
Karnawał Kinky Książka 2
Autorzy
Lektury
157K
Rozdziały
7
Odwrócenie uwagi
Kinky’s Carnival: Księga 2
„Panie Fitzgerald, od dwunastu miesięcy przychodzi pan do mnie, by leczyć swoje lęki, ale wygląda na to, że przez ten czas nie zrobiliśmy żadnych prawdziwych postępów”. Doktor Schwartz podniosła wzrok znad notatnika, a jej jasnobrązowe oczy spojrzały prosto w jego. „Jak pan myśli, dlaczego tak jest?”
Gavin Fitzgerald wzruszył ramionami, starając się ze wszystkich sił, by jego wzrok nie wędrował poniżej brody terapeutki.
Miał nadzieję, że wizyty właśnie u niej pomogą mu wyleczyć się z tego ciągłego problemu z kobietami, ale na każdej sesji potrafił skupić się tylko na jej obcisłych ubraniach, które podkreślały kształty jej ciała. Gapił się na krągłości jej piersi pod bluzkami z głębokim dekoltem i na czerwoną szminkę, przez którą wyglądała jak seksowna kusicielka, a nie jak lekarz.
Nosiła swoje ciemnorude włosy spięte w ciasny kok, co prawdopodobnie miało wyglądać profesjonalnie, ale sprawiało tylko, że Gavin pragnął je rozpuścić i wsunąć dłonie w jej błyszczące pasma.
Chciał mieć za co mocno złapać, pompując swojego kutasa w jej usta.
Nigdy się nie gapił, nigdy nie patrzył na nic innego niż jej twarz dłużej niż przez kilka krótkich sekund, ale to nie miało znaczenia. Zauważał w niej absolutnie wszystko.
Gavin był zagubionym mężczyzną, który nie potrafił zignorować silnego pożądania w swojej głowie, kontrolującego jego umysł i ciało, aż robiło mu się niedobrze z pragnienia. Ale jeszcze gorsze niż bycie ciągle napalonym było to, że Gavin był tak nieśmiały, iż nie potrafił zrobić zupełnie nic ze swoim ogromnym popędem.
Jąkał się, nie potrafił patrzeć obcym ludziom w oczy i odczuwał silne mdłości. Czasami miał nawet ataki paniki i brał po kilka dni wolnego w pracy, choć teraz nie był to duży problem, bo pracował z domu.
Miał nadzieję, że kilka wizyt u terapeuty w miesiącu przyniesie poprawę, ale doktor Schwartz miała rację. Nie zrobił z nią tak naprawdę żadnych postępów, ale nie mógł przestać tu przychodzić. Zupełnie jakby jakaś magiczna siła zmuszała go do ciągłych powrotów.
„Nie wiem” – mruknął cicho w odpowiedzi, a jego dłonie spociły się, gdy uniosła brew, czekając, aż powie coś więcej. Kiedy się nie odezwał, westchnęła, opierając się o tył swojego skórzanego fotela i składając dłonie na notatniku.
Jej gabinet był przytulny, miał sprawiać, że pacjent poczuje się spokojnie. Ściany były błękitne, a meble jasnobrązowe. Nawet poduszki na kanapie, na której siedział naprzeciwko niej, były cytrynowożółte, by pasować do spokojnego wystroju i pomóc mu się rozluźnić.
Szkoda tylko, że w ogóle to na niego nie działało.
„Gavin” – zaczęła doktor Schwartz. – „Mogę ci pomóc tylko wtedy, gdy się postarasz, ale z każdą sesją stajesz się coraz bardziej zamknięty w sobie. Siedzimy tu w ciszy przez całą godzinę, chyba że to ja zacznę rozmowę. A nawet wtedy muszę naciskać i ciągnąć cię za język, żebyś powiedział mi cokolwiek przydatnego”.
„Czy to nie należy do twoich obowiązków?”
