Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Bad Boy Xavier: Część 2

Bad Boy Xavier: Część 2

Autorzy
Jen Cooper
Lektury
19,6K
Rozdziały
50
Autorzy
Jen Cooper
Lektury
19,6K
Rozdziały
50
😱Suspens💪🏻Obrońca🎭Dramatyczne👩🏽‍🎓Studenci🏍️Niegrzeczni chłopcy🏙️Współczesne💪SIlne kobiety🖤Mroczne🔫Mafia

Katelynn zna ból lepiej niż wolność. Skazana na ojca, którego wybory trzymają ją w pułapce, marzy o ucieczce w chwili, gdy skończy osiemnaście lat. Jednak jeden lekkomyślny układ przekreśla tę szansę, oddając ją w ręce rodziny o wiele bardziej niebezpiecznej, niż mogła to sobie wyobrazić. Wtedy pojawia się Xavier, dziedzic brutalnego imperium, w którym strach jest walutą, a przemoc prawem. Zimny, bezlitosny i nauczony, by nigdy się nie wahać, nie spotkał wcześniej nikogo na tyle odważnego, by mu się sprzeciwić – aż do niej. Tam, gdzie niebezpieczeństwo zderza się z niepokornością, lecą iskry, wciągając oboje w pokrętną grę władzy, pokusy i kontroli. Każde spojrzenie to wyzwanie, każde słowo to broń, a żadne z nich nie zamierza poddać się jako pierwsze.

