Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Gra w pozory

Gra w pozory

Autorzy
Jane Anne
Lektury
234K
Rozdziały
52
Autorzy
Jane Anne
Lektury
234K
Rozdziały
52
📸Celebryci🤨Randkowanie na niby🎭Dramatyczne🏙️Współczesne

Louise wierzy w plany, wyrównywanie rachunków i idealne wyczucie czasu. Miłości nie ma na tej liście. Kiedy zapomniana obietnica powraca pod postacią Adama – jej byłego chłopaka, a dziś gwiazdora filmowego – Louise uznaje, że nadszedł czas, by wreszcie wyrównać wynik. Udawane zaręczyny wydają się idealnym sposobem na publiczne upokorzenie go i ostateczne zamknięcie tego rozdziału.

Problem w tym, że Adam odmawia gry w roli czarnego charakteru. Jest czarujący, opanowany i zbyt dobrze potrafi czytać między wierszami. Gdy udawane chwile zaczynają wydawać się prawdziwe, dawne wspomnienia łagodnieją, a między nimi znów zaczyna iskrzyć. Louise musi zdecydować, czy w jej życiu wciąż jest miejsce na zemstę, czy może miłość, która cierpliwie czekała przez te wszystkie lata, zasługuje na zupełnie nowe zakończenie.

