Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Przekomarzanie się z uciekinierem

Przekomarzanie się z uciekinierem

Autorzy
SJ Wilke
Lektury
16,4K
Rozdziały
48
Autorzy
SJ Wilke
Lektury
16,4K
Rozdziały
48
🕵️‍♂️Tajemnica i suspens😱Suspens💪SIlne kobiety💪🏻Obrońca👩🏻‍🍼Matki🕵️Detektywi i policjanci🕵️Zbrodnie i tajemnice

„On jest tymczasowym komendantem policji. Ja jestem kobietą, która trzyma nastolatkę z pieczy zastępczej w swoim biurze”. 😌 I tak, kawa stygnie, podczas gdy napięcie wciąż wrze.

Życie Banter to chaos uporządkowany kolorami, dopóki nie wtrąci się w nie romans. Ma niemal spłacony kredyt hipoteczny, trójkę dzieci, dwa psy i męża, który uważa, że „plan bezpieczeństwa” to seksowny temat do rozmów w łóżku. Corey nazywa to byciem przygotowanym. Banter nazywa to grą wstępną z arkuszami kalkulacyjnymi, co czyni sprawę jeszcze gorszą. Dostaniecie tę słodką małżeńską przekomarzankę, w której on jest opanowany i władczy w sposób, który powinien ją irytować. Nie irytuje. A jednak irytuje totalnie. Potem ona wkracza na komisariat z dzieckiem na biodrze i psem na smyczy, a Patsy zaciąga ją prosto do Livii – nastolatki z pieczy zastępczej, która od godzin siedzi w lobby. Banter wręcza Livii chipsy, napój i krzesło we własnym biurze, jakby ją przywłaszczała. Wy zrobilibyście to samo. I właśnie wtedy, gdy Banter myśli, że wraca już do domu, otwierają się drzwi.

– Proszę pani… dlaczego to dziecko jest na szóstym piętrze?

