
Dyskrecja: Dar Theo
Autorzy
Lektury
18,4K
Rozdziały
3
Rozdział 1
Jedynym powodem, dla którego nic nie mówiłem, było to, że moi rodzice tak bardzo się starali. Po prostu nie rozumieli, że robienie rzeczy, które kiedyś robiliśmy z Theo, sprawiało, że brakowało mi go jeszcze bardziej.
Straciłem starszego brata przez zapalenie opon mózgowych. Żaden pieprzony lekarz nie potrafił go wykryć na czas. Można było uniknąć jego śmierci, ale los miał inne plany.
To było po prostu do dupy, tak kurewsko do dupy.
Ośrodek The Elysium Resort w Cancun w Meksyku był naszym celem wakacyjnym, odkąd Theo i ja byliśmy małymi dziećmi. Pracownicy znali nas wszystkich po imieniu i traktowali nas po królewsku.
Tego lata mama i tata chcieli odwiedzić ten hotel jeszcze raz. Chcieli uczcić wszystkie dobre wspomnienia, które zyskaliśmy tu przez lata.
Przez kilka ostatnich lat przed... czasami nawet nie pozwalałem sobie tego powiedzieć... przed śmiercią Theo, moi rodzice spędzali dnie na polu golfowym. Potem szli do baru.
Mój brat i ja chodziliśmy popływać, graliśmy w tenisa, pływaliśmy z rurką w morzu albo szliśmy do salonu gier.
W tej chwili nie miałem ochoty na żadną z tych rzeczy.
„Jesteś pewien, że nie masz nic przeciwko temu, żebyśmy pograli w golfa?” zapytał tata.
Oglądaliśmy wielki bufet śniadaniowy. Jedzenie było takie samo każdego roku. Mimo to zawsze sprawdzaliśmy, czy pojawiło się coś nowego.
„Oczywiście”, odpowiedziałem szczerze. „Ty i mama zasługujecie na trochę odpoczynku”.
„Co będziesz robił?”
„Pewnie pójdę popływać”, skłamałem.
„Spotkamy się na wczesną kolację?” zapytał tata. „Możemy iść do tego miejsca, które... Nie, przepraszam. A może El Cuerno?”
„Jasne”, powiedziałem, opierając ramię na barku taty. Wszyscy wciąż na swój sposób z tym walczyliśmy.
***
Pierwszy raz zobaczyłem go w windzie po śniadaniu. Mama i tata planowali swój dzień, a ja gapiłem się w telefon. Wsiadł na parterze i wcisnął siódemkę.
Burza brązowych włosów i piwne oczy znajdowały się nad uroczym nosem i pełnymi ustami. Ciasna, biała koszulka opinała silny tors i umięśnione ramiona. Nie byłem wielkim fanem stóp. Jednak jego stopy w czarnych klapkach wyglądały jak zdjęcie z Instagrama.
„Przepraszam”, powiedział uprzejmie do mojego taty. Jak mogłem jednocześnie chcieć stać obok niego i cieszyć się, że tak nie było?
Nasze pokoje były na dziewiątym piętrze. Kiedy wysiadał z windy, podniósł rękę i powiedział: „Miłego dnia!”
Na szczęście mój tata odpowiedział: „Nawzajem”.
Moje myśli wciąż krążyły wokół miłych oczu tego chłopaka.
Planowałem zostać w pokoju, ale szybko mi się znudziło. Na początku nie chciałem robić niczego, co zbytnio przypominałoby mi o Theo. Szybko jednak zrozumiałem, że może moi rodzice mieli rację.
To miejsce było pełne naszych najszczęśliwszych rodzinnych wspomnień. Może powinienem uczcić pamięć brata spacerem po jego ulubionych miejscach.
Wziąłem mój AcuTab. Dokładnie wiedziałem, dokąd chcę iść. To będzie idealne miejsce do świetnej obserwacji ludzi.
***
Usiadłem na murku z widokiem na basen. Był pełen udawanych influencerów i bywalców salonów. Sztuczne cycki niektórych dziewczyn były idealną inspiracją dla moich postaci z anime.
Starałem się nie gapić. Kobiece ciało w ogóle mnie nie interesowało. Oczywiście poza czysto artystycznym punktem widzenia.
Theo zwykł tu siadać i wskazywać wszystkie dziewczyny, które mu się podobały. Kiedy pytał o moje zdanie, wybierałem kogoś losowo. Potem powtarzałem rzeczy, które on mówił o ich ciałach.
Na naszych ostatnich wspólnych wakacjach w tym hotelu w końcu zebrałem się na odwagę, żeby mu powiedzieć. Wybrałem pewnego chłopaka i zacząłem go opisywać. Theo najpierw spojrzał w tłum, a potem na mnie.
Jego usta ułożyły się w nieme pytanie. Nigdy go jednak nie wypowiedział.
Zamiast tego objął mnie silnym ramieniem i potarł moją głowę pięścią.
„Wiesz, że cię kocham, prawda?” to wszystko, co wtedy powiedział.
