
Zimowy czworokąt
Autorzy
Chad Wannamaker
Lektury
661K
Rozdziały
20
Po miesiącach starań o dziecko, Terry i Donald utknęli w rutynie. Wyjeżdżają na szalony weekend z Peterem i Kristal... tylko po to, by odkryć, że ich przyjaciele są znacznie bardziej szaleni, niż się spodziewali.
Namiętności buzują. Zazdrość narasta. Czy obie pary przetrwają weekend z nienaruszonymi związkami - i libido?
Otwarcie
TERRY
– O kurwa, o cholera... tak! – Donald jęczał głośno, pośpiesznie wsuwając się w Terry. Już dochodził. Część trafiła do środka, ale sporo wylądowało na jej nogach i brzuchu.
„Niezła porcja" – pomyślała, patrząc na to bez większych emocji. – „Chyba trochę więcej niż zwykle".
– Ooooch, tak... kurwa tak – wydyszał Donald, wypychając ostatnie krople. Potem, gdy zobaczył bałagan, jaki zrobił na niej, jego zadowolony uśmiech zniknął. – Przepraszam.
Terry spojrzała na niego, zmusiła się do uśmiechu i dotknęła jego nogi.
– Spokojnie, kochanie. Test owulacyjny wyszedł pozytywny jakąś godzinę temu, a mamy cały weekend, żeby próbować dalej.
Starali się o dziecko od wielu miesięcy, bez skutku. Terry naprawdę próbowała nadal cieszyć się seksem, ale ostatnio czuła, że to tylko sposób na zajście w ciążę, jakby liczyło się tylko to, żeby plemniki spotkały się z jajeczkiem w odpowiednim momencie.
– Myślałem, że wytrzymam dużo dłużej. Potem to się po prostu stało – powiedział Donald, wciąż trzymając swojego miękkiego penisa.
– Naprawdę, nic się nie stało – powiedziała, wpatrując się w sufit. – Nie przejmuj się. I tak musimy się pakować. – Ale nie ruszyła się, żeby wstać.
Donald położył się obok Terry, również wpatrując się w sufit.
Byli małżeństwem od czterech lat, a przed ślubem chodzili ze sobą przez pięć. Choć nadal bardzo się kochali, ich wspólne życie wkraczało w nowy etap.
Chcieli mieć dzieci. Co najmniej dwoje. A to oznaczało, że wkrótce pożegnają się z klubami, nocnymi imprezami i spontanicznymi wyjazdami.
Donald też zaczął się trochę zaniedbywać, w sposób, którego starała się nie zauważać. Spojrzała teraz na jego twarz: ładne, gęste ciemne włosy, ciepłe brązowe oczy i schludną brodę, którą uwielbiała dotykać.
Ale potem jej wzrok powędrował na jego miękki brzuch i zwiotczałego penisa poniżej. Na pewno nie był gruby, ale rzadko chodził na siłownię w ostatnim czasie i jego ciało to pokazywało.
Kazała sobie przestać tak myśleć. Kochała Donalda. Był przyjazny, zabawny i bardzo miły. Był jej idealnym partnerem. Po prostu za dużo myślała.
– Naprawdę potrzebuję tego weekendowego wyjazdu – powiedziała, przeciągając się i zmuszając do siadania. Jej pochwa czuła się pusta; te kilka sekund z Donaldem w środku ledwo pomogło.
– Dawno nigdzie nie wyjeżdżaliśmy – ciągnęła. – I miło będzie spędzić czas z Kristal i Peterem. Ta dwójka na pewno wie, jak się bawić.
– Jasne – mruknął Donald. Nie brzmiał przekonująco.
Terry odwróciła się i spojrzała na niego z niezadowoleniem.
– Co jest nie tak?
Donald wzruszył ramionami.
– Nic nie jest nie tak. Po prostu Kristal jest bardziej twoją przyjaciółką niż moją, a Petera prawie nie znam. Mam nadzieję, że nie będzie niezręcznie dzielić domu przez cały weekend. Zwłaszcza jeśli ty i ja musimy uprawiać seks każdej nocy, żeby dalej starać się o dziecko.
Terry potrząsnęła głową.
– Za dużo się martwisz. Jestem pewna, że świetnie się dogadacie. W najgorszym razie będzie mnóstwo alkoholu, żeby rozluźnić atmosferę. A co do seksu... potrafię być cicho, jeśli ty też potrafisz. – Próbowała mrugnąć.
Donald zaśmiał się, nie wspominając, że ona i tak prawie nigdy nie wydawała dźwięków podczas seksu.
– Czy możesz uwierzyć, że jedno z tych będzie naszym małym dzieckiem? – powiedziała Terry, unosząc trochę spermy na dłoni.
Donald spojrzał na to i uśmiechnął się.
– Najwyraźniej nie to konkretne, co? – zażartował.