Rozdział 1

KATIE

Katelyn otworzyła szeroko usta i cofnęła się na rękach. „Mitch?”
Mitch górował nad nią w czarnych dżinsach, czarnej koszuli zapinanej na guziki i czarnej skórzanej kamizelce. Miał na sobie czarne buty do kompletu i czarne skórzane rękawiczki.
Naciągnął je na dłonie z szerokim, przerażającym uśmiechem.
Miał na oczach ciemną kreskę, a ona nawet nie wiedziała, że ma tatuaże, ale były tam, ciągnęły się po szyi spod kołnierza. Dobrze je ukrywał w szkole.
Nigdy wcześniej nie kwestionowała jego golfów, aż do tego momentu.
„Katie, Katie, Katie” powiedział z rozmarzeniem, pochylając się nad nią. Trzasnęła go w twarz.
Sapnął i złapał się za policzek, a ona próbowała się odsunąć, ale złapał ją jeden z jego ludzi, który ścisnął ją za gardło i przystawił jej pistolet do głowy.
A jakże, niespodzianka.
„Co tu się, kurwa, dzieje? Dlaczego to robisz? Czego ode mnie chcesz? I dlaczego, kurwa, Frederick jest kontrolowany przez psychopatycznych nastolatków?!” zażądała odpowiedzi, próbując się wyrwać strażnikowi, ale ten trzymał ją zbyt mocno.
Mitch wstał powoli, podchodząc wyrachowanym krokiem i z przymrużonymi oczami. Poczuła lekką satysfakcję na widok jego bladego policzka czerwieniejącego od śladu jej dłoni.
„Clarkeowie od dawna nie mieli słabego punktu, ale teraz go mam i nie zamierzam go wypuścić” powiedział, ignorując jej pytania, i przesunął palcem po jej policzku.
Katie kłapnęła na niego zębami, a on cofnął rękę z grymasem.
„Zapomniałem, jaka jesteś wściekła.” Odwrócił się do jednego ze strażników. „Ile jej dał? Powinna już spać” warknął.
„Normalną dawkę, szefie. Walczy z tym” odpowiedział strażnik. I faktycznie walczyła.
Nie wiedziała, czy to strach, czy adrenalina, ale wiedziała jedno — zemdleć w pokoju z nimi to ostatnia rzecz, na jaką mogła sobie pozwolić.
Mitch odwrócił się z powrotem do niej. „Hmm. Powinienem był wziąć pod uwagę twoją wysoką tolerancję. Skoro nie śpisz, załatwmy to.” Mitch zrobił krok do przodu.
Katie kopnęła się w tył, krzycząc i szarpiąc się, zaskakując wszystkich. Strażnik ją upuścił, a ona rzuciła się do ucieczki, wciąż mając zamgloną głowę.
Mitch złapał ją za ramię i wykręcił je za plecy, wyrywając jej krzyk. To było jej uszkodzone ramię i miała wrażenie, że doskonale o tym wiedział. Nie miała pojęcia skąd.
Nachylił się do jej ucha i przycisnął ją do ściany.
„Im bardziej się opierasz, tym bardziej będę ci robił krzywdę.”
Szarpała się z nim. „Cokolwiek planujesz, nie zadziała. Może i jestem ważna dla Xaviera, ale nie zaryzykuje imperium swojej rodziny dla mnie. A reszta ma to gdzieś, czy żyję, czy umieram, więc równie dobrze możesz mnie puścić.”
„Xavier zaryzykuje dla ciebie wszystko” odparł Mitch.
„To dlaczego właśnie całował Kimberly Ackerman za ścianą? Nie jesteśmy już razem, jestem dla niego tylko kolejnym numerkiem. Przykro mi, Mitch, następny plan?” zakpiła.
Warknął, przyciskając ją mocniej. Skrzywiła się, gdy ostry ból przeszył jej ramię.
Ale trafiła Mitcha w czuły punkt. Odwrócił się do strażników. „Czy to prawda? Całował Ackerman?” zażądał odpowiedzi.
Strażnik wyglądał na zdenerwowanego, po czym skinął głową. „Tak, szefie. Nagrania pokazują młodego Clarke'a z dziewczyną Ackermanów” przyznał.
Mitch ryknął, odsuwając się od Katelyn i krążąc po pomieszczeniu.
Odwróciła się do niego z uśmiechem. Widząc, jak bardzo go to wytrąciło z równowagi, wpadła na pomysł. Łamało jej to serce, ale prawdopodobnie miało uratować jej życie. Przynajmniej miała taką nadzieję.
„Co? Po całym tym gadaniu o 'drugim graczu' a nawet nie wie o nadchodzącym ślubie, który połączy najpotężniejsze rodziny Kolorado? Clarkeowie i Ackermanowie łączą siły, Mitch, a ty chyba nie jesteś zaproszony.”
Mitch spojrzał na nią z wściekłością i znów zerknął na strażnika, który wzruszył ramionami. Jeden z pozostałych podszedł, gorączkowo stukając w tablet.
„To prawda. Ackermanowie sprzedali Kimberly Clarkeom na żonę. Wniosek o licencję małżeńską został złożony” powiedział strażnik, a Katie musiała się postarać, żeby ukryć szok.
Ból rozdarł jej serce i musiała przełknąć łzy, żeby utrzymać pozory, ale w środku rozpadała się na kawałki.
