
Uniwersum Dyskrecji: Aktywa - Film
Autorzy
Lektury
21,4K
Rozdziały
8
Jeden
Bardzo wcześnie nauczyłem się, że okradanie instytucji jest znacznie trudniejsze niż okradanie ludzi. Poza tym dobry skok zazwyczaj oznaczał pracę w zespole, a ja zdecydowanie wolałem działać w pojedynkę.
Ale nawet najlepsi złodzieje mogą zaoszczędzić mnóstwo czasu, korzystając z pomocy pośrednika. Na początku próbowałem sam przygotowywać swoje cele, ale zawsze kończyło się na tym, że wydawałem więcej, niż zarabiałem.
Rex był najlepszym pośrednikiem w mieście. O ile dostawał swoją działkę, nie obchodziło go, że biorę na cel wyłącznie gejów.
„Co tam dla mnie masz, szefie?” zapytałem, wsuwając się na siedzenie.
Rex przyjmował ludzi tylko po umówieniu i zawsze nalegał na spotkania w „Pokoju”.
„Nie nazywaj mnie tak! Nie jestem niczyim szefem”, warknął.
Timmy wcześnie mnie nauczył, że jeśli nie nazwiesz Rexa „szefem”, wylądujesz ze zleceniami z samego dołu stosu. Rex przekartkował swoje teczki i wyciągnął trzy z nich, odkładając resztę na bok przed zamówieniem cappuccino.
„Pięćdziesiąt dwa lata, Nowy Jork, siedemdziesiąt tysięcy”, powiedział swobodnie, rzucając teczkę przede mnie. Rex nie ufał żadnym cyfrowym technologiom.
Otworzyłem teczkę i skrzywiłem się. Siedemdziesiąt tysięcy? Nie byłem już drobnym oszustem — czy to w ogóle było warte przygotowań?
„Czterdzieści sześć lat, LA, sto dwadzieścia tysięcy”. Cholera, ten facet wyglądał dokładnie jak mój wujek Norbert — zdecydowanie odpuszczam!
„Siedemdziesiąt cztery lata, Miami, trzysta tysięcy”. Czy on naprawdę oczekiwał, że okradnę czyjegoś dziadka?
„I…?” zapytałem, niecierpliwie bębniąc palcami po stole. „Nie masz czegoś bardziej… konkretnego?”
Wpatrywał się we mnie, jakby to trwało całą wieczność, a ja zacząłem panikować. Potem rzucił przede mnie kolejną teczkę i powiedział: „Nie jesteś gotowy na konkrety!”.
Dołączone zdjęcie całkowicie mnie zaskoczyło. Facet nie wyglądał na więcej niż czterdzieści lat i, z braku lepszego słowa, był po prostu… gorący!
„Kto to jest?” wyszeptałem.
„Ważniejsze pytanie brzmi, czy dasz radę dobrać się do jego pieniędzy?” zapytał Rex, popijając kawę.
Posłałem mu zdezorientowane spojrzenie.
„Uważasz się za weterana, a jednak łowisz ryby w strumyku, nie zauważając oceanu obok”.
Rex odwrócił teczkę z powrotem do siebie i przekartkował strony. „Ten cel będzie wymagał tygodni przygotowań i sporego kapitału na start”.
Znowu odwrócił teczkę w moją stronę, otwierając ją na stronie opisującej potencjalny zysk. Kwota pieniędzy była oszałamiająca.
„Będziesz musiał wniknąć głęboko w jego przestrzeń osobistą — prawdopodobnie nawet do jego łóżka!”. Rex nie mrugnął okiem, ale wyraźnie próbował mnie odstraszyć.
Wciąż przetwarzałem te informacje, gdy nagle zamknął teczkę. „Tak jak mówiłem, nie jesteś gotowy na konkrety”.
„Biorę to!” powiedziałem z entuzjazmem. Jeśli mi się uda, już nigdy nie będę musiał pracować!
***
Kluczem do zbliżenia się do bogatych ludzi było wyglądanie na bogatego. Rex miał rację co do kapitału początkowego, więc cieszyłem się, że zachowałem trochę oszczędności.
Po stworzeniu wiarygodnej historii, spędziłem dużo czasu na badaniu miejsc i zainteresowań mojego celu. Jeśli chciałem się do niego zbliżyć, musiałem mówić jego „językiem”.
Rex załatwił wynajem Porsche i skontaktował mnie ze stylistą. Czy tak to jest wyglądać jak milion dolarów? Zdecydowanie mógłbym się do tego przyzwyczaić… i to bardzo szybko!
Pierwszą rzeczą, jakiej nauczył mnie mentor, było to, że najprostszym sposobem na zwrócenie czyjejś uwagi jest pokazanie swoich najlepszych atutów. Skoro wszyscy w tym prywatnym klubie byli już warci fortunę, same pieniądze nie zrobiłyby tu na nikim wrażenia.
Zamiast tego postawiłem na to, że miesiąc intensywnych treningów na siłowni załatwi sprawę. Mój cel zazwyczaj spędzał czas relaksując się przy basenie na dachu klubu.
Musiałem z nim subtelnie flirtować, ponieważ nie lubił, gdy inni wiedzieli, że pieprzy się też z facetami. Badania Rexa wykazały, że jego poprzedni kochankowie zawsze byli przedstawiani jako partnerzy biznesowi.
