
Uniwersum Dyskrecji: Uśpiony nocą
Autorzy
Lektury
17,3K
Rozdziały
3
Rozdział 1
Zawsze trochę zazdrościłem ludziom, którzy mieli swoje życie zaplanowane w najdrobniejszych szczegółach. Ja nie miałem najmniejszego pojęcia, co chcę zrobić ze swoim.
Miałem niemal idealny wynik z testów SAT, a moich rodziców było stać, żeby posłać mnie na prawie każdą wybraną przeze mnie uczelnię. Problem jednak polegał na tym, że nic nie budziło mojego szczególnego zainteresowania.
Mój tata był dumnym absolwentem Hargrave, a teraz zajmował stanowisko dyrektora operacyjnego w Helix, popularnej platformie do streamingu muzyki. Mimo zamiłowania mojej mamy do wydawania pieniędzy i jej lekkiego problemu z alkoholem, tworzyli całkiem udane małżeństwo.
Mój tata był często nieobecny w moim dzieciństwie z powodu swojej wymagającej pracy. Może właśnie dlatego tak bardzo wahałem się przy wyborze ścieżki kariery; nie chciałem skończyć tak jak on, pochłonięty pracą.
Moja mama nie była zachwycona moim planem, ale tata uważał, że to genialny pomysł. Wyznał, że po szkole średniej chciał zrobić to samo, ale jego rodzice byli temu przeciwni.
Tak więc dwa tygodnie później znalazłem się w samolocie do Londynu, gotowy wyruszyć w miesięczną podróż z plecakiem po Europie.
***
Zaplanowałem sporą część mojej podróży przed wyjazdem ze Stanów, ale zostawiłem też miejsce na spontaniczność. Chciałem mieć wolność pozostania dłużej w miejscach, które mi się spodobają, i szybkiego opuszczenia tych, które nie przypadną mi do gustu.
Amsterdam okazał się strzałem w dziesiątkę, więc przedłużyłem swój pobyt o cztery dni. Następny na liście był Rzym, a ja uznałem, że najlepsza trasa będzie prowadzić przez Szwajcarię.
Mój nowy kumpel z Holandii, Sjoerd, zasugerował, żebym wsiadł w pociąg do Hanoweru w Niemczech, a następnie przesiadł się w nocny pociąg sypialny do Bazylei w Szwajcarii. Stamtąd mógłbym zdecydować, czy odwiedzić Zurych, Genewę, czy ominąć oba i ruszyć prosto do Włoch.
Próbowałem zarezerwować jednoosobowy przedział sypialny, ale wszystkie były zajęte. Kolejną najlepszą opcją była rezerwacja jednego miejsca w przedziale dwuosobowym. Poznałem już mnóstwo nowych znajomych podczas tej podróży, więc pomyślałem, że jedna osoba więcej nie zrobi różnicy.
***
Przeglądałem menu przekąsek, kiedy on wszedł do przedziału. Był wysoki, miał platynowe blond włosy i przenikliwe niebieskie oczy. Wyglądał na niewiele ponad dwadzieścia lat, ale biła z niego pewna dojrzałość.
Jego garnitur był idealnie skrojony i wyglądał na kosztowny. Szczególnie urzekły mnie jego czarne buty marki Vero.
Spojrzał na mnie i przedstawił się po angielsku. Czy naprawdę tak bardzo rzucało się w oczy, że jestem Amerykaninem?
„Roland” – powiedział, wyciągając do mnie rękę, jakbyśmy byli na spotkaniu biznesowym.
„Ty” – odpowiedziałem, ściskając jego dłoń. Europa roiła się od przystojnych facetów, a Roland zdecydowanie się do nich zaliczał.
„Jak Krawatte?” – zapytał, unosząc swój ciemnoniebieski krawat dla wyjaśnienia.
„To skrót od Tyler” – wyjaśniłem, lekko się śmiejąc.
„Miło cię poznać, Tyler!” – powiedział, ignorując mój preferowany pseudonim.
Uporządkował swoje rzeczy, zdjął marynarkę i usiadł z telefonem w dłoni.
Starałem się na niego nie gapić, gdy pisał na telefonie, przygryzając wewnętrzną stronę policzka.
***
Zanim dotarł wózek z jedzeniem, byłem potwornie głodny. Zamówiłem zapiekankę z kurczakiem i piwo. Roland albo nie był głodny, albo preferował płynny obiad, zupełnie jak moja mama.
Poprosił o cztery mini butelki czerwonego wina, co spotkało się z ciekawskim spojrzeniem stewarda. Roland zdawał się tego nie zauważać i zapłacił za napoje banknotem o nominale dwustu euro. Zauważyłem, że w portfelu miał ich cały plik.
Kim on w ogóle był?
Rozkoszowałem się późną kolacją i słuchałem muzyki, dopóki Roland nie przykuł mojej uwagi.
