Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Brat-Zwierzę

Brat-Zwierzę

Autorzy
PostScriptRegrets
Lektury
18,9K
Rozdziały
71
Autorzy
PostScriptRegrets
Lektury
18,9K
Rozdziały
71
🧶BDSM🥵Erotyka🏃🏿‍♂️Sportowcy⚔️Od wrogów do kochanków👩🏽‍🎓Studenci💔Zakazany romans🏙️Współczesne🏡Przyrodnie rodzeństwo🏈Zawodnicy futbolu amerykańskiego🏳️‍🌈LGBTQ

– Do zobaczenia, Hayden. – Cześć, Hayden! – Widzimy się jutro, Hayden. – Dobrego wieczoru, panie Clover. – Pa, Hay!

Uśmiechałem się i machałem na pożegnanie każdej mijającej nas osobie. W końcu nadszedł koniec bardzo długiego dnia w szkole i choć uwielbiałem przebywać wśród moich kolegów i przyjaciół, nie pragnąłem niczego bardziej, jak tylko wrócić do domu i wziąć długi, przyjemny prysznic. Dzisiejszy trening futbolu był brutalny. Trener nie okazał drużynie ani krzty litości, a zwłaszcza mnie – nie dał mi szansy na odpoczynek aż do samego końca zajęć. Ramiona mnie wykańczały i nie mogłem się doczekać drzemki.

