
Przeznaczona szefowi mafii
Autorzy
Lektury
765K
Rozdziały
51
Rozdział pierwszy
Irene
„Stolik czwarty chce złożyć zamówienie, Irene. Irene!” Daisy, menedżerka restauracji The Clear Lily, próbowała zwrócić na siebie jej uwagę, ale bez skutku. „Irene! Stolik czwarty!”
„Eee, tak. Przepraszam, Daisy, na chwilę się wyłączyłam. Mówiłaś, że stolik czwarty?” Irene potrząsnęła głową, aby odzyskać skupienie, po czym ruszyła do czekających klientów.
Kiedy ostatni nocni klienci wyszli, opadła ciężko na krzesło na sali. To była szalona zmiana. Wszystkie stoliki były zajęte, a dwoje współpracowników wzięło zwolnienie chorobowe. Jej stopy bolały od ciągłego biegania.
Daisy podeszła do Irene. „Wszystko w porządku?” zapytała. „Wydawałaś się dzisiaj rozkojarzona.”
„Wszystko w porządku. Nic mi nie jest. Po prostu nie spałam dobrze zeszłej nocy, to wszystko.”
„Idź do domu, Irene” powiedziała Daisy, posyłając jej współczujące spojrzenie. „Napracowałaś się dzisiaj wystarczająco.”
„Ale jest jeszcze dużo do zrobienia. Nie pozwolę, żebyś sprzątała beze mnie” zaprotestowała Irene.
Wciąż było sporo sprzątania. Naczynia czekały na umycie, stoliki trzeba było przygotować na jutrzejszą zmianę, a podłogi wymagały mycia.
Było więc jeszcze wiele do zrobienia, zanim wszyscy będą mogli pójść do domu.
„Nie, nie, poradzimy sobie. Będzie dobrze. Przez te wszystkie lata pracy tutaj nigdy nie wzięłaś zwolnienia chorobowego ani jednego dnia wolnego.”
„Idź do domu, to rozkaz” powiedziała Daisy. Wzięła płaszcz oraz torebkę Irene, wcisnęła je jej w ręce i delikatnie popchnęła ją w stronę drzwi.
„No dobrze” powiedziała Irene. „Skoro naprawdę nalegasz.”
Po zaparkowaniu swojego piętnastoletniego samochodu przed blokiem, wpatrywała się w przednią szybę. Jej myśli uciekły gdzieś daleko. Pracowała w tej restauracji już od siedmiu lat. Ale była tym wszystkim zmęczona.
Była zmęczona tą nudną pracą... Stać ją było na coś więcej niż tylko obsługiwanie stolików. Miała też dość martwienia się, czy dotrwa do końca miesiąca. To zawsze była trudna walka.
Zaczęła pracować wieczorami, kiedy miała szesnaście lat. Musiała bardzo ciężko pracować, aby mieć dobre oceny w szkole, a jednocześnie pracować w restauracji.
Jej rodzice zginęli w wypadku samochodowym zaledwie kilka tygodni przed jej szesnastymi urodzinami. Nie miała w pobliżu rodziny, która mogłaby ją przygarnąć. Trafiła do rodziny zastępczej, gdzie mieszkała, dopóki nie dorosła na tyle, by zadbać o siebie.
Musiała pracować, żeby opłacić studia. Rodzice zostawili jej trochę pieniędzy, ale to nie wystarczyło na opłacenie całych czterech lat nauki. Jakoś udało jej się z tym poradzić.
Skończyła studia dwa lata temu, ale nadal pracowała w restauracji. Szukała posady, która bardziej pasowałaby do jej wykształcenia. Ciekawe oferty pojawiały się jednak niezwykle rzadko. Praca w restauracji nie wystarczała na opłacenie rachunków.
Nie mogła spać. Kiedy tylko zamykała oczy, wyobrażała sobie zbliżające się rachunki do zapłacenia. To nie pozwalało jej zasnąć niemal każdej nocy. Pukanie w szybę samochodu wyrwało ją z zamyślenia.
„Irene, co ty tu robisz? Jest trzecia w nocy!” powiedział jej współlokator.
Luca i Irene dzielili to małe dwupokojowe mieszkanie od drugiego roku studiów.
Oboje mieli dość akademików, w których mieszkali na pierwszym roku. Nie podobały im się głośne imprezy pełne pijanych ludzi ani wieczny bałagan, którego nikt nie sprzątał. Postanowili więc wynająć razem tanie mieszkanie w okolicy.
Irene chwyciła klucze oraz torebkę i otworzyła drzwi auta, by wysiąść. Luca przytrzymał jej drzwi, gdy wychodziła.
„Chyba to ja powinnam cię zapytać, co ty tu robisz” powiedziała Irene. Zamknęła samochód i ruszyła w stronę drzwi wejściowych do ich bloku. „Myślałam, że pójdziesz dziś wcześnie spać?”
„Tak, wiem” odpowiedział Luca z szelmowskim błyskiem w oku i wzruszył ramionami. „Spotkałem fajną dziewczynę w barze, w którym byłem ze znajomymi. Wiesz, jedno pociągnęło za sobą drugie. Sama wiesz, jak to bywa.”
Zaczęli wchodzić po schodach, a on zaczął łaskotać ją w talię.
„Mój Boże, ty kobieciarzu” uśmiechnęła się Irene. Wbiegła wyżej po schodach, próbując uciec przed jego łaskoczącymi palcami.
