
Tajemnice kochanka
Autorzy
K.D. Peters
Lektury
946K
Rozdziały
70
Rozdział 1.
Książka 1:Sekrety, które zachowujemy
„Zamówienie numer dziesięć gotowe!”
Wzięłam głęboki wdech, chwyciłam talerz z lady i ruszyłam do zatłoczonej sali. Była chwila po dziewiętnastej i panował istny młyn.
Spodziewałam się tego. Tak było prawie co wieczór o tej porze. Jakby wszyscy, którzy skończyli pracę, musieli wpaść na szybką kolację.
Pot spływał mi po plecach, gdy przemykałam między stolikami, a mój długi kucyk kołysał się na boki. Czułam, że włosy są ciężkie, jakby przemoczone.
Tłum gości sprawiał, że w środku było jeszcze goręcej. Zajmowali wszystkie boksy i stoliki, a ich rozmowy zlewały się w jeden głośny gwar.
Dwaj stali bywalcy siedzieli w boksie, do którego niosłam jedzenie.
Wcześniej powiedzieli mi, że są stażystami w biurze w dzielnicy finansowej. Ponieważ nie mieli rodzin, do których mogliby wrócić, często wpadali tu na posiłek.
Nie byli brzydcy, mieli po dwadzieścia kilka lat i nosili eleganckie ubrania do pracy. Ale nie uważałam, że wyglądają tak dobrze, jak im się wydawało.
Szczerze mówiąc, irytowało mnie to, jak zawsze próbowali ze mną flirtować, gdy obsługiwałam ich stolik.
– Hej, Ivy. Masz jakieś plany po pracy? – zapytał jeden z nich, gdy stawiałam przed nimi talerze. Miał ciemnobrązowe włosy i oczy i uśmiechał się do mnie zalotnie.
– Po prostu wracam do domu spać – odpowiedziałam krótko.
– Daj spokój, Ivy! Czemu nie pójdziesz z nami do baru? Jest piątkowy wieczór i założę się, że moglibyśmy ci pokazać niezłą zabawę – powiedział drugi, próbując mnie przekonać.
Miał jaśniejsze brązowe włosy i ciemnoniebieskie oczy, i choć wyglądał nieco lepiej niż ten drugi, nadal nie byłam zainteresowana.
– Wiecie, że nie mogę. Poza tym jestem teraz bardzo zajęta, a gdy skończę zmianę, będę wykończona, więc może innym razem – powiedziałam, zanim szybko się oddaliłam.
Moja najlepsza przyjaciółka, Lana, chichotała, gdy wróciłam do lady, by czekać na następne zamówienie.
Jej jasnobrązowe krótkie włosy były nieco wilgotne od potu i przylepiały się do szyi, ale jej brązowe oczy błyszczały rozbawieniem.
– Nadal się tobą interesują – drażniła się ze mną.
– Przestań! – jęknęłam, próbując poprawić kucyk. – Czy tu naprawdę jest aż tak gorąco?!
– To przez tych wszystkich ludzi – powiedziała Lana. Szybko się zirytowała. – Poza tym Carlos nadal nie naprawił klimatyzacji. Jest taki skąpiradło. Czy on nie wie, że za chwilę będzie lato?!
Byłam przyzwyczajona do jej nagłych zmian nastroju, zwłaszcza w kwestiach, które ją denerwowały. Zawsze mówiła wprost, co myśli i o ile wiedziałam, zawsze taka była.
Lana była moją najlepszą przyjaciółką od początku liceum i pomogła mi dostać tę pracę. Nie było to wiele, ale przynajmniej starczało na opłacenie rachunków.
Cóż, tak było do tej pory.
– Hej, a gdzie w ogóle jest Carlos? Miał mi dziś wieczorem dać drugą połowę mojej wypłaty – powiedziałam jej.
Lana pokręciła głową. – Nie mam pojęcia. Nie widziałam go. Ale to piątkowy wieczór, więc pewnie znowu poszedł do barów ze swoimi koleżkami.
Cicho zaklęłam. No jasne, mój skąpy szef wyszedł, gdy powiedziałam mu, że potrzebuję pieniędzy.
Obiecałam sobie, że rzucę tę robotę, ale nadal nie znalazłam niczego innego, a potrzebowałam czegoś w zanadrzu, nawet jeśli na razie były to tylko napiwki.