– Pa, Hay

Rozdział 1: Hayden

HAYDEN

„Do zobaczenia, Hayden”.
„Cześć, Hayden!”
„Do jutra, Hayden”.
„Dobrego wieczoru, panie Clover”.
„Cześć, Hay!”
Uśmiechałem się i machałem na pożegnanie każdej mijanej osobie. Wreszcie dobiegł końca bardzo długi dzień w szkole i chociaż uwielbiałem spędzać czas ze znajomymi i przyjaciółmi, teraz marzyłem tylko o powrocie do domu i długim, przyjemnym prysznicu. Dzisiejszy trening futbolowy był brutalny.
Trener nie miał dla nas litości. Dotyczyło to zwłaszcza mnie, bo nie dał mi chwili wytchnienia aż do samego końca zajęć. Ramiona bolały mnie niemiłosiernie. Nie mogłem się doczekać, żeby uciąć sobie drzemkę.
„Cześć, Hayden!” Madeline K pomachała mi, idąc do swojego samochodu z szerokim uśmiechem na twarzy.
Odwzajemniłem gest jeszcze szerszym uśmiechem i bardziej entuzjastycznym machaniem. „Do jutra, Maddy!”
To sprawiło, że jej uśmiech powiększył się jeszcze bardziej. Cieszyłem się, że mogłem poprawić jej i tak już świetny nastrój.
„Jak ty to robisz?” Mój przyjaciel, Hakeem, uniósł brew, opierając się swobodnie o mój samochód. Musiał lekko odchylić głowę, żeby na mnie spojrzeć ze względu na naszą zauważalną różnicę wzrostu. „Padam z nóg i założę się, że ty też, ale ty nadal dajesz radę przywitać się z każdym, kto na ciebie zerknie”.
Wzruszyłem ramionami i posłałem mu coś, co on nazywał Specjalnym Uśmiechem Haydena Clovera. „Po prostu lubię ludzi. Są świetni”.
Zaśmiał się i pokręcił głową. „Jesteś po prostu niesamowity”.
Postanowiłem potraktować to jako komplement.
Hakeem wyprostował się i uściskał mnie po kumpelsku. Byliśmy jednymi z ostatnich ludzi na parkingu, a ja wręcz umierałem z chęci powrotu do domu.
„Widzimy się jutro?” – zapytałem.
„Jasne”. Skinął głową. „Wtedy opowiesz mi wszystko o tej swojej wielkiej kolacji”.
„Mojej wielkiej kolacji?” Zmarszczyłem brwi, zdezorientowany.
„Z dziewczyną twojego taty?” – stwierdził Hakeem, a widząc moją przerażoną minę, parsknął śmiechem. „Tylko nie mów, że zapomniałeś. Przecież przez cały tydzień tylko o tym gadałeś”.
„Całkowicie wyleciało mi to z głowy” – jęknąłem, po czym spojrzałem na zegarek na nadgarstku. „Jeśli wyjadę teraz, zdążę wrócić, wziąć prysznic i ubrać się, zanim ona i jej syn przyjadą”.
Przybiłem z Hakeemem żółwika na pożegnanie. Poczekałem, aż wsiądzie do samochodu i odjedzie, po czym sam zrobiłem to samo. Pomachałem ochroniarzowi przy bramie, opuściłem teren szkoły i pojechałem do domu. Grzecznie przestrzegałem ograniczeń prędkości.
Droga zajmowała dwadzieścia minut. Mógłbym skrócić ten czas do piętnastu, gdybym pojechał trochę szybciej, ale byłem dumny z tego, że jeżdżę bezpiecznie. Zawsze miałem zapięte pasy, patrzyłem w lusterka i trzymałem obie ręce na kierownicy, chyba że było to konieczne. Należałem do tych szczęściarzy, którzy zdali egzamin na prawo jazdy za pierwszym podejściem.
„Nie ma to jak w domu” – westchnąłem zadowolony, zatrzymując się przed bramą.
Otworzyłem ją pilotem, po czym przejechałem przez długi podjazd. Zatrzymałem się przed otwartym garażem. Wszystkie trzy samochody taty stały w środku, więc wiedziałem, że jest w domu. Zaparkowałem na ostatnim wolnym miejscu, po czym wcisnąłem kolejny przycisk na pilocie, żeby zamknąć za sobą bramę.
Hakeem często się ze mnie nabijał z powodu używania pilota do bramy i garażu. Twierdził, że to najbardziej leniwa rzecz na świecie w stylu bogaczy. Nie miało to dla mnie najmniejszego sensu. On też był bogaty, a jego rodziców było stać na wynajęcie całodobowej firmy ochroniarskiej, która otwierała i zamykała jego bramę, nie wspominając o lokaju i dwóch kucharzach.
Wysiadłem z samochodu i zgarnąłem torbę z tylnego siedzenia, po czym wszedłem do domu. Salon był pusty, ale na płaskim telewizorze leciał jakiś serial, a na kanapie leżał koc. Poszedłem za zapachem jedzenia do kuchni i właśnie tam znalazłem tatę. Kroił warzywa z wyrazem absolutnego skupienia na twarzy.
„Cześć, tato” – przywitałem się szerokim uśmiechem. Podniósł wzrok, po czym na jego twarzy również zagościł ciepły uśmiech.
„Witaj, Hay”. Przerwał krojenie i poprawił okulary na nosie. Jego niebieskie oczy zlustrowały moją brudną, wyczerpaną sylwetkę, po czym uniósł z rozbawieniem jedną brew. „Długi dzień, co?”
Skinąłem głową. „Trener nie dawał mi dzisiaj żyć”.
„On chce dla ciebie jak najlepiej”.
„Wiem”.
Dlatego nigdy nie narzekałem.
Mój tata wrócił do krojenia, a ja obserwowałem go przez kilka sekund. Próbowałem zapisać ten moment w pamięci. Nieczęsto miałem okazję patrzeć, jak gotuje. Jako neurochirurg wciąż był potrzebny w szpitalu, co oznaczało, że w domu bywał rzadko.
