojego najlepszego przyjaciela.
Gdzie on był? Co się stało, że stał się tak obojętny wobec niewinnych ludzi? Co się stało, że stał się tak okrutny wobec kobiet?
Mary została zmuszona do uklęknięcia przed królem. Mężczyzna, który ją trzymał, wypowiedział jej imię, po czym zamilkł. Aboloft przyglądał się jej, podczas gdy wszyscy czekali na jego decyzję.
Mary była tak nieruchoma, że można by ją pomylić z posągiem.
– Harem – powiedział Aboloft po chwili. Byłam zaskoczona, że zajęło mu to tak długo. O czym myślał, decydując o losie Mary?
Osiem lat temu rozumiałam go bardzo dobrze. Osiem lat temu byłam tak blisko Abolofta, że prawie słyszałam jego myśli.
Jego jasne oczy, jego miły uśmiech, kiedyś mówiły mi wszystko, co musiałam o nim wiedzieć. Ale teraz, gdy spojrzałam na niego przelotnie, nie mogłam odczytać jego myśli.
Choć bardzo się starałam, musiałam zaakceptować, że ten mężczyzna, który rządził tym królestwem ze swojego tronu, nie był tym samym mężczyzną, z którym dorastałam. To był Król Quopii. To był Król Aboloft.
Zanim strażnicy zdążyli zabrać Mary, wstała i zwróciła się do króla, zaskakując nas wszystkich. Nikt nigdy nie odważył się zwrócić bezpośrednio do Abolofta, a odwaga Mary zszokowała wszystkich, włącznie ze mną.
– Mój panie, mam prośbę, zanim zostanę zabrana – powiedziała łagodnym głosem.
Strażnicy już mieli ją odciągnąć, ale Aboloft gestem ich powstrzymał. – I cóż to za prośba? – zapytał Aboloft, jego głos tak samo silny jak zawsze.
– Mój panie, skoro jestem teraz twoją własnością, pragnę tego, co najlepsze dla tego królestwa. Moim życzeniem jest, abyś spalił tę czarownicę żywcem. – Mary spojrzała na mnie z nienawiścią, zanim znów zwróciła się do króla.
– I chcę, żeby cała Quopia to zobaczyła. Chcę, żeby Quopia była wolna od złych wpływów. Więc, mój Panie, moją prośbą jest, abyś spalił tę czarownicę.
– Mam nadzieję, że to zrobisz, bo zależy mi tylko na dobru tego królestwa.
Jeśli wcześniej byłam zszokowana, to teraz było to nic w porównaniu z tym, co czułam. Zaschło mi w ustach, gdy zrozumiałam jej słowa. Chciała, żeby król spalił mnie żywcem. Chciała mojej śmierci.
Tak jak ludzie z Wilsden, Mary chciała mojej śmierci. Próbowali i nie udało im się, a teraz ona prosiła króla, by zrobił to, czego ludzie z Wilsden próbowali mi zrobić siedem lat temu.
Ból, jakiego nigdy wcześniej nie czułam, uderzył we mnie, gdy wielki strach wypełnił moje serce. Mary właśnie poprosiła króla, żeby spalił mnie żywcem, a on to zrobi.
Aboloft nie wiedział, kim jestem. Minęło osiem lat, odkąd widział mnie po raz ostatni. Nie wiedział, że to jego najlepsza przyjaciółka, którą proszono o zabicie.
Aboloft prawdopodobnie posłucha swojej niewolnicy z haremu i zrobi to, o co prosiła. W końcu nie był już mężczyzną, którego kiedyś znałam. Był obcy. Był Królem Aboloftem.
– Tak jak ty jesteś moją własnością, ona też jest moją własnością. I to, co postanowię z nią zrobić, jest moją decyzją. Nikt, a zwłaszcza ty, bezwartościowa dziwko, nie będzie mi mówić, co mam robić!
– Zabierzcie ją! – Jego słowa były tak mocne, że moje żebra zadrżały ze strachu, a te słowa odebrały mi ostatnią nadzieję, jaką miałam. Teraz nie było już niczego, czego mogłabym się trzymać. Aboloft, mój najlepszy przyjaciel, zniknął.
Mary rzuciła mi ostatnie nienawistne spojrzenie, zanim została wyprowadzona przez strażników, zostawiając tylko dwie inne kobiety i mnie z królem.
Ale nie rozumiałam, dlaczego kazano mi uklęknąć z boku. Byłam pierwsza w kolejce. Dlaczego król kazał mi usiąść na boku? Czy nie powinien był najpierw zdecydować o moim miejscu w tym zamku? Dlaczego byłam ostatnia?
Następna kobieta, która wyszła do przodu, miała również rozdartą przednią część sukienki. Jej brązowe włosy wyglądały na matowe i potargane, a niebieskie oczy były pełne strachu. Starała się jak mogła, by pozostać nieruchomo, ale strach sprawiał, że drżała w miejscu.
– India – powiedział mężczyzna. Kobieta, India, trzęsła się, gdy Aboloft się jej przyglądał. Myślałam, że będzie się gapił na jej odsłonięty biust, ale tego nie zrobił, a po minucie powiedział, gdzie ma trafić.
– Kwatery!
