
Harlowe Island: Zakochana w elektryku
Autorzy
Lektury
987K
Rozdziały
58
Rozdział 1
AUDREY
Książka 3: Falling for the Electrician
Gniewne, czerwone oko wszechświata wpatrywało się we mnie z lustra. Ogromny, wypełniony ropą pryszcz — idealnie na samym środku mojego czoła.
Jej nikczemny śmiech odbijał się echem w mojej czaszce, wywołując początek potwornego bólu głowy, podczas gdy ona sięgnęła do wnętrza mojego ciała i ścisnęła moją macicę.
Bridget.
Tak nazwałam siłę, która rządziła moim życiem. Była wredną suką. Postawiła sobie za cel uprzykrzanie mi życia.
Złapałam się brzegu blatu i wyrzuciłam z siebie strumień śmierdzącego kwasu żołądkowego zmieszanego z drobnymi kawałkami szczupaka. Poprzedniego wieczoru zrobiliśmy sobie ucztę ze świeżych ryb. Mój brat, Levi, zabrał na wędkowanie rodzinę swojej żony, która przyjechała z Florydy.
Kiedy wrócili z dwoma niemal trzykilogramowymi szczupakami, upiekli je na ognisku. Szczupak smakował przepysznie w drodze do żołądka. Ale w drodze powrotnej?
Już nie bardzo.
Bardzo chciałam schować się z powrotem do łóżka. Ale nie miałam takiej opcji. Nie tego dnia. To był dzień ślubu mojego brata.
Rodzina Leviego mieszkała w moim apartamencie nad przystanią. Przez ostatni tydzień spałam w głównym domu. Poprzedniej nocy musiałam dzielić łóżko z moją siostrą, Naomi. Nasza młodsza siostra, Myra, odzyskała swój dawny pokój.
Myra przyjechała ze swoim chłopakiem, więc siłą rzeczy nie mogłam tam z nią spać. I tak bym tego nie chciała. Myra była w szóstym miesiącu ciąży. Zajęłaby całe łóżko swoim wielkim brzuchem i stertą poduszek.
Moja mama nie chciała zatrudniać firmy cateringowej. Wolała sama przygotować jedzenie dla pięćdziesięciu gości. Gdybym zaraz nie zeszła do kuchni, przyszłaby mnie szukać.
Zrzuciłam piżamę i weszłam pod prysznic. Głośno wypuściłam powietrze z płuc.
Harlowe'owie zjawiają się w pracy niezależnie od pogody, nastroju i zdrowia.
I na pewno nie zostają w domu z powodu kobiecych problemów.
Przestań marudzić, weź cholerne tabletki i ruszaj tyłek!
Mój ojciec wprawdzie nie żył, ale jego głos nadal brzmiał mi w głowie. Wychował mnie i czwórkę mojego rodzeństwa dość twardą ręką. Był wyjątkowo surowy dla dziewczyn.
Jego metody nie zawsze były idealne. Ale wiedział, czego potrzeba kobietom, żeby odniosły sukces w branży budowlanej. Zamknęłam oczy. Przeniosłam się myślami w radosne miejsce, podczas gdy gorąca woda spływała po moim ciele.
Misty Cay. Zmyślona wyspa na oceanie. Takie było tło mojego ulubionego serialu. Wyobrażałam sobie, że jestem panią Wellington. Żoną bardzo bogatego biznesmena, Stewarta Wellingtona.
Moja siostra mocno uderzyła w drzwi. Brutalnie wyrwała mnie z marzeń.
„Audrey! Pośpiesz się! Nie możesz zużyć całej gorącej wody!”
„Zaraz wyjdę, Naomi! Daj mi spokój!”
Akurat skończyłam spłukiwać włosy. Wtedy usłyszałam, jak otwierają się drugie drzwi. Naomi dzieliła łazienkę z Myrą. Specjalnie zamknęłam na klucz drzwi od strony Myry przed wzięciem prysznica.
Moja młodsza siostra nie znała pojęcia prywatności. Myra często zapominała, że jesteśmy dorosłymi kobietami. Nie każda z nas czuła się swobodnie nago. Gdybym miała takie ciało jak ona, pewnie też paradowałabym nago bez krępacji. Ale niestety Bridget mnie takim nie obdarzyła.
Wychyliłam się zza zasłony prysznicowej. Modliłam się, żeby to nie był chłopak mojej siostry. „Wiem, że zamknęłam drzwi na klucz, Myra”, powiedziałam z westchnieniem. Zobaczyłam, jak siedzi na sedesie.
„Bardzo chciało mi się siku.”
„Więc włamałaś się przez zamek?”
„Tak.”
„W tym domu są też inne łazienki.”
„Nie chciało mi się ubierać. Nie chciałam też iść tak daleko.”
