Cover image for Mój partner, mój wróg

Mój partner, mój wróg

Rozdział pierwszy – Sprzedana

Lux Freeman

. . Moja dłoń została chwycona i mocno potrząśnięta, gdy ludzie przechodzili obok. Wszyscy mówili mojemu ojcu, że świetnie przemówił, i mówili mi, że mam szczęście, iż jestem jego córką.
Uśmiechałam się do wszystkich, którzy przechodzili. Wiedziałam, że gdyby wiedzieli, kim naprawdę jestem, chcieliby mnie zastrzelić.
„Lux” – zawołał mój tata. „Lux”.
Zamrugałam i spojrzałam na niego. Uśmiechnęłam się z zakłopotaniem. „Tak, tato?”
„Samochód, kochanie”.
Rozejrzałam się i zobaczyłam, że samochód podjechał obok nas. Podeszłam do lśniącego czarnego auta i uśmiechnęłam się, gdy kierowca otworzył mi drzwi.
Wsiadłam. Drzwi zamknęły się za mną i opuściłam szybę.
Mój tata pochylił się i pocałował mnie w policzek. „Do zobaczenia później, skarbie. Gram w pokera z kilkoma facetami z wiecu”.
Uśmiechnęłam się. „W porządku, do zobaczenia rano, tato”.
Mój tata stuknął dwukrotnie w bok samochodu, a kierowca ruszył w stronę posiadłości. Obejrzałam się za tatą i patrzyłam, jak dwóch mężczyzn wsiada do czerwonego samochodu za mną.
Odwróciłam się i patrzyłam, jak mijamy budynki, gdy wieziono mnie z powrotem do głównej posiadłości, w której mieszkałam. Mój tata zarabiał dużo pieniędzy na przemówieniach, więc mieliśmy ich pod dostatkiem.
Samochód skręcił w prawo i rozluźniłam się w fotelu. Wiedziałam, że jestem blisko domu. Mój ojciec dość często grał w pokera z ludźmi ze swoich wieców.
Był zastępcą dowódcy Słonecznych Wojowników. To była grupa łowców wilkołaków, która istniała od lat. Mój tata był ich rzecznikiem prasowym i osobą do kontaktu.
„Tylko kilka minut, panno Freeman”.
Skinęłam głową kierowcy. „Dzięki”.
Odwróciłam się w fotelu i zobaczyłam, że czerwony samochód wciąż jechał za nami. Postanowiłam to zignorować. Odwróciłam się z powrotem i bawiłam się pasem bezpieczeństwa. Byłam zaniepokojona. Zawsze się o wszystko martwiłam.
Podniosłam wzrok akurat, gdy mijaliśmy napis Freeman Manor i wypuściłam oddech z ulgą. Dzisiaj byłam z ojcem na dwóch wiecach i strasznie bolała mnie głowa.
Odpięłam pas bezpieczeństwa, gdy samochód się zatrzymał. Sięgnęłam do klamki, gdy samochód został mocno pchnięty do przodu.
Wrzasnęłam, gdy zostałam rzucona w powietrze. Kierowca został wyrzucony przez przednią szybę i przesunął się bez ruchu po drodze przed samochodem.
Jęknęłam z bólu i dotknęłam głowy tam, gdzie uderzyła w fotel przede mną. Moje palce były we krwi i musiałam powstrzymać się przed wymiotami. Krew wywoływała u mnie mdłości.
„Julius?” – krzyknęłam drżącym głosem. Kierowca pozostał nieruchomy i poczułam wielki strach. Żołądek ścisnął mi się w supeł.
Strząsnęłam potłuczone szkło z ołówkowej spódnicy i schowałam grzywkę za ucho drżącymi palcami.
Miałam właśnie wysiąść z samochodu, gdy nagle samochód znów się poruszył. Otworzyłam usta, żeby krzyknąć, ale nie wydałam żadnego dźwięku, gdy samochód poleciał w powietrze i przewrócił się dwa razy.
Kiedy w końcu przestałam się poruszać, leżałam na dachu samochodu. Pas bezpieczeństwa zwisał nade mną i dotykał mojego czoła.
Zakaszlałam kilka razy i otworzyłam oczy, żeby zobaczyć dwóch mężczyzn pochylonych ze śmiechu. Strach, którego nie potrafiłam nazwać, ścisnął moje serce, gdy zrozumiałam, co się dzieje.
Próbowałam się ruszyć, ale okazało się, że utknęłam, bo drzwi nie chciały się otworzyć. Powoli czołgałam się w stronę przedniej szyby, która została rozbita, gdy Julius przez nią wyleciał.
