Galatea Logo
ListyPomoc
Wilkołaki i zmiennokształtni
Mafia
Romans z miliarderem
Romans z dręczycielem
Powolnie rozwijający się romans
Od wrogów do kochanków
Romans paranormalny
Przeznaczeni sobie partnerzy
Historie sportowe
Powieści dziejące się na uniwersytecie
Historie o drugiej szansie
Zobacz wszystkie kategorie
Ocena 4,6 w App Store
Warunki korzystania z usługiPrywatnośćImprint
Galatea on FacebookGalatea on InstagramGalatea on TikTok
Cover image for Jedna noc

Jedna noc

Autorzy
Eliza Jeanie Grant
Lektury
15,3K
Rozdziały
19
Autorzy
Eliza Jeanie Grant
Lektury
15,3K
Rozdziały
19
🏈Historie sportowe👩🏼‍🦱Nianie🏃🏿‍♂️Sportowcy🏙️Współczesne🏡Codzienność💕Romantyczne

Trzykaratowy diament o szlifie księżnej osadzony w złotej obrączce. Pierścionek zaręczynowy Noelle był równie głośny, co pukanie do drzwi jej hotelowego pokoju. Spoglądając w lustro, przed którym siedziała, wymieniła spojrzenia z Niną, która właśnie próbowała za wszelką cenę zakręcić jej proste jak druty czarne włosy w loki. – Room service? – zapytała Noelle.

