Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Wrzące żądze

Wrzące żądze

Autorzy
MannyHP
Lektury
96,6K
Rozdziały
30
Autorzy
MannyHP
Lektury
96,6K
Rozdziały
30
💕Romantyczne📸Celebryci🏙️Współczesne🏡Miasteczka i wsie

Miriam powraca do położonej na wzgórzu posiadłości swojej zmarłej babci w małej włoskiej wiosce, aby dokonać inspekcji zamkniętej restauracji – tylko po to, by dowiedzieć się, że przygotowania do ponownego otwarcia już trwają. Agnese, budząca respekt przyjaciółka babci, zdążyła zatrudnić szefa kuchni posiadającego własny klucz: to Manny, bezpośredni nieznajomy poznany na targu.

Mają osiem tygodni na odtworzenie legendarnego niedzielnego ragu Lucii. Skrupulatne plany Miriam zderzają się z intuicyjnym stylem gotowania Manny’ego – a tajemnice miasteczka, wspomnienia i apetyty zaczynają wciągać ich oboje.

Targ

Smutny pomidor i zły pomidor to nie to samo.
Kiedy przyjedziesz, Miriam?
Babcia pytała o to przy każdej rozmowie telefonicznej. Mówiłam, że niedługo. Ale to nie było wystarczająco szybko.
Ciągnęłam walizkę po bruku i próbowałam dopasować wygląd miasteczka do wersji, którą pamiętałam z dzieciństwa. Kawiarnia na rogu miała nową markizę. Fontanna na rynku zyskała nowe kafelki.
Sklep rybny wciąż jednak pachniał tak samo, zapach soli i solanki unosił się nad ulicą, a ja przez sekundę znów miałam osiem lat, z piaskiem w butach i dłonią babci na ramieniu, która prowadziła mnie obok stoiska z węgorzami.
Zamrugałam, odganiając łzy i nie pozwalając im popłynąć. Na to przyjdzie czas później.
Targ znajdował się tam, gdzie go zapamiętałam, rozciągając się na placu w plątaninie płótna i kolorów. Nie musiałam tu być. Musiałam dotrzeć do posiadłości, spotkać się z kontaktem prawnika i zacząć inspekcję. Ale zauważyłam stoisko z pomidorami po drugiej stronie placu i moje nogi podjęły decyzję za mnie. Nonna zawsze zaczynała od pomidorów.
Wzięłam do ręki pomidora San Marzano. Obróciłam go, sprawdziłam skórkę. Twardy. Dobry kolor.
Jakaś dłoń sięgnęła obok mnie i wyjęła mi go prosto z palców.
Podniosłam wzrok. Obok stał mężczyzna, trzymając mojego pomidora w jednej ręce, a drugą kładąc na mojej dłoni zupełnie innego. Jak na wymianę. Jakby to było coś normalnego.
„Słucham?”
Skinął głową na pomidora, którego mi dał. „Ten jest lepszy.”
Wpatrywałam się w niego. Potem bardzo starałam się w niego nie wpatrywać, co było jeszcze gorsze, bo teraz celowo próbowałam nie zauważać jego wytatuowanych przedramion, okularów do czytania i mocnej szczęki. Oraz faktu, że jego ramiona wypełniały koszulę w sposób, który powinien wymagać jakiejś etykiety ostrzegawczej.
„A co jest nie tak z moim?” Podniosłam pierwszego pomidora.
„Wszystko z nim w porządku.” Wzruszył ramionami. „Ten jest po prostu lepszy.”
„To nie jest odpowiedź.”
Spojrzał na mnie. Potem spojrzał na mnie jeszcze raz, wolniej, zaczynając od moich oczu i wędrując wzrokiem w dół w sposób, który odczułam na skórze jak linię rysowaną opuszkiem palca. Mój żołądek zwinął się w supeł. Kiedy jego spojrzenie wróciło na moją twarz, prawie zapomniałam, o czym mówiliśmy.
Pokręcił głową tylko raz, prawie się uśmiechając, i odszedł.
Stałam tam, trzymając w dłoniach dwa pomidory i nie mając żadnego wyjaśnienia. Nie byłam pewna, czy mi pomógł, czy mnie obraził. Odłożyłam jego pomidora na stos i kupiłam swojego.
Droga do posiadłości wiła się przez gaje oliwne i dziki rozmaryn, który drapał kółka mojej walizki. Zanim budynek pojawił się na szczycie wzgórza, moja bluzka była już mokra od potu, a ja oddychałam ciężej, niż chciałam przyznać.
Zatrzymałam się. Spojrzałam w górę.
Kamienne mury pokryte zdziczałym jaśminem. Taras z widokiem na morze i barierką, którą rdza zamieniła w koronkę. Spękane, wyblakłe okiennice. Linia dachu zapadała się na środku, przednie schody były wyszczerbione, a całe to miejsce wyglądało tak, jakby na kogoś czekało i zdążyło się tym zmęczyć.