Rozdział 1

KSIĘGA 5: BANTERING WITH A RUNAWAY

„Wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy sprawdziłem stan mojego kredytu”. Corey przytulił się do Banter w łóżku.
„Naszego kredytu”.
„Naszego kredytu, który jest tylko na moje nazwisko. Wyobraź sobie moje zdziwienie, kiedy odkryłem, że jest już prawie spłacony”.
„Przelewałam wszystkie moje wypłaty jako dodatkowe raty”, powiedziała Banter.
„Nie pracujesz w policji na tyle długo, żeby wysłać im aż tyle pieniędzy”.
„Miałam oszczędności”.
„Tak, krwawe oszczędności”. Już na początku ich związku dał jej jasno do zrozumienia, że nie podoba mu się, gdy używa pieniędzy ze zleceń na cokolwiek, co dotyczy jego życia. „Nieważne”. Przytulił się do niej mocniej.
Banter używała pieniędzy ze zleceń na wiele spraw związanych z ich wspólnym życiem. „To pieniądze, które zarobiłam na moich inwestycjach, a nie, że tak powiem, same krwawe pieniądze”.
„Jak to mówi Peter, semantyka. W każdym razie, zastanawiałem się, jak zgrać kupno nowego domu ze sprzedażą obecnego i co by było, gdybyśmy musieli spłacać dwa kredyty naraz, ale widzę, że to nie będzie problemem”.
„Nawet gdybyśmy mieli dwa kredyty, to wciąż mamy dwie pensje. A ty dostałeś podwyżkę za awans na stanowisko komendanta policji”.
„Nie lubię, kiedy zbytnio obciążamy nasz budżet. Ludzie na wysokich stanowiskach są pod stałą obserwacją. Gdybyśmy wyszli i kupili dom za milion dolarów, ktoś na pewno by to zauważył”, powiedział.
„Przecież nie znalazłeś domu za milion dolarów. Wciąż nie mogę uwierzyć, że pojechałeś i znalazłeś dom beze mnie”.
„Chłopcy mi pomogli. Nie podoba ci się?”
„Bardzo mi się podoba”.
„Ostateczna decyzja i tak należy do ciebie”.
„Przecież już złożyłeś im ofertę”.
„Pięć sypialni. Po jednej dla każdego dziecka plus pokój dla gości”.
„To znacznie dłuższa droga do pracy i... jak u licha mam zabezpieczyć cały akr ziemi?”, zapytała.
„Psy. Możemy też postawić dodatkowe ogrodzenie”.
„Więc bierzemy kolejnego psa dla Annie? Psa obronnego?”
„Myślę, że Patsy to wystarczający pies obronny. Dlaczego narzekasz?”
„Wcale nie narzekam. Chyba po prostu jestem pod wielkim wrażeniem”. Poczuła, jak jego ramiona zacieśniają się wokół niej.
„To ty robisz na mnie wielkie wrażenie”, powiedział.
„Kiedyś pracowałam przez tydzień, a potem brałam kilka miesięcy wolnego. Teraz opiekuję się trójką dzieci, dwoma psami i całą policją”.
„Oraz mną”.
„Okej, niech będzie, że czwórką dzieci”.
Zachichotał i zaczął ją łaskotać.
Banter roześmiała się.
„Chłopcy naprawdę stają na wysokości zadania. Jestem taki dumny z tego, jak bardzo Colo dojrzał. Opiekuje się Annie, jakby był jej matką”, powiedział Corey.
„Obaj chłopcy wykonują wspaniałą robotę. Rozumieją, że to ich rodzina i mają w niej swoje obowiązki”.
„To wszystko twoja zasługa. Nie mogłem zmusić Colo, żeby wyniósł śmieci, kiedy... żyła jego biologiczna matka”.
Banter zauważyła, że Corey wciąż powstrzymywał się przed wypowiadaniem imienia swojej byłej żony. Jego synowie również nigdy o niej nie wspominali. Nie obchodzili jej urodzin ani rocznicy śmierci. „Myślę, że to dziwne, że ich drudzy dziadkowie trzymają się z daleka. Nie miałabym problemu, gdyby chcieli nas odwiedzić”, powiedziała.
„Obwiniają mnie o wszystko. Kiedy wpadli do nas po raz ostatni, patrzyli na chłopców z obrzydzeniem, ponieważ byli podobni do mnie. Nie potrafili dostrzec w nich swojej córki”. Umilkł.
Banter wiedziała, żeby nic nie mówić. Wiedziała, że on sam będzie kontynuował.
„Myślę, że nasze więzi zostały trwale zerwane. Nie żeby kiedykolwiek często nas odwiedzali. Ich córka zawsze do nich jeździła, ale sama. Zabrała ze sobą chłopców tylko wtedy, gdy ja nie mogłem się nimi zająć”.
„Ile mamy czasu?” Banter nie widziała, która jest godzina.
„Budzik zadzwoni za dziewięć minut”.
„Dlaczego zawsze musimy prowadzić takie rozmowy z samego rana, kiedy mogłabym po prostu spać?”, narzekała.
„Bo w nocy nigdy nie potrafię powstrzymać się przed snem wystarczająco długo”.
„No tak”.
„Idziesz dziś do biura?”, zapytał.
„Tak, na krótką chwilę. Muszę wrócić przed obiadem. Bea i ja zamierzamy przyjrzeć się, co trzeba pomalować lub naprawić. Ona ma jeszcze trochę sprzątania. Potem przyjdzie agent nieruchomości, żeby zrobić zdjęcia”.