Doktor Schwartz zacisnęła swoje pełne, czerwone usta, co przyciągnęło jego uwagę. Ślinka napłynęła mu do ust, a w kroczu poczuł napięcie, dopóki nie odwrócił wzroku, bojąc się, że stanie mu, jeśli będzie na nią patrzył choć chwilę dłużej. Nie byłby to pierwszy raz w tym właśnie pokoju.
„Rozmowa z tobą i pomoc w zrozumieniu samego siebie to moja praca, owszem, ale twoim zadaniem jest pomóc mi, bym ja mogła pomóc tobie. Odmawiasz rozmowy o swoich problemach z kobietami...”
„To nie jest tylko problem” – przerwał jej szybko.
Doktor Schwartz pochyliła się do przodu, dając mu doskonały widok na jej dekolt. Kurwa, chciał po prostu złapać jej piersi, by samemu sprawdzić, jak miękkie i jędrne są pod bluzkami, które zawsze nosiła. Jego dłonie aż świerzbiły, by właśnie to zrobić, zerwać z niej bluzkę i sprawić, by te soczyste cycki podskakiwały...
„Gavin? Nie słuchasz” – skarciła go ostro doktor Schwartz, wyciągając się prosto, aż jej jasna skóra została przed nim prawie ukryta. Twarz mu zapłonęła i zrobił się czerwony, jąkając się w poszukiwaniu odpowiedzi. „Weź głęboki oddech” – poinstruowała go, czekając, aż się uspokoi.
„B-bardzo przepraszam. Nie wiem, co j-ja robiłem...”
„Doskonale wiesz, co robiłeś, Gavin. Gapiłeś się na moje piersi” – stwierdziła stanowczo, a jej oczy rzucały mu wyzwanie, by zaprzeczył. Nie potrafił; przetarł spoconymi dłońmi uda, a materiał dżinsów otarł się o jego skórę.
„Nie potrafię nad tym zapanować” – wypalił, wyrzucając z siebie wszystkie życiowe problemy w ciągu zaledwie kilku sekund. Nigdy wcześniej nie był z nią tak szczery, ale ucisk w jego klatce piersiowej malał, gdy mówił. „Nie chodzi tylko o ciebie. Chodzi o każdą kobietę, która mi się podoba. W biurze, w metrze, w restauracji. Ostatnio nie potrafię nawet wyjść do ludzi. Jest tak źle, że pracuję z domu, a wychodzę stamtąd tylko po to, żeby przyjść tutaj”.
Jego szef był dla niego bardzo wredny z powodu pracy zdalnej. Krzyczał na niego, aż jego poczucie własnej wartości sięgnęło dna.
Doktor Schwartz zamruczała cicho, co doprowadzało go do szału, brzmiąc niezwykle zmysłowo. „Co się dzieje, gdy widzisz ładną kobietę? Czy to wygląda tak, jak przed chwilą tutaj? Gapisz się? Czy to coś więcej? Co czujesz?”
Gavin pociągnął za kołnierzyk koszuli i przełknął ślinę. Nie chciał jej odpowiadać, ale jej jasnobrązowe oczy błyszczały w świetle, odbijając piękny, złoty kolor, w którym zupełnie się zatracił.
„Chcę je pieprzyć. K-każdą z nich. Wszystkie. Mój kutas robi się tak twardy, że myślę tylko o tym. W jakiej pozycji je ułożyć. Jak głęboko w ich gardła mogę wsunąć mojego kutasa, zanim zaczną się dławić”.
Samo mówienie o tym sprawiło, że boleśnie się podniecił, a jego penis mocno napierał na nogę i suwak dżinsów, aż stało się to fizycznie niewygodne. Poprawił się w kroczu. Jej wzrok powędrował na jego dłonie, uniosła brwi ze zdziwienia, po czym znów spojrzała mu w twarz.
„Okej” – powiedziała miękko doktor Schwartz, posyłając mu słodki uśmiech, który rozciągnął się na jej twarzy. Chciał rozciągnąć jej usta swoim kutasem, żeby... „A kiedy po raz ostatni podszedłeś do jednej z tych kobiet?”