Bawiłam się na tych schodach. Jadłam figi z drzewa przy drzwiach, tego, które wciąż tam stało, chociaż wyższe i bardziej dzikie. Zasypiałam na tarasie w letnim upale, podczas gdy moja babcia fałszowała w kuchni, a cały świat pachniał czosnkiem i ciepłym kamieniem.
Weszłam do środka, zanim te uczucia do końca we mnie uderzyły.
Kuchnia była największym pomieszczeniem. Zawsze tak było. Kafelkowe blaty, żeliwny piec i miedziane garnki na haczykach nad zlewem. Zioła wciąż wisiały na sznurku przy oknie, ususzone do tego stopnia, że przypominały duchy samych siebie.
Zadzwoniłam do biura prawnika i potwierdziłam termin inspekcji. Otworzyłam arkusz kalkulacyjny na tablecie. Kolumna A: stan budynku. Kolumna B: koszty. Kolumna C: priorytet. Mój oddech uspokoił się, gdy wypełniałam puste pola. Tak właśnie działałam. Bierzesz coś, co sprawia ból, i wpisujesz to w kolumnę. Nadajesz temu numer. Liczby są łatwe do opanowania.
Robiłam zdjęcia ściany na końcu pokoju, kiedy usłyszałam kroki.
W drzwiach pojawiła się kobieta. Niska, wyprostowana, ubrana na czarno. Spojrzała na mnie, a ja od razu poczułam się tak, jakbym została złapana na robieniu czegoś złego.
Znałam ją. Zajęło mi to sekundę. Najlepsza przyjaciółka mojej babci i ta, którą w myślach potajemnie nazywałam tą wredną.
„Agnese.”
„Miriam.” Nie uśmiechnęła się. Chyba nigdy nie widziałam jej uśmiechu. „Urosłaś.”
Usiadła przy kuchennym stole bez zaproszenia. Stół był mały, ledwo wystarczał dla dwóch osób, a ona rozsiadła się przy nim tak, jakby to pomieszczenie należało do niej.
„Testament mojej babci był bardzo precyzyjny”, zaczęłam.
„Instrukcje twojej babci zostały przekazane mnie.” Splotła dłonie. „Kuchnia ma zostać odnowiona. Restauracja znów zostanie otwarta. Próbne otwarcie zadecyduje o przyszłości tej posiadłości.”
„Wiem. Czytałam...”
„Już wybrałam szefa kuchni.”
Odłożyłam telefon. „Pani wybrała szefa kuchni?”
„Twoja babcia ufała, że podejmę właściwe decyzje w sprawie tej kuchni.”
„Bez konsultacji ze mną? Jestem właścicielką.”
„Jesteś właścicielką budynku, Miriam.” Popatrzyła mi prosto w oczy. „Nie jesteś właścicielką kuchni.”
Chciałam się kłócić. Miałam sześć dobrych powodów i dokument prawny. Ale spojrzała na mnie w taki sam sposób, jak wtedy, gdy miałam osiem lat, i kłótnia umarła gdzieś między moim mózgiem a ustami.
„Kto jest tym szefem kuchni?”
„Niedługo tu będzie.”
„Nie o to pytałam.”
„Twoja babcia powierzyła to zadanie mnie.”
To zdanie zamknęło temat niczym zatrzaśnięte drzwi. To, czego nie powiedziała, zabrzmiało znacznie głośniej: Twoja babcia ufała mnie. Czy ty byłaś tu, żeby można było ci zaufać?
Odwróciłam się z powrotem do mojego arkusza kalkulacyjnego. Zanim na cokolwiek się zgodzę, będę potrzebować kwalifikacji. Referencji. Portfolio.
Otworzyły się drzwi wejściowe.
Kroki na kamiennej podłodze, pewne, niespieszne. Podniosłam wzrok znad telefonu i powietrze w pokoju diametralnie się zmieniło.
Ciemne włosy. Okulary do czytania. Wytatuowane przedramiona, o których od godziny, po wyjściu z targu, próbowałam zapomnieć.
Wszedł do kuchni, spojrzał na blat, na którym położyłam mojego pomidora, i pokręcił głową. W taki sam sposób, jak na targu. Ten sam wyraz twarzy. Daleko mu do ideału.
„Miriam”, powiedziała Agnese, „to jest Manny.”
Spojrzał na mnie. Utrzymywał mój wzrok wystarczająco długo, by mój żołądek znowu mocno się ścisnął.
Miał już swój klucz.

Odkryj Galateę

Rodzeństwo Hart 2: Kochając TheoSiedmiu grzesznikówSeria Nigdy tom 2: Nigdy mnie nie zapomniszHybrydowa luna króla alfyCrush

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocNa cienkim lodzieŁotry z Blackwood 3: Beau

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 10

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15

Fajne

by soft_melon_300

liczba książek: 74

Fajne

by Aleksandra W

liczba książek: 33

MOJA

by Vajlet e63

liczba książek: 8

Czekające

by Martita

liczba książek: 11