„Biorąc pod uwagę, ile razy malowaliśmy salon z powodu uszkodzeń od kul lub rozbitego szkła, nie sądzę, żeby to pomieszczenie czegokolwiek potrzebowało”.
„Albo pokój Kyle'a. Też go przemalowaliśmy. I... będziemy musieli wymienić drzwi wejściowe. Nawet jeśli załataliśmy te dziury po kulach, wciąż je widać. Chcę oprawić te drzwi w ramę”.
Corey zachichotał. „A gdzie zamierzasz je umieścić?”
„W nowej sypialni Kyle'a. To on zrobił w nich te dziury. To jego trofeum”.
„Poczekaj najpierw, aż zaakceptują naszą ofertę”.
„Przecież mówiłeś, że agent brzmiał na bardzo pewnego, że przyjmą twoją ofertę”.
„Oni wszyscy tak brzmią”.
„Powinni od razu rzucić się na twoją ofertę. Kto kupuje domy o tej porze roku? Wszyscy są zajęci dziećmi w szkołach. Cholera. To by oznaczało, że chłopcy będą musieli pójść do innej szkoły”.
„Chłopcy i ja już sprawdziliśmy tutejsze szkoły. Autobusy przejeżdżają tuż za rogiem. Albo my... to znaczy ty... możesz ich wozić”.
„Och, myślisz, że nowy komendant policji pozwoli mi na porządny urlop macierzyński?”
„Nie sądzę, żeby tajniacy, albo większość policjantów, pozwolili ci na prawdziwy urlop macierzyński. Nie przy tym, jak nosisz broń na plecach, dziecko z przodu i masz całą policję w garści”.
Roześmiała się. „Zapomniałeś o wytrychach na moim nadgarstku”.
Dźgnął ją palcem. „A Bea tak naprawdę mieszka bliżej tego nowego domu. Pracuje dla nas na pełen etat, a nawet więcej. Ale jeśli nadal będziesz jej tak dobrze płacić, za kilka lat przejdzie na bogatą emeryturę”.
„Do tego czasu chłopcy będą mogli pilnować małej i nie będziemy potrzebować niani. Zaraz... Nie zamierzam sama sprzątać domu z pięcioma sypialniami”.
Corey roześmiał się. „Zawsze będziesz potrzebowała takiej Bei”.
„Babcia nie będzie zadowolona”.
„Nie będzie, zamieszkamy znacznie dalej od nich”.
„A twoja mama ma świetne podejście do Annie”.
„Może ta piąta sypialnia będzie pokojem dla babci”.
„Cóż, w miarę jak twoi rodzice będą się starzeć i będą potrzebować dodatkowej opieki, będziemy mieli dla nich wystarczająco dużo miejsca”.
Włączył się budzik. Mieli teraz w pokoju tradycyjny budzik i nie używali już do tego swoich telefonów. Cyfrowy wyświetlacz dawał miękkie światło, które ułatwiało im widzenie, gdy w środku nocy musieli zająć się Annie.
Banter usłyszała pojękiwanie Annie. „Czas wstawać”.
Zanim Annie zdążyła wybuchnąć głośnym płaczem, Banter wzięła ją na ręce, aby położyć na przewijaku.
„Widzę, że ci się to podoba”. Corey skierował się do łazienki.
„Nie mogę uwierzyć, że twoja mama wciąż miała te wszystkie rzeczy po tobie. A przecież miała tylko jedno dziecko. Czy ludzie nie zachowują takich rzeczy dla kolejnych dzieci?”
„Myślę, że chciała mieć więcej, ale... bardzo omija ten temat. Wnioskuję jednak, że miała jakieś problemy zdrowotne. Mój poród był dla niej bardzo ciężki”.
„Więc zachowała je na pamiątkę tego wszystkiego, czego nie mogła mieć?”. Usłyszała spłukiwanie wody w toalecie i wiedziała, że nie usłyszał jej słów. „Myślę, że tobie też podoba się ten przewijak, malutka Annie. Proszę bardzo. Zrobię ci butelkę”.
Banter czuła, że Annie już teraz wykazuje się pewną inteligencją. Ponieważ ich poranki zawsze wyglądały tak samo, Annie nie płakała już z powodu jedzenia, ale tylko cicho pojękiwała.
„Przecież wiesz, że już idę z jedzeniem”. Wyszła do kuchni i zastała w niej Colo, który wciąż był w pidżamie.
„Prawie gotowe”.
„Podgrzewasz butelkę dla Annie?”
Mikrofalówka wydała z siebie dźwięk.
„Tak”.
„Dzięki, Colo”.
Wyjął butelkę i wstawił do środka jej kubek z wodą.
„Teraz to już mnie rozpieszczasz”.
Z uśmiechem podał jej butelkę, a następnie pobiegł na górę. Wiedziała, że poszedł się ubrać.
Ponieważ nigdzie nie widziała Olliego, domyśliła się, że chłopiec zdążył już wypuścić oba psy i zostawił je na podwórku. Widziała już, jak poranna rutyna zmienia się wraz z dorastaniem chłopców i pojawieniem się Annie w ich rodzinie.
Usłyszała, jak Kyle schodzi po schodach i kieruje się do tylnych drzwi. „Dzień dobry, Kyle”. Zauważyła, że zdążył się już ubrać.
„Dzień dobry”.