– Zamierzasz tak leżeć, czy przyniesiesz mi w końcu ręcznik? – powiedziała Terry i żartobliwie popchnęła Donalda, aż wstał.
DONALD
Gdy Donald wjechał ich samochodem na podjazd górskiego domku, Peter i Kristal już na nich czekali. Kristal radośnie pomachała na ich widok.
– Hej, kochani! – zawołała, podbiegając do Terry w samochodzie. Donald starał się nie gapić na jej obfity biust, gdy pochyliła się, by uściskać Terry przez otwarte okno.
Kristal miała gładką, oliwkową cerę, kruczoczarne włosy i duże zielone oczy, a jej piersi trudno było przeoczyć. Ale Donald przypomniał sobie, że jego żona też jest niezwykle atrakcyjna. Właściwie była dla niego zbyt dobra.
Zdawał sobie sprawę, jakim szczęściarzem jest, mając Terry u boku. Przy 165 cm wzrostu była tylko odrobinę niższa od niego, co idealnie pasowało, gdy obejmował ją w talii podczas spacerów.
Uwielbiał karmelową skórę Terry i jej krągłe pośladki. Jej ciało było wysportowane dzięki regularnym treningom, a piersi również miała wspaniałe. Donald za nic nie chciał zostać przyłapany na gapieniu się na inną kobietę, zwłaszcza najlepszą przyjaciółkę Terry.
– Ale jestem podekscytowana! – wykrzyknęła Kristal, gdy oboje wysiedli z auta. – Cześć, Donald!
– Cześć, Kristal! – odparł Donald, zabierając się do rozładunku bagażnika. Peter już zdejmował ich narty z dachu.
– Cześć, Peter – powiedział Donald, podchodząc do niego z dwiema torbami.
W przeciwieństwie do Donalda, Peter był wysoki, ponad 180 cm, z imponującą muskulaturą, szerokimi barami i dużymi dłońmi. Zawsze emanował pewnością siebie.
Kilka razy podczas wcześniejszych spotkań Donald czuł się nieco onieśmielony w jego obecności i teraz znów to odczuwał.
– Ludzie, poczekajcie, aż zobaczycie, ile alkoholu kupiliśmy! – zawołała Kristal z szerokim uśmiechem. Podbiegła do swojego auta i otworzyła bagażnik.
W środku było sześć skrzynek piwa, dwa kartony pełne butelek wina, wódka, tequila i bourbon.
– Myślicie, że starczy dla czwórki? – zapytała.
– To wystarczy dla czterdziestki! – skomentowała Terry, gdy Kristal pociągnęła łyk piwa, które już trzymała w ręku. – Błagam, powiedz, że nie piłaś tego w drodze tutaj.
Kristal wzruszyła ramionami, biorąc kolejny łyk.
– Nie prowadziłam – odparła, puszczając oko do przyjaciółki.
Terry westchnęła i Donald wiedział, że zaraz zacznie się wykład.
– Nie ma znaczenia, że nie prowadziłaś. Gdyby cię zatrzymali...
– Chodźcie – wtrącił Donald, chcąc zapobiec sprzeczce między przyjaciółkami tak wcześnie podczas weekendu. – Zobaczmy ten domek!
Nie musiał udawać entuzjazmu. Nawet z zewnątrz widać było, że dom jest przestronny. Był wkomponowany w zbocze góry, a ich wynajem obejmował karnety na wyciąg narciarski.
Wszyscy weszli do środka, wydając okrzyki zachwytu na widok wnętrza. Salon miał bardzo wysoki sufit z ogromnym kominkiem. Dalej znajdowała się duża, nowoczesna kuchnia, z ceglanym piecem do pizzy i profesjonalnym ekspresem do kawy.
Z salonu wychodził też obszerny taras z jacuzzi i miejscem do siedzenia wyposażonym w potężne grzejniki.
– To miejsce jest niesamowite! – krzyknęła Kristal, biegając od pokoju do pokoju. – Patrzcie, jacuzzi!
Chwilę później Peter wrócił z piwnicy.
– Hej, ludzie, na dole jest sauna!
– Taka prawdziwa sauna? – dopytywała Kristal.
Peter skinął głową.
– Szaleństwo, nie? To miejsce jest ekstra.
Gdy wszyscy rozpakowali swoje rzeczy w pokojach, obie pary zaczęły się relaksować i gawędzić przed kominkiem. Ogień był niski i przyjemnie grzał, a białe drewno jesionowe nadawało chatce przytulny zapach.
Po kilku piwach Donald nie mógł się powstrzymać od zerkania na Kristal od czasu do czasu. Była naprawdę ładna, w inny sposób niż Terry. Siedziała w fotelu bokiem, z długimi nogami przerzuconymi przez podłokietnik, śmiejąc się podczas rozmowy. Donald uznał to za urocze.