Spojrzałam przez małe okienko na kucharzy, czując się zniecierpliwiona. Czekałam tam już prawie pięć minut. Następne zamówienie powinno być już gotowe.
– Hej, gdzie jest numer piętnaście?! – zawołałam.
– Pięć minut! – odkrzyknął jeden z nich.
– Serio?! – wydęłam wargi, krzyżując ramiona.
Lana podeszła do mnie, też czekając na resztę swojego ostatniego zamówienia.
– Hej, mówiłaś mi, że szukasz innej pracy, która lepiej płaci, prawda? – zapytała.
– Tak. Słyszałaś o jakimś wolnym stanowisku? – odpowiedziałam, nie kryjąc nadziei w głosie.
– Poniekąd.
– Co masz na myśli mówiąc „poniekąd”?
Lana uśmiechnęła się do mnie, słysząc, że wołają jej zamówienie.
– Wyjaśnię ci to po naszej zmianie. Myślę, że mogłoby cię to zainteresować.
Wiedziałam, że nie wszystko, co sugerowała Lana, zawsze było dobrym pomysłem, ale postanowiłam być miła i wysłuchać jej po skończonej pracy. Pomagała mi wcześniej, więc mogłam przynajmniej tyle zrobić.
Poza tym zaczynałam myśleć, że cokolwiek byłoby lepsze niż to małe życie, które do tej pory wiodłam.
Moje życie zawsze było pod górkę, choć lubiłam myśleć o sobie jako o osobie, która daje sobie radę. Moja matka zmarła krótko po moim urodzeniu, a ojciec mnie nie chciał.
Byłam owocem romansu, który miał, i z tego powodu natychmiast oddał mnie do opieki społecznej, mówiąc, że nie może się mną zająć.
Cóż, to nie tak, że nie mógł. To jego żona nie chciała, żebym była w pobliżu.
Ale nigdy nie pozwoliłam, by mnie to powstrzymało, nawet jeśli tułanie się po różnych domach zastępczych na Brooklynie nie było dobre dla żadnego dziecka.
Nigdy tak naprawdę nie zadomowiłam się w żadnym z nich, choć przyznaję, że większość była dla mnie całkiem miła, dając mi dach nad głową i jedzenie.
Jako nastolatka trafiłam do miłej starszej pary, która trzymała mnie wystarczająco długo, bym skończyła liceum, i tam też poznałam Lanę.
Szybko została moją najlepszą przyjaciółką, mimo że pochodziła z bogatej rodziny i miała o wiele łatwiejsze życie.
Oczywiście, to jak rzeczy wyglądają z zewnątrz, to nie wszystko, i szybko się o tym przekonałam w jej przypadku. Jej ojciec ciągle pracował, a matka nie spędzała z nią zbyt wiele czasu.
Ale, podobnie jak ja, Lana nie poddawała się i szła naprzód ze swoim życiem. Tuż przed ukończeniem szkoły dostała pracę w tej jadłodajni i pomogła mi też się tam zatrudnić.
Praca dała mi wystarczająco pieniędzy, by żyć samodzielnie, ponieważ system zmuszał mnie do wyprowadzki, i w ciągu dwóch miesięcy znalazłam swoje tanie małe mieszkanie.
Nie było wspaniałe, ale też nie było okropne. Przynajmniej miałam miejsce, które mogłam nazwać domem.
Zmiana była ciężka, ale minęła szybko, bo było tak dużo pracy. W końcu zegar wybił dwudziestą drugą i z Laną skończyłyśmy.
Stojąc z nią na zewnątrz, gdy paliła papierosa, postanowiłam zapytać ją o to, co wcześniej mi wspomniała.
– No to powiedz mi o tej nowej pracy – powiedziałam, gdy stałyśmy razem przy ścianie.
– Cóż, mówię, że to praca, ale może być też trochę tajemnicą, jeśli wiesz, co mam na myśli – przyznała Lana.
– Jeśli mówisz o czymś związanym z gangami albo sprzedawaniem narkotyków, to zapomnij. Nie ma mowy, żebym się w to wplątała – ostrzegłam ją.
