
Seria Stado Greystone Ridge Książka 2
Autorzy
Lektury
645K
Rozdziały
49
Rozdział 1: Nie mogłam trzymać się z daleka
SEBASTIAN
W chwili, gdy samochód ruszył, poczułem, jakby moje serce rozrywało się na pół. Upadłem na kolana, nie mogąc znieść bólu.
Tao przejął kontrolę, jego siła przytłoczyła mój umysł. Jego łapy uderzały o leśną ziemię, gdy pędziliśmy wzdłuż samochodu, trzymając się poza zasięgiem wzroku. Ale nie przed Alice.
Jej twarz, mokra od łez, patrzyła na mnie, błagając, żebym nie odchodził. W umyśle Tao to ja wyłem.
Patrzyliśmy, jak zatrzymali się i oddali klucze. Spojrzenie Alice wbiło się głęboko w moją zdruzgotaną duszę, zanim znów odjechali.
Tao znów zaczął biec przez las, ale drzewa nie były już tak gęste. Łatwo było go zauważyć.
Nie zabrał moich ubrań, więc wracanie nago nie wchodziło w grę.
Udało mu się przejść niezauważonym koło różnych domków. Moje ubrania wciąż leżały w podartym stosie, kiedy wróciliśmy. Znalazłem parę szortów i zebrałem to, co zostało z moich rzeczy.
„Cholera, Tao, mogłeś mi dać się najpierw przebrać.”
„Zmarnowałbyś czas, a ja nie zdążyłbym się pożegnać.” Jego myśli zderzyły się z moimi.
Jej obraz wypełniał każdy zakątek mojego umysłu, przez co nie mogłem się skupić. Minęły dwa dni, odkąd wyjechała, a Hawk był na spotkaniu z Blackiem i Alfą Alexem.
„Sebastian!” Głos Hawka rozniósł się echem po jego gabinecie, w którym siedziałem.
„Co?” Podrapałem się po głowie, próbując sobie przypomnieć, co powiedział.
„Alfa Kyle Black zauważył ludzi Dravena w pobliżu ich terytorium ubiegłej nocy. Pilnuje ich.”
Jego spojrzenie było przenikliwe. Hawk rzadko wywoływał u mnie niepokój, ale to była poważna sprawa.
„Wysyłam tam czterech naszych ludzi; Alfa Alex wysyła dwóch swoich najlepszych. Rada zwołała spotkanie za trzy dni, a ty nie jesteś skupiony.”
„Przepraszam, rozłąka z Alice jest trudniejsza, niż myślałem.”
Wiedziałem, że będzie ciężko, ale ten ciągły ból w sercu był nie do zniesienia, a reszta mnie tonęła w smutku.
Hawk wypuścił ciężko powietrze.
„Potrzebuję cię skupionego i u mojego boku na tym spotkaniu rady. Wszyscy inni mają swoje obowiązki, a Joshowi powierzyłem prowadzenie domków.” Spojrzenie Hawka było surowe.
Nie chciałem parsknąć tak głośno.
„Tak kiepsko sobie radzisz, że Josh sprawdza twoją robotę po tobie.” Jego uniesiona brew sprawiła, że wcisnąłem się głębiej w fotel.
„Nie potrafię wytłumaczyć, co dzieje się w mojej głowie. Tracę rozum. Nie mogę przestać myśleć o jej przodkach. Czy jej rodzice coś przed nią ukrywają?”
Nie miałem okazji podzielić się swoimi obawami z Hawkiem od tamtej nocy u niego.
Mruknął pod nosem i bębnił palcami po biurku. „Spakuj torbę, jedź do Alice, a potem wróć za dwa dni, żebyśmy mogli zaplanować nasze kroki przed spotkaniem rady.” Odchylił się na krześle, splatając ręce za głową.
„Potrzebuję cię u mojego boku. Może to ci pomoże. Musisz się przyzwyczaić do tego, że będziesz bez niej przez krótkie okresy, ale wiem, że są rzeczy, których musisz się dowiedzieć o jej przodkach.”
Jakby czytał mi w myślach.
„Dwa dni.” Moje serce znów zaczęło bić.
Tao podniósł głowę. „Mam nadzieję, że znajdziesz odpowiedzi, których szukasz. Wróć z czystą głową.”
Był świetnym przywódcą i alfą. „Ach, i Sebastian… daj mi znać.”
„Dam znać, Alfo, dziękuję.” Skinąłem głową z wdzięcznością. Nie mogłem się stamtąd wynieść wystarczająco szybko.