„To trzeba było poczekać. Włamywanie się do łazienki, kiedy ktoś się myje, nie jest miłe.”
„Możesz mówić ciszej?” syknęła. „Obudzisz Barta.”
„Jeśli natychmiast stąd nie wyjdziesz, powiem mamie, że już wstałaś. Powiem jej, że chętnie pomożesz w kuchni.”
„Nie odważyłabyś się.”
„A żebyś wiedziała.”
Zwlekła się z toalety. Spojrzała na mnie przez lustro i umyła ręce. „Muszę dużo odpoczywać”, przypomniała mi z cwanym uśmiechem. „Zalecenie lekarza. A poza tym, jestem tu gościem. Już tu nie mieszkam.”
„Nieważne”, mruknęłam. „Możesz już wyjść? Chcę się w spokoju przyszykować.”
„Czemu Myra nie śpi o piątej rano?” krzyknęła Naomi przez drugie drzwi.
„Musiałam iść siku.” Myra prychnęła. „Zapomniałaś, że jestem w szóstym miesiącu ciąży?”
„Zdecydowanie nie”, mruknęła Naomi.
„Wracaj do łóżka, Myra”, westchnęłam zrezygnowana. „Śpij do dziesiątej. Potem uprawiaj seks ze swoim facetem. Przecież nie chciałybyśmy zrujnować twojego cudownego życia.”
Oparła dłonie na biodrach. Spojrzała na mnie swoimi pięknymi oczami z irytacją. Często żartowałyśmy, że nasza najmłodsza siostra jest z adopcji. Myra była zjawiskową blondynką o niebieskich oczach i wielkich cyckach.
Ja i Naomi byłyśmy po prostu chudymi szatynkami. Nie miałyśmy seksownych kształtów ani dużych piersi. Moje chociaż wypełniały miseczkę B, podczas gdy Naomi z trudem łapała się na A.
„O co ci znowu chodzi, Audrey?”
„O nic, Myra”, westchnęłam.
***
„Co z tobą dzisiaj rano nie tak?” zapytała mama.
„Nic, mamo”, mruknęłam.
„Ona ma okres”, wypaplała Naomi.
„Poważnie, Naomi?” syknęłam.
„Co? Jesteśmy tu tylko we trzy.”
Mama wyjęła kulkę ciasta z lodówki. Rzuciła ją na blat. „Audrey, ty naprawdę musisz iść do ginekologa”, powiedziała. „Gdzie jest mój wałek?”
„Właśnie tutaj”, oznajmiła Naomi. Podniosła go wysoko w górę.
„Po co go ruszałaś?”
„Nawet go nie dotknęłam, mamo. Powoli wariujesz z tym wszystkim.”
„Wcale nie.”
„Trzeba było wynająć catering.” Westchnęłam. Pokręciłam głową, krojąc zieloną cebulkę.
„Audrey, te okropne okresy strasznie psują ci życie. Lekarze muszą mieć na to jakiś sposób. Dlaczego nie umówisz się do tego nowego, młodego ginekologa w mieście?”
„Byłam u lekarza, mamo. Nie mogę brać żadnych hormonalnych leków. Przecież o tym wiesz.”
„Doris Graham miała ablację. To świetna alternatywa dla usunięcia macicy. Mogą to wykonać jako zabieg ambulatoryjny. Minimalny czas rekonwalescencji.”
„Możemy zmienić temat?” poprosiłam. „Skupmy się lepiej na dzisiejszym ślubie.”
„Silas Hardy przyjdzie z osobą towarzyszącą”, oznajmiła mi. Wsunęła blachę do piekarnika. Następnie obrzuciła mnie niezadowolonym spojrzeniem. „Dlaczego nie zaprosiłaś Drewa?”
Zacisnęłam zęby. Nóż w mojej dłoni o mały włos nie uciął mi kciuka. Potem ostro wbił się w marchewkę, nad którą pracowałam.
„Audrey, uważaj trochę”, upomniała mnie.
„Mamo, możesz wreszcie dać mi spokój?”
„Zwyczajnie się o ciebie martwię, skarbie.”
„Po co w ogóle zapraszałaś Silasa?”
„To przyjaciel Leviego.”
„Nie, mamo. To klient.”
„Zgadza się, Audrey”, warknęła. „Bardzo ważny klient. Taki, który przynosi firmie Harlowe Homes spore zyski i rozgłos.”
„To miał być całkowicie prywatny, rodzinny ślub. Tylko dla najbliższej rodziny i przyjaciół.”
„To Levi dodał go do listy gości, a nie ja.”
„Wcale ci nie wierzę, mamo.”
„Dlaczego tak bardzo nie znosisz tego faceta?”
„Bo jest aroganckim dupkiem.”
