
Odcienie nieba 2. Rosyjska ruletka
Rozdział 2
Penny
Dziesięć minut później przechodzę przez drzwi Club Espresso Degree. Matthew i Cece siedzą w rogu. Rozmawiają swobodnie. Cece popija cappuccino, podczas gdy Matthew miesza kawę małą łyżeczką.
Cece zauważa mnie po może dwudziestu sekundach, gdy się rozglądam, i podbiega do mnie z szeroko otwartymi ramionami. Wciąga mnie w ciasny uścisk, jakbyśmy nie widziały się od ponad roku. Odwzajemniam uścisk i zauważam, że Matthew uśmiecha się do mnie ze swojego miejsca. Ich szerokie uśmiechy wprawiają mnie w coraz większe zakłopotanie.
Rzucam jeszcze jedno pospieszne spojrzenie na pomieszczenie i biorę głęboki oddech, aby być gotową na każde zagrożenie. Robię to raczej instynktownie niż z nawyku. Jednak lokal jest wypełniony jedynie studentami, którzy albo rozmawiają o swoich zadaniach, albo je wykonują. Nie ma tu żadnego wilkołaka, lykanina ani innego stworzenia. Nie widzę powodu, dla którego Matthew zaskoczył mnie nagłą wiadomością. Nie są w niebezpieczeństwie i wyglądają tak samo, jak dwa dni temu.
Przez ostatnie cztery lata Matthew, Cece i ja dorastaliśmy razem. Więź z ludzkim samcem, który powinien zostać moim partnerem, stworzyła bliską platoniczną przyjaźń. Nie darzę romantycznym uczuciem żadnego innego mężczyzny poza moim super seksownym lykańskim wojownikiem, ale bardzo lubię Matthew i Cece. Są ogromną częścią mojego życia.
Stale przypominam sobie, że moi przyjaciele wciąż nie są świadomi mojej prawdziwej natury, ale tak jest dla nich najlepiej. Mój świat jest niebezpieczny dla ludzi, a ja nie chcę wciągać ich w kłopoty.
„Gratulacje z okazji ukończenia szkoły”, mówi Cece, gdy docieramy do stołu, a ja cmokam w policzek Matthew.
„Tak, już prawie skończyłaś, Penny”, wskazuje i przesuwa w moją stronę małe prostokątne pudełko. „To od nas. Mam nadzieję, że ci się spodoba”.
Patrzę na nich szeroko otwartymi ze zdziwienia oczami, a moje brwi unoszą się tak wysoko, że prawie stykają się z linią włosów. Nie spodziewałam się, że dadzą mi prezent. Otwieram pudełko niezdarnym ruchem i moim oczom ukazuje się elegancka, cienka srebrna bransoletka połączona z klamrą nieskończoności.
„Jest wspaniała”, zadziwiam się i próbuję powstrzymać łzy napływające mi do oczu. Jestem głęboko poruszona ich prezentem.
„Widzisz, mówiłam ci, że jej się spodoba”. Cece entuzjastycznie klaszcze w dłonie, podczas gdy Matthew pomaga mi założyć biżuterię na nadgarstek.
„Dziękuję”, uśmiecham się do nich pogodnie. Kelnerka przerywa nam, kiedy przynosi mi cappuccino. Matthew zamówił je, zanim przyszłam. Po tych wszystkich latach zna mnie zbyt dobrze.
„Jest jeszcze coś, o czym chcemy ci powiedzieć”, zaczyna Cece i zerka na Matthew. Rzuca jej drobny uśmiech i delikatnie bierze ją za rękę. „Nasze życie wkrótce zmieni się w znaczący sposób i chcemy, abyś również była tego częścią”.
„Jak się zmieni?” Unoszę brew i obserwuję ich ostrożnie. Wyglądają na wzruszonych. Cece ledwo może usiedzieć w miejscu, a Matthew jest beznadziejny w ukrywaniu podekscytowania.
„Jestem w ciąży!” ogłasza rozemocjonowana.
Moje usta się rozdziawiają. Przez chwilę nie jestem w stanie wydusić z siebie słowa. Gapię się na nich, kompletnie oniemiała, zanim z mojego gardła wydobywa się radosny pisk.
Cała kawiarnia zwraca się w moją stronę. Ludzie patrzą na mnie jak na wariatkę, ale mnie to nie obchodzi. Podrywam się na nogi i mocno przytulam Cece.
„Gratulacje”, ściskam ją w ramionach, prawie ją przy tym zgniatam. Rozpiera mnie radość. „Tak się cieszę:.