Nie obchodziły mnie pocięte dłonie i kolana, gdy się czołgałam. Nie obchodziło mnie, że moja spódnica była podarta wzdłuż nogi, a pasująca marynarka rozerwana.
Wytoczyłam się z samochodu na drogę. Skrzywiłam się, gdy szkło wbiło mi się w plecy.
„No, nie sądziłem, że to przeżyjesz”.
Podniosłam wzrok i zobaczyłam starszego mężczyznę pochylonego nade mną. W jego brodzie siwizna i biel mieszały się z ciemniejszymi włosami. Włosy na głowie były takie same. „Jak wy...?” – zaczęłam.
Drugi mężczyzna, który nie miał włosów na głowie, przerwał mi. „Jak rzuciliśmy samochodem?” – Roześmiał się, a w jego ustach błysnął złoty ząb. „Odrobiną siły mięśni”.
Poczułam, jak oczy mi się rozszerzają, gdy zrozumiałam, z kim, a raczej z czym mam do czynienia: wilkołakami. Strach ścisnął moje serce, gdy pomyślałam o wszystkim, czego się kiedykolwiek o nich nauczyłam.
„Rozszarpią cię na strzępy. Są szybsi od nas i silniejsi”.
„Chcecie powiedzieć, że rzuciliście samochodem?”
Mężczyzna z brodą roześmiał się. „Kto inny?”
Podniosłam się na kolana. Zignorowałam uczucie mdłości i ból we wszystkich kościach. Zamrugałam, żeby odpędzić krew, która spływała mi do oczu, i wyciągnęłam ręce przed siebie.
„Proszę... nie róbcie tego”.
„Stan Freeman” – powiedział łysy mężczyzna. Wymówił nazwisko mojego ojca tak, jakby smakowało paskudnie. „Człowiek, który właśnie zniszczył jedyną szansę, jaką mieliśmy, żeby pokojowo zakończyć Wojnę z Dzikimi”.
Poczułam, jak moje serce bije szybciej. „Proszę, nie róbcie mi krzywdy”.
Brodaty mężczyzna pochylił się, aż patrzył mi prosto w oczy. „Pachnie wanilią”. – Cofnęłam się, gdy przesunął szorstkim palcem po moim policzku. To wywołało śmiech obu mężczyzn.
„Naszym planem było cię zabić” – powiedział łysy. „Ale jesteśmy wybaczającą rasą”. – Uśmiechnął się ponownie, a jego złoty ząb przyciągnął moją uwagę.
„C-co więc zamierzacie zrobić?”
Wilkołak z brodą wzruszył ramionami. „Myślę, że ja i Davy możemy wymyślić coś poza zabiciem cię”.
„Masz rację” – zgodził się Davy z trzaskającym śmiechem. „Założę się, że stary Stan bardzo by się wściekł, gdyby została wysłana do życia z wilkołakiem. Zmuszona do rodzenia dzieci wilkołaka”.
Zadrżałam, gdy owinął kosmyk moich białoblond włosów wokół palców.
„Gotowa do drogi, blondyneczko?”
Nagle dwie ręce mnie chwyciły i zostałam postawiona na nogi. Jeden z moich czarnych balerinów spadł.
„Jechać? Jechać gdzie?” – Mój głos drżał, gdy mówiłam.
Żaden z mężczyzn nie odpowiedział, gdy zostałam zaciągnięta w stronę ich czerwonego samochodu. Po drodze minęliśmy Juliusa i zawołałam jego imię drżącym głosem. W duchu miałam nadzieję, że odpowie.
„Nie fatygowałbym się” – powiedział głośno brodaty mężczyzna. „Twój taksówkarz nie żyje. Ale ludzie są dla was łatwo przychodzą i łatwo odchodzą, więc na pewno się z tym pogodzisz”.
Poczułam, jak oczy mi wilgotnieją, gdy pomyślałam o siedmioletniej córce Juliusa, która przychodziła na świąteczne przyjęcie mojego ojca co roku.
Wepchnęli mnie na tylne siedzenie samochodu i zapiąli mocno pas. Potem dwaj wilkołacy usiedli z przodu i żartowali ze sobą. Włączyli radio i śpiewali razem ze starym rockiem.
„Nie fatygowałbym się próbować uciekać, blondyneczko” – powiedział łysy, widząc, jak sięgam do zamka w drzwiach. „Po prostu byśmy za tobą pobiegli, a obiecuję ci, że wygrałbym z tobą w wyścigu”.
Opadłam z powrotem na siedzenie i patrzyłam przez okno. Podniosłam brodę w górę w sposób, który pokazywał, że się nie poddaję.
Po kilku chwilach pozwoliłam sobie przyjrzeć się dwóm mężczyznom dokładniej. Nigdy wcześniej nie spotkałam wilkołaka, ale byli równie okrutni, jak myślałam, że będą.