„Nadal nie odpowiedziałaś na moje pytanie.”
„Na jakie znów pytanie?”
„Dlaczego nie zaprosiłaś Drewa, żeby przyszedł z tobą na to wesele?”
„Drew ma kogoś”, wtrąciła Naomi.
„Niby od kiedy?”
„Zaczął się z nią spotykać jeszcze w styczniu”, wyjaśniłam. „To dziewczyna z jego pracy.”
„On umawia się ze strażakiem?”
„Owszem.”
„A z kim mianowicie?”
„W jednostce w Bristlecone Bay pracuje przecież tylko jedna kobieta”, westchnęłam.
„Drew na pewno by się z nią nie umawiał.”
„Aż dziwne, że tego nie wiedziałaś. Wyrzucili cię z twojego kółka plotkarskiego?”
„Gdyby Drew faktycznie spotykał się z tą dziwnaczką, już dawno bym o tym wiedziała.”
„Maja nie jest wcale dziwna”, broniłam jej. „Tylko dlatego, że ktoś żyje inaczej niż ty, nie oznacza, że jest zaraz dziwny, mamo.”
„Ona turla jakąś gigantyczną piłkę wokół swojej dzielnicy. Blythe opowiadała, że ta wariatka o mało co nie rozjechała jej piesków.”
„Ona po prostu dba o dobrą formę.”
„Ta kobieta jest cała w tatuażach.”
„I co z tego?”
„I czy ona przypadkiem nie jest odrobinę za stara dla Drewa?”
„Ma trzydzieści pięć lat.”
„A on raptem dwadzieścia osiem.”
„No i co w związku z tym?”
„Audrey, ja naprawdę chcę tylko twojego szczęścia, kochanie.”
„Przecież jestem szczęśliwa, mamo.”
„W ogóle już nie chodzisz na żadne randki.”
„Bo to tylko strata czasu!” warknęłam. „Daj mi spokój! To jest moje życie!”
***
Z natury nie byłam wcale osobą zazdrosną. Na co dzień potrafiłam docenić to, co miałam: kochającą rodzinę, świetne zdrowie, dobrą pracę, dach nad głową, jedzenie na stole i trochę oszczędności w banku.
Ale zdecydowanie nie tamtego dnia.
O, nie.
Bridget bardzo mocno o to zadbała.
Poziom hormonów nie pozwalał mi zachowywać się na ślubie brata z klasą, jakiej ode mnie oczekiwano. A Audrey Harlowe zawsze zachowywała się profesjonalnie, zwłaszcza w miejscach publicznych.
Nie miało żadnego znaczenia, czy było to spotkanie w pracy, czy rodzinna impreza. Myra dumna ze swojego brzucha dumnie kroczyła do ołtarza. Z miłością wpatrywała się prosto w oczy swojego mężczyzny.
Bardzo tego chciałam.
Bart z kolei patrzył na moją siostrę tak, jakby była dla niego ósmym cudem świata. Kompletnie nie przeszkadzało mu to, że była od niego młodsza o trzydzieści lat. Nie obchodziło go również, że potrafiła być uparta i niesamowicie irytująca. Po prostu ją kochał.
„Myra”, syknęłam, kiedy na chwilę się zatrzymała.
Ruszyła dalej po różowym dywanie. Weszła po schodkach do altany.
Następnie pojawiła się panna młoda. Szła pod ramię ze swoim ojcem. Milly miała wtedy dwie rzeczy, których ja pewnie nigdy nie będę miała.
Tatę, który poprowadzi ją z dumą do ołtarza.
I małe dziecko w swoim brzuchu.
***
Przesuwałam się powoli wzdłuż szwedzkiego stołu tuż za Myrą i Bartem. Nakładałam na talerz jedzenie, na które wcale nie miałam ochoty. Piwo zmieszane z shotami tequili nie zrobiły najlepiej mojemu pustemu żołądkowi.
Bardzo rzadko piłam alkohol. Ale jak tylko zdołałam uciec z rodzinnej sesji zdjęciowej, skierowałam się prosto do pobliskiego baru.
„Przez całą noc będzie cię znowu męczyć zgaga”, ostrzegł moją siostrę Bart.
„Przecież po to właśnie wymyślono tabletki na zgagę, panie doktorze”, rzuciła radośnie Myra.
„Ale leki na zgagę zawierają dużo soli. Przez to znowu będziesz czuła się wzdęta i ociężała.”
„To po prostu sobie trochę popierdzę.”
„Walczysz z wiatrakami, Bart.” Zaśmiałam się. „Moja siostra i tak nikogo nigdy nie słucha.”
„Dobrze znam jej wyjątkowo uparty charakter”, westchnął z rezygnacją.
„A ty to nigdy nie stajesz po mojej stronie, Audrey”, poskarżyła się Myra.
