
Pupilka alfy
Jej Ból
EVONY
Ból ustąpił, a na jego miejsce wkradł się niepokój.
To nie może się dziać. Oddech mi przyspieszył. Próbowałam się od niego odsunąć, wyrwać z jego uścisku.
To najgorsze, co mogło się zdarzyć, w najgorszym możliwym miejscu. Co ja teraz zrobię?!
Axton nie przejmował się moimi próbami ucieczki. Wydał z siebie niski, przerażający pomruk, który zmroził mi krew w żyłach.
Nie miałam dość siły, by go powstrzymać.
Zacisnęłam powieki, czując łzy spływające po policzkach. Nie będę krzyczeć ani wrzeszczeć. To jedyne, co mogłam zrobić.
Nigdy wcześniej nie czułam się tak bezradna i słaba. Przyłożyłam dłoń do ust, by stłumić szloch. To naprawdę się działo! Nie mogłam tego znieść.
Miałam nadzieję umrzeć bez krzywdy ze strony tego zachłannego mężczyzny, ale alfa Axton właśnie miał odebrać mi wszelką nadzieję na spokojną śmierć.
Dotarł do końca korytarza, otworzył drzwi do swojego pokoju i zamknął nas w środku.
Podszedł do łóżka, a ja pisnęłam. Gdy tylko wydałam dźwięk, rzucił mną mocno na posłanie, aż krzyknęłam.
– Przestań płakać, Księżniczko. Nie jest tak źle – powiedział, przyglądając mi się uważnie ze skrzyżowanymi ramionami.
Ostrożnie uniosłam głowę, usiadłam na łóżku i spojrzałam mu w oczy. Jego wzrok zdradzał mieszaninę emocji.
– Hmph – mruknął, podchodząc bliżej i wyciągając rękę. Odsunęłam się i odwróciłam głowę, spodziewając się uderzenia.
Mój ruch wywołał u niego niski, gniewny pomruk. – Nie bądź taka uparta – powiedział powoli, z nutą irytacji w głosie.
Znów na niego spojrzałam, a on wyprostował się, lustrując mnie wzrokiem.
Czułam się zawstydzona i obrzydliwa, świadoma jak źle musiałam wyglądać i pachnieć. Widziałam w jego oczach, że też uważa mnie za odrażającą.
– Zdejmij ubrania – rozkazał. Serce zabiło mi mocniej, a ja spojrzałam na niego przerażona.
– Co? Powiedziałem ZDEJMIJ UBRANIA, rozbierz się, pozbądź się ciuchów, a potem idź do łazienki – wskazał na dużą łazienkę. – I się umyj. Nie próbuj uciekać, będę tu czekał.
Podszedł do boku łóżka za mną i położył się, zakładając ręce za głowę. Zamknął oczy, rozluźnił się i wygodnie ułożył.
Zajęło mi chwilę, by zrozumieć, czego ode mnie chce. Czy on nie zamierzał mnie skrzywdzić? A może po prostu czekał, aż będę czysta, zanim to zrobi?
– Kazałem ci coś zrobić, Księżniczko.
Przełknęłam ślinę i wstałam chwiejnie, ignorując ból obolałego ciała. Przytrzymałam się łóżka, by zachować równowagę. Nie było sensu go bardziej denerwować.
Powoli podeszłam do łazienki i weszłam do środka. Zamknęłam drzwi na klucz, ostrożnie podeszłam do wanny i odkręciłam ciepłą wodę.
Dobrze było wydostać się z zimnej celi. Ale trudno było się czymkolwiek cieszyć; byłam przerażona.
Teraz najtrudniejsza część. Zaczęłam zdejmować ubrania. Najpierw koszulka, potem spodnie, zostałam w bieliźnie i bandażach.
Spojrzałam w lustro i wciągnęłam gwałtownie powietrze. Wyglądałam, jakbym nie spała od tygodni.
Ręce i nogi miałam pokryte siniakami i drobnymi zadrapaniami. Zraniona kostka była spuchnięta i bolała, podobnie jak klatka piersiowa i plecy.
Usiadłam na brzegu wanny i ostrożnie zdjęłam bandaże, odsłaniając jeszcze więcej siniaków, prawie czarnych od złamanego żebra. A plecy miałam czerwone, zakrwawione i opuchnięte, prawdopodobnie z powodu infekcji.
Starałam się nie płakać na widok tego, jak źle wyglądałam. Nie byłam pewna dlaczego, ale serce bolało mnie na myśl o ojcu i Axtonie.
Z jakiegoś powodu to, że Axton spowodował mój ból, czyniło go znacznie gorszym. Zsunęłam się z brzegu wanny i usiadłam na podłodze, opierając o nią głowę.
Gdy już będę czysta, Axton pewnie wyciągnie mnie z łazienki, rzuci na łóżko i zrobi, co zechce. Może mnie zabije, jeśli będzie wystarczająco okrutny.
Patrzyłam, jak woda wypływa z kranu i uśmiechnęłam się. Dlaczego? Nie byłam pewna, może dlatego, że moje życie było tak okropne, albo może dlatego, że straciłam rozum i nie mogłam już tego znieść.
Po dziewiętnastu latach, tak miało się skończyć moje życie. Chyba mój ojciec miał rację. Nikt nie miał się o mnie troszczyć, bo byłam bezwartościowa.
Siedziałam tam przez chwilę, wpatrując się w wodę. Gdy wanna była pełna, sięgnęłam i zakręciłam kran.
Włożyłam rękę do wody, by poczuć jej ciepło i przyjemność, może jedyną dobrą rzecz, jaką miałam w ciągu ostatniego tygodnia. Nie miałabym nic przeciwko utonięciu w tej ciepłej wodzie.