– Nie, nie! – Lana potrząsnęła głową, zanim zaciągnęła się papierosem. – To nie ma nic wspólnego z takimi rzeczami. Chodzi mi o to, że to coś, o czym nie chcieliby, żeby ludzie wiedzieli.
– Jeśli zdecydujesz się to robić, każą ci podpisać papiery o zachowaniu tajemnicy. Ale to się totalnie opłaca. Jeśli dobrze ci pójdzie, możesz skończyć bogata na całe życie.
Wiedziałam, że patrzę na nią z niedowierzaniem. To brzmiało dość podejrzanie.
– Naprawdę? To powiedz mi, co trzeba by robić?
– To nie jest takie trudne, chociaż może trzeba będzie zapomnieć o dumie. Wiesz, jak dużo ważnych mężczyzn przyjeżdża na Manhattan?
– Cóż, jeśli zapiszesz się do tej firmy, możesz się z niektórymi z nich spotykać.
– W zamian za spotkanie z nimi dostajesz dużo pieniędzy, a jeśli znajdziesz takiego, który chce cię tylko dla siebie, możesz mieć zapewnione życie – wyjaśniła Lana.
Gapiłam się na nią, gdy mi to mówiła. Musiała żartować.
– Poważnie, Lana?! – wykrzyknęłam. – Wiesz, że sugerujesz, żebyśmy zostały prostytutkami, prawda?
Lana pokręciła głową, wydmuchując więcej dymu. – Tak jest, ale nie jest, i zanim to powiesz, to nie są sami starzy faceci czy świry. Widziałam to, gdy byłam tam któregoś wieczoru.
– Zaufaj mi, Ivy, są tam też całkiem przystojni faceci. Młodzi i single.
Zmarszczyłam brwi, słysząc to. Najwyraźniej Lana już była zaangażowana w ten plan.
To z pewnością wyjaśniało, skąd wzięła pieniądze na ostatnie zakupy, chociaż wtedy myślałam, że to po prostu jej tatuś próbuje ją uszczęśliwić, jak to często robił.
– Nie wiem, Lana. – Westchnęłam, poprawiając torebkę na ramieniu. – Jest ciężko i zalegam z rachunkami, ale nie wiem, czy sprzedawanie swojego ciała bogatemu facetowi jest tego warte.
– To nie jest takie złe, Ivy. Poza tym, co złego w odrobinie seksu tu i tam? Ty i ja mamy dobrą antykoncepcję, więc nie musisz się martwić o zajście w ciążę.
– Poza tym, ci faceci są dokładnie sprawdzani pod kątem chorób wenerycznych. Jak mówiłam, możesz to zrobić nawet tylko raz. Czy nie przydałoby ci się trochę dodatkowych pieniędzy? – kontynuowała Lana.
– Może – niechętnie przyznałam.
Lana otworzyła torebkę i przeszukała ją, w końcu znajdując to, czego szukała.
– Masz – powiedziała, wręczając mi wizytówkę. – To nazwa i numer, gdzie możesz się zapisać. Jeśli cię zaakceptują, powiedzą ci, gdzie masz się udać pierwszej nocy.
Wzięłam od niej wizytówkę, wkładając ją do torebki. – Dobrze. Pomyślę o tym.
Pożegnałam się z nią i ruszyłam chodnikiem. Tak, powiedziałam to, ale myślałam coś przeciwnego. Nie ma mowy.
Nie było mowy, żebym oddała swoje ciało jakiemuś mężczyźnie na noc za pieniądze, nieważne jak dużo by to było. Byłam zdesperowana, ale nie aż tak.
Czy aby na pewno?
Potrząsnęłam głową idąc. Nie, zdecydowanie nie.
Zapachy miasta otaczały mnie, wraz z odgłosami samochodów i wysokich budynków wznoszących się ku niebu.
Mimo że dorastałam tutaj, nadal uważałam, że ulice śmierdziały od gazów wydobywających się z włazów, wraz z całym betonem i spalinami samochodowymi.
Patrząc na alejki, gdy przechodziłam obok, widziałam bezdomnych i narkomanów siedzących jak zwykle.
Było ich tak wielu i był to taki smutny widok. Ale ludzkość wydawała się być w naprawdę opłakanym stanie, przynajmniej dla mnie.
