
Córka króla alfa Księga 3
Autorzy
Lektury
25,4K
Rozdziały
25
Reign
Córka Króla Alfów Tom 3: Reign
REIGN
Aby zostać królową, musisz przestać bawić się w księżniczkę…
„To absurd! Nie pozwolę na to! Kobieta jako alfa! To niesłychane! To…”
„Myślę, że słowo, którego szukasz, dziadku, to przełomowe”.
Siedziałam za starym biurkiem ojca ze splecionymi dłońmi. Patrzyłam na jego ojca, a mojego dziadka, który pieklił się z oburzenia na fakt, że jestem teraz alfą Watahy Błękitnego Księżyca.
To było coś historycznego, coś przełomowego. Gdyby to był ludzki świat, rzucano by tu hasłem o przebiciu szklanego sufitu.
Jestem pierwszą kobietą alfą w historii. Wygląda na to, że moim pierwszym zadaniem jest przywołanie poprzedniego alfy do porządku.
„Reign, to niedorzeczne. Wszyscy rozumiemy, że poniosłaś wielką stratę i przeżyłaś tragiczne miesiące. Ale chyba nie rozważasz tego na poważnie!
„Bycie alfą to zadanie dla mężczyzny! To nie jest miejsce dla kobiety, a tym bardziej dla dziecka”.
Stał przed moim biurkiem, zaciskając pięści ze złości. Prawie trząsł się z wściekłości. Zachowywał się, jakbym miała cztery lata i karcił mnie za zepsucie czegoś cennego.
Moja mama i mój dziadziuś siedzieli po moich obu stronach. Jestem pewna, że dziadziuś był jedynym powodem, dla którego na mnie nie krzyczał.
Może i też jest moim dziadkiem, ale nie odważyłby się podnieść głosu przy królu.
„Jasonie, proszę cię, to śmieszne. Wiele lat temu domagałeś się dziedzica dla watahy. Daliśmy ci dwoje, więc zamknij się i bądź zadowolony.
„Reign jest w pełni zdolna do tej pracy. Urodziła się do tego”, stwierdziła sucho mama. Miała skrzyżowane ramiona i była wyraźnie znudzona tą rozmową.
Dziadek prychnął i przewrócił oczami. Tym razem to on skrzyżował ramiona na piersi.
„Urodziła się do tego. Zrób mi przysługę, proszę cię, Gianno. To Axel urodził się do tego. On jest pierworodny. To twoja matka wychowała go na słabeusza niegodnego tego tytułu”.
„JAK ŚMIESZ MÓWIĆ W TEN SPOSÓB O SWOJEJ KRÓLOWEJ”. Dziadziuś zerwał się na równe nogi, plując ze złości. Kolor odpłynął z twarzy dziadka tak szybko, że myślałam, iż zemdleje.
„Dziadziusiu, proszę, usiądź. Poradzę sobie z tym”. Delikatnym gestem wskazałam mu, by z powrotem usiadł. Na szczęście posłuchał. Mama kiwnęła głową, dodając mi otuchy.
Powoli wstałam i pochyliłam się do przodu. Oparłam dłonie na biurku. Oblizałam wargi, pozwalając energii alfy, która krążyła w moich żyłach, uwolnić się na zewnątrz.
„Jason”.
Cofnął się zszokowany, że po raz pierwszy w życiu zwróciłam się do niego po imieniu.
„Pozycja alfy została wyzwana. Mój brat nie chciał przyjąć wyzwania. Nie był w odpowiednim stanie i całkowicie odrzucił tytuł alfy.
„Dlatego wkroczyłam ja, z pełnym zamiarem przejęcia tego stanowiska w razie wygranej. Stawką była walka na śmierć i życie o pozycję alfy. Walczyłam. Wygrałam. Czysto i uczciwie.
„Teraz możesz tam stać przez cały dzień i narzekać na to, jakie to według ciebie barbarzyńskie. Udowodnisz nam tym tylko swój ośli upór i chęć życia przeszłością.
„ALBO możesz się zamknąć, przestać kwestionować swoją nową alfę i pozwolić mi wykonywać moją pracę!”
Jason spuścił głowę, głównie dlatego, że nie miał wyboru. Nakazały mu to mój ton i moja moc. „Tak, moja alfo”, mruknął ponuro przez zaciśnięte zęby.
„Możesz odejść”.
Odwrócił się na pięcie, ale gdy dotarł do drzwi, mama krzyknęła: „To przywołuje dawne wspomnienia, Jason, prawda?”
Jego twarz i szyja oblały się jaskrawym różem. Ostro trzasnął za sobą drzwiami.
Odwróciłam się do mamy i Dziadziusia. Oboje promieniowali dumą. Mama mocno mnie przytuliła.
„Wspaniale sobie z tym poradziłaś, kochanie. Jestem z ciebie taka dumna i wiem, że twój tata też by był”.
Jej oczy szkliły się od łez, które lada chwila mogły spłynąć po policzkach.
Przetarłam własne oczy, pozbywając się łez. „Dzięki, mamo. Co miałaś na myśli mówiąc, że »to przywołuje dawne wspomnienia«?”
Machnęła ręką w powietrzu. „Ach, nic, kochanie, nic. Po prostu dawno temu inna kobieta z rodu Gray przypomniała mu o swoim prawie z urodzenia i swojej mocy”. Puściła do mnie oczko.