I oto był… moja chodząca skarbonka! Pod otwartym szlafrokiem kryło się szczupłe, opalone ciało.
Jego oczy kryły się za markowymi okularami przeciwsłonecznymi, gdy uważnie wpatrywał się w swój telefon. To był też pierwszy raz, kiedy zobaczyłem obręcz na jego szyi — podobno bez niej nie dało się uzyskać dostępu do jego kont bankowych.
Nagle poczułem zdenerwowanie. Czy naprawdę będę musiał przespać się z tym facetem, żeby zdobyć jego pieniądze?
Istniało na to odpowiednie słowo i nie byłem pewien, czy chcę tak o sobie myśleć. Jednak moje wątpliwości szybko zniknęły, gdy przypomniałem sobie liczbę zer zapisaną w jego teczce.
Mój plan był prosty — zachować spokój i dystans. Zamierzałem udawać po prostu kolejnego nowego członka klubu, który wpadł na szybkie pływanie przed wyjściem do pracy.
Chciałem go podrażnić tylko na tyle, żeby to on wykonał pierwszy krok. Wymyślona przeze mnie historia jasno dawała do zrozumienia, że nie jestem nawet w połowie tak bogaty jak on. Musiał czuć, że ma kontrolę, jeśli mój plan miał się udać.
Rzuciłem swoje rzeczy na leżak w pobliżu i powoli podszedłem do krawędzi basenu. Następnie strategicznie odwróciłem się do niego tyłkiem i pochyliłem się, żeby sprawdzić temperaturę wody.
Kiedy byłem już w basenie, nawet na niego nie spojrzałem, zaczynając płynąć swoim starannie wyćwiczonym stylem klasycznym. Po sześciu długościach dramatycznie wyszedłem po metalowych schodkach, wydając z siebie zadowolone westchnienie.
Nie miałem pojęcia, czy w ogóle mnie zauważył. Powoli wycierałem się ręcznikiem, napinając mięśnie znacznie bardziej, niż ktokolwiek zrobiłby to normalnie.
W odpowiednim momencie spojrzałem na swój smartwatch i udałem, że jestem zszokowany godziną. To naprawdę, kurwa, zadziałało!
Zsunął okulary przeciwsłoneczne na nos i spojrzał mi prosto w oczy. Nagle poczułem, jak twardnieją mi sutki, a mój kutas zaczyna naciskać na obcisły materiał kąpielówek.
Co jest, kurwa?! Czy podnieciłem się, bo już zwróciłem jego uwagę? A może mój mózg po prostu ekscytował się myślą o tych wszystkich pieniądzach?
„Znamy się?” zapytał, lekko przechylając głowę.
Czy ten tekst naprawdę u niego działał?
„Nie, raczej nie”, odpowiedziałem, starając się brzmieć na luzie. Jak czyjaś twarz mogła być tak idealnie symetryczna?
„Hmmm” powiedział w zamyśleniu. „Więc nie widziałem cię tu wcześniej?”
„Dopiero dołączyłem. Potrzebowałem azylu, dopóki nie załatwię swoich spraw w tym mieście”, odpowiedziałem, ponownie spoglądając na zegarek.
Otworzył usta, żeby zadać kolejne pytanie, ale szybko mu przerwałem. „Przepraszam, spieszę się na spotkanie i desperacko potrzebuję zimnego prysznica”.
Zobaczyłem błysk w jego oczach po tych słowach. Ja pierdolę, znowu to samo! Zauważył wybrzuszenie w moich kąpielówkach?
„Do zobaczenia w takim razie, panie…?” Wyciągnął rękę na powitanie.
Uścisnąłem ją mocno i powiedziałem: „Austin”.
„Jak miasto w Teksasie?” Uśmiechnął się, ale nie podał swojego imienia. Wow, skąd on wziął tak białe zęby?
„Raczej jak ten samochód. Wiesz, Austin Martin”, powiedziałem z cwaniackim uśmiechem.
„Chyba masz na myśli Aston Martin”, odpowiedział cicho. Jego wyraz twarzy spochmurniał, a ja natychmiast zacząłem panikować.
Kurwa, kurwa, kurwa! Tyle jeśli chodzi o improwizację! „Wreszcie ktoś, kto zna się na samochodach!” powiedziałem, brzmiąc znacznie pewniej, niż się czułem.
„Zawsze używam tego tekstu, żeby odsiać nudziarzy!” Zmierzył mnie wzrokiem z góry na dół, zanim się odezwał. „Czy nie jesteś spóźniony na spotkanie?”
Szlag! Czy oficjalnie zrujnowałem swoje pierwsze wrażenie? Czy mogłem zrobić cokolwiek, żeby to uratować?
„Dzięki za przypomnienie, panie…?” Chciałem, żeby sam podał swoje imię.
„Scott. Scott Harding”, powiedział, wyraźnie oczekując jakiejś reakcji.
„Miło mi cię poznać, panie Harding”, powiedziałem, żartobliwie mu salutując zamiast ponownie podawać rękę.
Wydawał się zaskoczony, że nie rozpoznałem jego nazwiska. Kiedy ruszyłem w stronę windy, zawołał za mną: „Proszę, mów mi Scott!”.















