Robił, co w jego mocy, by wychować mnie samodzielnie. Miał zaledwie dwadzieścia dwa lata, kiedy moja mama zmarła, wydając mnie na świat. Jednak godzenie tak wymagającej kariery z dzieckiem było bardzo trudne.
Nie miałem mu jednak tego za złe. Ciężko pracował, by zapewnić mi dobre życie. Byłem mu wdzięczny za wszystko, co miałem.
„Sally i jej syn będą tu za niecałą godzinę” – powiedział, a ja wyrwałem się z lekkiego zamyślenia. „Powinieneś wziąć prysznic. Pamiętaj, żeby ubrać się ładnie. To będzie dość oficjalna kolacja”.
„Jasne”. Skinąłem głową przed wyjściem z kuchni.
Poszedłem na górę do swojego pokoju i od razu zacząłem ściągać z siebie brudne ciuchy. Byłem cały w ziemi, pocie i trawie. Wszystko przez to, że trochę potarzałem się po boisku po tym, jak jeden z zawodników z drużyny ostro mnie powalił.
Moje mięśnie bolały i byłem skrajnie wyczerpany. Jednak dzisiejszy wieczór był bardzo ważny dla mojego taty, więc nie mogłem go zepsuć. On i Sally spotykali się już od ponad pół roku. Teraz robili wielki krok w swoim związku i postanowili zapoznać ze sobą swoje dzieci. Musiałem zrobić dobre wrażenie na jej synu.
W końcu dni mijały, a mój tata był coraz bardziej zakochany. Miałem wrażenie, że syn Sally wkrótce zostanie moim przyrodnim bratem.
***
„Hayden!” Właśnie zapinałem koszulę, kiedy mój tata mnie zawołał. „Już są!”
Nie miałem nawet czasu zastanowić się nad swoim strojem. Rzuciłem ostatnie spojrzenie w lustro i zszedłem na dół. Mój tata stał w salonie. Przebrał się w coś bardziej eleganckiego: czarne spodnie i niebieską koszulę. Obok niego stała równie elegancka Sally. Wyglądała pięknie w prostej, ale szykownej zielonej sukience, a obok niej stał...
Grzech.
Ciemne, znudzone oczy rozejrzały się sceptycznie po pokoju, zanim napotkały mój wzrok. Ich siła niemal zwaliła mnie z nóg. Moje serce ścisnęło się z niepokoju, gdy na mój widok jego różowe usta wykrzywiły się w lekkim grymasie niezadowolenia. Nagle poczułem się bardzo niepewnie. Sprawiał wrażenie, jakby oceniał mnie bez słowa.
„Hayden” – wypowiedział moje imię tata, a ja musiałem zmusić się, by oderwać wzrok od diabelsko przystojnego nieznajomego. Tata wskazał na swoją dziewczynę. „Pamiętasz Sally”.
„T-Tak” – wyjąkałem. Nagle bardzo zaschło mi w gardle.
„To jej syn”. Tata wskazał na obojętnego nastolatka. „Jamie”.
Jamie.
Powtórzyłem w myślach jego imię. Brzmiało tak łagodnie jak na kogoś tak onieśmielającego. Jamie patrzył na mnie, nie mrugając, ale też nie uśmiechając się. Musiałem opanować nerwy, zbliżając się do niego. Był bardzo wysoki, mierzył metr dziewięćdziesiąt, ale i tak był niższy ode mnie. Jednak tym razem mój wzrost wcale nie dodał mi pewności siebie.
Czując uzależniający zapach jego wyjątkowej wody kolońskiej, poczułem się boleśnie mały.
Jego obecność była bardzo potężna. Brakowało mi tchu. Do tego stopnia, że z trudem utrzymywałem kontakt wzrokowy, gdy niepewnie wyciągnąłem rękę na powitanie.
„M-Mam na imię Hayden” – zająknąłem się, ale udało mi się przywołać gościnny uśmiech. „Miło cię poznać”.
Nastąpiły trzy nieznośne sekundy ciszy i bezruchu. Przez cały ten czas nie oddychałem. My wszyscy czekaliśmy, aż coś powie.
Jamie spojrzał na moją dłoń, jakby jej się przyglądał. Poczułem narastającą panikę, gdy zacisnął usta i całkowicie niezainteresowany zignorował moje powitanie. Jakby wydał na mnie wyrok, uznając mnie za kogoś gorszego. Mój uśmiech zniknął, gdy opuściłem odrzuconą rękę.
„Przepraszam” – zaśmiała się nerwowo Sally. „On jest nieśmiały”.
„Wcale nie jestem...” – mruknął Jamie. W jego głosie brakowało jakichkolwiek emocji. Odwrócił wzrok, jakby widział już wystarczająco dużo. „Po prostu go nie lubię”.
Poczułem ostry ból w klatce piersiowej, ale zignorowałem go. W pokoju zapadła niezręczna cisza. Mój tata szybko ją przerwał i odchrząknął.
„Może usiądziemy do kolacji?” Uśmiechnął się, a Sally również zdołała zrobić to samo. Chociaż byłem bardzo smutny, mi też udało się uśmiechnąć.
Przeszliśmy do jadalni, a Jamie szedł za nami. Ostatecznie usiadłem obok niego, ale przez cały wieczór nie zamieniliśmy ani jednego słowa.
Po prostu nie mogłem uwierzyć, że ktoś tak naprawdę mnie nie polubił.
I desperacko pragnąłem to jakoś zmienić.

Odkryj Galateę

Bracia Brimstone Spin-off: JackPupilka alfyUciekając od więzi partnerskiej 1: EllaBrudny mały sekret tatusiaPropozycja

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omacku

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 34

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11