Budynek, w którym mieszkałam, znajdował się około trzech przecznic od jadłodajni. Była to duża konstrukcja, zewnętrzne ściany szare i stare, z wieloma przesuwnymi oknami.
Zapach marihuany unosił się w powietrzu, gdy weszłam do holu, i zmarszczyłam nos. Chociaż nie oceniałam nikogo, kto to palił, zapach zawsze mi przeszkadzał, tak samo jak papierosy Lany.
Mieszkałam na czwartym piętrze, a ponieważ nienawidziłam starej windy, weszłam tam po schodach.
Bolały mnie stopy, gdy dotarłam do moich drzwi, i po otwarciu ich, weszłam do mieszkania i westchnęłam z ulgą.
Słodki okropny dom.
Po odłożeniu torebki na bok, poszłam do mojej maleńkiej łazienki, żeby wziąć prysznic i się odświeżyć.
Zdjęłam brudne ubrania, kładąc je na podłodze, po czym stanęłam przed kwadratowym lustrem i rozczesałam moje długie kasztanowe włosy.
Nawet w przyćmionym świetle, czerwień w nich lśniła, a loki opadały na końcach.
Zatrzymałam się na chwilę, by się sobie przyjrzeć, oceniając siebie.
Nie powiedziałabym, że nie uważam się za ładną kobietę. Wiedziałam, że jestem, i wielu facetów flirtowało ze mną w ciągu ostatnich kilku lat.
Utrzymywałam włosy długie, prawie do pasa, i dobrze komponowały się z moją bladą skórą. Moje oczy były też jasnobrązowe i wielu mówiło, że są uderzające.
Tak, byłam ładna, ale jak dotąd nie miałam szczęścia w życiu.
Słowa Lany o tej pracy odbijały się echem w mojej głowie, gdy tam stałam, i cofnęłam się, by przyjrzeć się swojemu ciału w tym lustrze.
Nie wątpiłam, że prawdopodobnie by mnie zaakceptowali. Nie tylko miałam ładną twarz, ale też ładne ciało. Moja talia była szczupła, a piersi przyzwoitych rozmiarów i jędrne.
Odwróciłam się bokiem, pochylając się, by spojrzeć na swoje biodra i pośladki. Wyglądały ładnie i kształtnie, a moja skóra była bardzo czysta.
O rany. Ocknęłam się, gdy się wyprostowałam. O czym ja myślę?!
Odrzuciłam te myśli i weszłam pod prysznic, włączając go i drżąc lekko, gdy najpierw poleciała zimna woda.
Ale w końcu zaczęła się nagrzewać i mogłam się zrelaksować, zaczynając się myć. Dobrze było zmyć z siebie cały ten pot i dziękowałam Bogu, że nie muszę jutro pracować.
Po skończeniu wyłączyłam prysznic i wyszłam, wycierając się i owijając ręcznikiem, podczas gdy suszyłam włosy. Gdy skończyłam, wyszłam i usiadłam na łóżku.
Moje oczy dostrzegły torebkę. Chociaż ciągle powtarzałam sobie, że nie powinnam, nie mogłam się powstrzymać przed sięgnięciem po nią i szukaniem wizytówki, którą dała mi Lana.
W końcu ją znalazłam. Przysunęłam ją bliżej twarzy, przyglądając się uważnie.
Ta wizytówka nie wyglądała inaczej niż jakakolwiek inna wizytówka, jaką widziałam wcześniej. Była ładnie wykonana, z różowym u góry i białym u dołu.
Nie było na niej nazwy firmy, tylko obrazek tarczy z mieczem przechodzącym przez nią. Z tyłu było napisane imię i numer, chociaż imię było dość dziwne.
Sapphire Hebron.
Dziwne imię, pomyślałam, odchylając się do tyłu.
Machałam bosymi nogami, myśląc o wszystkim, co obecnie działo się w moim życiu: kiepska praca, nędzne mieszkanie, zaległe rachunki.
Nie wiedziałam, jak kiedykolwiek uda mi się nadrobić zaległości, a nie pomagało to, że brakowało mi teraz połowy wypłaty.
Poza jedzeniem w jadłodajni, nie mogłam sobie nawet pozwolić na wyżywienie. Utknęłam w tym, co wydawało się być niekończącym się kołem nicości.