Pakt

LOUISE

Kiedyś zawarłam umowę z moim najlepszym przyjacielem, że za niego wyjdę.
Żeby było jasne, nigdy nie byliśmy parą. Nawet się nie całowaliśmy. Ale jakimś cudem obietnica, że się z nim zwiążę, przyszła mi równie łatwo, co uśmiech i słowo „tak”.
Przynajmniej tak to opowiadał Adam. Kiedy ta obietnica w końcu obróciła się przeciwko mnie, stało się to w najgorszy z możliwych sposobów.
Ja byłam tylko zwykłą, zaczytaną redaktorką, która uwielbiała chować się w książkach, a Adam wielką gwiazdą filmową u progu globalnej sławy. Ludzie zazwyczaj wierzą w jego wersję wydarzeń, a nie w moją.
Ale wybiegam za bardzo w przyszłość.
Żeby dobrze opowiedzieć tę historię z mojej strony, a nie Adama, muszę zacząć od początku. Od pewnej nocy, o której nigdy bym nie pomyślała, że wywoła falę uderzeniową, która powali mnie dziesięć lat później.
Tamtej nocy, gdy zawierałam tę umowę, nie myślałam o przyszłości i planowaniu. Tak naprawdę niewiele wtedy myślałam.
Byłam w połowie studiów, był sobotni wieczór i, jak w większość weekendów, pewnie byłam trochę wstawiona. Nie pamiętałam tego dokładnie. Krawędzie tego wspomnienia były już zamazane, zatarte przez czas i moją niechęć do wracania do nich.
Pamiętałam jednak, że byłam na imprezie. Chciałam już iść do domu, zmęczona ciągłym narzekaniem mojego ówczesnego chłopaka, obcymi ludźmi zmuszającymi mnie do tańca i widmem egzaminów w nadchodzącym tygodniu.
Mój najlepszy przyjaciel od zawsze, Adam, miał je już za sobą. Studiował aktorstwo, podczas gdy ja miałam znacznie więcej nauki na kierunku związanym z językami i mediami.
Jakimś cudem pod koniec nocy opierałam się o Adama w ciemnym kącie, prawie zasypiając na jego ramieniu.
Pachniał tak jak zawsze, znajomą i kojącą mieszanką zielonych jabłek, pelargonii i świeżego deszczu. Jego koszula, miękka i pognieciona pod moim policzkiem, sprawiała, że chciałam wtulić się w jego pierś jeszcze mocniej.
Był wtedy szczupły, miał kręcone, kasztanowe włosy, ciepłe, brązowe oczy i był ode mnie sporo wyższy. Ze swoją niską, krągłą sylwetką zawsze idealnie do niego pasowałam. Dłoń, którą gładził mnie po długich, ciemnych włosach, była ciepła i pewna.
Ledwie słyszałam jego szeptane słowa, coś o odwiezieniu mnie do akademika, które przelatywały mi nad głową, podczas gdy głośna muzyka walczyła o moją uwagę.
„Zaraz. Pozwól mi tu poleżeć jeszcze przez chwilę” – wybełkotałam, ociężała ze zmęczenia.
Zaśmiał się cicho. „Tylko minutę. Nie zasypiaj, dobrze?”
„Nie usnę”.
Wtedy zrobiłabym dla niego wszystko, bo od podstawówki był moją drugą połówką. Wiem więc, że starałam się go posłuchać, próbując utrzymać otwarte oczy i powstrzymać głowę przed jeszcze większym opadnięciem na jego ramię.
„Chcesz, żebym przyprowadził Martina?” – zapytał.
„Nie”. Moja odpowiedź była tylko mruknięciem w jego ramię. „Wkurza mnie przez całą noc i myślę, że to koniec”.
„Ach, tak. Klątwa trzech miesięcy”.
„To nie jest klątwa. Po prostu potrzebuję trzech miesięcy, żeby sprawdzić, czy chcę z kimś być, a do tej pory nie znalazłam nikogo wartościowego”.
„Chłopaki to nie są złote rybki, Lou”.
„Wiem, ale decyzja o spędzeniu z kimś reszty życia to poważna sprawa”.
„Nie musisz brać z nimi ślubu. Zacznij po prostu od bycia z kimś dłużej niż dwanaście tygodni”.
„Nie, to wymaga zbyt wiele wysiłku. Poza tym mam ciebie i nie potrzebuję innego mężczyzny”.
„Jestem twoim przyjacielem. To co innego”.
„Sam nie jesteś lepszy. Nie masz dziewczyny od zeszłego roku, kiedy Amber cię zdradziła”.
„A kto powiedział, że moja następna dziewczyna nie zrobi tego samego?”
Zauważyłam napięcie w jego głosie, które próbował ukryć. „Nie każda jest jak Amber. Ona była kłamczuchą i manipulatorką”. Adam zamilkł, a ja się skrzywiłam. „Przepraszam. Wiem, że ją kochałeś i to wciąż boli”.
„Już nie tak bardzo jak kiedyś”.
„To dobrze, to jakiś postęp. Ja będę dalej zmieniać moich chłopaków jak złote rybki, a ty możesz poszukać dziewczyny, która nie jest bezwzględną zdrajczynią”.
Wtedy zamilkłam, wyczerpana wysiłkiem samego składania słów. Moja głowa opadła jeszcze niżej, a mój oddech zwolnił.
Noc trochę mi się wtedy zamazała, wspomnienia straciły ostrość, stając się gęstą mgłą. Czas uległ zniekształceniu, gdy bicie serca Adama pod moim policzkiem rytmicznie odmierzało kolejne sekundy, a potem minuty.
„Lou? Jednak zasnęłaś, prawda?”
To akurat pamiętałam. Pamiętałam, jak Adam delikatnie mną potrząsnął i znowu zapytał, czy nie śpię.
Chyba wydałam z siebie jakiś dźwięk, może jęknięcie, i próbowałam się go trzymać, chociaż on starał się odsunąć mnie od swojego ciała.
Potem na pewno westchnął, po czym powiedział cicho: „Stanowimy świetną parę. Ty boisz się zaangażowania, a ja nie potrafię nikomu zaufać. Jeśli za dziesięć lat oboje będziemy wolni, po prostu dajmy za wygraną i weźmy ze sobą ślub, zgoda?”
Te oświadczyny powinny mnie zaskoczyć, ale wtedy bardzo na nim polegałam. Tak bardzo liczyłam na Adama, że zgodziłabym się nawet na ten jego głupi pomysł, rzucony po części jako żart, a po części po to, by się ze mną droczyć.
Zaśmiałam się, bezskutecznie próbując przypomnieć sobie tytuł lekkiej komedii romantycznej, którą oglądaliśmy razem zaledwie poprzedniego wieczoru, a która zainspirowała ten niespodziewany pomysł.
Nie pamiętam mojej odpowiedzi, ale z biegiem lat doszłam do wniosku, że cokolwiek wtedy powiedziałam, nie miało znaczenia.
Byłam wtedy bardzo pewna, że moja odpowiedź nie będzie miała znaczenia, jako że nie interesowałam się Adamem w ten sposób, a on nigdy nie próbował mnie podrywać.
Byliśmy przyjaciółmi, a ta krótka chwila na studenckiej imprezie była tylko głupim błędem po pijaku.
Nie powinno mieć znaczenia to, co powiedziałam, bo nikt o zdrowych zmysłach nie wziąłby naszej leniwej, pijackiej rozmowy na poważnie.
I na dowód tego, że moja wersja całego wydarzenia była poprawna, po tym, jak Adam odwiózł mnie do domu, nigdy więcej o tym nie rozmawialiśmy.
Oczywiście to wszystko było wcześniej.
Zanim Adam wyprowadził się po studiach.
Zanim przestał być „moim” Adamem i stał się Adamem Monroe, gwiazdą nowego, popularnego serialu, wielu filmów i idolem nastolatek na całym świecie. Mówiąc wprost, zanim stał się dupkiem.
Zanim przestał być moim najlepszym przyjacielem, a w końcu w ogóle przestał być moim przyjacielem.
A potem, dziesięć lat później, w dniu, który miał być całkowicie zwyczajny, ta umowa wróciła, by mnie prześladować w najbardziej publiczny i poniżający z możliwych sposobów.
Fala uderzeniowa, którą rzekomo wywołałam na tamtej imprezie, wreszcie do mnie dotarła z potężnym hukiem i dźwiękiem ciał rozrzucanych we wszystkie strony.
Bo chociaż Adam był kiedyś moim obrońcą, moim bezpiecznym miejscem i moją ostoją… teraz zamierzał wywrócić moje życie do góry nogami bez odrobiny żalu.
I w ten sposób, moi drodzy, powstaje prawdziwy wróg.

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Rozczarowanie

by Panna Anna

liczba książek: 19

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Magdalena

by Sloneczko97

liczba książek: 68

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Przeczytane-pozostałe

by Patunia

liczba książek: 24

Hot

by goshka

liczba książek: 129

Heir to the Alpha Series

by LouiseC93

liczba książek: 6

NIE przeczytane...

by Izabela28

liczba książek: 46

Classics

by 73c2fb

liczba książek: 11

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Chętnie wrócę

by Panna Anna

liczba książek: 53

Short ones

by LoryIo_828

liczba książek: 10

Chętnie wrócę

by BADZIA

liczba książek: 61

B E Harmel

by B. E. Harmel

liczba książek: 16

Odkryj Galateę

Ostatni ocalaliZłodziej sercAlexei: Opowieść o rosyjskiej mafiiSeria Miłość na 50 Jardzie Książka 2Seria Stado Greystone Ridge Książka 3

Najnowsze publikacje

Róża diabła 2: Miłość w kajdanachNiezłomni i żarliwiZałamani 3: Złamani na zawszeLuna de Verano Księga 1: Mate AlfyZwiązani krwią i przeznaczeniem