Zupełnie inaczej niż na filmach

Trzykaratowy diament w szlifie księżniczki tkwił w złotej obrączce. Pierścionek zaręczynowy Noelle rzucał się w oczy równie mocno, co głośne pukanie do drzwi jej pokoju hotelowego. Siedząc przed lustrem, w które się wpatrywała, wymieniła spojrzenia z Niną, która właśnie próbowała zakręcić jej idealnie proste, czarne włosy w loki.
„Obsługa pokoju?” zapytała Noelle.
„Niczego nie zamawiałam”, odpowiedziała jej najlepsza przyjaciółka, marszcząc brwi, gdy odkładała lokówkę. „Może to twój brat”, zasugerowała, „przyszedł cię przeprosić”.
Usta Noelle wykrzywiły się na to przypomnienie. Lot z Chicago był pełen napięcia od momentu, gdy jej przyrodni brat wziął ją na bok przy odprawie, by oznajmić, że uważa ten ślub w Vegas za błąd.
„To mało prawdopodobne”, odpowiedziała Noelle. Aaron miał wiele wad, ale rzadko przepraszał za rzeczy, co do których był przekonany, że ma rację. Podnosząc głos, zapytała: „Kto tam?”
Poczuła stado motyli w brzuchu, gdy usłyszała odpowiadający jej głos.
„To ja”, rozległ się cichy głos Jamesa, który przez zamknięte drzwi był niemal niesłyszalny. „Mogę wejść?”
„O, nie ma mowy!” Nina, niczym błękitna błyskawica, znalazła się przy drzwiach, uchylając je tak, by tylko ona mogła wyjrzeć na elegancko urządzony korytarz. „Widok panny młodej przed ślubem przynosi pecha, więc chyba że coś się pali, radzę ci zabrać swój uroczy tyłeczek z powrotem do swojego pokoju”.
„Coś się pali”.
Kiedy brunetka odwróciła się, bez słowa radząc się przyjaciółki, Noelle skinęła głową.
„Wpuść go”.
Nina zacisnęła usta, otwierając szerzej drzwi. „Tylko nie zniszcz jej makijażu”, powiedziała, celując oskarżycielsko palcem w jego twarz, gdy wychodziła na korytarz. „I załatw to szybko. Ludzie, musimy zdążyć do kaplicy!”
Zaśmiali się cicho jej kosztem, ale gdy drzwi się zamknęły, Noelle wstrzymała oddech, a jej dłonie zrobiły się wilgotne od potu.
„Wow” – wyszeptała, wiedząc, że będzie dobrze wyglądał w smokingu, ale nie spodziewała się, że aż tak. Wysoki, ciemnowłosy i z twarzą, którą w dzieciństwie ciągle szkicowała, James Dawson był osobistym księciem z bajki Noelle i w tym momencie tak właśnie wyglądał. Jego muszka leżała płasko na szyi, a dłonie miał zaciśnięte w pięści w kieszeniach szytych na miarę spodni, ale poza tym był idealny. „Wyglądasz...”
Jego oczy były równie szeroko otwarte, co, jak sobie wyobrażała, jej. Chłonął jej widok powoli, ale w sposobie, w jaki na nią patrzył, było coś ponurego. Zazwyczaj w jego spojrzeniu krył się żar, który wywoływał przyjemne ciepło w jej brzuchu i sprowadzał rumieniec na jej policzki.
Dziś to spojrzenie było celowe, analizujące, jakby chciał zapisać jej obraz w pamięci.
„Jeszcze nie skończyłam się szykować”, powiedziała, spuszczając głowę i biorąc do ręki tubkę błyszczyka. Otworzyła go, przeciągając aplikatorem po dolnej wardze.
„Jesteś piękna. Zawsze tak myślałem, nawet wtedy, gdy prawdopodobnie nie powinienem”.
„Och?” zapytała, obserwując kątem oka, jak do niej podchodzi.
Nie kręcił się za jej plecami jak Nina, zamiast tego postanowił usiąść na brzegu jej łóżka. Podniósł rzuconą przez nią koszulę nocną, jedną z jedwabnych rzeczy, które kupiła z myślą o ich nocy poślubnej.
Kiedy materiał wysunął mu się z palców, ukrył twarz w dłoniach i wypowiedział ostatnią rzecz, jaką jakakolwiek panna młoda chce usłyszeć w dniu swojego ślubu: „To nie jest w porządku, Noelle”.
„Co nie jest?” zapytała. Rozpaczliwie próbując nie doszukiwać się zbyt wiele w jego słowach, odwróciła się na krześle, by spojrzeć na niego prosto.
„Ten ślub... nie dam rady”.
„To przez to, że nie ma tu Juliette, prawda?” zapytała cicho, nawiązując do jego trzyletniej córki. Niebieskooka i ciemnowłosa jak jej ojciec, dziewczynka była po prostu aniołkiem. „Też o tym myślałam i się zgadzam. Nie potrzebuję wielkiego wesela ani mojej rodziny, ale Juliette... ona jest dla mnie wszystkim, więc powinniśmy zorganizować chociaż coś małego i tradycyjnego w domu”.
„Tu nie chodzi o Juliette”, powiedział James. „Znaczy, w ogólnym rozrachunku tak, ale...” W końcu podniósł wzrok, a jego wyraz twarzy był po prostu pełen cierpienia.
„O co chodzi?” zapytała. Noelle wstała, zbierając w dłonie swoją delikatną, białą suknię, po czym ukucnęła przed nim. Opieranie tak dużego ciężaru na jednym kolanie bolało, ale wcale o tym nie myślała, gdy sięgała po jego dłonie. Trzymał je zaciśnięte w pięści na udach. „James, wiesz, że możesz mi powiedzieć wszystko, prawda?”
Tak to właśnie między nimi działało. Znał każdą jej myśl, jej najgorsze sekrety i był świadkiem bólu, którego nie pozwalała dostrzec większości ludzi. On i Juliette dali jej powód, by iść dalej po najgorszym momencie jej życia.
„Nie mogę”, odpowiedział, odrywając od niej wzrok i wpatrując się w drzwi balkonowe, za którymi chmury zasłaniały większość słońca. „Jeśli ci to powiem, wszystko się zmieni, a ty już nigdy nie spojrzysz na mnie tak, jak przed chwilą”.
„Kocham cię”, powiedziała. Scenariusze przemykały jej przez głowę, każdy gorszy od poprzedniego, ale nie pozwoliła, by wkradły się w nią wątpliwości, gdy zmusiła go do splecenia jednej z jego dłoni z jej dłonią. „Nigdy nic nie—”
„Helena i ja nie mamy rozwodu”.
Zaparło jej dech, gdy te słowa powtarzały się w jej głowie. Helena. Jego żona. Kobieta, z którą chciał się rozwieść, żeby mogli być razem. Żeby oni mogli w końcu wziąć ślub.
„Ale... widziałam, jak podpisujesz papiery... Czy ona ich nie...?”
„Podpisała”.