„To zupełnie nieprawda, Myra. Ja przez cały czas o ciebie dbam. Staram się chronić cię przed tobą samą.”
„Jesteś tylko zła, że Silas przyprowadził ze sobą osobę towarzyszącą.”
„Guzik mnie to obchodzi”, fuknęłam. „Ja nawet nie wiem, po co on tu w ogóle został zaproszony. To jest klient.”
„Niezwykle ważny klient”, rzuciła, usiłując naśladować głos naszego ojca. „Kiedy prowadzisz własną firmę, praca wcale nie kończy się o siedemnastej. Trwa całą dobę przez siedem dni w tygodniu. Musimy na bieżąco nawiązywać nowe kontakty. Musimy ciągle dbać o relacje biznesowe podczas takich spotkań.”
„Ale całkowicie prywatny rodzinny ślub nie jest imprezą firmową.”
„To miej o to pretensje do mamy.”
„Jego laska wygląda jak tania plastikowa lalka”, mruknęłam. Zgarnęłam porcję słynnych kulek serowych od mojej mamy.
„Uważaj na te węglowodany, starsza siostro”, szepnęła mi złośliwie Myra. „Przecież nie chciałabyś nagle stracić swojej wąskiej talii.”
Obrzuciłam ją gniewnym spojrzeniem. Następnie nałożyłam sobie trzy kolejne porcje na talerz.
„Wydaje mi się, że ktoś tu jest trochę zazdrosny”, zanuciła z satysfakcją.
„Zamknij się wreszcie, Myra”, syknęłam, gdy Silas podszedł bliżej ze swoją partnerką.
„Dobry wieczór, drogie panie”, odezwał się Silas. „Wyglądasz olśniewająco jak zawsze, Myra.”
Bart objął czule Myrę w talii. „Moja Myra wygląda pięknie o każdej porze dnia i nocy.”
„Zdecydowanie jest pan szczęściarzem, doktorze Beaverton.”
„Obaj ładnie wciskacie mi kit”, roześmiała się Myra. „Wybaczcie mi teraz, ale idę napchać się tym pysznym, wzdymającym i wywołującym zgagę jedzeniem.”
„Jak się miewasz, Audrey?” zapytał Silas.
„Miewam się świetnie, panie Hardy”, oświadczyłam donośnie. „A mówiąc szczerze, to nawet rewelacyjnie. Mamy piękny letni dzień. Levi i Milly zorganizowali uroczą ceremonię. Mam świetną pracę i jeszcze wspanialszą rodzinę. A najlepsze w tym dniu jest to, że nie jestem w pracy. To nie jest głupie spotkanie biznesowe. To całkowicie prywatna impreza rodzinna. Więc nie muszę być już dla ciebie taka miła.”
Przechyliłam butelkę z piwem. Pociągnęłam z niej długi łyk. Przypatrywał mi się z nieco rozbawionym uśmiechem.
„Pewnie musiał ci sporo zapłacić, żebyś z nim w ogóle tu przyszła?” zapytałam. Patrzyłam bezczelnie na wstrętne sztuczne cycki jego kobiety.
„Czy mogłabyś zostawić nas na chwilkę samych, Gladys?” poprosił uprzejmie Silas.
„Oczywiście”, powiedziała. Jej wypełnione botoksem usta wykrzywiły się w sztywnym uśmiechu.
„Nie wierzę, że twoja lalka Barbie ma na imię Gladys”, rzuciłam ze śmiechem.
„Ile ty dzisiaj zdążyłaś już wypić?”
„O wiele za mało.”
Lekko przechylił głowę. Przeszył mnie swoim głębokim, magnetycznym spojrzeniem. Jego oczy miały kolor czarnej kawy. Może nie były całkowicie czarne, ale naprawdę niewiele im brakowało. Takiej mocno palonej kawy, którą ktoś parzył o wiele za długo.
„A czy jeszcze przed chwilą nie opowiadałaś mi, że czujesz się naprawdę wspaniale, Lambkin?”
„Nazywam się Audrey.”
„To całkiem ładne imię. I idealnie do ciebie pasuje, kiedy jesteś w pracy. Ale jak już sama przed chwilą zauważyłaś, dzisiaj wcale nie jesteś w pracy. Zatem formalne zwroty nie są tu w ogóle wymagane.”
„Masz rację, ty chuju”, syknęłam z furią. Następnie obróciłam się na pięcie i odeszłam wkurzona szybkim krokiem.
„To mnie zabolało, Lambkin”, zawołał za mną.
Podniosłam prawą rękę nad głowę i bez odwracania się, pokazałam mu środkowy palec.















