„Dziękuję”, wykrztusza, a ja zdaję sobie sprawę, że prawdopodobnie zbyt mocno ją ściskam. Z nadmiaru emocji straciłam kontrolę nad swoją siłą.
„Tobie też gratuluję, Matthew”. Podnoszę go na nogi i mocno przytulam. „To wspaniała wiadomość”.
„My też jesteśmy zachwyceni”, uśmiecha się Cece i wypuszcza długi oddech. Promienieje szczęściem, a ja uwielbiam patrzeć, jak Matthew układa się w życiu. Widok moich przyjaciół wkraczających w nowy etap życia jest niezapomniany.
„Chcemy też cię o coś zapytać”, wtrąca Matthew i mruga do żony. Cece przytakuje ochoczo, wyciąga rękę i bierze mnie za dłoń. Przesuwam spojrzeniem między nimi, niepewna, czy jestem przygotowana na kolejną niespodziankę.
„Dobrze”, mówię ostrożnie, muszę przy tym ignorować zachwycone wycie mojej lykanki. Juno również cieszy się szczęściem naszych drogich przyjaciół. Nigdy się nie poznali, ale ona akceptuje ich jako część naszej rodziny.
„Czy zostaniesz matką chrzestną naszego dziecka?” pyta Matthew, jego oczy błyszczą w kawiarnianym oświetleniu.
Jestem zbyt zszokowana, by odpowiedzieć. Gapię się na nich, a mój mózg odmawia odpowiedzi na pytanie.
„Penny?” Cece lekko ściska moją dłoń, co wyrywa mnie ze zdumienia.
„Ja… ja bym… myślę… może… mogę”, jąkam się w osłupieniu. Nikt nigdy nie zapytał mnie o coś tak ważnego. Nasze relacje bardzo się zacieśniły w ciągu ostatnich czterech lat, ale nie spodziewałam się takiej propozycji z ich strony.
Cece bierze moją dłoń w swoje, przez co przestaję paplać.
„Przemyśl to na spokojnie”, sugeruje, ale ja już znam odpowiedź.
„Zrobię to!” wybucham, a na mojej twarzy pojawia się ogromny uśmiech. „Potrzebowałam tylko chwili, żeby to przetrawić. To będzie dla mnie zaszczyt być matką chrzestną waszego dziecka”.
„Dziękuję”, odpowiada z przejęciem Matthew i wyraźnie się rozluźnia. Być może przestraszyłam ich swoim wahaniem.
Spędzamy następną godzinę na dyskusjach o dzieciach, imionach i najlepszych miejscach do kupowania rzeczy. Obiecuję Cece, że będę jej towarzyszyć, kiedy tylko będzie mnie potrzebować. Albo kiedy Matthew nie będzie miał czasu z powodu pracy. Jest bardzo oddany swoim studentom, ale, co zrozumiałe, rodzina jest dla niego najważniejsza.
Rozstajemy się przed kawiarnią z obietnicą, że wkrótce się spotkamy. Jestem w doskonałym humorze po usłyszeniu tylu dobrych wiadomości od moich przyjaciół. Nie mogę się doczekać, aby podzielić się tą fantastyczną wiadomością z moim mężczyzną.
Zastaję Dariusa siedzącego w fotelu w naszej sypialni. Wzdycham na jego widok. Jest bez koszulki. Jego szerokie ramiona i masywne piersi są wyeksponowane. Jego blond włosy są potargane i wpadają mu do oczu, które błyszczą miłością, gdy nasze spojrzenia się spotykają.
Kładę plecak obok biurka i kiedy siadam mu na kolanach, wdycham jego odurzający zapach. Drażni moje zmysły, gdy słucham, jak prowadzi rozmowę telefoniczną. Mówi po rosyjsku i niewiele rozumiem, ale wiem, że to sprawy służbowe.
Komandor Rykov dowodzi oddziałem ochrony księcia Caspiana. Wszystko musi przebiegać bezbłędnie, a on musi wiedzieć o każdym ruchu swoich ludzi. W przeciwnym razie nie będzie zadowolony.
„Jak minął dzień, Malyshka?” pyta, gdy kończy połączenie i odkłada telefon na biurko. Obejmuje mnie ramionami i wtula nos w moją szyję, gdzie bierze głęboki wdech.
„Zaskakująco”, odpowiadam z uśmiechem. „Matthew i Cece są w ciąży! Możesz w to uwierzyć? I poprosili mnie, żebym została matką chrzestną ich dziecka!”.