Ollie, ich labrador, wbiegł do kuchni. Zanim podszedł do swojej miski, dopominał się o głaskanie. Banter była nieco zaskoczona, gdy zobaczyła jedzenie w jego misce. Wiedziała, że to Colo musiał go nakarmić. Ponieważ Kyle nie wszedł za Olliem, domyśliła się, że wciąż jest na zewnątrz z Patsy, psem rasy bloodhound.
Założyła się w myślach, że chłopak pilnował jej lub zabawiał, żeby dać Olliemu czas na zjedzenie posiłku. Patsy zawsze pożerała swoje jedzenie w mgnieniu oka. Gdyby skończyła jeść przed Olliem, z pewnością spróbowałaby ukraść mu jego porcję.
Banter uśmiechnęła się na myśl o tym, jak chłopcy rozwiązali ten problem. Zanim Kyle wpuści Patsy z powrotem do domu, Ollie zdąży dokończyć swój posiłek.
Mikrofalówka ponownie wydała z siebie dźwięk. Wrzuciła do kubka torebkę z herbatą, żeby się zaparzyła, po czym odwróciła się, by zrobić kawę Coreyowi. Okazało się jednak, że jego napój już na niego czekał.
„Czy my dzisiaj mamy jakieś święto? Albo czyjeś urodziny?”. Spojrzała w dół na Annie i zauważyła, że mała prawie skończyła swoją butelkę. „Gdzie podział się ten cały poranny chaos?”
Do kuchni wszedł Corey.
Podała mu kawę, a następnie oboje usiedli przy stole ze swoimi napojami. „Jaki masz plan na dzisiejszy dzień?”
„Jestem bardzo zajęty. Dużo biurowej polityki”. Zmarszczył brwi.
„Jesteś w tym bardzo dobry”.
„To wcale nie znaczy, że to lubię. Jednak odkryłem, że jeśli dam ludziom wybór, zazwyczaj decydują się dokładnie na to, co chcę, żeby wybrali”.
„To dlatego, że sprawiasz, że ten drugi wybór jest dla nich znacznie mniej korzystny”.
„Więcej pracy albo mniej pracy. Większość wybiera mniej pracy. Zmieniam kierownictwo. Jonah awansuje, by zająć moje miejsce”.
„Przez cały ten czas go szkoliłeś”.
„On szkolił się sam. Chciałbym mieć tuzin takich jak on. Miałbym w pracy znacznie mniej na głowie”.
Kyle wszedł tylnymi drzwiami z Patsy i dał jej jeść.
„Dzień dobry, Kyle”.
„Dzień dobry, tato”. Zachichotał.
Banter miała wielką nadzieję, że chłopak zachowa tę swoją wesołą naturę, kiedy dorośnie.
„Chcecie śniadanie, wy dwoje?” Uśmiechał się od ucha do ucha, chętny, żeby im usługiwać.
„Mogę najpierw zobaczyć menu?”
Kyle znowu zachichotał. „Mamy w ofercie tylko jedno i to samo śniadanie”.
Colo zbiegł po schodach. „Dzień dobry, tato”.
„Dzień dobry, Colo”.
Wkrótce na stole pojawiły się standardowe jajka na twardo i tosty. Banter uśmiechnęła się, widząc, jak chłopcy pomagają przy śniadaniu.
Zauważyła kolejną zmianę w ich porannej rutynie. Corey teraz jadł z nimi śniadania. Ponieważ jego rola stawała się coraz bardziej biurowa, zdecydował się dopasować swoje godziny pracy do typowej dziennej zmiany.
Jedna z ich porannych rozmów dotyczyła właśnie tego, dlaczego podjął taką decyzję. Chciał mieć pewność, że będzie spędzał więcej czasu ze swoją rodziną.
Starał się również, by obaj chłopcy mieli wystarczająco dużo jego uwagi. Ale z nowymi obowiązkami w pracy i dołączeniem Annie do rodziny, stawało się to coraz trudniejsze.
W dodatku, chłopcy wcale w tym nie pomagali. Choć Corey starał się spędzać z nimi więcej czasu, Banter doskonale wiedziała, że chłopcy coraz więcej czasu spędzają ze swoimi przyjaciółmi. Uczenie ich niezależności pozwalało im na rozwój ich własnego życia towarzyskiego.
„Wszyscy spotykają się dziś na przystanku autobusowym?”, zapytała.

Odkryj Galateę

Zły ruchDzika Czarownica Książka 1: Dzika CzarownicaTajemny Świat Magii Książka 1: GeniuszJak przetrwać gorące włoskie latoNie do złamania 1: Niepokonana Gelasia

Najnowsze publikacje

Nie ma czegoś takiegoTo, co pozostaje: Historia Johna BakeraRóża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawsze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 155

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 6

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 80

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 68

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 19

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 36

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 73

ARRI STONE

by goshka

liczba książek: 7

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8