– Jest prawie szósta. Idę się ogarnąć przed kolacją – oznajmiła Kristal po jakimś czasie, przerywając ogólny śmiech po anegdocie Petera o tym, jak jego kolega z drużyny koszykówki przez pomyłkę zaczął grać dla przeciwnej drużyny.
– Ale... kolacja jest dopiero o wpół do ósmej – powiedział zdezorientowany Donald.
– Faceci nigdy nie zrozumieją, ile czasu trzeba, żeby wyglądać tak dobrze – odparła Kristal, żartobliwie pozując jak do zdjęcia.
Donald skorzystał z okazji, by przyjrzeć się całej sylwetce Kristal, stojącej tam.
– Cóż, ja też pójdę na górę się przyszykować – powiedziała Terry, wstając.
Donald poświęcił chwilę, by na nią spojrzeć.
– Dobrze, kochanie – powiedział. Ups. Wyglądała na poirytowaną. Może nie był tak dyskretny, jak mu się wydawało, gdy patrzył na Kristal.
Terry poszła za Kristal na górę, by się przygotować, podczas gdy Donald i Peter siedzieli przy kominku, popijając piwo w milczeniu.
– Jak praca, stary? – zagadnął Donald po chwili, próbując nawiązać rozmowę.
Peter zwlekał z odpowiedzią.
– Jest... w porządku. Dużo na głowie, wiesz. A u ciebie?
– Ech... mniej więcej to samo – odparł Donald, wpatrując się w butelkę piwa, zanim wziął kolejny łyk. Rozmowa z Peterem nie należała do najłatwiejszych.
– Właściwie... – Peter obrócił się w fotelu, by bardziej zwrócić się do Donalda. – Straciłem pracę kilka tygodni temu.
Donald poczuł, jak jego szczęka opada.
– O rany. Przykro mi, stary, to kiepska sprawa. Co się stało? – Peter był menedżerem w dużej firmie, z opcjami na akcje, samochodem służbowym, całym tym luksusem.
Szczęka Petera poruszyła się kilka razy.
– To długa historia. Myślę o pozwaniu ich za bezpodstawne zwolnienie.
Więc Peter został zwolniony, nie odszedł sam. Donald spojrzał z nadzieją na schody, czy dziewczyny nie skończyły się już szykować i nie idą uratować go od tej niezręcznej rozmowy.
– Daj znać, jeśli Terry lub ja możemy jakoś pomóc – powiedział ostrożnie.
Peter pokręcił głową.
– Zapomnij, że cokolwiek powiedziałem. Ten weekend ma być po prostu zabawny i szalony. Wiem, że Kristal od dawna o tym mówiła. Potrzebuje odskoczni, teraz bardziej niż kiedykolwiek.
– Terry też – przyznał Donald, myśląc o miesiącach negatywnych testów ciążowych.
– Ty i Terry... – Peter przerwał, przechylając głowę. – Jak bardzo chcecie zaszaleć w ten weekend?
– Cóż, na pewno chcę wypić jeszcze kilka drinków i wypróbować później to jacuzzi – odparł Donald, nie będąc pewnym, co Peter ma na myśli.
– Jasne, jasne – powiedział Peter. – Ale tak. Wszyscy będziemy pić razem przez kilka dni. I widziałem, jak patrzyłeś wcześniej na Kristal.
Donald poczuł się bardzo zaniepokojony.
– Whoa, hej, ja...
– Spokojnie – powiedział Peter ze śmiechem. – Moja żona jest bardzo atrakcyjna. Zdaję sobie z tego sprawę. A Terry też.
– Terry jest najpiękniejszą kobietą, jaką kiedykolwiek widziałem – powiedział Donald, czując, że musi jej teraz bronić.
– Oczywiście. – Peter uśmiechnął się leniwie, pijąc piwo. – Obaj mamy piękne żony. Więc pytanie brzmi, co z nimi robimy przez najbliższe kilka dni?
Donald przełknął ślinę. W oczach Petera było dziwne spojrzenie.
– Jeździmy na nartach? – zasugerował niepewnie.
Peter spojrzał na twarz Donalda, po czym opadł z powrotem na fotel, pozwalając, by intensywność zniknęła.
– Oczywiście. Narty. To będzie super, stary. A więc, Bucs dobrze się zapowiadają w tym sezonie, co? – powiedział, biorąc kolejny łyk piwa.
Donald odetchnął z ulgą. Futbol był jedynym bezpiecznym tematem, o którym on i Peter mogli swobodnie rozmawiać.
– Na pewno. Ta drużyna jest naprawdę mocna, a Brady gra, jakby miał dwadzieścia pięć lat. To trochę szalone, że wciąż jest w grze w wieku czterdziestu trzech lat – powiedział Donald, popijając swoje piwo. Rozmawiali dalej, ignorując wszelkie większe pytania, gdy na zewnątrz zapadał zmrok.















