Pukanie do drzwi wyrwało mnie z zamyślenia i podskoczyłam, wyciągając rękę z wody.
– Lepiej żebyś się myła – usłyszałam groźbę Axtona. Zdenerwowałam się i dopiero teraz zdałam sobie sprawę, że wstrzymywałam oddech, dopóki nie usłyszałam, jak odchodzi.
Spojrzałam z powrotem na wodę, potem na siebie w lustrze. Nie było mowy, żebym weszła do wanny.
Zamiast tego wzięłam ręcznik i zanurzyłam go w wodzie, zanim ostrożnie umyłam nim ciało. Musiałam omijać żebra, kostkę i plecy. Zbyt bolało, żeby pocierać je ręcznikiem. Plecy były już zainfekowane, więc nie było sensu ich myć bez lekarstwa na infekcję.
Gdy skończyłam, próbowałam umyć włosy najlepiej jak mogłam, ale udało mi się tylko je opłukać.
Nie byłam całkiem czysta, ale zrobiłam, co mogłam. Rozejrzałam się i zobaczyłam szlafrok wiszący w pobliżu. Chętnie znalazłabym coś, co zakrywało więcej, ale to nie miało znaczenia. Nic już nie miało znaczenia.
Założyłam szlafrok. Spuściłam wodę z wanny i patrzyłam, jak brudna woda spływa, aż była pusta. Nie chciałam myśleć o tym, co się stanie, gdy wyjdę z tego pokoju.
Oparłam głowę o brzeg wanny, czując się bardzo zmęczona. Byłam wykończona. Próbowałam utrzymać oczy otwarte, ale tak dobrze było je zamknąć, gdy zapadałam w sen.
AXTON
Nie podobało mi się, gdy próbowała się ode mnie odsuwać, choć powinna być blisko. Drażniło mnie, gdy stroniła od mojego dotyku. Widziałem łzy i strach w jej oczach.
Te łzy były pewnie udawane albo wyraz użalania się nad sobą. Jej strach też musiał być na pokaz. Bała się tylko utraty władzy nad stadem.
Dziwnie było patrzeć na nią w takim stanie, ale nie mogłem pozwolić, by dalej zachowywała się jak rozpieszczone dziecko. Musiała się nauczyć. Ciekawie było obserwować, jak się denerwuje, gdy kazałem jej się rozebrać.
Byłem pewien, że siedzi w łazience, wciąż zawstydzona tym poleceniem.
Zastanawiałem się, czemu szła do łazienki w taki dziwny sposób. Czy myślała, że wzbudzi moje współczucie i ustąpię?
Mimo że była moją partnerką, nie zamierzałem chodzić na paluszkach i spełniać każdej zachcianki. Musi zrozumieć, że jej miejsce jest przy mnie, a nie nade mną.
Po kilku minutach zapukałem do drzwi, by sprawdzić, czy robi to, co jej kazałem. Naprawdę potrzebowała tej kąpieli.
Nie planowałem trzymać jej na dole przez trzy dni. Byłem zajęty organizowaniem stada i tak wściekły, gdy dowiedziałem się, kim jest jej ojciec, że wolałem o niej nie myśleć.
Mogła to potraktować jako karę, a to był dobry sposób, by poczuła się mniej ważna. Zawstydzenie jej przez zostawienie na dole jak więźnia nie powinno jej zranić. To tylko pokazałoby jej, że już nie rządzi.
Usiadłem z powrotem na łóżku i czekałem, aż skończy. Ale po około dwudziestu minutach znudziło mi się czekanie. Była tam już ponad czterdzieści minut. Ile można się myć?!
Podszedłem do drzwi łazienki i próbowałem je otworzyć. Były zamknięte. Przewróciłem oczami. Po co w ogóle mamy zamki w społecznościach wilkołaków?
I tak nie powstrzymają żadnego wilka przed wejściem.
– Otwórz drzwi, księżniczko – powiedziałem, nie chcąc znosić jej fochów.
Cisza.
Czyżby się do mnie nie odzywała?
– Otwórz drzwi, albo wejdę, niezależnie od tego, czy jesteś ubrana, czy nie. – Myśl o tym, że mogłaby być naga, prawie sprawiła, że chciałem wyważyć drzwi. Znowu cisza. Westchnąłem. No dobra.
Złamałem klamkę i otworzyłem drzwi. Zaskoczyło mnie, że spała przy wannie.
Miała na sobie miękki szary szlafrok, który okrywał większość jej ciała. Westchnąłem, podniosłem ją i zaniosłem do łóżka.
Uśmiechnąłem się lekko, ciesząc się, jaka jest drobna i słodka, i lubiąc trzymać ją w ramionach.
Położyłem ją w moim łóżku, przykryłem kołdrą i wszedłem do łóżka z drugiej strony.
Zauważyłem, że jej kostka była czerwona i spuchnięta. Przygryzłem wargę. Czy zraniła się, gdy przede mną uciekała?
Westchnąłem i spojrzałem na jej twarz. Na policzku miała też siniak. Widok obu obrażeń mnie niepokoił, ale wyglądała spokojnie podczas snu. Będę musiał się tym zająć później. Nie chciałem jej budzić.
Postanowiłem trzymać się od niej z daleka tej nocy, żeby mogła dobrze wypocząć. Ale jutro będziemy musieli zacząć przygotowywać ją do roli odpowiedniej luny.
Zamknąłem oczy, ziewnąłem, odwróciłem się i zasnąłem.
Continue to the next chapter of Pupilka alfy