Na ustach Dariusa pojawia się promienny, zaraźliwy uśmiech, a dłońmi obejmuje moją twarz.
„Tak bardzo cieszę się ich i twoim szczęściem, Malyshka”, szepcze i przypieczętowuje swoje słowa czułym pocałunkiem. „To dziecko będzie najszczęśliwszym małym człowiekiem na całym świecie”.
Chichoczę na jego słowa, przywieram do niego i kradnę kolejny długi pocałunek. Odrywamy się od siebie dopiero, gdy brakuje nam tchu i wymieniamy rozkochane w sobie spojrzenia.
Darius głaszcze mnie po plecach i przez chwilę wydaje się być pogrążony w myślach, więc pozwalam, by mój umysł również odpłynął. Atakują mnie obrazy pulchnych, roześmianych dzieci, a moje serce boli z rozmarzenia, kiedy wyobrażam sobie uroczego chłopca lub dziewczynkę o jasnych blond włosach i błękitnych oczach.
Kiedy tak wyobrażam sobie dziecko Dariusa i moje, w mojej klatce piersiowej pojawia się przytłaczające, nieznane mi uczucie. Wątpię, czy ze względu na swoją zaborczość i obsesję na punkcie bezpieczeństwa, kiedykolwiek będzie chciał mieć dziecko. Nie wspominając już o jego relacjach z rodzicami. Jeśli jego trauma jest zbyt głęboka, być może nigdy nie będzie chciał mieć własnych dzieci.
Serce mi łomocze na myśl o tym, że nigdy nie zostanę matką. W jakiś sposób, podświadomie, zawsze chciałam mieć szczęśliwy dom pełen dziecięcego śmiechu i beztroskiej zabawy. Ale czy Darius też tego chce?
Mogę zapytać go od razu, ale boję się jego odpowiedzi. Nie chcę, by jego stanowcza odpowiedź odebrała mi nadzieje. Zamiast tego postanawiam na razie zachować swoje uczucia dla siebie.
„Masz czas na sesję sparingową?” sugeruję wesoło i poruszam brwiami.
„Zawsze mam dla ciebie czas, Malyshka”.
Darius bez wysiłku wstaje ze mną w ramionach. Z pocałunkiem odstawia mnie na podłogę i przebieramy się w nasze stroje gimnastyczne.
Sala treningowa jest pusta. Nasi przyjaciele jeszcze nie wrócili, więc mamy wszystko dla siebie. Rozciągam mięśnie i czekam, aż Darius skończy się rozciągać, abyśmy mogli zacząć.
Na początku idzie mi łatwo. Demonstruje kilka nowych ruchów, których mogłabym się nauczyć. Ćwiczymy, aż dojdę do perfekcji.
Darius jest najlepszym nauczycielem, ale jest też niezłym rozpraszaczem. Kiedy zdejmuje koszulkę, jestem skazana na porażkę. Jego sztywne mięśnie, wyrzeźbiony tors i pokaźne bicepsy są fascynujące. Opieram się chęci przyciśnięcia do nich dłoni i wypróbowania ich jędrności.
Jedno spojrzenie na Dariusa sprawia, że moje hormony zaczynają szaleć, a koncentracja spada. Szybko mnie unieruchamia, a moje nędzne próby oswobodzenia się z uścisku tylko go rozbawiają.
„Powinnaś zwracać większą uwagę na moje ramiona, Malyshka”, tłumaczy, na co przewracam oczami. Zbyt wiele uwagi poświęcam jego okazałym ramionom. Właśnie dlatego jestem w takiej sytuacji.
„Musisz wzmocnić swój rdzeń, aby uzyskać lepszą postawę”, kontynuuje, nieświadomy tego, co robi ze mną jego chwyt. Albo dokładnie wie, co się dzieje i lubi mnie dręczyć.
„Użyj nóg”, sugeruje, a ja robię to, co mówi i nadeptuję mu na stopę. Wydaje z siebie jęk zmieszany ze śmiechem i obejmuje mnie.
„To nie jest dobry pomysł, Malyshka”, ostrzega.
„Nie?” rzucam wyzwanie i próbuję zrobić to ponownie, ale bez powodzenia.
Darius przygważdża mnie do ziemi. Jego ciało napiera na moje. Wiem, że nie mam szans w starciu z moim potężnym lykanem, ale uwielbiam z nim walczyć.
Continue to the next chapter of Odcienie nieba 2. Rosyjska ruletka