„Jesteś niesamowita, mamo”.
„Reign, moja droga. Jako twój dziadziuś nie mógłbym być bardziej dumny, patrząc, jak stajesz w obronie watahy. Urodziłaś się do tego. Jako twój król daję ci moje błogosławieństwo i wszystko, czego potrzebujesz.
„Jeśli ktoś sprawi ci kłopoty, z którymi sobie nie poradzisz, daj mi znać”. Dziadziuś wciągnął mnie w uścisk, który miażdżył kości.
„Dzięki, Dziadziusiu, ale mnie zgniatasz”. Wypuścił mnie ze swojego niedźwiedziego uścisku. Z szacunkiem skłoniłam głowę przed moim królem. On odpowiedział mi ukłonem.
Pukanie do drzwi przerwało naszą rodzinną chwilę. Rita, moja sekretarka, wychyliła głowę zza drzwi, otwierając je tylko na szczelinę. „Przepraszam, że przeszkadzam, Alfo…”
Aaaach, co za dźwięk. Chyba nigdy się do niego nie przyzwyczaję.
„Nie przeszkadzasz. O co chodzi?” Dałam Ricie znak, żeby weszła do biura. Szybko przemknęła przez drzwi. Jej krągła sylwetka wypełniała kwiecistą sukienkę.
Miała na sobie żółte płaskie baleriny. Jej rude włosy były upięte w kok. Na nosie delikatnie opierały się okulary w kształcie kocich oczu. Jej ręce były pełne notatników i dzienników.
„Chodzi o przydział stanowisk w twoim kręgu. Najwyraźniej niektórzy z obecnych członków nie są zadowoleni z… no cóż, z ciebie”. Spojrzała nieśmiało zza okularów.
Dziadziuś warknął za moimi plecami. Podniosłam rękę, żeby delikatnie go uciszyć.
„Zwołaj pilne spotkanie, Rito. Zajmiemy się tym jeszcze dzisiaj. Dziękuję”.
Zrobiła lekki dyg, wychodząc z pokoju. Trochę przesada, ale niech jej będzie. Mama chwyciła mnie za ramię. „Wygląda na to, że masz trochę pracy, Alfo. Zostawimy cię w spokoju”. Przytuliła mnie lekko do siebie.
Chwyciła Dziadziusia za ramię i wyprowadziła go z biura, zanim eksplodował z wściekłości. Nie mam pojęcia, jak to możliwe, że po tak długim czasie nie miał jeszcze zawału serca.
Zalety wilczego uzdrawiania.
Znowu usiadłam przy biurku, rozglądając się po pokoju. Biurko było duże i zrobione z mahoniu. Naprzeciwko stały dwa krzesła. W prawym rogu na końcu stał długi stół z kilkoma ustawionymi wokół krzesłami.
W miarę jak powiększała się jego rada, ojciec wprowadzał zmiany w miejscu spotkań.
Okno po mojej lewej stronie dawało mi widok na teren posesji. Po prawej znajdowały się regały pełne książek i dzienników. Tata dokumentował wszystko. Może znajdę jakieś wskazówki z zaświatów w jego zapiskach.
Wyszłam zza biurka i podeszłam do regału. Dotknęłam grzbietów książek. Łzy wezbrały w moich oczach. „Tęsknię za tobą, tato”, szepnęłam cicho.
Sprawię, że będziesz ze mnie dumny.
Sprawię, że ta wataha będzie ze mnie dumna.
Rita zapukała do drzwi, znów wychylając przez nie głowę. „Twoja rada przyszła się z tobą zobaczyć, Alfo Reign”.
Szybko poszło.
Otrzepałam moją czarną sukienkę. Usunęłam wszelkie pyłki i wygładziłam zagniecenia. Sprawdziłam, czy moje włosy wciąż są ułożone w zgrabny kok.
Moje obcasy stukały o podłogę, gdy z powrotem usiadłam za biurkiem. Wzięłam ostatni, uspokajający oddech, aby się przygotować. „Tak, Rito, wpuść ich. Dziękuję”.
Drzwi otworzyły się szeroko. Do środka weszło czterech ponurych mężczyzn oraz Beta Jordan.
Nie można było zaprzeczyć, dlaczego ci groźni mężczyźni byli w radzie taty. Byli to jedni z najbardziej honorowych ludzi w watasze. Mężczyźni, którzy przysięgli oddać życie za watahę.
Zatrzymali się około pół metra od mojego biurka. Trzymali ręce założone za plecami. Stali w półkolu i patrzyli na mnie spode łba.
Gdybym została wychowana inaczej lub miała inną pozycję, trzęsłyby mi się łapy na widok tych mężczyzn stojących przede mną.
Uśmiechnęłam się słodko, ale moje oczy rzucały im wyzwanie. Dwóch z nich poruszyło się niespokojnie, spoglądając na swoje stopy.
Beta Jordan stał blisko mojego biurka. Zdążył już objąć swoją poprzednią rolę z dumą i honorem.
„Panowie, słyszę, że mamy mały problem z nową alfą w mieście. Porozmawiajmy o tym, dobrze?”

















