Spojrzałam na własne dłonie i zastanawiałam się nad swoimi genami. Wiedziałam, że moja matka była wilkołakiem, ale nie czułam się okrutna. Nie czułam się silna.
W rzeczywistości byłam bardzo zwyczajna. Może to, co powiedział mi ojciec, było prawdą. Nie odziedziczyłam choroby mojej matki.
Łysy odwrócił się na fotelu pasażera i uśmiechnął się do mnie krzywo. „Więc, blondyneczko, ilu wilkołaków zabił twój ojciec?”
Wypiąłam dolną wargę. „J-ja nie... Żadnego”.
Poczułam mocny policzek i cofnęłam się, gdy moja głowa odchyliła się na bok.
„Zła odpowiedź” – warknął. Oczy mi się rozszerzyły, gdy warknął. Nigdy nie słyszałam bardziej dzikiego dźwięku.
„Mamy problem, Davy” – powiedział brodaty mężczyzna, Pep.
Zarówno Davy, jak i ja spojrzeliśmy przez przednią szybę i zobaczyliśmy, że ustawiono blokadę policyjną. Gdybym nie była w szoku, prawdopodobnie rozpłakałabym się z ulgi.
W panice zapomniałam, że za każdym razem, gdy ktoś opuszcza lub wjeżdża do miasta, musi przejść przez blokadę policyjną i okazać dowód urodzenia.
„Wyciągnij papiery” – szepnął Pep do Davy'ego.
Łysy pochylił się do przodu i przeszukał schowek, aż znalazł plik pomiętych papierów.
Gdy byliśmy dwa samochody od kontroli, Davy odwrócił się i warknął na mnie ze złością.
„Teraz będziesz udawać, że śpisz, jasne?”
Przełknęłam ślinę. „Nie”.
Pep zaklął. „Teraz już to zrobiłaś”. – Szybki jak błyskawica, dłoń Davy'ego owinęła się wokół mojego gardła. Wydałam zaskoczony dźwięk i bez zastanowienia chwyciłam jego palec.
„Słuchaj uważnie, ty ludzki śmieciu, jesteśmy mili, pozwalając ci żyć. Tej samej życzliwości nie znalazłoby się, gdyby nasze role były odwrócone”.
„Więc albo będziesz udawać, że śpisz, albo Pep i ja cię zabijemy i zabierzemy ze sobą tylu ludzi, ilu zdołamy, zanim kule trafią w nasze głowy”.
„Dobrze” – powiedziałam z trudem. „Będę spać”.
Davy uśmiechnął się i cofnął rękę. Wrócił na swoje miejsce i nie powiedział już ani słowa.
Policjant zastukał w szybę, a Pep opuścił okno. Uśmiechnął się szeroko. Przycisnęłam głowę do szyby i przymknęłam oczy. Patrzyłam spod rzęs.
„Hej, oficerze” – powiedział Pep swobodnie. Brzmiał, jakby robił to milion razy.
„Hej tam...” – młody oficer spojrzał na papiery – „Felix i Mitchell”.
Davy roześmiał się głośno. „Wolę Mitch”.
„Jak się macie dzisiaj wieczorem?” – powiedział oficer. Przesunął latarkę po ich twarzach.
Skierował światło na moją twarz i szybko zamknęłam oczy. Miałam nadzieję, że jest wystarczająco dużo światła, żeby zobaczył krew z boku mojej twarzy. „Kto to?”
Davy spojrzał przez ramię i uderzył Pepa w ramię. „To moja siostrzenica. Felix to mój młodszy brat”.
Oficer przejrzał papiery i zrobił zdezorientowaną minę. „Nazywa się Carry Miller, prawda?”
Pep uśmiechnął się i skinął głową. „To moja mała. Mieliśmy długi dzień w mieście i jest zmęczona. Byliśmy dzisiaj posłuchać przemówienia Stana Freemana”.
Poczułam, jak żołądek mi się ściska, i patrzyłam, jak oficer nagle wygląda bardziej przyjaźnie.
„Widziałem, jak ten facet przemawia dwa lata temu. Jest świetny, prawda?”
Uśmiech Davy'ego był napięty. „Najlepszy”.
„Cóż, miłego wieczoru”. – Oficer oddał Pepowi papiery i kazał nam jechać dalej. Mogliśmy przejechać.
Odwróciłam się i patrzyłam, jak blokada policyjna maleje w oddali. Musiałam powstrzymać się od płaczu. Właśnie straciłam swoją jedyną szansę, bo nie byłam wystarczająco odważna, żeby spróbować.