Silnik mruczał, gdy mocniej naciskałem na gaz. Alice mówiła, że podróż zajęła im ponad cztery godziny. Ja zrobię to w trzy.
Tao siedział z wywieszonym językiem, gotowy obsypać ją mokrymi pocałunkami. Ja z kolei musiałem ją zobaczyć.
Jej zapach wciąż utrzymywał się na mojej pościeli — jedyna rzecz, która utrzymywała mnie przy zdrowych zmysłach w nocy, gdy sny wypełniała ona.
Serce waliło mi jak szalone, gdy dotarłem do jej miasteczka, Thornbrook.
Nie miałem jej adresu i nie uprzedziłem jej, że przyjadę, ale nie musiałem. Delikatna nuta jej słodkiego zapachu wypełniła powietrze. Nie mogłem się doczekać, aż zobaczę jej twarz, gdy się pojawię.
Jej zapach stawał się silniejszy, im dalej wjeżdżałem w miasto. Było czyste, bez śladu innych wilkołaków, co było dziwne. Większość miejsc miała małe społeczności, które żyły wśród ludzi, ale nie tutaj.
Było też jakieś dziwne uczucie, kiedy wjeżdżałem do jej miasteczka, ale myślami byłem przy Alice.
Skupiłem się, gdy zatrzymałem się przed domem. „Alice.”
Zacisnąłem palce na kierownicy, próbując uspokoić oddech. Tao był o krok od wyrwania się na wolność, więc musiałem go opanować.
Temperatura mojego ciała gwałtownie skoczyła, a palce mrowiły.
Trzymać ją znów w ramionach — to byłoby czyste szczęście. Przełknąłem gulę w gardle. Dlaczego nagle byłem zdenerwowany? Więź z Alice wzmocniła się w ciągu sekund i zastanawiałem się, czy ona czuła to samo.
Wysiadłem z samochodu z drżącymi nogami i przyspieszonym oddechem. Myśl o spotkaniu z jej rodzicami kompletnie mnie rozkładała.
„To nasza partnerka, weź się w garść, bo wyjdę i zrobię to za ciebie!” Głos Tao rozniósł się echem w mojej głowie, co mnie rozśmieszyło.
„Dobra, idę,” mruknąłem pod nosem.
Lekki wiatr otulił mnie, chłodząc ciało.
Alice była w tym domu i miałem nadzieję, że jest na mnie gotowa. Nie mogłem się powstrzymać; potrzeba wyjaśnienia, kim naprawdę jest, żarła mnie od środka i byłem pewien, że właśnie dlatego nie mogłem się skupić.
Hawk potrzebował mnie w pełni sił, więc nadszedł czas, żeby zmierzyć się z obawą, która czaiła się z tyłu mojego umysłu.
Drzwi otworzyły się, zanim moje kostki zdążyły dotknąć drewna, a w progu stała Alice. „Sebastian?” Jej głos był szeptem, pełnym niedowierzania. Patrzyła na mnie jeszcze chwilę, a potem rzuciła mi się w ramiona. „Naprawdę tu jesteś.”
Objąłem ją mocno — jedną ręką pod jej pośladkami, drugą wokół pleców — a ona oplotła mnie nogami w pasie.
„Tęskniłem za tobą.” Moje tętno zaczęło zwalniać i poczułem spokój, wtulając się w jej szyję. „Byłem wrakiem, odkąd wyjechałaś.” Zacisnęła ręce wokół mojej szyi, wtulając twarz w moją skórę, gdy wyznawałem swoje rozterki.
„Musimy dowiedzieć się, kim byli twoi przodkowie. Mam tylko dwa dni, zanim będę musiał wracać.”
„Dwa dni,” powtórzyła, a uśmiech rozlał się po jej twarzy, gdy palcami bawiła się moimi włosami.
Łzy napłynęły jej do oczu i próbowała je powstrzymać, mrugając. „Tak za tobą tęskniłam. Byłam nieszczęśliwa, odkąd wróciłam.” Jej wargi w jednej chwili odnalazły moje, a nasz pocałunek był wprost elektryzujący.
„Chcesz wejść do środka? Dom jest teraz pusty. A chyba sąsiedzi mają niezły widok.” Przygryzła dolną wargę, zerkając mi przez ramię.
Pozwoliłem jej zsunąć się na ziemię. Splotła swoje palce z moimi i poprowadziła mnie do domu.
„Skąd wiedziałeś, gdzie mieszkam?” Zmarszczka pojawiła się na jej czole.