„Co masz na myśli?” – zapytał spiętym głosem, czując ścisk w gardle, gdy próbował i nie potrafił powstrzymać dzikiego pożądania, które zawirowało w jego brzuchu.
„Czy kiedykolwiek podszedłeś i zaproponowałeś im seks? Jesteś przystojnym mężczyzną i wyraźnie niczego ci nie brakuje, jeśli chodzi o sprzęt”. Jej wzrok zsunął się po jego ciele, zatrzymując się na jego erekcji.
Od razu pokręcił głową. „N-nie. Nie potrafię”.
Doktor Schwartz wiedziała, że rozmowy z kobietami to dla niego koszmar. Gavin może nie przekazał jej zbyt wiele przez ostatni rok, ale to akurat jej powiedział. Brakowało mu słów, a jego żołądek zaciskał się w bolesne supły, aż myślał, że zwymiotuje.
Na samą myśl o tym zrobiło mu się niedobrze. Jego penis opadł, co przyniosło mu wielką ulgę.
„Czy to strach przed odmową?” Doktor Schwartz przechyliła głowę. „Czy ktoś ci wcześniej odmówił?”
„Raz, w liceum. Ale byłem tak zdenerwowany, próbując zaprosić ją na randkę, że zwymiotowałem na jej buty”.
Skinęła głową. „I jak zareagowała?”
„Śmiała się ze swoimi przyjaciółkami, a potem opowiedziała o tym całej szkole. To było upokarzające”. Żołądek mu się skręcił, gdy przypomniał to sobie w żywych detalach. „Ale już wcześniej bardzo denerwowałem się przy płci przeciwnej”.
„Jesteś prawiczkiem, Gavin?” – pytanie doktor Schwartz spłynęło po nim niczym ciepła pieszczota, a on wziął ostry wdech, z dłońmi trzęsącymi się na kolanach.
„A jak myślisz?” – zapytał opryskliwie, choć przez wstyd jego głos stał się nieco wyższy.
„Bycie prawiczkiem to żaden wstyd, Gavin. Nawet w wieku trzydziestu lat. A pornografia? Używasz jej, by przynieść sobie ulgę?”
Gavin pokręcił głową. „Robiłem to, gdy byłem młodszy, ale to tylko pogarsza moje myśli, więc przestałem”.
Znów mruknęła cicho, a Gavin wbił palce w kolana, gdy jego serce zabiło szybciej od adrenaliny.
„Czy myślałeś o wynajęciu prostytutki, żeby pomogła ci z tym problemem?”
Otworzył usta z szoku, a serce głośno waliło mu w uszach. Nie mógł uwierzyć, że zapytała o coś takiego. „S-słucham?”
„Prostytutka. Ktoś, komu płacisz za seks, kto nie będzie cię oceniać, ani twojego braku doświadczenia?”
„Wiem, co to jest prostytutka” – wycedził przez zaciśnięte zęby. – „Próbowałem z jedną wcześniej, ale byłem zbyt zdenerwowany, by utrzymać erekcję” – przyznał żałośnie, gdy nic nie odpowiedziała.
Doktor Schwartz wstała z fotela, wygładzając swoją obcisłą spódnicę. Podchodząc do niego, usiadła obok na kanapie, kładąc dłoń na jego dłoni i lekko ją ściskając.
W jednej chwili znowu stanął mu jak kamień; brał krótkie oddechy w nadziei, że ostudzi gorąco rosnące w jego wnętrzu.
Nieświadoma jego rosnącego dyskomfortu doktor Schwartz pochyliła się, a słodki, kwiatowy zapach jej perfum wypełnił jego zmysły, gdy wziął wdech. Kryła się w nim jakaś ostra nuta, która go przyciągała i sprawiała, że pragnął więcej. „Mam propozycję, która może ci pomóc, chociaż jest bardzo nietypowa”.