Moje oczy wróciły do wizytówki, którą położyłam obok siebie. Och tak, to z pewnością było coś wstydliwego, ale czy miałam tu jakiś wybór?
Jeśli sprawy będą się tak dalej toczyć, to mogę skończyć jako jedna z tych osób w alejce, walcząc o cokolwiek.
Może tylko raz. W końcu Lana miała rację. Seks nie musiał nic znaczyć, a jeśli nie było w tym żadnego ryzyka, to nikomu by to nie zaszkodziło. Poza tym potrzebowałam pieniędzy, i to bardzo. Mogłam przełknąć trochę dumy.
Więc postanowiłam spróbować. Było po dwudziestej trzeciej, ale to miejsce mogło nadal odebrać mój telefon, biorąc pod uwagę biznes, jaki prowadzili.
Podniosłam wizytówkę i mój telefon komórkowy, ale zawahałam się przed wybraniem numeru. Sporo wysiłku kosztowało mnie, zanim w końcu byłam w stanie nacisnąć przycisk połączenia.
Przyłożyłam telefon do ucha, słuchając, jak dzwoni kilka razy, zanim ktoś odebrał.
– Halo. Celestial – powiedział kobiecy głos.
Czy zadzwoniłam pod zły numer? Nie byłam pewna, ale postanowiłam spróbować.
– Um, tak, halo – odpowiedziałam, starając się brzmieć uprzejmie. – Dzwonię, bo przyjaciółka dała mi tę wizytówkę i powiedziała o możliwości pracy dla młodych kobiet. Czy to właściwy numer?
Kobieta bez wahania mi odpowiedziała. – Ach, tak, to właściwy. Dzwonisz w sprawie możliwego spotkania z jednym z naszych klientów na noc, zgadza się?
– Tak. Co musiałabym zrobić, żeby może spróbować chociaż jednej nocy? Czy nadal dostałabym zapłatę, jeśli to byłaby tylko jedna noc? – zapytałam.
– Tak – odpowiedziała kobieta. – Zostaniesz opłacona za każdą noc pracy, a chociaż może się to zmieniać w zależności od klienta, średnia zaczyna się od tysiąca za noc.
Moje oczy zrobiły się wielkie, gdy to usłyszałam. Tysiąc za noc? Nie zarabiałam tyle w miesiąc!
– Jeśli naprawdę jesteś zainteresowana pracą z nami, to czy jesteś wolna, żeby przyjść do mojego biura jutro rano?
– Możemy przeprowadzić rozmowę kwalifikacyjną i zająć się wszystkimi niezbędnymi dokumentami, a jeśli wszystko pójdzie dobrze, to moglibyśmy cię umówić na jutrzejszy wieczór – kontynuowała kobieta.
To wydawało się bardzo szybkie, ale postanowiłam się zgodzić. W końcu byłam zdesperowana. – Brzmi dobrze. O której godzinie i gdzie mam przyjść?
– Może przyjdź około jedenastej? Jesteśmy pod adresem 11297 22nd Street. Wejdź do budynku, a zobaczysz logo Celestial na drzwiach. Jest takie samo jak na wizytówce.
– Możesz wejść od razu i zaczniemy twoją rozmowę kwalifikacyjną.
– W porządku. Bardzo dziękuję – powiedziałam, zapisując informacje na odwrocie wizytówki.
– Nie ma za co. Czekamy na ciebie z niecierpliwością.
Spuściłam głowę, kończąc rozmowę. Nie było już odwrotu, ani bym tego nie chciała.
Jeśli to zadziała, nawet na jedną noc, mogłoby rozwiązać wszystkie moje natychmiastowe problemy finansowe, plus dać mi trochę oszczędności na wszelki wypadek. Jeśli miałoby to oznaczać oddanie mojego ciała na jedną noc, to trudno.
Byłam twarda. Byłam osobą, która przetrwała.
Przynajmniej to sobie mówiłam, gdy położyłam się i wpatrywałam w ciemny sufit. Ziewnęłam i zamknęłam oczy, czując się bardzo zmęczona.
Nie ma sensu za dużo o tym myśleć teraz. Odpocznę i zajmę się tym, czym muszę, rano.













































