Cover image for Nieplanowany partner

Nieplanowany partner

Gdy Dochodzi Do Ostateczności

Layla

– Jesteś bardzo żywiołową kobietą, prawda? – powiedział cicho.
Podszedł do mnie, a ja bez namysłu zamachnęłam się na niego. Mimo że był moim przeznaczonym partnerem, zachowywał się niewłaściwie, kradnąc ze szpitala. Nawet jeśli przeznaczony partner był bardzo atrakcyjny dla wilkołaka, wciąż można było zachować trzeźwy osąd.
Złapał stołek, którym zamachnęłam się, ale uderzyłam mocno. Zobaczyłam, jak zaciska szczękę, łapiąc go. Czułam, że używa swojego połączenia umysłowego, żeby mnie powstrzymać. Wyrwał mi stołek i cisnął nim, rozbijając przedmioty. Cały czas nie spuszczał ze mnie wzroku. Nie miałam wiele do obrony, więc próbowałam go uderzyć i odsunąć się, ale złapał mnie za ramię.
Był o wiele silniejszy ode mnie. Próbowałam wyrwać się z jego uścisku, gdy obejmował mnie ramieniem. Moje ręce były unieruchomione. Musiał mnie podnieść, żeby utrzymać kontrolę. Jego ramię trzymało mnie bardzo mocno, niemal do bólu.
– Idźcie pomóc Harperowi skończyć zbierać to, czego potrzebujemy – powiedział ze złością do swoich ludzi, ciągnąc mnie do tyłu.
– Ludzie potrzebują tych zapasów! Co wy wyprawiacie? Nie zabierajcie wszystkiego. Są tu dzieci, które potrzebują tych leków! – Ogarnął mnie strach. Naprawdę były tu dzieci. Czy oni zabierali wszystko? Próbowałam uderzyć go głową, ale chybiłam, gdy się uchylił. Wydał z siebie zirytowany dźwięk.
Objął dłonią moją szyję, przyciągając mnie do swojej piersi. Starałam się nie zwracać uwagi na jego silne ciało za mną. To nie był czas na takie myśli. Musiałam powstrzymać moją wewnętrzną wilczycę, która zdawała się to lubić.
– Uspokój się, kochanie. My też mamy ludzi, którzy potrzebują tych zapasów. To stado zabrało zbyt wiele z tego szpitala. Po prostu odbieramy to, co nasze i co powinni mieć inni. Bądź grzeczna, a nikomu nic się nie stanie – wyszeptał mi do ucha. Czułam, jak wącha moje włosy. Moje ciało zdawało się to lubić, głupie zwierzęce odruchy.
– Nie uspokoję się! Mówię prawdę. Zabijesz tu ludzi, jeśli nie będą mieli potrzebnych leków. Są niewinni w tym wszystkim – powiedziałam, walcząc z jego uściskiem, który był wyraźną groźbą.
– Alfa Axel, inni nadchodzą. Tre ich widział.
Moje oczy się rozszerzyły. Mężczyzna, który mnie trzymał, to Alfa Axel? Był tylko jeden lykanin znany pod tym imieniem. Najbardziej przerażający alfa lykanów? To niemożliwe. Nie było mowy, żeby ktoś taki jak on mógł być moim przeznaczonym partnerem. Jak na złość, musiało mnie to spotkać.
Wilkołaki były znane z ulegania mu. Nie bał się atakować ani walczyć ze stadem, które wyrządziło mu krzywdę lub nie okazywało szacunku. Czasami wydawało się to słuszne, innym razem niepotrzebne. Niektóre z jego ataków były bardzo brutalne.
– W takim razie przygotujcie ich do wyjścia. Teraz. – Gdy Axel to powiedział, nowa osoba wyszła. Pozostali wyszli z kilkoma zapakowanymi i gotowymi pudłami. Wiedzieli, po co przyszli i zabrali dużo w tych pudłach. Poczułam, jak Axel puszcza moją szyję i lekko się odwraca. Jeden z nich trzymał chusteczki przy nosie, ale krwawienie zdawało się ustępować.
– Podnieście go – powiedział Axel, mówiąc o tym, który wciąż był nieprzytomny. Gdy jeden z nich schylił się, by mu pomóc, zaczął się budzić. We włosach miał trochę krwi.
– Cholera, czy ona rozbiła mi głowę? – zapytał, chwiejnie wstając i dotykając głowy.
– Mam nadzieję! – odparłam, próbując ruszyć do przodu, ale Axel mnie powstrzymał.
– Bądź grzeczna. Chyba że lubisz być karana przy innych. – Axel wyszeptał to do mojego ucha. Sapnęłam, rozumiejąc, co miał na myśli. Mogłam stwierdzić, że uważał moją reakcję za zabawną.
– Połóżcie pudła tutaj – powiedział Axel i zostały postawione. – Masz minutę, żeby powiedzieć mi, które leki twoim zdaniem powinny zostać dla chorych. Szpital dostanie po jednej butelce każdego. Uczciwe? Wspomniałaś o dzieciach, prawda? – Axel zapytał mnie, a ja skinęłam głową. Kilku innych spojrzało na niego, ale wydawali się akceptować jego decyzję.
– Harper zna leki. Więc nie kłam, kochanie. – Jego głos zabrzmiał tym razem niebezpiecznie. Skinęłam tylko głową i szybko wymieniłam najważniejsze, których potrzebowaliśmy. Jedna butelka większości powinna dać nam czas na zdobycie więcej. Plus kilka butelek tabletek.