„Jak to możliwe, że o tym nie wiedzieliśmy?!” wrzasnął, piszcząc jak małe dziecko.
Katie zignorowała jego napad złości i ruszyła w stronę drzwi, powoli chwytając za klamkę i ciągnąc je na siebie. Drzwi trzasnęły jej przed nosem, gdy Mitch przycisnął je dłonią, wbijając w nią wzrok.
„To nie znaczy, że mi uciekniesz, Katelyn. Wiesz, kim jestem, a to jest problem. Nie jestem jeszcze gotowy, żeby Clarkeowie mieli tę informację” wycedził.
Żołądek Katie skręcił się gwałtownie i zachwiała się przy drzwiach. „Myślałam, że jesteśmy przyjaciółmi, Mitch” wyjąkała, a słowa ledwo jej się układały.
Wzruszył ramionami. „A ja myślałem, że przez te lata może zapytasz, dlaczego byłem jedynym, który z tobą rozmawiał i poświęcał ci uwagę po tej aferze z twoim ojcem, ale to też się nie stało.” Uśmiechnął się złowieszczo.
Katie chciała coś powiedzieć, ale umysł jej ciemniał. Oparła się o ścianę, żeby nie upaść. „Dobra. Nie powiem głupim Clarkeom o tobie” próbowała, ale Mitch się roześmiał.
„Jasne, że nie powiesz. Śpij dobrze, Katie. Będziesz tego potrzebować.” Mrugnął do niej, a ona osunęła się na podłogę, przegrywając walkę ze świadomością.
***
Katie obudziła się od palącego bólu w udzie. Krzyknęła, otwierając gwałtownie oczy i szarpiąc się do przodu, żeby uciec od bólu. Nie mogła.
Stopy miała przykute do krzesła, ręce związane za plecami. Mitch trzymał rozżarzony pogrzebacz przy jej udzie.
Cofnął go, a łzy spływały jej po policzkach od poparzonej skóry, którą zostawił. Została rozebrana do bielizny i drżała od zimnego powietrza wpadającego przez otwierane i zamykane drzwi magazynu.
Strażnik wnosił kamerę.
„Co do kurwy?!” wrzasnęła.
Mitch uśmiechnął się. „Chyba nie myślałaś, że tak łatwo się poddam?” Chwycił statyw i wycelował kamerę w nią. „Wierzę w twoją historyjkę o ślubie, ale to nie będzie miało znaczenia za kilka minut, kiedy Xavier zobaczy, co robię dziewczynie, którą naprawdę kocha.” Mitch włączył kamerę i kontrolka zamigotała na zielono.
Odwróciła się od niej.
„Nic nas nie łączy. Nie obchodzę go i nie przyjdzie po mnie. Jesteś pierdolonym szaleńcem!” krzyknęła, ale Mitch pokręcił głową i skinął na jednego ze strażników, żeby wszedł w kadr kamery.
Mitch zatrzymał nagrywanie.
„Weź pogrzebacz. Tak będzie większy efekt” powiedział, a zbir zrobił, co mu kazano.
Katie wzdrygnęła się, gdy Mitch podszedł do niej i ścisnął jej usta. „Powiedz moje imię, zdradź kim jestem albo daj mu jakąkolwiek wskazówkę co do mojej tożsamości, a wyrżnę ci pierdolony język” ostrzegł, po czym poklepał ją po policzku i wrócił do kamery.
„Dobra, akcja” zawołał Mitch, a zbir przycisnął pogrzebacz do jej uda. Krzyknęła, gdy ból ją przeszył.
„Idziemy po ciebie, Clarke” powiedział zbir, głosem szorstkim i chrapliwym, jakby palił paczkę dziennie.
Więcej łez popłynęło, a ona wiedziała, że musi się wydostać. Musieli się dowiedzieć, że to Mitchell.
Szarpała się z więzami, a opaski zaciskowe wcinały się głębiej w nadgarstki.
Mitch klasnął i wyłączył kamerę, obejrzał nagranie i skinął głową. „Pięknie. Dobra, teraz zabawna część. Upewnimy się, że będzie pod presją.” Mitch uśmiechnął się i ustawił kamerę z powrotem, odwracając ją, ale zostawił włączoną.
„Możesz mnie po prostu puścić?” zapytała, zmęczona, zmarznięta i obolała. Nie wspominając o oparzonym udzie.
„Nie. A teraz powiedz mi, gdzie Clarkeowie prowadzą interesy” rozkazał.
Katie pomyślała o centrum i wszystkich rodzinach, które się tam spotykały. Nie zamierzała donosić. „Skąd miałabym wiedzieć?” warknęła, a on uśmiechnął się jeszcze szerzej.
„Otis, podaj mi kombinerki. Wygląda na to, że Katie chce się zabawić” powiedział Mitch i wziął kombinerki od Otisa. Przyłożył je do jej paznokcia, a ona się wzdrygnęła.
„Mów” ostrzegł, ale potrząsnęła głową, spinając się na to, co nadejdzie. Wyrwał jej paznokieć z palca, a ona krzyknęła z bólu.
Następne kilka dni było piekłem. Albo tym, co wyobrażała sobie, że piekło mogłoby wyglądać.
Tyle bólu.
Brakowało jej dwóch trzonowców z tyłu i trzech paznokci. Palce lewej stopy miała zmiażdżone, a czubek małego palca u ręki — odcięty.
Mitch był sadystą. Nakręcał go każdy zadawany ból. Nagrywał wszystko.