„W zeszłym tygodniu obiecałeś mi, że odpuścisz sobie trochę z dziewczynami. Co się stało z tą obietnicą?” Oparła dłonie na biodrach, udając złość. Doskonale wiedziała, że długo nie dotrzyma słowa.
„Znasz mnie, to dla mnie jak uzależnienie” powiedział Luca. Przekręcił klucz w zamku i otworzył przed Irene drzwi. „Nie potrafię się powstrzymać. Kiedy widzę ładną dziewczynę, po prostu muszę do niej zagadać. Inaczej nie potrafię normalnie funkcjonować.
„Nie byłbym sobą, gdybym przestał spotykać się z dziewczynami. A skoro nie mogę mieć ciebie, muszę spotykać się z innymi, żeby poczuć trochę miłości i uwagi. Wiesz, że mężczyzna nie może bez tego żyć.”
Luca uwielbiał się z nią o to droczyć. Oboje wiedzieli, że ich relacja opierała się całkowicie na przyjaźni. Zmiana jej w romantyczny związek byłaby po prostu dziwna.
Irene ruszyła do drzwi swojej sypialni i z uśmiechem spojrzała przez ramię. „Myślę, że pójdę spać i postaram się zapomnieć, co właśnie powiedziałeś. Zobaczymy się rano.”
„Dobranoc, Irene” powiedział Luca. Podszedł do drzwi swojego pokoju, odwrócił się i spojrzał na nią szczerze, mówiąc dalej. „Mam nadzieję, że dzisiaj naprawdę dobrze pośpisz.”
„Dobranoc, Luca.”
Następnego dnia z trudem zwlekła się z łóżka. Ostatnia noc nie różniła się od innych. Ciężka praca, praca do późna.
Próbowała zasnąć, ale zamiast tego czuwała, myśląc o rosnących rachunkach. W końcu jej oczy stały się tak ciężkie, że nie mogła utrzymać ich otwartych.
Wlokąc się do kuchni, by zrobić sobie dzbanek mocnej kawy i kanapkę, zauważyła, że Luci już nie ma. Otworzyła laptopa. Był to dodatkowy wydatek, na który musiała długo oszczędzać. Potrzebowała go do pisania prac na studia.
Zaczęła przeglądać oferty pracy, które mogłyby ją zainteresować. Po trzydziestu minutach szukania poddała się i odłożyła laptopa na bok. Włączyła ulubioną muzykę i poszła pod prysznic.
Kiedy wyszła z łazienki i weszła do ich małego salonu, zobaczyła, że Luca wrócił i z kimś rozmawia przez telefon.
„Tak, wiem” powiedział Luca do osoby po drugiej stronie słuchawki.
Irene opadła na kanapę i zaczęła grać w grę na swoim telefonie.
„Cóż, może znam kogoś, kto byłby idealny do tej pracy. Zapytam ją, co o tym myśli, i dam ci znać, okej?”
Kontynuował rozmowę, ale patrzył na Irene z entuzjastycznym uśmiechem. Próbował zwrócić jej uwagę, machając ręką przed jej twarzą.
„Tak, jasne, zadzwonię do ciebie, gdy będę wiedział coś więcej. Tak, zadzwonię najszybciej jak to możliwe. Cześć, Jordyn.”
Usiadł w fotelu obok kanapy i spojrzał na Irene. „Chyba znalazłem idealną pracę dla Joanny. Moja siostra właśnie zadzwoniła. Szukają pielęgniarki tam, gdzie ona pracuje.
„Jordyn pracuje jako pielęgniarka w klinice w Redwater Creek. To miejscowość w lasach u podnóża West Shaw Heights, około trzy godziny drogi stąd. Mieszka tam cała społeczność.
„To miejsce jest bardzo odcięte od reszty świata. Joanna zawsze chętnie szuka przygód, więc to może być coś w sam raz dla niej.”
Joanna była wspólną przyjaciółką, którą poznali na studiach. Podobnie jak Irene szukała posady. W tym mieście bardzo trudno było jednak o pracę dla pielęgniarki.
Luca miał rację, mówiąc, że ciągnęło ją do przygód. Podczas przerw na lunch w kółko opowiadała o krajach, do których chciała pojechać, gdy tylko skończy studia i zarobi dość pieniędzy.
Po ukończeniu studiów wyjechała do Chin. Do dziś bez przerwy o tym opowiadała.
„Cóż, ta praca może być idealna dla niej” powiedziała Irene do Luki. „Naprawdę zasługuje na świetną posadę. Dlaczego do niej nie zadzwonisz i jej o tym nie opowiesz?”
Irene szczerze cieszyła się szczęściem swojej przyjaciółki. „Nie mają tam przypadkiem pracy również dla mnie?”
„Masz rację. Zadzwonię do niej, kiedy wyjdziesz do pracy. Wychodzisz za pół godziny, prawda?” zapytał Luca uprzejmie. „Nie sądzę jednak, żeby mieli jakieś inne oferty.”
On jest takim dobrym przyjacielem, myśli o wszystkim, pomyślała sobie. Zawsze dbał o to, żeby dbała o siebie, i naprawdę mu na niej zależało.










