– Widziałem listę pacjentów. Te są potrzebne – powiedział Harper, wyjmując tylko jedną butelkę i jedną butelkę tabletek z tych kilku, które wymieniłam. Potem pudła zostały zamknięte i Axel kazał im wyjść.
Nie byłam gotowa, gdy obrócił mnie twarzą do siebie. Miał jakiś cienki sznurek, którym związał mi nadgarstki.
– Co robisz? – zapytałam, próbując się odsunąć. Ale zanim zdążyłam, pociągnął mnie do przodu i przerzucił przez ramię.
– Postaw mnie! – powiedziałam. Jego ramię mocno trzymało moje nogi.
– Nie sądzę, moja żywiołowa pani. Lepiej tak niż ciągnąć cię. Bardziej uprzejmie, jak sądzę – powiedział spokojnie, szybko idąc ze swoimi ludźmi korytarzem. Zobaczyłam związanych ludzi leżących na podłodze. Najwyraźniej jego ludzie szybko przeszli przez szpital, żeby zdobyć to, czego chcieli. Zajęło to bardzo mało czasu.
Mówiłam mu, żeby mnie postawił i próbowałam się uwolnić. Nie zrobił tego. Cholera, był silny. Przestraszyłam się. Zabierał mnie, prawda? Byliśmy już przy drzwiach i za nimi. Zobaczyłam dwa lykany z przodu. Były w swojej pełnej, przerażającej wilczej formie, która wyglądała na pół człowieka, pół wilka. Nikt nie kwestionował tego, że niósł mnie.
– Ruszajcie. – To był wyraźny rozkaz. Lykany pobiegły, podobnie jak kilka samochodów, z piskiem opon. Próbowałam z całych sił wyrwać się z jego uścisku. Co się działo? Jakiego partnera miałam? Podczas gdy jego siła i kontrola były bardzo ekscytujące dla mojej zwierzęcej strony, wciąż nie podobało mi się bycie związaną i wynoszoną stąd. Ugryzłam mocno w jego plecy, mając nadzieję, że puści i będę mogła uciec.
Zamiast tego nie puścił. Zniósł ból mojego ugryzienia bez ruchu. Ale uderzył mnie w pośladki tak mocno, że natychmiast zabolało. Przestałam gryźć i krzyknęłam.
– Widzę, że będziesz trudna do opanowania. Uwielbiam to – powiedział.
– Co jest z tobą nie tak? Postaw mnie, do cholery – powiedziałam.
– Nie – odpowiedział niebezpiecznym głosem. Następną rzeczą, jaką pamiętam, było to, że zostałam prawie wrzucona do tyłu dużego samochodu, czegoś w rodzaju SUV-a. Zostałam rzucona na siedzenie jak worek ziemniaków. Prawie kopnęłam go tam, gdzie najbardziej by zabolało.
Axel złapał mnie za kostkę, żeby mnie powstrzymać. Mężczyzna siedzący naprzeciwko miejsca, gdzie zostałam rzucona, wydał z siebie lekko rozbawiony dźwięk. Spojrzałam na niego ze złością, gdy Axel wepchnął mnie do samochodu i pociągnął na swoje kolana. Bardziej po to, by mnie kontrolować niż cokolwiek innego, pomyślałam. Potem jechaliśmy szybko drogą.
– Uch, nie chcę kwestionować twojej decyzji, ale trochę martwi mnie, dlaczego zabieramy jedną z ich uzdrowicielek.
Byłam bardziej rozłożona na jego kolanach niż na nich siedziałam. Zobaczyłam, jak Axel odwraca głowę, by spojrzeć na tego Harpera. Jego twarz wyglądała ponuro, wyraźnie nie podobało mu się to pytanie.
– Twoja rola jako bety, pamiętaj, że równowaga ma znaczenie.
Mogłam zauważyć, że ten Harper był bardzo inteligentnym mężczyzną. Nie cofnął się przed spojrzeniem Axela. Prawdziwy beta dla swojego alfy.
– Ta żywiołowa dzika kotka będzie twoją luną. W przeciwieństwie do niektórych, nie zignoruję przeznaczonego partnera. Nawet jeśli jest trudną małą rozrabiaką.
Harper uniósł brew, a w jego oczach dostrzegłam rozbawienie. Może trochę szoku, ale najwyraźniej wierzył Axelowi. Nikt nie kłamał w takiej sprawie.
– Trudna rozrabiaka! Ty... – Użyłam związanych rąk, by uderzyć go w ramię. Szczerze mówiąc, nie bałam się. Byłam zła, moja zwierzęca strona nie bała się go. Widziała swojego partnera. Widziała po prostu partnera i bezpieczeństwo. Udało mi się kilka dobrych uderzeń. Złapał mnie za nadgarstki i chwycił mocno za włosy. Jego twarz była bardzo blisko mojej. Po prostu patrzyłam na niego, wyzywając go, by coś zrobił.
– Bardzo trudna rozrabiaka – prawie warknął. Byłam zaskoczona, gdy polizał moje usta, a potem pocałował mnie na moment. Czułam jego podniecenie na tylnej części mojej nogi. Wewnętrznie zareagowałam, nie mogłam się powstrzymać. Gdybyśmy byli szczerzy wobec siebie jako istoty, którymi byliśmy, byliśmy bardziej zwierzętami niż czymkolwiek innym. Moje ciało natychmiast się podniecił, ale walczyłam z tym. Nie tutaj, to było tak popieprzone. Mój gatunek był popie
Continue to the next chapter of Nieplanowany partner