Edytował materiał tuż przed nią, zmuszając ją do słuchania własnych krzyków raz za razem, podczas gdy jej ciało bolało, a głowa pulsowała.
Była tak słaba, zmęczona i głodna, ale przede wszystkim rozpaczliwie chciała się wydostać.
Jedyną dobrą stroną takiego bólu była zdolność do odcinania się od niego i znajdowania bezpiecznego miejsca w głowie.
Nie tyle bezpiecznego, co w głębi umysłu knuła plan i była prawie pewna, że uda jej się uciec.
Jakieś siedemdziesiąt procent szans. Albo pięćdziesiąt. I tak warto było spróbować.
„Muszę do łazienki” wydusiła z siebie, żebra bolały ją w miejscu, gdzie oberwała z pięści.
Mówienie było trudniejsze niż myślała — głos ledwo przechodził przez zmiażdżoną tchawicę. Dusił ją tyle razy. Już nigdy nie miała tego uznać za pociągające.
„Muszę do łazienki” powiedziała głośniej, a Mitch odwrócił się do niej.
„Nie” powiedział i wrócił do edytowania nagrania.
Plan ucieczki zależał od przerwy na łazienkę, więc mimo przerażenia przed odwetem naciskała dalej. „Proszę” błagała.
Mitch przewrócił oczami i przyjrzał jej się uważnie. Analizował ją, pewnie sprawdzając, czy jest w stanie uciekać, więc starała się wyglądać jak najsłabiej i najbardziej pokonana.
Była tak bliska końca sił, że nie było to trudne.
Mitch machnął ręką i zwrócił się do jednego ze swoich ludzi.
„Zaprowadź ją do łazienki, potem znowu ją uśpij i zabierz na górę. Nie będę jej potrzebował do później” powiedział Mitch i wrócił do edycji, a ona spojrzała w górę na antresolę w magazynie, gdzie ją przetrzymywał.
Jego pachołek rozwiązał jej najpierw nogi, potem ręce, i szarpnął ją z krzesła. Katie zagryzła język, żeby nie krzyknąć, gdy ból eksplodował w całym ciele.
Próbował zmusić ją do samodzielnego chodzenia, ale stawanie na stopach było nie do zniesienia. Upadła przed nim, a krzyk wyrwał się mimo woli.
Podniósł ją z powrotem i zaciągnął przez na wpół wykończone pomieszczenia magazynu do łazienki.
Katie zebrała tyle siły, ile mogła, i w chwili gdy otworzył drzwi, żeby ją wepchnąć, wyrwała mu się.
Wepchała go do łazienki i szarpnęła drzwi. Zamknęła je na klucz od zewnątrz, a potem pokuśtykała drewnianym szkieletem korytarza.
Krzywiła się przy każdym kroku. Ciało błagało ją, żeby się zatrzymała, ale zignorowała to, kulejąc w stronę drzwi. Zakrwawione dłonie zostawiały ślady na wiszących foliach ochronnych.
Poruszała się tak szybko, jak mogła ze złamanymi palcami u stóp i poturbowanym ciałem. Dłoń miała już na klamce, gdy Mitchell zawołał do niej z prowizorycznego stanowiska montażowego na środku magazynu.
„Ostrożnie, Katie. Złapałem cię raz i mogę to zrobić znowu. A jeśli zmuszisz mnie do pogoni, będzie o wiele gorzej, kiedy w końcu cię dorwę” ostrzegł.
Katie spojrzała na niego z pogardą. „Nie znam odpowiedzi na twoje pytania. Dzięki Kim skończyłam z Clarkeami. Nie masz powodu, żeby mnie przetrzymywać” argumentowała, a to dało mu do myślenia.
„A wtedy Clarkeowie dowiedzą się, kim jestem” stwierdził.
Prychnęła. „I co z tego? Przestań się bawić i stań z nimi twarzą w twarz. Jedyne, co robisz, to wyglądasz na tchórza, ledwo widocznego na ich radarze. Zrób wreszcie swój ruch i zostaw mnie w spokoju.”
Wyszła z magazynu z pewnością siebie godną królowej, choć w rzeczywistości ciało odmawiało jej posłuszeństwa.

Odkryj Galateę

Jedna nocJupiter's MC Książka 1: DuchSeria "Prophecy": Część 2. Proroctwo ArtemidyDla Ciebie wszystko Książka 3Bully

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Werewolf

by CynL

liczba książek: 5

Books I’ve Read 2

by JoannaS

liczba książek: 46

RoseJessieJames&Mate

by Kricketlyn

liczba książek: 7

Werewolves

by Mango Love

liczba książek: 20

Not bad BUT I got bored

by Sunnyshinesans

liczba książek: 7

Really enjoyed

by Isa92

liczba książek: 92

Mate love

by Mama T

liczba książek: 21

Jen Cooper

by Kricketlyn

liczba książek: 16

Books read and loved 2

by Lau reads n reads

liczba książek: 218

Finished Books

by janawoodall

liczba książek: 10

Alpha & Omega

by Masquerading

liczba książek: 36

Already read

by LilJessica

liczba książek: 63

Finished books

by Laini-Love

liczba książek: 33

Subskrypcje

by Panna Anna

liczba książek: 17