„Skoro podpisała, to—”
Jego klatka piersiowa zatrzęsła się, gdy wziął chrapliwy oddech. „Nie złożyłem ich”.
„Ale—” Otworzyła i zamknęła usta kilkakrotnie, chcąc coś powiedzieć, ale nie do końca pojmując sytuację. „Nie rozumiem”, powiedziała, a jej pierścionek zaręczynowy złapał blask bijący od górnego światła. „Czy to jakiś żart?”
„Nie, to nie jest żart, Noelle”, powiedział, ale i tak się zaśmiała.
„To musi być żart”, powiedziała, wstając. „Musiałbyś być psychopatą, żeby ciągnąć tu nie tylko mnie, ale też czwórkę naszych najbliższych przyjaciół i rodzinę, tylko po to, by dobić nas tym wszystkim”. Kiedy on tylko podniósł na nią wzrok, jej gardło się ścisnęło. „Proszę, powiedz mi, o co tu chodzi, James”.
Z opuszczoną głową wstał, przytłaczając ją swoim wzrostem. „Kazałem Jake'owi powiadomić resztę. Zarezerwowałem wczesny lot do domu. Wiem, że może się tak nie wydawać, ale po powrocie wciąż będziesz miała miejsce w moim domu”.
„Jako kto, twoja pierdolona niania?!” krzyknęła, rzucając te słowa w jego plecy, gdy się od niej odwrócił. Nie zatrzymał się, by na nią spojrzeć, a jego długie nogi szybko pokonywały dystans w drodze do wyjścia, kiedy ruszyła za nim, niemal potykając się o tren swojej sukni. „Nie odchodź! Odpowiedz mi, do cholery!”
Zatrzymał się, obejmując dłonią metalową klamkę. „Przepraszam”.
Przepraszam. Przepraszam? Na co komu przepraszam?
Zdała sobie sprawę ze swoich słów dopiero po tym, jak opuściły jej usta.
„No i co z tego, że nadal jesteś żonaty? Wrócimy do domu. Razem. Możesz wystąpić o rozwód, a potem spróbujemy jeszcze raz”. Łza, niechciana, niepotrzebna, spłynęła z kącika jej oka. Szybko ją otarła, a jej błyszczące usta drżały. „Nie jest za późno”, wyszeptała.
Ale on powiedział tylko to: „Jest powód, dla którego nie złożyłem tych dokumentów”.
„Słucham?” Ciężko było za nim nadążyć, ale Noelle zdołała wykuśtykać za nim ze swojego pokoju i korytarzem aż do złoconej windy. „James!”
Właściwie nie krzyczała, ale jej głos był wystarczająco piskliwy, by brzmieć jak krzyk. Przynajmniej sprawiło to, że zatrzymał się ze względu na nią, nawet jeśli oznaczało to, że otworzyły się drzwi najbliższych pokoi. Kilka zaciekawionych i kilka zmartwionych twarzy obserwowało scenę, którą właśnie urządzała.
Z jego uwagą ponownie skupioną na niej, nie była pewna, co chce powiedzieć. Miała mętlik w głowie. Czy to działo się naprawdę? Czy to był jakiś żart? Proszę, Boże, modliła się w duchu. Niech to będzie chory żart, którego padłam ofiarą.
Ale wtedy odwrócił się, naciskając przycisk na korytarzu, i już wiedziała, że to dzieje się naprawdę.
„Dlaczego?”
Jego jabłko Adama drgnęło i uciekł wzrokiem, gdy podeszła, ze zaciśniętymi na sukni dłońmi, by się o nią nie potknąć.
„Dlaczego?”
Metalowe drzwi otworzyły się z brzęknięciem. Wszedł do windy i wpadłaby za nim do kabiny, gdyby nie ramiona, które nagle oplotły ją w talii i pociągnęły do tyłu.
„Odpuść mu”, powiedział jej Aaron, gdy się szamotała, a łzy zamazywały jej wzrok, kiedy te same drzwi zaczęły się zamykać. „Nie warto!”
Jej twarz płonęła, a klatka piersiowa była ściśnięta. Ale nawet gdyby stanęła w płomieniach, nie powstrzymałoby jej to przed wyrwaniem się z ramion brata i ruszeniem w stronę schodów ewakuacyjnych. Wtedy jednak pojawił się tam Jake, niedoszły drużba Jamesa, blokując jej wejście.
Wbijając obcasy w czerwony dywan, odwróciła się, pędząc z powrotem do swojego pokoju po telefon. Musiała do niego zadzwonić. Jeśli miał powód, by tak nagle usunąć jej grunt pod nogami, zasługiwała na to, by go poznać.
„Noelle!”
Wpychając się do swojego pokoju, zignorowała wołające ją głosy. Jej telefon był tam, gdzie pamiętała, że go zostawiła, ładując się na stoliku nocnym obok jej głupiego, niepościelonego łóżka. Zanim zdążyła odłączyć go od gniazdka, pojawiła się Nina, wyrywając jej urządzenie z rąk.
„Co ci do cholery odbiło?” warknęła Noelle, zdolna nawet do ciągnięcia za włosy, byle go odzyskać. „Oddawaj mój telefon!”
Nina położyła dłoń na jej klatce piersiowej, lekko ją odpychając. „I co zamierzasz zrobić? Zadzwonić do niego? On odszedł, Noelle. Powiedział już wszystko, co zamierzał”.
Jej usta otworzyły się ze zdumienia. Chciała temu zaprzeczyć, chciała dalej walczyć.
Chciała wyrwać swój telefon z powrotem i udowodnić, że ostatnie pięć minut było kłamstwem. Ale wtedy w drzwiach pojawił się ruch, a gdy tam spojrzała, by go rozpoznać, zobaczyła trzy męskie sylwetki, które stały tam i ją obserwowały.
Aaron. Jake. I...
I Felix.
Widok jego twarzy sprawiał jej ból. Był jednym z jej najstarszych przyjaciół, ale w tej sekundzie był tylko młodszym bratem Jamesa i kłamałaby, mówiąc, że na jego widok nie zrobiło jej się niedobrze.
„Płacz”, powiedziała Nina, ponownie skupiając na sobie jej uwagę. „Krzycz, zdemoluj ten pokój hotelowy i obciąż jego rachunek. Ale cokolwiek zrobisz, nie dzwoń do niego, okej? Zabrał ci dzisiaj wystarczająco dużo. Nie pozwól, by zabrał też twoją godność”.
Ale Noelle nie zamierzała robić żadnej z tych rzeczy. Na pewno nie przy nich. Widzieli już wystarczająco dużo.
„Dajcie mi minutę”, powiedziała do całego pokoju, odwracając się, by wziąć się w garść. Rozległy się protesty, ale szybko je przekrzyczała. „Tylko jedną minutę”, powtórzyła, zaciskając mocno oczy.
Usłyszała szuranie stóp opuszczających pokój, a potem westchnienie.
„W porządku”, odezwał się szorstki głos jej przyrodniego brata. „Ale kiedy będziesz gotowa, znajdź mnie i pójdziemy coś zjeść”.