Wyjąłem jedną słuchawkę, by usłyszeć, jak proponuje: „Masz ochotę na wino?”.
Jak to szło? Piwo przed winem?
„Pewnie” – zgodziłem się, biorąc od niego butelkę. Nie miał drugiego kubka, więc opróżniłem swój.
„Co cię sprowadza do Niemiec?” – zapytał, prawdopodobnie tylko po to, by podtrzymać rozmowę. Na pewno zauważył mój ogromny plecak.
„Zwykła podróż po Europie” – odpowiedziałem, wznosząc kubek w toaście.
„Okej!” – odpowiedział, kiwając głową. – „Gdzie do tej pory byłeś?”
„Tylko w Londynie i Amsterdamie” – odpowiedziałem. – „Nie mogę się doczekać Rzymu, ale pomyślałem, że najpierw zajrzę do Szwajcarii”.
„Ominąłeś Berlin?” – zapytał, brzmiąc na zaskoczonego.
„Nie, nie, nie, planuję go odwiedzić w drodze powrotnej” – zapewniłem go, nie chcąc go urazić.
Dopił swoje wino i otworzył kolejną małą butelkę.
„Dolać ci?” – zaproponował.
Wyciągnąłem kubek, a on nalał mi ćwierć butelki.
„A ty czym się zajmujesz?” – zapytałem, próbując podtrzymać rozmowę.
Jego twarz była dziełem sztuki – idealna symetria i nieskazitelna skóra. Jego usta były lekko zaciśnięte, a oczy skanowały moje, jakby szukał czegoś ukrytego.
„Pracuję w finansach” – powiedział tonem owianym tajemnicą.
***
Zanim się zorientowaliśmy, zapasy wina Rolanda się wyczerpały, a ja śmiałem się do łez z opowieści o jego pierwszej podróży do Stanów.
„Cholera, nic nam nie zostało! Zaraz wracam” – ogłosił, wstając i sięgając po marynarkę.
„Pozwól, że ja pójdę” – zaoferowałem, mając wyrzuty sumienia. – „Chyba wypiłem połowę twoich zapasów”.
„Nie przejmuj się, przyda mi się mały spacer” – odpowiedział, lekko chwiejąc się na nogach.
Wrócił dziesięć minut później, uzbrojony w dwie kolejne butelki i uśmiech od ucha do ucha.
„Zagrajmy w grę” – zaproponował. – „Przegrany stawia następną kolejkę”.
Następną kolejkę?! Ile on myślał, że jeszcze wypijemy? Było już po północy, a ja z trudem walczyłem o utrzymanie otwartych oczu.
Jednak jedno spojrzenie na jego przystojną twarz wystarczyło, bym wiedział, że nie potrafię odmówić.
„Dobra, w co gramy?” – zapytałem, przygotowując się na coś prostego.
„To świetna zabawa” – zapewnił mnie z niemieckim akcentem wyraźniejszym niż wcześniej. – „Grałem w to z kumplami w L’Ecole Hotelier de Sion”.
Czekałem, aż rozwinie temat, gdy podawał mi jedną z butelek.
„Gra nazywa się »Czy wiesz?«. Celem jest podzielenie się weryfikowalnym faktem. Jeśli druga osoba o nim nie słyszała, wygrywasz rundę.”
„Ale co powstrzymuje kogoś przed stwierdzeniem, że już to wiedział, tylko po to, by wygrać?” – zapytałem, sceptycznie nastawiony do uczciwości tej gry.
„To nie byłoby zbyt dżentelmeńskie, prawda?” – odparł, a na jego czole pojawiła się zmarszczka.
„Okej” – zgodziłem się. – „Jakiej narodowości była Kleopatra?”
„To proste. Była Egipcjanką” – odpowiedział lekceważąco.
Pewnie uznał, że nie pojąłem zasad jego gry, ale to było podchwytliwe pytanie, na które większość ludzi odpowiadała błędnie.
„Właściwie Kleopatra była Ptolemeuszką; urodziła się w Egipcie, ale miała macedońsko-greckie korzenie. Po tym, jak Aleksander Wielki podbił większość znanego starożytnego świata, zmarł w wieku trzydziestu dwóch lat. Jego imperium zostało podzielone między jego generałów, a Ptolemeusz został władcą Egiptu.”
Roland wpatrywał się we mnie z wyraźnym zainteresowaniem.
„Prawie trzy wieki później Kleopatra została ostatnim faraonem z dynastii Ptolemeuszów, który władał Deltą Nilu. Wraz z Markiem Antoniuszem została pokonana przez Cezara Augusta, który następnie uczynił Egipt państwem wasalnym Rzymu.”
„Historia nigdy nie była moją mocną stroną” – przyznał Roland z nonszalanckim wzruszeniem ramion. – „Wygrywasz pierwszą rundę!”.














