O ja pierdolę. Czy zamierzała zaproponować mu seks? Jego mózg przestał działać, a wzrok z powrotem powędrował na jej piersi. Czy pozwoliłaby mu je wyruchać? Nie mógł powstrzymać się od wyobrażania sobie, jak wsuwa kutasa między jej soczyste cy...
Doktor Schwartz złapała go za szczękę, a jej ostre, wypielęgnowane paznokcie wbiły się w jego twarz, gdy pochyliła się jeszcze bliżej, patrząc mu w oczy. „Nie bądź niegrzeczny, Gavin”.
Zawstydzony tym, że go przyłapała i zrozumiała jego sprośne spojrzenie, oblizał swoje nagle suche usta. „P-przepraszam”.
„Wiem, że tak jest” – wyszeptała, a jej oczy błądziły po jego twarzy, po czym zatrzymały się na jego ustach. – „Chcę ci pomóc. Powinieneś być w najlepszym seksualnie okresie swojego życia. Spotykać kobiety, zakochiwać się, czuć pożądanie. Widać, że tego pragniesz. Że tego potrzebujesz. Prawda, Gavin?”
Jej głos był niezwykle zmysłowy, spływał po jego ciele, aż każdy jego centymetr zrobił się gorący, a on pragnął, by zrobiła coś więcej, niż tylko pieściła go słowami.
„T-tak”.
Znowu się uśmiechnęła, puszczając jego twarz i wstając. Był wysoki, nawet na siedząco, co sprawiło, że jej piersi znalazły się na wysokości jego oczu. Gavin szybko odwrócił głowę, stukając palcami po kolanach w próbie skupienia się na czymkolwiek innym.
Wracając do fotela, doktor Schwartz pochyliła się, dając mu kuszący widok na swój okrągły tyłek, idealnie opinany przez spódnicę.
„Podam ci pewien adres” – powiedziała, po czym chwyciła swój notatnik i długopis. Bazgrała coś przez kilka sekund, po czym oderwała górną kartkę, odwróciła się i podała mu ją.
Drżącymi dłońmi wziął ją i przeczytał na głos adres w podejrzanej części miasta. „To nie jest do prostytutki, prawda?”
„To nic z tych rzeczy” – zapewniła z uśmiechem. – „Jak mówiłam, to jest nietypowe, więc będziesz musiał pójść tam z otwartym umysłem”.
Gavin westchnął, trzymając mocno kartkę w dłoniach. „Ledwo radzę sobie jako normalny dorosły, a ty myślisz, że mogę po prostu wparować do jakiegoś nieznanego miejsca?”
Doktor Schwartz znowu się uśmiechnęła, a jej oczy zabłysły jak złoto w świetle. Gavin mrugnął raz i złoto zniknęło, a jej zwykłe, jasnobrązowe oczy znowu go zniewalały.
„Jeśli chcesz poczuć się lepiej. Żeby naprawdę zacząć żyć, Gavin, zrobisz to”. Wskazała na kartkę. „Idź tam. Zapytaj o Ivana”.
„Czy on jest lekarzem?”
„W pewnym sensie. Obejrzy cię, postawi diagnozę i opracuje lekarstwo, żeby ci pomóc”.
Gavin wstał z kanapy, górując nad doktor Schwartz, gdy patrzył w dół na kartkę. Im dłużej wpatrywał się w adres, tym bardziej napełniała go odrobina nadziei, gdy zastanawiał się, ile czasu zajmie mu dojście tam na piechotę.
„Czy jest jakiś numer telefonu, pod który mogę zadzwonić, żeby umówić się na wizytę?”
Doktor Schwartz przygryzła wargę, wyciągnęła rękę i złapała go za ramię, a ciepło jej dłoni sprawiło, że lekko zadrżał. „Będzie wiedział, że przyjdziesz. Nie musisz umawiać się na wizytę”.

















