Odkryj Galateę

Worek pełen prezentówOdcienie nieba 2. Rosyjska ruletkaUniwersum Dyskrecji: Tuż obokZemsta na miliarderzeSeria Oblivion

Najnowsze publikacje

Związani krwią i przeznaczeniemNasza miłość jest jak rzucanie po omackuPrzygoda na jedną nocDobrzy, źli i upiorniWrzące żądze

Listy książek

Wyświetl wszystko

Sięgnij do kolekcji romansów przygotowanych przez naszych czytelników

Przeczytane bez kontynuacji

by Jo ann

liczba książek: 164

Hot

by goshka

liczba książek: 107

Aktualne

by Magdalena gajewska

liczba książek: 277

Ksiązki które czytam

by Magdalena gajewska

liczba książek: 365

Vivienne Wren

by goshka

liczba książek: 7

Najlepsze

by IwonaT

liczba książek: 62

Zakończona

by Hinatka118

liczba książek: 157

Jen Cooper

by goshka

liczba książek: 11

Annie Wipple UpP

by Izabela28

liczba książek: 4

Evelyn Miller

by goshka

liczba książek: 5

Brak zakończenia

by Hinatka118

liczba książek: 81

Całe

by Aassiiaa

liczba książek: 69

Czytam

by Iwonna

liczba książek: 11

Gotowe

by Marlena R

liczba książek: 20

Bestsellery

by Agnieszka

liczba książek: 15