„Nie... Zmieniłam tylko kilka dodatków”. Sylvana odwzajemnia uśmiech, po czym zauważa mój bałagan i podaje mu mokrą ściereczkę z wymownym skinieniem głowy. Chłopak bez wahania odkłada jabłko i pochyla się, by wyczyścić blat wokół mojej miski; pręży się przy tym, jakby starał się trzymać dystans, co jest doprawdy dziwne. Kiedy jego ramię zbliża się do mojego, cofam się ponownie, po czym unoszę naczynie tak, by sprawiało to wrażenie, że robię mu miejsce do wytarcia, choć w rzeczywistości jedynie się upewniam, by nie podszedł bliżej. Wyłapuję jego przelotne spojrzenie, chociaż nic nie mówi; posyła mi jedynie z powagą jedno spojrzenie, które wprawia moje serce w szybsze bicie, i z powrotem odwraca wzrok. Wyciera blat i oddaje ściereczkę Sylvanie, podczas gdy ja odstawiam miskę na dawne miejsce, a następnie robię krok do przodu, ale dopiero gdy ten całkowicie się oddala. Tym razem mniej wstrząsa to moim wnętrzem, więc od razu mniej się denerwuję.