Byliśmy sami. Razem. Uśmiech mimowolnie pojawił się na moich ustach. Wyciągnąłem rękę, przesunąłem ją po jej policzku i wplotłem w jej włosy, przyciągając ją bliżej.
Jej zapach był odurzający; coś się zmieniło… albo miało się zmienić. Wciągnąłem go głęboko; ona była moim narkotykiem, moją nicią życia. „Potrzebuję cię,” szepnąłem jej do ucha.
Jej oddech przyspieszył, dopasowując się do mojego, a jej źrenice rozszerzyły się, pochłaniając błękit tęczówek. „Sebastian.” Chwyciła moją koszulę, a sposób, w jaki wymówiła moje imię, był jak błaganie.
„Gdzie jest twój pokój i ile mamy czasu?” Już rozpinałem dżinsy, desperacko chcąc uwolnić mojego twardego kutasa z ciasnych spodni.
Czułem zapach jej podniecenia i wiedziałem, że jej cipka jest mokra i gotowa na mnie. „A może mam cię wziąć tu i teraz, ryzykując, że ktoś nas nakryje?”
Wsunąłem rękę pod jej legginsy i majtki i nie rozczarowałem się, czując, jak jej wilgoć pokrywa moje palce.
Jej jęki narastały, gdy pieściłem ją palcami. „Weź mnie… Na górze, drugie drzwi po lewej.”
Jej usta były otwarte i wiedziałem, że jest blisko. Choć trudno mi było, cofnąłem palce i oblizałem je, rozkoszując się jej słodkim smakiem. Poprowadziła mnie do swojego pokoju i zamknęła za nami drzwi.
W kilka sekund zrzuciłem dżinsy i ściągnąłem jej legginsy; jej majtki nie miały szans i rozdarły się w moich rękach.
Leżała na plecach na łóżku, i choć marzyłem o tym, żeby wbić się kutasem głęboko w jej cipkę, smak na moim języku sprawił, że pragnąłem więcej.
Chyba wyrwała mi garść włosów, kiedy dochodziła, ale nic mnie to nie obchodziło. Tak za nią tęskniłem. Otarłem usta, a ona wpatrywała się w mojego kutasa, gdy ustawiałem się w pozycji.
Wszedłem w nią powoli, rozkoszując się widokiem, i jęknąłem, zagłębiając się tak daleko, jak to możliwe.
„Och, Sebastian.” Łzy napłynęły jej do oczu. Chwyciłem ją za biodra i wbijałem się w nią tak mocno, że jej jęki zamieniły się w krzyki.
„Tak! O Boże… Tak za tobą tęskniłam.”
„Nie potrafię żyć bez ciebie, Alice.” Wszedłem w nią ostatni raz i doszedłem. Ulga była niesamowita. W oczach mi się zamazało, a serce waliło jak szalone.
„Kurwa, nic ci nie jest?” Puściłem ją i pochyliłem się, żeby ją pocałować. „Mam nadzieję, że cię nie skrzywdziłem?”
Objęła mnie za szyję i przyciągnęła na siebie. „Możesz zostać dłużej niż dwa dni?” szepnęła mi do ucha, z sercem wciąż bijącym szybko.
„Rada zwołała spotkanie. Muszę tam być dla Hawka. Moja głowa to istny chaos, odkąd wyjechałaś, więc Hawk wysłał mnie, żebym poukładał sobie myśli.”
Pocałowałem ją w policzek, przesuwając ustami ku jej wargom.
„To poważna sprawa?” Jej palce bawiły się włosami na mojej karku.
„To pierwsze spotkanie, odkąd radny Ozworld przejął władzę. Hawk uważa, że to podzieli stada; dzieje się coś znacznie większego.”
Moje tętno w końcu wróciło do normy. Wtedy zauważyłem rysunki. Były niesamowite.
„Ty to narysowałaś?” Zeskoczyłem nogami z łóżka, żeby przyjrzeć się bliżej. „Tao.” Narysowała go z niezwykłą precyzją.
Zaskomlał w mojej głowie; rwał się, żeby się pokazać.
„Tak, kilka narysowałam w domku, ale te zrobiłam tutaj.” Alice objęła mnie ramieniem w pasie.
„Alice,” zawołał ktoś, a drzwi wejściowe trzasnęły.
„Czyja to furgonetka przed domem?” W głosie mężczyzny słychać było złość, a po minie Alice wiedziałem, że to jej ojciec i że była zmartwiona.

















