Ten temat nie pojawił się ponownie. Wkrótce jednak zauważyłem, że przestał używać homofobicznego języka. Nawet upominał swoich znajomych, kiedy rzucali głupimi żartami.
Theo nigdy nie sprawił, żebym wstydził się tego, kim jestem. Był najlepszym bratem, jakiego można sobie wymarzyć, a teraz już go nie było.
„Hola, Andrew! Jak się masz?” zapytał znajomy głos za moimi plecami.
Pedro był kierownikiem do spraw jedzenia i napojów przy basenie. Znaliśmy się od długiego czasu.
„Bardzo mi przykro z powodu Theodore'a”, powiedział z dłonią na sercu.
„Tak”, powiedziałem, niezręcznie drapiąc się z tyłu głowy.
Był dzisiaj trzecią osobą, która złożyła mi kondolencje.
Dyrektor generalny hotelu wysłał nawet wielki bukiet kwiatów Cempoalxochitl na pogrzeb.
Pedro natychmiast zaczął opowiadać jedną ze swoich ulubionych historii. Opowiadała o tym, jak kiedyś uratował Theo z głębokiej części basenu. Słyszałem, jak mówił to już tysiąc razy, więc po prostu się wyłączyłem.
Zaraz, kto to był? O, to znowu on!
Miał na sobie lustrzane okulary przeciwsłoneczne. Wydawało się, że patrzy prosto na mnie. Patrzyłem, jak ściąga koszulkę przez głowę, a potem zdejmuje spodenki.
Miał na sobie jaskrawoniebieskie kąpielówki Speedo z całkiem sporym wybrzuszeniem. „Andrew?” zapytał Pedro, patrząc na mnie wyczekująco.
„Przepraszam, co mówiłeś?” zapytałem, wracając do rzeczywistości.
„Czy mogę ci coś podać? Może brzoskwiniowe smoothie?”
Brzoskwiniowe smoothie było ulubionym napojem Theo. Nie zamierzałem jednak urwać za to Pedrowi głowy. „Bardzo chętnie”, powiedziałem, starając się uśmiechnąć jak najlepiej.
Kiedy tylko Pedro odszedł, moja uwaga wróciła do faceta w kąpielówkach. Niestety już go nie było. Rozglądałem się nerwowo w jego poszukiwaniu. Nagle podciągnął się i wyszedł z wody tuż przede mną.
Zobaczyłem, jak szybko wsuwa rękę do kąpielówek, żeby się „poprawić”. Kiedy podniósł wzrok, by sprawdzić, czy ktoś to zauważył, jego spojrzenie nagle zatrzymało się na mnie.
Kurwa!
„Cześć”, powiedział, swobodnie przeczesując palcami mokre włosy.
Oczywiście zamarłem i po prostu się w niego gapiłem. Najwyraźniej moja reakcja go rozbawiła. Uśmiechnął się, po czym wskoczył z powrotem do basenu.
Byłem takim pieprzonym idiotą! Wystarczyło odpowiedzieć „cześć”. Wtedy to wszystko wyglądałoby na normalną rozmowę.
Zamiast tego, pewnie uznał mnie za dziwaka. Albo co gorsza... pomyślał, że gapiłem się na niego celowo!
Jedna część mnie chciała uciec. Druga nalegała, żebym patrzył, jak wynurza się po drugiej stronie. Zobaczyłem, jak jego głowa unosi się nad wodę i powoli się odwraca.
Jego oczy spotkały się z moimi. Instynktownie zeskoczyłem z krzesła. Złapałem swoje rzeczy i szybkim krokiem ruszyłem do holu.
„Andrew?!” zawołał Pedro, idąc za mną z tacą. Wziąłem swój napój i pośpiesznie podpisałem rachunek.
„Wszystko w porządku?” zapytał z troską. „Nic mi nie jest”, warknąłem na niego, od razu tego żałując.
***
Wróciłem do chłodnego, klimatyzowanego pokoju. Próbowałem odwrócić swoją uwagę rysowaniem. Postać, którą uczyłem się rysować z internetowego filmu, była bardzo skomplikowana.
Samo zrobienie konturu zajęło mi trzy dni. W międzyczasie myślałem o moim spotkaniu z facetem w kąpielówkach. Zastanawiałem się nad wszystkimi sposobami, jak mogłem uczynić je mniej zawstydzającym.
Zanim się zorientowałem, mój umysł wyobraził sobie inne rzeczy. Rzeczy, których od dawna nie pozwalałem sobie czuć.
Wyobraziłem go sobie pod prysznicem. Jego kąpielówki leżały rzucone na kafelkach. Wcierał żel do ciała w swoją gładką klatkę piersiową i brzuch. Jego dłonie powoli zsuwały się w stronę...
Moje serce biło jak szalone. Jak temu chłopakowi udawało się przebić przez mój twardy niczym skała smutek?













