India wydała z siebie cichy dźwięk, gdy łzy popłynęły z jej oczu. Ale nikogo to nie obchodziło. Nikt nie otarł jej łez. Zamiast tego, tak jak cztery inne kobiety, została zabrana na swoje miejsce w zamku.
Moje serce zaczęło bić szybciej, gdy ostatnia dziewczyna została wyprowadzona do przodu. Wyglądała na nie więcej niż siedemnaście lat. Jej czarne włosy były zaplecione w warkocz, a z oczu nieustannie płynęły łzy.
Przód jej sukienki był również rozdarty, pozwalając mężczyznom patrzeć na nią z pożądaniem.
– Jane – powiedział mężczyzna i zamilkł.
Tak jak w przypadku wszystkich innych kobiet, Aboloft uważnie przyglądał się kobiecie klęczącej przed nim. Nie spieszył się, a z każdą mijającą sekundą moje serce biło coraz szybciej.
Z bicia przeszło w łomotanie, a w końcu zagrzmiało w mojej piersi. Każda sekunda przybliżała decyzję Abolofta. Każda mijająca sekunda przybliżała mnie do Abolofta.
Gdy ta dziewczyna zostanie zabrana, będzie moja kolej. I nie mogłam sobie wyobrazić, gdzie Aboloft postanowi mnie umieścić.
– Kwatery – powiedział Aboloft. Wzięłam szybki oddech, gdy to powiedział. To było to, teraz była moja kolej.
Jane została zabrana wkrótce po decyzji Abolofta. A gdy już jej nie było, mężczyzna chwycił mnie za ramię i pociągnął do przodu, aż uklękłam przed królem jak wcześniej.
Przygryzłam wargę, żeby powstrzymać łzy cisnące się do oczu. Czy Aboloft umieści mnie w haremie i będzie mnie wykorzystywał, tak jak wszystkie inne niewolnice seksualne?
Czy umieści mnie w kwaterach? Czy wrzuci mnie do lochów? A może zrobi to, o co prosiła Mary, i każe swoim ludziom spalić mnie żywcem? Ta ostatnia myśl sprawiła, że zadrżałam ze strachu.
– Sabina – powiedział mężczyzna stojący obok mnie.
– Ach tak. Czarownica z Quopii. Muszę przyznać, że nie spodziewałem się, że moi ludzie przyprowadzą cię tutaj – powiedział Aboloft.
Łzy paliły mnie w oczy, ale starałam się ze wszystkich sił powstrzymać je od wypłynięcia. Nie byłam czarownicą! Nigdy nie uprawiałam magii. Nigdy nie robiłam niczego związanego z czarami.
Ale mimo że to powiedział, milczałam. Odpowiadanie królowi było najgorszą rzeczą, jaką można było zrobić, a ktokolwiek to robił, był bardzo surowo karany. W moim przypadku, gdybym odważyła się odezwać, król prawdopodobnie spaliłby mnie żywcem.
– Słyszałem wiele skarg na ciebie. Ludzie błagają mnie, żebym albo wygnał cię z tego królestwa, albo spalił żywcem jak innych tobie podobnych. Więc pytanie brzmi, co z tobą zrobić? – powiedział.
Moje obawy okazały się prawdziwe. Aboloft naprawdę nie wiedział, kim jestem. Nie miał pojęcia, że jestem jego najlepszą przyjaciółką. Nie rozpoznał mnie.
I z tego powodu prawdopodobnie każe mnie zabić. Dla niego nie byłam nikim ważnym. Dla niego byłam tym, co mówili o mnie ludzie z miasta - czarownicą.
– Wasza Wysokość, czy mogę coś zasugerować? – zapytał mężczyzna stojący obok mnie.
– Nie, nie możesz – przerwał mu Król Aboloft. Usłyszałam jego kroki zatrzymujące się tuż przede mną. Wzięłam głęboki oddech, ale nie odważyłam się spojrzeć w górę. Co on robił? Dlaczego stanął przede mną?
Aboloft chwycił mnie za podbródek, unosząc moją twarz, aż nasze oczy się spotkały. Były ciemne jak czarne kamienie, a wyraz w nich sprawił, że westchnęłam.
On wiedział. Rozpoznał mnie.
Nie było pomyłki w rozpoznaniu w jego oczach. Ale jego oczy wyrażały wiele uczuć, zbyt wiele, bym mogła je zrozumieć.
– Sabina. – Usłyszenie mojego imienia z jego ust po ośmiu długich latach sprawiło, że zadrżałam. Wiedział, kim jestem. Jego głos to potwierdził.
Ale w jego oczach nie było ciepła ani życzliwości dla mnie. Jego spojrzenie było zimne, jego słowa jeszcze zimniejsze. Wystarczyło to, by napełnić mnie uczuciem wielkiego strachu.
– Ty, moja czarownico, idziesz do lochu – powiedział Aboloft.
Nie czekając na odpowiedź, mężczyźni podnieśli mnie na nogi i zaczęli ciągnąć. Chciałam walczyć, ale szok mnie sparaliżował. Mogłam tylko pozwolić im mnie prowadzić.
Zobaczyłam mojego najlepszego przyjaciela po ośmiu latach.
Ale on już nie był moim najlepszym przyjacielem.
Był Królem Aboloftem.
Continue to the next chapter of Królowie imperium 1: Zniewolona przez króla