„Jesteś dobrą aktorką, blondyneczko” – powiedział Davy ze śmiechem.
Jechaliśmy przez to, co wydawało się godzinami. Przez cały czas trzymali radio włączone na cały regulator. Śpiewali razem z klasycznym rockiem. Cofnęłam się, gdy „We Are the Champions” zagrało po raz czwarty.
„Najwyższy czas, żebyśmy tu dotarli” – powiedział Davy niezadowolony. „Plecy mnie zabijają”.
Samochód zatrzymał się na środku otwartego pola. Po mojej lewej stronie był maleńki domek z dachem, który wyglądał, jakby miał się zawalić w każdej chwili.
„Chodź, dziewczyno” – rozkazał Pep.
Zostałam wypchnięta z samochodu i krzyknęłam, gdy mną szarpnięto. To sprawiło, że moje zesztywniałe kości zatrzeszczały. Spojrzałam na białą koszulę pod marynarką i cofnęłam się. Była pokryta krwią.
W połowie szłam, w połowie byłam ciągnięta w stronę domu. Rozglądając się, zobaczyłam oczy wpatrujące się we mnie zza wysokiej trawy.
Jedna para oczu się poruszyła i ktoś wystąpił do przodu, pokazując duże ciało pokryte futrem. Pisnęłam, gdy wilk podszedł bliżej, żeby powąchać moje włosy. Nie mogłam się ruszyć, bo byłam tak przerażona, podczas gdy Davy i Pep się śmiali.
Weszliśmy do domu, skręciliśmy w prawo i zeszliśmy po schodach. Słyszałam głośne radosne dźwięki i krzyki dochodzące z piwnicy. Kiedy dotarliśmy na dół schodów, zrozumiałam, co się dzieje.
Pięcioro ludzi zostało wepchnięte w kąt. Wyglądali na przestraszonych, gdy wilkołaki krzyczały i śmiały się ze sobą. Kiedy mnie zobaczyli, zamilkli i odwrócili się.
„Nie może być!” – krzyknęła jedna kobieta. Podeszła do przodu i dotknęła mojego policzka, po czym wymierzyła mi mocny policzek. „Jak to, jeśli to nie mała Lux Freeman”.
Najwyraźniej byłam dobrze znana.
Starszy mężczyzna po prawej stronie szybko podniósł głowę. Moje imię przyciągnęło jego uwagę. Był o wiele spokojniejszy niż pozostałe wilkołaki w pokoju i lepiej ubrany.
Mimo to jego oczy, które były piwne, wciąż miały lekki żółtawy kolor, który pokazywał, że jest wilkołakiem.
„Mówiliście, że idziecie na ryby, a nie że złapiecie rekina” – krzyknął jeden z facetów. Ten komentarz został przyjęty śmiechem.
„Zobaczyliśmy ją i nie mogliśmy przepuścić okazji”. – Davy pochylił się do mojego ucha i szepnął: „Teraz idź i zarób mi trochę pieniędzy”.
Zostałam rzucona między pięcioro innych ludzi, którzy wszyscy się ode mnie odsunęli. Podciągnęłam kolana do klatki piersiowej i owinęłam wokół nich ramiona. Chciałam zniknąć.
„Zacznijmy licytację od chudego chłopaka z tyłu”. – Chłopak za mną cicho jęknął i licytacja się rozpoczęła. Wkrótce potem został sprzedany dużej kobiecie za trzysta dolarów.
Jeden po drugim pozostali ludzie zostali wyprzedani, aż zostałam tylko ja.
Konferansjer uśmiechnął się do mnie. Schował swoje długie słomkowe włosy za ucho. „Teraz nasza główna atrakcja, Lux Freeman, córka Stana Freemana, Człowieka Nienawiści”.
„Zacznijmy licytację od tysiąca dolarów”.
Od razu ręce wystrzeliły w górę, a oferty były wykrzykiwane, gdy każdy wilkołak próbował mnie zdobyć. Cofnęłam się i zakryłam uszy zakrwawionymi rękami. Miałam nadzieję, że obudzę się w samochodzie.
„Dam wam za nią siedemdziesiąt pięć tysięcy dolarów”.
Szybko podniosłam głowę, żeby spojrzeć na starszego mężczyznę w garniturze. Jego żółte oczy uśmiechnęły się do mnie z drugiego końca pokoju. To wywołało zimny dreszcz na moim kręgosłupie.
Z boku Davy i Pep cicho świętowali.
Zostałam podniesiona i postawiona na nogi. Konferansjer z długimi włosami pochylił się nad moim ramieniem i szepnął mi do ucha: „Baw się dobrze”.
A potem wszystko pociemniało.
Continue to the next chapter of Mój partner, mój wróg